Dr Kulińska w DoRzeczy: Nawrocki obronił resztki polskiego honoru. Odebranie orderu to przełomowy moment

Dr Lucyna Kulińska, historyk i badaczka zbrodni wołyńskiej, oceniła w programie Tygodnika DoRzeczy decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego jako jednoznacznie słuszną i długo oczekiwaną. Jej zdaniem prezydent wsadził kij w mrowisko — i bardzo dobrze zrobił.

Gdyby prezydent się wycofał

Kulińska zaczęła od scenariusza alternatywnego. Gdyby Nawrocki zrezygnował z odebrania orderu, byłoby to rozwiązanie znacznie gorsze. Wśród Polaków, którzy czekali na jakikolwiek sygnał, że ich sprawy są zauważane, nastąpiłoby głębokie poczucie zdrady. Przewlekanie decyzji przez prezydenta już samo w sobie budziło frustrację i narastający gniew.

Ostrzegła, że brak reakcji ze strony mainstreamu i pozostawienie ludzi bez jakiegokolwiek oparcia politycznego rodzi działania nieprzewidywalne — łatwe do sterowania przez tych, którzy chcą Polsce zaszkodzić. Przytoczyła analogię do kwestii migracyjnej: gdy ludzie czują się porzuceni i niechronieni przez państwo, zaczynają brać sprawy w swoje ręce, zbroją się i dochodzi do samosądów.

Seria ukraińskich prowokacji

Kulińska wskazała, że decyzja o nadaniu jednostce wojskowej nazwy upamiętniającej bohaterów UPA była tylko ostatnim ogniwem w serii działań, które uznała za celowe badanie polskiej wytrzymałości. Wcześniej doszło do marszu ku czci SS Galizien, sprowadzenia szczątków Melnyka — co oceniła jako gloryfikację kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami — oraz zapowiedzi sprowadzenia z Monachium prochów Stepana Bandery. Nazwanie jednostki imieniem bohaterów UPA tuż przed rocznicą największego nasilenia ludobójstwa na Wołyniu — 11 lipca — uznała za nieprzypadkowe.

Odsłonięcie środowisk antypolskich

Kulińska dostrzegła w kryzysie jeden wyraźnie pozytywny efekt: ujawnienie postaw wielu opiniotwórczych środowisk w Polsce. Osoby z pierwszych stron gazet i telewizji przyjęły jej zdaniem narrację obcą i tym samym okazały się zdrajcami. Wymieniła polityków koalicji rządzącej oraz środowiska historyczne, które jej zdaniem zrównały UPA z polskim podziemiem niepodległościowym. Oceniła, że takich ludzi należy wyeliminować z życia politycznego.

Konferencja odbudowy i pieniądze

Kulińska połączyła moment kryzysu z zaplanowaną konferencją odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Wyraziła sceptycyzm wobec całego mechanizmu — jej zdaniem naloty na Moskwę i ewentualne rosyjskie odwety na ukraińskie miasta mogą tworzyć kolejne zniszczenia, żeby było więcej pretekstu do wyciągania zachodnich pieniędzy na konferencji. Przywołała rozmowę z przedstawicielem Żydów polskich, który miał jej powiedzieć, że prawdziwe zarobki są na odbudowie — nie na zniszczeniu — bo nie dość, że rzuca się pieniądze, to jeszcze buduje się to, co się chce.

20 lat edukacji banderowej

W odpowiedzi na pytanie, jak kryzys odbije się na Ukraińcach, Kulińska oceniła, że przez ostatnie 20 lat — finansowane według niej w dużej mierze ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, czego dowodem ma być deklaracja Victorii Nuland o 5 miliardach dolarów — prowadzono na Ukrainie edukację banderową. Wychowano w ten sposób całe pokolenie, a ideologia ta była od początku skierowana przeciwko Polsce.

Przypomniała, że Polska przed wojną wyszkoliła ponad 50 tysięcy młodych Ukraińców w organizacjach paramilitarnych, w tym w Sokołach i Włochach, a ukraińscy historycy — jak Wiatrowicz — wysyłali na Zachód książki przedstawiające UPA z ukraińskiego punktu widzenia, podczas gdy strona polska przez lata nie robiła nic podobnego. Kulińska zaapelowała do Polonii na całym świecie, by tłumaczyła i rozsyłała polskie artykuły i dokumenty o zbrodni wołyńskiej do krajów swojego osiedlenia.

Puenta

Kulińska zakończyła jednoznacznie: Nawrocki dobrze zrobił, a nawet bardzo dobrze — po raz pierwszy obronił resztki polskiego honoru.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *