Jurasz w Onet Rano o kryzysie polsko-ukraińskim: Ukraińcy rozumieją język siły, a języka gestów nie rozumieją. Kowal szkodzi

Witold Jurasz, publicysta i dziennikarz Onetu, rozmawiał z Magdaleną Rigamonti w Onet Rano o przyczynach kryzysu polsko-ukraińskiego, błędach polskiej polityki wschodniej i tym, czego Polska powinna żądać od Kijowa.

Obydwie strony pracowały na kryzys, ale to Ukraina go spowodowała

Jurasz ocenił, że na obecny kryzys pracowały obie strony, ale to ukraińska decyzja go wywołała. Nawet gdyby Zełenski chciał uczcić UPA, mógł znaleźć jakiegoś dowódcę lub sotnię UPA, która walczyła z Sowietami, ale nie mordowała Polaków i nie uczestniczyła w ludobójstwie w 1943 roku. Tego nie zrobił.

Jurasz nie miał wątpliwości co do kwalifikacji historycznej: to było ludobójstwo. Odwołał się do profesora Motyki, który badał rzeź wołyńską i mówi wprost o ludobójstwie. Wskazał na pewien problem w Polsce — że tego słowa używa się z nieśmiałością — i odrzucił tę powściągliwość. Liczba ofiar jest niepewna z powodu braku ekshumacji — od stu do dwustu tysięcy, choć dwieście jego zdaniem jest zawyżone.
Przez trzydzieści lat strona polska słyszała od specjalistów od dialogu z Ukrainą, że to nie jest właściwy czas na rozmowę o historii, że Ukraina nie jest jeszcze gotowa. Nie była gotowa trzydzieści pięć lat temu, dwadzieścia pięć, piętnaście, dziesięć. To się nie zmieniło.

Ukraińcy są sowieccy w duchu

Jurasz postawił tezę, która wywołała dyskusję: Ukraińcy są sowieccy w duchu — i Zełenski też. Walczenie z Rosją nie oznacza, że ktoś nie jest Sowietem w duchu. To po pierwsze oznacza, że rozumieją język siły, a języka gestów nie rozumieją. Po drugie — Jurasz odwołał się do George’a Kennana, twórcy amerykańskiej sowietologii i strategii powstrzymywania komunizmu. W słynnym długim szyfrogramie Kennan napisał, że Sowieci ustępują, o ile nie dochodzi do prestige engaging showdown — sporu, który uderza w prestiż.

Dlatego Ukraińcom należy, jego słowami, przyłożyć tak, żeby bolało — ale nie w sprawie, w której nam się to nie opłaca, czyli nie w kwestii wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją — i zrobić to nie publicznie, tak żeby mogli ustąpić bez utraty twarzy. Publiczne uderzenie w prestiż tylko utrudni kompromis.

Odebrać order? Moralnie tak, politycznie nie

Jurasz ocenił pomysł odebrania Orderu Orła Białego Zełenskiemu jako moralnie uzasadniony, ale politycznie błędny. Podobnie odrzucił pomysł zamknięcia Jasionki czy odwrócenia się od Ukrainy — Ukraina obraża Polskę, ale jej nie zagraża. Rosja zaś zarówno obraża, jak i zagraża. Kto jest przeciwny wspieraniu Ukrainy w wojnie z Rosją, ten — jak powiedział wprost — jest idiotą, bo klęska Ukrainy oznaczałaby armię rosyjską na granicy.
Zełenski może za kilka miesięcy połączyć tę jednostkę z inną, co wymusi nadanie nowej nazwy — i w ten sposób, zachowując pozory, dokonać faktycznej zmiany. To realistyczna ścieżka wyjścia z twarzą.

Kowal szkodzi

Jurasz bardzo ostro ocenił Pawła Kowala, pełnomocnika ds. odbudowy Ukrainy. Stwierdził, że Kowal jest człowiekiem bez urzędu i bez ani jednego pracownika — to fikcja. Ale przede wszystkim — gdy Radosław Sikorski chciał działać trochę bardziej asertywnie, Kowal natychmiast tłumaczył Ukraińcom, że to chwilowa ekstrawagancja i minie. Kowal nie rozumie, że Ukraińcy są sowieccy w duchu — że to, co było i minęło, nie pisze się w rejestr i ich to nic nie obchodzi. Kowal nie jest wobec Ukrainy twardy ani asertywny. Jurasz ocenił, że można być proukraińskim w rozumnym sensie i równocześnie asertywnym — Kowal tego nie rozumie i szkodzi.

Dodał, że to liberalne środowisko, które przez lata prowadziło politykę na kierunku ukraińskim — nie prawicowe — dało Ukrainie asumpt do przekonania, że w Polsce ustępować nie należy. Nawet pod rządami PiS nic się tu nie zmieniło.

Forum odbudowy w Gdańsku — fikcja

Na pytanie o zbliżające się Wielkie Forum Odbudowy Ukrainy w Gdańsku pod koniec czerwca Jurasz odrzucił temat. Takie fora to fikcja od dawna. Rok temu podobne forum odbyło się w Warszawie — z krajów skandynawskich przyjechał co najwyżej jeden minister, z Polski nie było nikogo z rządu. Polska oddała temat ukraińskiej gospodarki — to jest fakt.

Wiatrowycz na zakaz wjazdu

Jurasz odniósł się do wypowiedzi ukraińskiego historyka Wiatrowycza, który stwierdził, że nadanie jednostce imienia bohaterów UPA to wewnętrzna sprawa Ukrainy. Jurasz ocenił, że Wiatrowiczowi należy umożliwić omawianie tej wewnętrznej sprawy wewnątrz Ukrainy — i objąć go zakazem wjazdu do strefy Schengen. Skoro można objąć zakazem wjazdu ukraińskiego influencera za wjazd samochodem na Morskie Oko, to Wiatrowicz kwalifikuje się tym bardziej. To by zabolało.

Obawy o bezpieczeństwo Ukraińców w Polsce

Jurasz wyraził obawy o bezpieczeństwo kilku milionów Ukraińców mieszkających w Polsce wobec rosnących nastrojów antyukraińskich. Odnotował przypadek pobicia Ukraińca w Warszawie. Zaznaczył jednak, że wygodnie byłoby zrzucić odpowiedzialność za zepsute relacje polsko-ukraińskie na nacjonalistycznych bojówkarzy — ale to nie oni prowadzą politykę na tym kierunku.

Jedwabne i Wołyń — podwójne standardy

Jurasz sformułował argument, który uznał za fundamentalny. Nie można przez trzydzieści lat tłumaczyć Polakom, że należy przepraszać za Jedwabne, a potem tłumaczyć Polakom, że nam się nie należą przeprosiny za Wołyń, bo to jest źródło antysemityzmu. Ludzie wyciągają z tego wniosek — skoro my musimy, a nas to nie. To jest bezrozumne i stanowi jedno ze źródeł obecnych nastrojów.

Żurawski vel Grajewski i teoria spiskowa

Jurasz skrytykował też — z wyraźną ironią — pewien nurt na prawicy. Nawiązując do wpisu profesora Żurawskiego vel Grajewskiego, opisał tezę, którą tam wyczytał: Zełenski jest na usługach Berlina, bo Berlin nie chce przyjąć Ukrainy do UE i chce, żeby to Polska była za to winna — ale Zełenski tak naprawdę pracuje dla Moskwy, bo Niemcy prędzej czy później i tak dogadają się z Rosją. Jurasz skomentował to odwołaniem do filmu Piękny umysł.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *