Kanał Otwarty: Zełenski wyciąga rękę do Polski, ale bez ustępstw w sprawie UPA — dymisja ministra obrony i „kartonowa rewolucja” w Kijowie

Nowe

Kamila Baranowska i Grzegorz Ślubowski w programie „Kanał Otwarty” omówili propozycję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego skierowaną do Polski – otwarcie archiwów i nowe zgody na prace ekshumacyjne – w kontekście narastających wewnętrznych problemów ukraińskiego prezydenta, ostatnich masowych bombardowań Kijowa oraz zmieniających się nastrojów społecznych w Polsce wobec Ukrainy i uchodźców.

Wojna nie zmierza ku końcowi

Prowadzący rozpoczęli od omówienia sytuacji na froncie – Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków rakietowych na Kijów od początku wojny, wystrzeliwując w ciągu 30 minut około 40 rakiet balistycznych. Ślubowski ocenił, że to kontynuacja wcześniejszych działań rosyjskich, na którą Ukraina odpowiada intensyfikacją własnych ataków dronowych na rosyjskie stacje benzynowe i zakłady przetwórstwa ropy naftowej. Podkreślił, że wbrew wcześniejszym nadziejom na rychłe zakończenie wojny czy przewagę Ukrainy, konflikt pozostaje bardzo intensywny i nie widać przełomu po żadnej ze stron – po obu stronach są ofiary śmiertelne.

Baranowska zwróciła uwagę na niekonsekwencję w narracji Zełenskiego, który – w zależności od kontekstu politycznego – zarówno straszy zapowiadaną na jesień powszechną mobilizacją w Rosji, jak i dokonuje rekonstrukcji rządu tłumaczonej rzekomym przygotowaniem do tego zagrożenia. Ślubowski ocenił, że doniesienia o rosyjskiej mobilizacji pojawiają się cyklicznie od dawna i niekoniecznie muszą się zmaterializować – Władimir Putin, świadomy, że też nie wygrywa tej wojny, może zamiast tego szukać innych sposobów na przechylenie sytuacji na swoją korzyść.

Dymisja ministra obrony i protesty w Ukrainie

Rozmówcy szczegółowo omówili tło dymisji popularnego ministra obrony, skonfliktowanego z generałem Syrskim, głównodowodzącym siłami zbrojnymi Ukrainy. Ślubowski zwrócił uwagę na wyraźną różnicę pokoleniową między obydwoma – odwołany minister miał 25 lat mniej od generała i reprezentował zupełnie inne podejście do prowadzenia wojny, w tym rozwój zdolności dronowych ukraińskiej armii. Przypomniał, że przed objęciem resortu obrony polityk ten pełnił funkcję ministra cyfryzacji – nominacja miała charakter niemal przypadkowy, wynikający z jego wieloletniej bliskości z Zełenskim (znali się od 2018 roku, gdy pomagał mu organizować kampanię prezydencką od strony cyfrowej), ale ostatecznie okazała się trafiona i uczyniła go ulubieńcem młodego pokolenia.

Baranowska podkreśliła, że sam minister był siódmą osobą na tym stanowisku od 2014 roku, co świadczy o dużej rotacji kadrowej w tym resorcie. Zauważyła, że jako bliski i lojalny współpracownik Zełenskiego nie stanowił on wcześniej dla niego politycznego zagrożenia – dopóki nie zaczął budować własnej, niezależnej pozycji i popularności, co według niektórych teorii mogło zaniepokoić prezydenta myślącego już o powojennych wyborach.

Oboje prowadzący omówili trwające w wielu ukraińskich miastach protesty – tzw. „kartonową rewolucję” – organizowane głównie przez młodych ludzi domagających się przywrócenia zdymisjonowanego ministra, postrzeganego jako symbol walki z korupcją i reformy funkcjonowania armii. Ślubowski zaznaczył, że proponowane przez niego zmiany nie były rewolucyjne – sprowadzały się głównie do zwiększenia finansowania jednostek szturmowych – ale towarzyszyła im ostra krytyka skorumpowania i chaosu decyzyjnego w ukraińskiej armii, gdzie wsparcie miało trafiać nie według potrzeb, lecz według bliskości ze sztabem generalnym.

Baranowska przywołała też kontekst wcześniejszych zamieszek we Lwowie, związanych z brutalnym działaniem terytorialnych centrów rekrutacyjnych (tzw. „łapanek”) i towarzyszącą im korupcją – sytuacji, w której tłum stanął w obronie złapanego młodego mężczyzny, dochodząc do pobicia żołnierzy i spalenia samochodu.

Zełenski traci kontrolę nad narracją

Ślubowski ocenił, że Zełenski jest bardzo cynicznym politykiem, który – mimo że pierwotnie startował jako całkowity outsider mający „wyczyścić” ukraińską politykę z korupcji (z inicjatywy oligarchy Ihora Kołomojskiego) – sam okazał się w nią głęboko uwikłany. Przypomniał ujawnione przez antykorupcyjne Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) nagrania, na których miał pojawiać się sam prezydent (pod pseudonimem „Vova”), wskazujące na funkcjonowanie mechanizmu odkatów, m.in. przy zabezpieczeniach elektrowni bombardowanych przez Rosję – co przełożyło się na poważny kryzys grzewczy zimą.

Zwrócił uwagę na nietypowe zachowanie zdymisjonowanego ministra, który – w przeciwieństwie do wcześniej odsuniętego od władzy generała Załużnego, wybierającego dyskrecję i wyjazd do Wielkiej Brytanii – aktywnie i publicznie eskaluje konflikt, otwarcie mówiąc o przyczynach swojej dymisji i konflikcie z Syrskim. Baranowska zasugerowała, że może to być element gry o przyszłe wybory prezydenckie – pojawienie się nowej, popularnej postaci na ukraińskiej scenie politycznej.

Oboje zgodzili się, że Zełenski ostatnio ma trudności z przewidywaniem konsekwencji własnych decyzji – zarówno przy rekonstrukcji rządu, jak i przy decyzji o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA, po której nie spodziewał się aż tak gwałtownej reakcji Polski. Baranowska zauważyła, że mimo publicznego bagatelizowania sprawy odebrania mu Orderu Orła Białego, Zełenski wyraźnie wraca do tego tematu przy każdej okazji – przywołała jego niedawną wypowiedź podczas odbierania innego odznaczenia od Ursuli von der Leyen, w której nawiązał do sytuacji z Karolem Nawrockim.

Propozycja Zełenskiego wobec Polski

Prowadzący szczegółowo omówili propozycję przedstawioną przez Zełenskiego po naradzie z najbliższymi współpracownikami poświęconej relacjom z Polską – otwarcie archiwów dla naukowców oraz zgodę na znaczącą liczbę nowych pozwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne.

Baranowska oceniła te propozycje jako niezbyt przełomowe – zwróciła uwagę, że archiwa teoretycznie już wcześniej były otwarte, choć w praktyce procedura dostępu do nich była, według cytowanych przez nią komentarzy historyków IPN, bardzo skomplikowana, więc jej uproszczenie byłoby krokiem w dobrym kierunku. Ślubowski doprecyzował, że chodzi o dwie instytucje – ogólne archiwum ukraińskie oraz archiwum Służby Wywiadu Zagranicznego (SZR), które rzeczywiście nie było wcześniej otwarte, choć jego zdaniem trudno oczekiwać, by zawierało informacje zmieniające ustaloną już przez historyków wiedzę o wydarzeniach na Wołyniu.

Co do samych ekshumacji, Ślubowski wskazał, że w tej chwili czeka na zgodę ukraińskich władz 24 nowe wnioski – ich przyjęcie byłoby pozytywnym krokiem, ale samo istnienie tak długiej kolejki oczekujących wniosków uznał za skandaliczne. Oboje podkreślili jednak zgodnie, że żadna z zapowiedzianych decyzji nie odnosi się do sedna polskich oczekiwań – zmiany narracji historycznej i odrzucenia gloryfikacji UPA oraz kolaborantów związanych z nazistowskimi Niemcami. Baranowska oceniła, że propozycja stanowi próbę złagodzenia napięcia bez realnego ustępstwa w kluczowej kwestii, co – jej zdaniem – nie zostanie zaakceptowane przez polską stronę. Ślubowski dodał krótko: „już nie zostało”.

Zełenski nie docenia skali problemu w Polsce

Baranowska wyraziła przekonanie, że Zełenski nie docenia wagi tej sprawy w Polsce, sądząc, że uda mu się rozegrać sytuację podobnie jak w innych krajach europejskich. Ślubowski zwrócił uwagę, że sytuacja na zachodniej Ukrainie zmierza w przeciwnym kierunku – przybywa tam miejsc upamiętniających bojowników UPA, w tym pomników nie tylko Stepana Bandery, ale i Romana Szuchewycza.

Baranowska zastanawiała się, czy Zełenski nie przeszacował swojego rozeznania w polskiej polityce wewnętrznej, licząc na możliwość rozgrywania konfliktu przy współpracy ze stroną rządową. Oceniła, że w obliczu silnych nastrojów antyukraińskich i zbliżającej się kampanii wyborczej żadna partia, w tym rządząca Koalicja Obywatelska, nie będzie mogła sobie pozwolić na bezwarunkowe popieranie Ukrainy – przywołała chwiejną reakcję Donalda Tuska na całą sprawę, który początkowo skrytykował decyzję Nawrockiego o odebraniu orderu, potem zapowiedział, że będzie go bronił, a ostatecznie starał się zająć pozycję arbitra.

Zmiana nastrojów społecznych wobec Ukrainy

Baranowska przywołała najnowsze badanie CBOS, według którego 52 procent respondentów uważa, że Polska nie powinna już przyjmować uchodźców z Ukrainy, podczas gdy przeciwnego zdania jest 42 procent – po raz pierwszy w historii tych pomiarów sprzeciw przewyższa poparcie dla przyjmowania uchodźców jako takich, nie tylko kwestii przywilejów czy pomocy.

Ślubowski ocenił tę zmianę jako naturalną konsekwencję kilku czynników: zmęczenia społeczeństwa długotrwałą wojną (zjawisko obserwowane w całej Europie), błędu popełnionego przez polskie władze polegającego na przyznaniu uchodźcom przywilejów, które okazały się trudne do społecznej akceptacji w dłuższej perspektywie (wymienił kwestie dotyczące lekarzy czy świadczenia 800+), a także nadmiernej „romantyzacji” Ukrainy w dyskursie publicznym – porównał to zjawisko do stosowanej w wielu krajach Europy Zachodniej „poprawności” językowej wobec migrantów, unikającej mówienia o problemach.

Zastrzegł jednak, że nie uważa, by w Polsce dochodziło do faktycznych „antyukraińskich nastrojów” w sensie realnej wrogości czy przemocy zbiorowej – ocenił, że zmiana dotyczy raczej gotowości do udzielania bezwarunkowej pomocy, nie zaś nastawienia wrogiego. Przywołał w tym kontekście zarówno głośny przypadek ataku w Bielsku-Białej, jak i zabójstwo Polaka przez Ukraińców, oceniając, że pojedyncze zdarzenia tego typu zdarzają się niezależnie od narodowości sprawców i nie powinny być uogólniane.

Zapytany wprost, czy to decyzje Zełenskiego przyczyniły się do tej zmiany nastrojów, czy proces byłby nieunikniony niezależnie od nich, Ślubowski ocenił, że ostatnie decyzje ukraińskiego prezydenta zadziałały jako „wyzwalacz” nastrojów, które already istniały podskórnie w społeczeństwie – nie wynikających z niechęci wobec samych Ukraińców, lecz z frustracji wobec polskich władz i przyznanych przez nie przywilejów.

Reakcja polskiej klasy politycznej

Baranowska zauważyła, że po pierwszym zaskoczeniu skalą kalkulacji politycznych Zełenskiego, polska klasa polityczna – w tym sam Karol Nawrocki, którego decyzja o odebraniu orderu początkowo budziła kontrowersje – zaczęła podchodzić do sprawy bardziej pragmatycznie, a decyzja prezydenta zyskuje coraz szersze poparcie w miarę jak Zełenski robi kolejne, ograniczone kroki naprzeciw.

Przywołała też rozmowę z europosłanką Konfederacji Anną Bryłką, która relacjonowała, że choć w Brukseli nie ma powszechnej wiedzy o historii Wołynia, temat ten zaczyna przebijać się w nieoficjalnych rozmowach między europosłami – co, zdaniem Bryłki, może być dla Ukrainy najbardziej niebezpiecznym długofalowym skutkiem całej sprawy, w miarę jak temat staje się coraz bardziej znany na forum europejskim.

Ślubowski podsumował, że sytuacji dałoby się uniknąć, gdyby ukraiński rząd zdecydowanie odciął się od nurtu nacjonalistycznego związanego z UPA – ale zaznaczył, że nie chodzi o pojedynczą decyzję symboliczną, lecz o całą serię wewnętrznych decyzji ukraińskich władz, które sprawiają, że kraj wciąż eksponuje tę część swojej historii.


Rozmowę przeprowadzili Kamila Baranowska i Grzegorz Ślubowski w programie „Kanał Otwarty”. Materiał „Zełenski wyciąga rękę do Polski. Szczera oferta czy polityczna gra pod presją? Baranowska, Ślubowski” dostępny na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 221 tys. subskrybentów. Opublikowany 21 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *