Michał Dworczyk, były wiceminister obrony narodowej, były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego i wiceprzewodniczący Komisji do Spraw Bezpieczeństwa i Obronności PE, był gościem Marcina Wyrwała w podcaście „Fronty Wojny”. Rozmowa dotyczyła nadchodzącego głosowania w Parlamencie Europejskim nad sprawozdaniem o postępach Ukrainy w procesie akcesyjnym, przyczyn decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA, ewolucji relacji polsko-ukraińskich od 2022 roku oraz symbolicznego gestu oddania przez Dworczyka i Mateusza Morawieckiego otrzymanych od Ukrainy odznaczeń.
Sprawozdanie o Ukrainie trafia na forum Parlamentu Europejskiego
Dworczyk poinformował, że w przyszłym tygodniu w Strasburgu odbędzie się głosowanie dorocznego sprawozdania oceniającego postępy Ukrainy we wdrażaniu rozwiązań prawnych zbliżających ją do standardów unijnych. Wskazał, że do tego dokumentu złożono poprawki dotyczące krytyki gloryfikacji Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz decyzji Zełenskiego o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem jej bohaterów – poprawki te złożyły praktycznie wszystkie grupy polityczne w Parlamencie Europejskim, z wyjątkiem Renew Europe i Zielonych, przy czym w żadnej z tych grup delegacja polska nie stanowi większości, co – jak podkreślił – nadaje sprawie wymiar zdecydowanie międzynarodowy, nie tylko polsko-ukraiński.
Dworczyk ocenił, że Zełenski, niezależnie od swojej roli w obronie Ukrainy w 2022 roku, przejdzie też do historii jako prezydent, któremu udało się przenieść temat zbrodni UPA na Polakach z poziomu relacji bilateralnych na poziom europejski, ponieważ Parlament Europejski będzie o tym formalnie dyskutował. Ocenił, że temat ten będzie wracał wielokrotnie w toku procesu akcesyjnego Ukrainy i będzie musiał zostać w jakiś sposób rozstrzygnięty, niezależnie od tego, jak długo ten proces potrwa – przywołał w tym kontekście przykład Chorwacji, która w ramach własnej akcesji musiała rozliczyć się z niechlubnym epizodem kolaboracji z III Rzeszą podczas II wojny światowej.
Zakłamanie historii przez samych ukraińskich historyków
Dworczyk ocenił, że obecny kryzys jest w istocie efektem swoistej manipulacji dokonanej na samym narodzie ukraińskim przez część ukraińskich historyków, którzy – jego zdaniem – zakłamali historię, budując wokół UPA i OUN fałszywy, wyidealizowany obraz. Zaznaczył, że w efekcie coraz więcej osób na Ukrainie zaczyna dziś samodzielnie szukać odpowiedzi na pytanie, o co właściwie chodzi Polakom w tym sporze, co ocenił jako pozytywny, choć spóźniony, sygnał otwierającej się dyskusji wewnątrz ukraińskiego społeczeństwa.
Po tym uzupełnieniu materiał jest już kompletny — obejmuje wszystkie wątki merytoryczne z transkryptu, w tym zapowiedź z otwarcia programu (o zakłamaniu historii przez ukraińskich historyków), sprawozdanie unijne, trzy przyczyny decyzji Zełenskiego, ewolucję relacji od 2022 roku oraz gest Dworczyka i Morawieckiego z odznaczeniami. Cyrylicy nie znalazłem, nazwiska sprawdziłem zgodnie z transkryptem.
Trzy przyczyny decyzji Zełenskiego o UPA
Wyrwał zapytał, dlaczego Zełenski, pochodzący z rosyjskojęzycznego Krzywego Rogu na południowym wschodzie Ukrainy, gdzie kult UPA nie jest popularny, zdecydował się poruszyć temat, którego wagę dla Polaków dobrze rozumiał, ryzykując krytykę w całej Europie – i czy było to wyłącznie cyniczne posunięcie mające zdobyć wyborców w nacjonalistycznych i wojskowych kręgach.
Dworczyk wskazał trzy czynniki. Pierwszym była wewnętrzna potrzeba polityczna – słabnące notowania Zełenskiego przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi na Ukrainie, gdzie cała klasa polityczna już otwarcie mówi o wyborach, mimo że muszą je poprzedzić zamrożenie konfliktu i inne warunki formalne. Ocenił, że decyzja miała wywołać „efekt flagi” – zjednoczenie społeczeństwa, w tym politycznych oponentów, wokół zaatakowanego lidera – co się w pełni udało.
Drugim czynnikiem była presja stosunkowo wąskiego, ale wpływowego środowiska historyków i polityków budujących od kilkunastu lat nowoczesną tożsamość ukraińską w oparciu o etos OUN – wśród nich wymienił Wołodymyra Wiatrowycza i osobę określoną jako „Zniczenko” oraz kilka innych postaci. Zaznaczył, że ani sam Zełenski, ani jego bezpośrednie otoczenie nie są nacjonalistami ukraińskimi – ten etos był im, jego zdaniem, obcy, a Zełenski uczył się nawet języka ukraińskiego dopiero kandydując na urząd prezydenta.
Trzecim czynnikiem, według Dworczyka, jest pewna pogarda lub lekceważenie Polski ze strony ukraińskich elit, oparte na przekonaniu, że z punktu widzenia strategicznego Ukrainy prawdziwi partnerzy znajdują się w Berlinie, Paryżu i Brukseli, a Warszawa i tak jest w pewnym sensie „skazana” na współpracę z Kijowem, więc nie trzeba dbać o polską wrażliwość historyczną.
Ewolucja relacji: od bliskiego partnerstwa do strategicznego pominięcia Polski
Dworczyk podzielił się osobistą, wieloletnią perspektywą, sięgającą prawie dwóch dekad – przypomniał, że wspólnie z późniejszym szefem ukraińskiego IPN Wołodymyrem Wiatrowyczem organizował na kijowskim Chreszczatyku wystawę poświęconą współpracy Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury, prowadząc z nim wówczas dyskusje o tym, jak Ukraina powinna budować swoją nowoczesną tożsamość narodową i jaką politykę historyczną powinny prowadzić oba kraje. Zaznaczył, że postawa ukraińskich historyków i polityków ewoluowała w tym czasie w konkretnym kierunku.
Potwierdził, że relacje polsko-ukraińskie realnie zmieniły się od 2022 roku – rok 2022 był, jego zdaniem, nieporównywalny nawet z jesienią tego samego roku czy rokiem 2023, gdy atmosfera już była zupełnie inna. Wyjaśnił to zjawisko w sposób, jak to ujął, „po ludzku prosty”: w pierwszym okresie wojny Polska, po Stanach Zjednoczonych, była drugim najważniejszym krajem wspierającym obronę Ukrainy, co przy bliskości geograficznej i ograniczonych barierach kulturowych tworzyło szczególnie bliską atmosferę. Wspomniał, że w wąskim gronie prowadzone były wówczas rozmowy z ukraińskimi partnerami o trwałym sojuszu polsko-ukraińskim, do których – jak przyznał – podchodził z pewną obawą, która, jak ocenił, później się potwierdziła.
Podsumował, że okres „miłości i partnerstwa” się zakończył, a Ukraina uznała, że ważniejsi są jej zachodni sąsiedzi, przez co Polska może być pominięta – co ocenił jako strategiczny błąd Ukrainy, który w krótkiej perspektywie może przynieść jej pewne korzyści, ale w długiej perspektywie przyniesie straty obu krajom, przy czym Ukrainie, jego zdaniem, znacznie większe niż Polsce.
Gest Dworczyka i Morawieckiego: oddanie odznaczeń do Centrum Prawdy i Pojednania w Chełmie
Wyrwał zwrócił uwagę, że Dworczyk wraz z Mateuszem Morawieckim, w odróżnieniu od wielu innych polityków odsyłających otrzymane od Ukrainy odznaczenia (za pomoc humanitarną i militarną) pocztą do adresata, przekazali swoje ordery do placówki w Chełmie – Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej i Centrum Prawdy i Pojednania.
Dworczyk wyjaśnił, że odznaczenia mają, jego zdaniem, znaleźć się w tej instytucji obok ekspozycji poświęconej Ukraińcom, którzy ratowali swoich polskich sąsiadów, często płacąc za to życiem – co ma pokazać, że nawet w najstraszniejszych czasach byli ludzie zachowujący człowieczeństwo. Zaznaczył, że odznaczenia mają przypominać, że w 2022 roku Polacy, pamiętając o ludobójstwie dokonanym wcześniej rękami ukraińskich nacjonalistów, potrafili wznieść się ponad tę historię i przyjąć prawie dwa miliony uchodźców, a państwo polskie przekazało znaczące zasoby pomocy humanitarnej i wojskowej. Podkreślił, że decyzje o pomocy Ukrainie uważa za słuszne, a otrzymane wcześniej odznaczenia traktował zawsze jako uznanie dla całego polskiego społeczeństwa i rządu, nie dla pojedynczych polityków – co odróżnia ten gest od podejścia innych polityków, bliższego symbolicznemu zerwaniu.
Rozmowę przeprowadził Marcin Wyrwał. Program dostępny na kanale Onet na YouTube, liczącym 447 tys. subskrybentów. Opublikowany 4 lipca 2026.