Gliński w „Kontrze”: zarzuty o wspólny z Putinem plan rozbioru Ukrainy to „idiotyczne insynuacje”

Profesor Piotr Gliński, poseł Prawa i Sprawiedliwości i były minister kultury i dziedzictwa narodowego, był gościem Tadeusza Płużańskiego w programie „Kontra” na kanale wPolsce24. Rozmowa dotyczyła rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie ludobójstwa wołyńskiego, napięć na linii Warszawa-Kijów, zarzutów wobec byłego rządu PiS, roli Niemiec w relacjach polsko-ukraińskich, wypowiedzi Adama Michnika oraz sprzedaży polskich dóbr kultury za granicą.

Rezolucja Parlamentu Europejskiego ws. Wołynia

Prowadzący przypomniał, że sprawa ludobójstwa wołyńskiego trafiła pod obrady Parlamentu Europejskiego z inicjatywy niemieckiego europosła, a w przyjętej rezolucji Parlament skrytykował Wołodymyra Zełenskiego za eskalowanie konfliktu z Polską poprzez fałszywe przedstawianie historii wzajemnych relacji i ludobójstwa wołyńskiego. Gliński przyznał, że odrzucono zgłoszoną przez Polaków poprawkę do tekstu, ale ocenił samo przegłosowanie rezolucji jako pozytywne, ponieważ dzięki niej sprawa Wołynia dociera do szerszej opinii publicznej w Europie — zauważył, że eurodeputowani z odległych krajów byli zdziwieni, że problem ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach w ogóle istnieje. Odnotował też, że poseł Grzegorz Braun był jedynym polskim eurodeputowanym głosującym przeciwko rezolucji, co ocenił jako znamienne.

Trump chwali Nawrockiego, Sikorski krytykuje

Podczas szczytu NATO w Ankarze prezydent USA Donald Trump publicznie pochwalił Polskę i prezydenta Karola Nawrockiego, mówiąc o przyjemności, jaką miał wspierając go, chwaląc jego pracę, a także zapowiadając, że po zakończeniu wojny wielu ludzi wróci do Polski.

Doszło również do spotkania Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim. Po rozmowie Nawrocki ocenił, że nie udało się rozwiązać kwestii historycznych, ale też nie liczono na pełne porozumienie w tym zakresie. Podkreślił, że kwestia UPA i symboli banderowskich pozostaje dla Polski nienegocjowalna, podobnie jak emocje Polaków wobec ludobójstwa wołyńskiego, zaznaczając jednocześnie, że flaga banderowska ogranicza przyszłość Ukrainy w Unii Europejskiej i że Ukraina musi też brać odpowiedzialność za to, co dzieje się za sprawą Federacji Rosyjskiej. Ocenił spotkanie jako konstruktywne. Zełenski we wpisie po spotkaniu ocenił rozmowę jako ważną i potrzebną, trwającą ponad godzinę, podkreślając, że oba kraje stoją w obliczu wspólnego zagrożenia ze strony Rosji i że kluczowe jest utrzymanie wzajemnego zrozumienia, wsparcia i jedności działań, a strony uzgodniły kontynuację dialogu.

Prowadzący zestawił te pojednawcze tony z reakcją polskiego rządu: Radosław Sikorski skomentował spotkanie ironicznym wpisem, dziękując prezydentom Polski i Ukrainy za wysiłki w rozwiązywaniu problemu, który — jego zdaniem — sami stworzyli.

Gliński ocenił, że polski rząd i prezydent Nawrocki prowadzą dwie całkowicie różne polityki wobec Ukrainy, wynikające z odmiennej wrażliwości i stosunku zarówno do teraźniejszości, jak i historii. Zauważył, że Nawrocki niezmiennie podkreśla wagę ludobójstwa wołyńskiego, podczas gdy rząd wolałby tę sprawę odłożyć na bok w imię fałszywie rozumianego pojednania i niedrażnienia Ukraińców.

Zarzuty o rzekomy plan rozbioru Ukrainy z Putinem

Prowadzący przywołał wpis Jana Marii Giertycha, rozesłany dalej przez Radosława Sikorskiego, w którym Giertych sugerował, że w 2020 roku rząd Zjednoczonej Prawicy planował razem z Władimirem Putinem rozbiór Ukrainy. Gliński określił te zarzuty jako „zupełnie idiotyczne insynuacje”, nie pierwsze tego rodzaju z tej strony sceny politycznej, wpisujące się w narrację, na której zależy Rosji. Ocenił, że polska polityka zagraniczna znajduje się obecnie w stanie katastrofy, do której przyczyniają się m.in. Sikorski i Giertych, a także fiasko polityki prowadzonej przez Pawła Kowala.

Gliński powiedział, że spodziewał się, iż ustępstwa, jakie obecny rząd poczynił wobec Ukrainy w obszarze poszukiwań i ekshumacji ofiar, zostaną przez stronę ukraińską błyskawicznie cofnięte, ponieważ Ukraina — jego zdaniem — zawsze będzie wykorzystywać kwestię banderyzmu w swojej polityce wewnętrznej. Przypomniał, że jako strona rządowa przez trzy lata prowadził rozmowy z Ukraińcami, w których stanowisko Polski było jasne: najpierw musi dojść do poszukiwań i ekshumacji ofiar zgodnie ze standardami cywilizowanego świata, dopiero potem można rozmawiać o polityce upamiętnień i historii; jeśli porozumienie nie jest możliwe, należy „przynajmniej postawić krzyż”, bo tego wymaga wspólnota cywilizacyjna — a tej wspólnoty, jak zaznaczył, nie było, podobnie jak wspólnoty stanowisk.

Gliński podkreślił też, że nie chodzi o działanie polskiego rządu „w czyimś imieniu”, lecz o realizowanie przez Sikorskiego i Giertycha cudzego, nie polskiego interesu, co jego zdaniem tłumaczy obecny stan relacji z Ukrainą. Wskazał, że oprócz wewnętrznych potrzeb politycznych Zełenskiego, w tle działają interesy niemieckie — Ukraina od dawna ułożyła sobie relacje z Niemcami. Przypomniał, że gdy Niemcy „opuściły” Ukrainę i realnie groziło, że Putin zatrzyma się na Bugu, to Polska musiała pomagać, także w niemieckim interesie, ponieważ Niemcom zależy na dobrych relacjach gospodarczych ze wschodnimi sąsiadami, niezależnie od tego, jaka władza akurat tam rządzi.

Wątek niemiecki: Frankfurter Allgemeine Zeitung

Prowadzący zwrócił uwagę na artykuł w niemieckim dzienniku Frankfurter Allgemeine Zeitung, w którym — jak to ujął — Polaków poucza się, że powinni przyzwyczaić się do tego, iż Ukraina wyrosła na silnego gracza na arenie europejskiej, a Polska prowadzi wobec niej złą politykę i powinna podporządkować się ukraińskim, a pośrednio niemieckim interesom.

Gliński odpowiedział, że Niemcy nie ukrywają swoich celów politycznych realizowanych od ponad stu lat — najpierw poprzez wojny, które doprowadziły do dwóch wielkich katastrof cywilizacyjnych, a obecnie w sposób konsekwentny, ale inny. Ocenił, że dla Niemiec partnerem zawsze była Rosja, a obecnie jest nim także Ukraina, i że złe relacje polsko-ukraińskie są Niemcom na rękę — zarówno praktycznie, jak i w warstwie narracyjnej, ponieważ pozwalają przedstawiać Polskę jako przeszkodę w szybkim wejściu Ukrainy do Unii Europejskiej. Dodał, że ta sama narracja, obwiniająca Polaków, jest budowana także z myślą o odbiorcy ukraińskim. Ocenił, że mimo słabego polskiego soft power presja polskich eurodeputowanych i polskiej polityki historycznej ma sens, czego dowodem jest to, że sprawa Wołynia zaczyna przebijać się do szerszej opinii publicznej.

„Biedny, stary człowiek” — głos Adama Michnika

Prowadzący ocenił, że najboleśniejsze dla Polaków jest to, iż duża część polskiej opinii publicznej przyjmuje ukraiński, a właściwie niemiecki punkt widzenia w tej sprawie, co określił jako „potężny policzek”. Przywołał w tym kontekście Adama Michnika, redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, opisując go jako niegdysiejszego mentora i guru środowisk lewicowo-liberalnych, dziś już nieco zapomnianego, lecz wciąż aktywnego.

W pokazanym nagraniu Michnik mówił, że myśląc o tragedii wołyńskiej, stara się „założyć ukraińskie buty i włożyć ukraińskie okulary”, by dostrzec perspektywę ukraińską, a nie tylko własną. Ocenił, że oburzyła go decyzja prezydenta Nawrockiego o wnioskowaniu o pozbawienie Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego, stwierdzając, że jego zdaniem ukraiński prezydent na ten order zasłużył swoją postawą.

Prowadzący skomentował to słowami: „Można by dzisiaj powiedzieć, biedny, stary człowiek, o wyglądzie takiego skrzata z kreskówek. Ale to jest jednak sprawa poważna” — po czym przywołał list obywatelski, jaki powstał po decyzji Nawrockiego: środowiska związane z „Gazetą Wyborczą” miały w nim postulować przyznanie Zełenskiemu obywatelskiego odpowiednika odebranego orderu, jako oddolną odpowiedź na decyzję prezydenta. Prowadzący ocenił, że chodzi w tym przede wszystkim o atakowanie Nawrockiego przy użyciu każdego możliwego pretekstu, i zapytał, czy to nie kolejny przykład tego zjawiska.

Gliński potwierdził, że widzi w tym bieżący aspekt polityczny — atak na cały obóz patriotyczny w Polsce — ale zwrócił uwagę też na długofalowe oddziaływanie Michnika, którego określił wprost jako polityka działającego w tej roli od wielu lat i wpływającego na losy Polski. Ocenił, że Michnik jest jednym z twórców „urojenia”, w które wierzy część polskiego społeczeństwa — poczucia, że Polacy muszą przepraszać za „nie swoje winy” i wpisywać się w tzw. pedagogikę wstydu, określenie, które Gliński przypisał Bronisławowi Wildsteinowi. Dodał, że nikt nie dał tym środowiskom prawa do pouczania i przebaczania w imieniu polskiego narodu, a mimo to robią to w sposób, jego zdaniem, bezczelny.

Odnosząc się do słów prowadzącego o „biednym, starym człowieku”, Gliński odpowiedział, że Michnik, choć wiekowy, nie jest wcale taki biedny, lecz pozostaje „wielkim szkodnikiem” dla polskiej polityki. Zastrzegł jednocześnie, że sam nie chciałby nadmiernie nagłaśniać tego środowiska, wyrażając nadzieję, że coraz bardziej staje się ono jedynie „grupą rekonstrukcyjną”. Ocenił, że Polacy patrzą dziś w przyszłość inaczej, a symbolem tej przyszłości jest Karol Nawrocki jako polityk nowego pokolenia, za którym idą Polacy — i właśnie dlatego, zdaniem Glińskiego, jest on tak zaciekle i w sposób „nikczemny” atakowany.

Pociski dla Ukrainy bez konsultacji z prezydentem

Prowadzący zauważył, że w dużej mierze to środowisko „Gazety Wyborczej” stanowi zaplecze rządu Donalda Tuska, po czym zwrócił uwagę, że rząd przekazał Ukrainie nieokreśloną liczbę pocisków do systemów Patriot bez konsultacji z prezydentem i parlamentem, a wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował to stwierdzeniem o „wdzięczności” ze strony Ukrainy, nawiązując do krążącego w internecie banknotu z takim napisem. Prezydent Nawrocki, pytany o tę sprawę podczas szczytu NATO, potwierdził, że decyzja nie była z nim konsultowana i że odpowiedzialność za nią ponosi rząd. Podkreślił, że prowadzi dialog w wielu kwestiach, ale nie można tego nazwać konsultacją, oraz że sam bierze pełną odpowiedzialność za własne decyzje polityczne — podpisywanie i wetowanie ustaw czy nominacje generalskie i sędziowskie — traktując je bez taryfy ulgowej, co odróżnia je od decyzji, które nie były jego.

Prowadzący przywołał też wypowiedź czeskiego premiera Andreja Babiša, który zapowiedział, że Czechy nie przekażą Ukrainie żadnej broni, tłumacząc to potrzebą wzmacniania własnej obronności, i stwierdził, że Niemcy próbowały wymusić taką decyzję na Czechach, czego te odmówiły — w przeciwieństwie do Polski, która, jak to ujął prowadzący, „lekką ręką” oddaje pociski. Gliński ocenił, że obecny rząd Donalda Tuska realizuje w tym zakresie nie polskie, lecz cudze interesy, porównując to do sytuacji, w której „tylko Niemiec naciśnie jakiś guzik”, a polski rząd to realizuje. Zwrócił uwagę, że również Holandia odmówiła przekazywania uzbrojenia. Ocenił, że stawianie znaku równości między obecną pomocą wojskową a tą udzielaną przez rząd PiS w pierwszej fazie wojny jest nieuprawnione — wówczas, jego zdaniem, ważyły się losy bezpieczeństwa całego regionu, ponieważ Rosja, zdobywająca w kilka dni znaczną część Ukrainy, mogła próbować siłą zmienić sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej, a wojna realnie zbliżała się do Polski — to sytuacje, jego zdaniem, zupełnie nieporównywalne.

Gliński dodał, że Zełenski zmienił swoje podejście już za czasów rządów PiS, co zmusiło ówczesny rząd do wycofania się z prób szukania z nim porozumienia, ponieważ strona ukraińska — jak to ujął, nawiązując do okresu przed 1922 rokiem [w oryginalnej wypowiedzi omyłkowo wskazana data] — zaczęła ponownie domagać się od Polski ustępstw w polityce historycznej, nie rozumiejąc, że poszukiwania i ekshumacje są warunkiem koniecznym jakichkolwiek relacji.

List Mickiewicza na aukcji w Niemczech

Poruszono również sprawę nagłośnioną przez Michała Dworczyka, który poinformował, że na jednym z zagranicznych portali aukcyjnych obywatel Niemiec wystawił oryginalny list Adama Mickiewicza, a aukcja miała zakończyć się w ciągu kilkunastu godzin. Dworczyk pytał, czy polskie ministerstwo kultury wie o aukcji, czy zamierza odzyskać dokument i skąd niemiecki sprzedający posiada rękopis.

Gliński, pytany o reakcję obecnej minister kultury Marty Cienkowskiej, odpowiedział, że miała ona czas do poprzedniego dnia do godziny 12, by zareagować, ale nie słyszał o żadnej interwencji ministerstwa — efekt aukcji miałby się wyjaśnić dopiero dzięki interpelacji poselskiej. Przypomniał, że po objęciu władzy obecna ekipa jako jedną z pierwszych decyzji zlikwidowała powołany przez niego departament restytucji kultury, co ocenił jako symboliczny gest wobec zachodnich partnerów. Wskazał też, że wprowadzono zakaz samodzielnych zakupów zagranicznych dla polskich muzeów i instytucji kultury, zastępując dotychczasowy tryb — w którym decyzje o zakupach podejmowano szybko, np. telefonicznie, po konsultacji z ministrem finansów lub premierem — centralną komisją zakupową, którą porównał do rozwiązań z czasów PRL. Podał, że za jego kadencji na tego typu interwencyjne zakupy zagraniczne przeznaczono łącznie 115 mln zł, dzięki czemu polskie kolekcje wzbogaciły się m.in. o dzieła Tycjana, Bruegla, Belliniego i Chagalla, podczas gdy nowa komisja zakupowa w ciągu dwóch pierwszych lat miała dokonać zaledwie około 40 zakupów. Dodał, że w 2025 roku ponad 2 mld zł z budżetu kultury przeznaczono na telewizję publiczną w stanie likwidacji — środki, które, jego zdaniem, mogłyby zamiast tego trafić na onkologię dziecięcą lub zakupy polskich dóbr kultury, takich jak list Mickiewicza.


Piotr Gliński był gościem Tadeusza Płużańskiego w programie „Kontra” na kanale wPolsce24 (541 tys. subskrybentów). Odcinek opublikowano 9 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *