Karnowski w Rozmowie Dnia Polskiego Radia 24: ujawnienie pomocy dla Ukrainy było słuszne, PiS gra politycznie

Gościem porannej Rozmowy Dnia na antenie Polskiego Radia 24 był Jacek Karnowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej z Koalicji Obywatelskiej, łączący się ze studia w Gdańsku. Rozmowa dotyczyła głównie kontrowersji wokół ujawnienia skali pomocy wojskowej przekazanej Ukrainie, w tym pocisków do Patriotów, a także – krócej – kryzysu wokół ministerstwa zdrowia.

Kryzys wokół ministra zdrowia

Na wstępie krótko omówiono ultimatum premiera Donalda Tuska wobec minister zdrowia Jolanty Grendel w związku z aferą tzw. saloników VIP w szpitalach. Karnowski bronił minister, chwaląc jej wcześniejsze zarządzanie szpitalami na Pomorzu, zapewniał, że wprowadzana elektroniczna rejestracja pacjentów wyeliminuje nadużycia, i zaprzeczył, jakoby problem miał charakter systemowy – mimo wcześniejszych słów innego polityka KO, Piotra Kandymy, sugerujących powszechność takich pomieszczeń w szpitalach. Ocenił, że minister zasługuje na kolejną szansę.

Ujawnienie pomocy dla Ukrainy: co, kiedy i dlaczego

Głównym tematem rozmowy była zapowiedź ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza dotycząca odtajnienia listy sprzętu i amunicji przekazanych Ukrainie. Punktem wyjścia było stwierdzenie prezydenckiego ministra Marcina Przydacza, że wiosną polski rząd przekazał Ukrainie rakiety Patriot, a nawet odstąpił Kijowowi kolejkę w amerykańskich fabrykach uzbrojenia. Były szef MON Mariusz Błaszczak określił to jako „gigantyczny skandal”.

Karnowski odpowiedział na ten zarzut wielowątkowo. Po pierwsze, podkreślił, że problemem nie jest sama pomoc dla Ukrainy, lecz brak jedności po stronie PiS w tej sprawie – porównał to do wcześniejszego sporu wokół ustawy metropolitalnej na Pomorzu, gdzie – jak stwierdził – mimo poparcia lokalnych samorządowców PiS dla projektu dającego regionowi ponad pół miliarda złotych na komunikację, posłowie i część radnych tej partii (także z Sopotu) urządzili, jego słowami, „olbrzymią histerię” i sprzeciwiali się przyjęciu tych środków. Ocenił, że podobny brak spójności cechuje stanowisko PiS wobec wsparcia dla Ukrainy.

Po drugie, zaznaczył, że ujawnione teraz dane dotyczą sprzętu przekazanego kilkadziesiąt miesięcy temu, a nie dostaw sprzed tygodnia – w jego ocenie gdyby informacja miała nadal charakter tajny, nie zostałaby upubliczniona. Zaznaczył też, że ostatnio Polska przekazała stosunkowo niewiele sprzętu, a głównych dostaw dokonał poprzedni rząd, co – jak dodał – ówczesna koalicja rządząca popierała. Zapytany wprost przez prowadzącego, czy ujawnianie takiej listy nie jest de facto przekazywaniem Rosji informacji wywiadowczej o tym, ile sprzętu Polska już przekazała i czego jej brakuje, Karnowski odpowiedział, że braki te zostały w dużej mierze uzupełnione i że istnieją gwarancje dalszego uzupełniania, a upublicznienie skali pomocy pokazuje siłę wsparcia dla Ukrainy w momencie, w którym – jak ocenił – Rosja nie odnosi obecnie sukcesów na froncie.

Po trzecie, wiceminister oskarżył polityków PiS – wymieniając z nazwiska Mariusza Błaszczaka i Mateusza Morawieckiego – o hipokryzję. Przypomniał, że Morawiecki jako premier publicznie krytykował Niemcy pod Bundestagiem za zbyt małe zaangażowanie w pomoc Ukrainie, podczas gdy poprzedni rząd PiS, jego zdaniem, nie wyegzekwował od Ukrainy uszczelnienia granicy w sprawie importu tzw. zboża technicznego ani – przez lata swoich rządów – postępów w kwestii ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej; działania ekshumacyjne, jak podkreślił, rozpoczęły się dopiero za obecnej koalicji. Zarzucił też PiS blokowanie w przeszłości Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (określanego w rozmowie jako „Sejf”), z którego – jak twierdził – finansowano m.in. przekazywane Ukrainie czołgi Kraby i Osomaki (Krab i Krab/Rak – w transkrypcie wymieniono „kraby i osomaki”). Odrzucił też twierdzenie wspomnianego polityka PiS o pseudonimie „Pinokio”, jakoby przekazany sprzęt był „złomem”, wskazując na sprzeczność z jego wcześniejszymi wypowiedziami chwalącymi jakość przekazywanego uzbrojenia przed Bundestagiem.

Ryzyko rosyjskiej prowokacji a decyzja o Patriotach

Prowadzący zapytał o doniesienia medialne – szeroko komentowane w mediach zachodnich, choć częściowo później korygowane przez agencję Reuters, która miała stwierdzić brak bezpośredniego zagrożenia – dotyczące możliwej rosyjskiej prowokacji kinetycznej w najbliższych miesiącach, w tym pozornie przypadkowego naruszenia granicy Polski lub innego kraju NATO, mającego sprawdzić jedność Sojuszu. Prowadzący dopytywał, czy w świetle takiego ryzyka decyzja o przekazaniu Ukrainie rakiet Patriot była racjonalna, oraz czy Polska nie powinna wstrzymać dalszych dostaw sprzętu i skupić zasobów na własnej obronie.

Karnowski porównał hipotetyczną rosyjską prowokację do prowokacji gliwickiej z 1939 roku, kiedy Niemcy zaaranżowali fałszywy atak na rozgłośnię radiową jako pretekst do napaści na Polskę. Podkreślił, że decyzja o przekazaniu Patriotów zapadła w konsultacji z NATO i była elementem wspólnej puli sojuszniczej, a nie samodzielną decyzją Polski. Zaznaczył, że Polska korzysta z realnej obecności sojuszniczej na swoim terytorium – rotacyjnych kontyngentów lotniczych (włoskich, szwedzkich, brytyjskich) w bazie w Malborku broniących polskiej przestrzeni powietrznej oraz żołnierzy amerykańskich stacjonujących w bazie w Redzikowie pod Słupskiem – i ocenił, że utrzymanie solidarności wschodniej flanki NATO jest kluczowe, ponieważ państwa zachodnioeuropejskie, takie jak Francja, Niemcy czy Hiszpania, mogłyby w przeciwnym razie zbagatelizować niewielkie naruszenie granicy Polski, Litwy czy Łotwy.

Zapytany wprost, czy rząd dysponuje informacją o konkretnym terminie rosyjskiej prowokacji, Karnowski odpowiedział, że nawet gdyby taką informacją dysponował, nie mógłby jej ujawnić. Dodał, że wiedza o zagrożeniu pochodzi z działań wywiadowczych NATO, co jego zdaniem jest bezpośrednim dowodem korzyści płynących z członkostwa Polski w Sojuszu i Unii Europejskiej – które, jak ocenił, „bardzo bolą Putina”. Ocenił też, że Rosja wykorzystuje w Polsce polityków określonych przez niego jako „takich błaszczaków” i „takich bosaków” (nawiązanie do Mariusza Błaszczaka i Krzysztofa Bosaka) do prowokowania podziałów wewnętrznych. Zaznaczył, że decyzję o ujawnieniu przekazanego sprzętu podjął minister obrony narodowej, do którego – jak podkreślił – rząd ma pełne zaufanie, i że dotyczy ona sprzętu przekazanego kilkadziesiąt miesięcy temu, a nie w ostatnim czasie.

Spór o ustawę penalizującą banderyzm

Karnowski wspomniał również o wcześniejszym starciu w Sejmie z Przemysławem Czarnkiem i Jarosławem Kaczyńskim podczas prezentowania przez ministra Zbigniewa Boguckiego ustawy o penalizacji banderyzmu. Według jego relacji powiedział wówczas, że w Polsce nikt nie gloryfikuje banderyzmu i że to „jakaś bzdura”, mając na myśli zarzuty wobec samej potrzeby ustawy – jego zdaniem Czarnek i Kaczyński wyrwali słowo „bzdura” z kontekstu i przedstawili to jako jego krytykę samej ustawy antybanderowskiej, co określił jako kłamstwo.

Fundusze KPO i inwestycje na Pomorzu

Na zakończenie rozmowy, już poza wątkiem ukraińskim, Karnowski ocenił, że mimo 30-miesięcznego opóźnienia w wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy – które przypisał poprzedniemu rządowi i działaniom byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – Polska wykorzysta ponad 90 proc. dostępnych funduszy, w tym część przesuniętą na Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (ponad 18 mld zł). Wymienił jako przykłady inwestycji nowe oddziały kardiologiczny i onkologiczny w Gdyni oraz finansowanie służby zdrowia w Dzierżgoniu, Chojnicach i Słupsku.


Rozmowę przeprowadzono w audycji Rozmowa Dnia na antenie Polskiego Radia 24. Gościem był Jacek Karnowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej. Materiał dostępny na kanale PolskieRadio24_pl na YouTube, liczącym 109 tys. subskrybentów. Wyemitowany na żywo 6 lipca 2026 roku.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *