Kosowo oburzone słowami Zełenskiego — eksperci OSW o wizycie w Serbii

Pierwsza od objęcia urzędu wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Serbii oraz jego kontrowersyjne słowa dotyczące statusu Kosowa wywołały szeroką dyskusję na Bałkanach. Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich, Jan Nowinowski i Kacper Sienicki, wyjaśnili w rozmowie z Damianem Rosłońcem kulisy tej wizyty, faktyczny cel spotkania z prezydentem Aleksandarem Vučiciem oraz reakcje, jakie wywołało poparcie Ukrainy dla serbskiego stanowiska w sprawie Kosowa.

Serbia między Moskwą a Kijowem

Sienicki wyjaśnił, że Zełenski złożył swoją pierwszą wizytę w Serbii od objęcia urzędu prezydenta, a oficjalnym tematem rozmów była współpraca gospodarcza, wsparcie energetyczne oraz ochrona zdrowia, a także kwestia integracji europejskiej obu państw. Najprawdopodobniejszym, choć nieupublicznionym, przedmiotem rozmów pozostawało jednak utrzymanie dostaw serbskiej amunicji na Ukrainę.

Nowinowski opisał niejednoznaczną politykę Belgradu wobec wojny — Serbia utrzymuje stałe relacje polityczne i gospodarcze z Moskwą, nie przyłączyła się do zachodnich sankcji, a ponad 80 procent jej zapotrzebowania na gaz pokrywa rosyjski surowiec dostarczany przez bułgarską odnogę gazociągu TurkStream. Nadal funkcjonują też bezpośrednie połączenia lotnicze między Belgradem a Moskwą i Petersburgiem, dzięki czemu w Serbii mieszka dziś nawet około 100 tysięcy Rosjan, głównie uciekających przed mobilizacją. Serbia pozostaje też, jego zdaniem, regionalnym hubem rosyjskiej dezinformacji na Bałkanach Zachodnich, za pośrednictwem mediów takich jak Russia Today Balkans i Sputnik Serbia, a także mediów lokalnych sprzyjających obozowi rządzącemu.

Jednocześnie Serbia formalnie uznała rosyjską agresję i wcześniejszą aneksję Krymu za naruszenie prawa międzynarodowego i poparła odpowiednie rezolucje Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Kluczowym elementem współpracy pozostają dostawy amunicji — Serbia jest jednym z niewielu krajów wciąż produkujących amunicję w standardzie postsowieckim, przede wszystkim pociski artyleryjskie kalibru 122 i 152 mm. Dostawy te nie trafiają jednak na Ukrainę bezpośrednio, lecz za pośrednictwem firm pośredniczących w Czechach i Polsce, dzięki czemu formalnie nie są uwzględniane w bilansie handlowym Serbia–Ukraina. Jak podsumował Nowinowski, Vučić prowadzi w tej sprawie politykę milczącej zgody — sprzedaje amunicję różnym krajom, nie interesując się oficjalnie jej dalszym losem, choć wszystko wskazuje na to, że doskonale zdaje sobie sprawę z jej przeznaczenia.

Kontrowersyjne słowa o Kosowie

Rozmówcy odnieśli się do słów Zełenskiego, w których opowiedział się po stronie serbskiego stanowiska w sprawie Kosowa, nieuznawanego przez Serbię za niepodległe państwo — co wywołało w Kosowie falę oburzenia, w tym zdjęcie wielkiego banera z ukraińską flagą i napisem „Free Ukraine” w centrum Prisztiny. Sienicki wyjaśnił, że wypowiedź Zełenskiego była zgodna ze stałym stanowiskiem Ukrainy, która ostrożnie podchodzi do kwestii niepodległości Kosowa, obawiając się, że uznanie tego precedensu mogłoby zostać wykorzystane przez Rosję do usprawiedliwienia własnych zdobyczy terytorialnych na Ukrainie.

Nowinowski zasugerował własną, autorską teorię, że cała sytuacja mogła być częściowo zaaranżowana — padła ona jako odpowiedź na ostatnie pytanie podczas wspólnej konferencji prasowej, zadane przez dziennikarkę serbskiej telewizji publicznej blisko związanej z władzą, a Zełenski w istocie powtórzył jedynie sformułowanie zawarte w samym pytaniu. Zauważył, że taka deklaracja jest też użyteczna politycznie dla Vučicia, który regularnie kreśli analogię między Kosowem a Krymem, by punktować rzekomą hipokryzję Zachodu — uznającego niepodległość Kosowa, lecz nie aneksji Krymu — pozując przy tym na osobę konsekwentną, nieuznającą żadnego z tych precedensów. Nowinowski zakwestionował jednak zasadność takiego porównania, przywołując argumentację albańskiego MSZ, według której niepodległość Kosowa została uznana przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości za niesprzeczną z prawem międzynarodowym, podczas gdy rosyjska agresja na Ukrainę i aneksja Krymu jednoznacznie to prawo naruszyły.

Sienicki dodał, że wypowiedź Zełenskiego spotkała się z krytyką części ukraińskiej opinii publicznej i działaczy opozycyjnych — mimo że współpraca Kijowa z Prisztiną nigdy nie była kluczowa, interesy związane z Serbią najwyraźniej znalazły się dla ukraińskich władz wyżej w hierarchii priorytetów. Na pytanie, czy nie było to formą przypochlebienia się Vučiciowi, ocenił, że Zełenski mógł dać się wciągnąć w pułapkę zastawioną przez dziennikarkę, ale nie wykluczył też świadomej chęci zbudowania dobrych relacji z serbskim prezydentem.

Nowinowski zwrócił uwagę na znaczenie solidarności Kosowa z Ukrainą dla samej Prisztiny — stanowi ona element uwiarygodniający ją w oczach Unii Europejskiej, do której Kosowo formalnie aspiruje, mimo że jego niepodległości wciąż nie uznaje pięć państw członkowskich UE, co uniemożliwia rozpatrzenie złożonego w 1924 roku (błąd w transkrypcie — właściwy rok to prawdopodobnie znacznie późniejszy) wniosku akcesyjnego. Kosowo uczestniczy jednak w niektórych unijnych mechanizmach, jak plan wzrostu dla Bałkanów Zachodnich. Nowinowski opisał rozczarowanie kosowskich elit i społeczeństwa, które od lat porównywały swoją walkę o niepodległość z lat 90. do wojny ukraińskiej, wcześniej wprowadzając sankcje wobec Rosji i wysyłając Ukrainie symboliczne wsparcie wojskowe i finansowe. Skrytykowała tę wypowiedź również Albania, uznając analogię między losem Kosowa a dzisiejszą Ukrainą za nietrafioną.

Kto stoi za współpracą wojskową

Sienicki podkreślił, że priorytetowe znaczenie pozyskiwania serbskiego uzbrojenia dla relacji Kijów–Belgrad potwierdza także osoba ambasadora Ukrainy w Serbii, Ołeksandra Łytwynenki — byłego wieloletniego funkcjonariusza SBU, w latach 2021–2024 szefa ukraińskiego wywiadu zagranicznego, a wcześniej także szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Nowinowski dodał, powołując się na doniesienia niemieckiego „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że istotną rolę w zabezpieczeniu dostaw serbskiej amunicji na Ukrainę odegrała lub nadal odgrywa ambasada Stanów Zjednoczonych w Belgradzie, a zwłaszcza wcześniejszy amerykański ambasador Christopher Hill, który intensywnie lobbował u władz serbskich na początku wojny — co, jego zdaniem, mogło mieć wpływ na kontynuację tego procederu do dziś.

Sienicki umiejscowił intensyfikację współpracy z Belgradem w szerszej strategii zacieśniania przez Ukrainę relacji z partnerami na Bałkanach Zachodnich — od 2023 roku Kijów organizuje regularne szczyty „Ukraina – Europa Południowo-Wschodnia”, a Vučić dwukrotnie odwiedził Ukrainę (w 2025 roku Odessę, w 2026 roku Kijów). Jesienią ma ruszyć nowa ukraińska inicjatywa regionalna, tzw. inicjatywa karpacka, mająca wspierać projekty logistyczne istotne dla powojennej odbudowy kraju. W ramach jawnie ogłoszonych ustaleń Serbia zadeklarowała pakiet pomocy humanitarnej, dwa miliony euro wsparcia dla ukraińskiego systemu energetycznego, wsparcie systemu ochrony zdrowia oraz pomoc przy odbudowie jednego ze zniszczonych wojną ukraińskich miast. Współpraca gospodarcza między oboma krajami systematycznie rośnie — w pierwszej połowie 2026 roku osiągnęła już blisko 400 milionów dolarów, zbliżając się do całorocznego wyniku z 2025 roku.

Znaczenie relacji z Bałkanami dla Kijowa

Nowinowski ocenił, że dla większości państw bałkańskich relacje z Ukrainą pełnią przede wszystkim funkcję papierka lakmusowego uwiarygadniającego je w oczach Unii Europejskiej — z wyjątkiem Serbii oraz Bośni i Hercegowiny (ze względu na Republikę Serbską) wszystkie państwa regionu przyjęły sankcje wobec Rosji i zharmonizowały politykę zagraniczną z unijną. Zauważył też rosnący ruch turystyczny Ukraińców na Bałkanach, zwłaszcza w Czarnogórze i Albanii, przy stosunkowo niewielkich jak dotąd wolumenach współpracy gospodarczej poza Serbią, będącą największym państwem regionu. Zwrócił uwagę na potrzebę skoordynowania ukraińskich inicjatyw regionalnych z istniejącymi już formatami, takimi jak Inicjatywa Trójmorza, której Czarnogóra i Albania są członkami stowarzyszonymi — jego zdaniem dla państw takich jak Czarnogóra, Albania czy częściowo Macedonia Północna priorytetem pozostaną projekty sygnowane przez Unię Europejską, a nie inicjatywy forsowane przez Kijów.

Sienicki podkreślił, że dla ukraińskiej dyplomacji nadrzędnym celem pozostaje pozyskiwanie wsparcia dla wysiłku wojennego, dlatego mimo że priorytetem są relacje z bałkańskimi członkami UE, atrakcyjna pozostaje też perspektywa stopniowej zmiany podejścia Belgradu wobec Moskwy.

Co zyskał Zełenski, a co Vučić

Odpowiadając na pytanie, co konkretnie udało się osiągnąć obu stronom, Sienicki przyznał, że kluczowy aspekt — ewentualne zabezpieczenie dostaw wojskowych — pozostaje całkowicie niejawny, jednak analiza geografii eksportu serbskiego uzbrojenia sugeruje, że trafia ono na Ukrainę w znaczących ilościach. Według ustaleń „Financial Times” w ciągu pierwszych dwóch lat wojny wartość tych dostaw sięgnęła 800 milionów euro, a od tego czasu mogła jeszcze wzrosnąć. Zełenski liczy przede wszystkim na zabezpieczenie stabilnych dostaw amunicji kalibru 122 i 152 mm do postsowieckich systemów artyleryjskich, ale też potencjalnie na części zamienne do samolotów MiG-29, granatniki przeciwpancerne oraz amunicję strzelecką — zasobów, które Serbia w dużych ilościach zachowała po rozpadzie Jugosławii.

Nowinowski wyjaśnił natomiast korzyści Vučicia — poza bezpośrednimi zyskami finansowymi ze sprzedaży amunicji (mimo pośredniego mechanizmu tej sprzedaży), wizyta ma dla niego przede wszystkim wymiar wizerunkowy na arenie międzynarodowej. Zwrócił uwagę, że dostawy broni na Ukrainę wielokrotnie już pogarszały relacje Belgradu z Moskwą — świadczą o tym niejasne, ale wyraźnie niezadowolone komunikaty Kremla oraz fakt, że od maja 2025 roku Rosja oferuje Serbii jedynie trzymiesięczne przedłużenia umowy gazowej zamiast długoterminowego kontraktu. Wizyta Zełenskiego ma dla Vučicia znaczenie przede wszystkim jako karta przetargowa w relacjach z Unią Europejską — w kontekście trwających od listopada 2024 roku masowych protestów studenckich w Serbii oraz pogarszających się standardów demokratycznych i praworządności, które w lipcu 2026 roku były głównym powodem, dla którego Serbia nie otworzyła trzeciego klastra negocjacji akcesyjnych z UE. Nowinowski ocenił krytycznie gotowość zachodnich partnerów do akceptowania takiej symbolicznej polityki równoważenia relacji przez Vučicia, mimo braku realnych reform i utrzymujących się związków z Moskwą.

Cios wymierzony w Putina?

Odnosząc się do opinii, że sama wizyta Zełenskiego w Serbii stanowi „cios wymierzony w Putina”, Sienicki ocenił, że wpisuje się ona w szerszą strategię ukraińskiej polityki zagranicznej, opartą częściowo na żartobliwym, wręcz „trollującym” podejściu prezydenta Ukrainy wobec Rosji — podobnym echem odbiła się wcześniejsza wizyta Zełenskiego w Armenii. Zełenski w ten sposób demonstruje, że Moskwa nie jest w stanie skutecznie zablokować współpracy Ukrainy nawet z państwami uważanymi za jej najbliższych partnerów w Europie.

Nowinowski potwierdził, że reakcje rosyjskich mediów sugerują realne rozczarowanie Moskwy postawą Belgradu — dominującą narracją było umniejszanie znaczenia wizyty, podkreślanie, że rozmowy formalnie nie dotyczyły współpracy wojskowej (wbrew wcześniejszym doniesieniom niemieckich mediów o planach budowy w Serbii fabryki dronów przy wykorzystaniu ukraińskiej technologii i finansowania z Emiratów Arabskich, co — biorąc pod uwagę wciąż funkcjonującą współpracę wywiadowczą serbsko-rosyjską — byłoby dla Kijowa bardzo ryzykowne), a także sugerowanie, że wizyta była efektem presji ze strony Brukseli na Vučicia. Rosyjskie media eksponowały też stosunkowo marginalne przejawy sprzeciwu w serbskim społeczeństwie — kilkudziesięcioosobowy protest w centrum Belgradu, list stu serbskich intelektualistów oraz transparent kibiców klubu Crvena Zvezda oskarżający Vučicia o przyjęcie „nazisty Zełenskiego”. Nowinowski ocenił jednak, że nie należy przeceniać znaczenia samej wizyty — Vučić najprawdopodobniej nie zmieni fundamentalnie swojej zbalansowanej polityki, a wsparcie dla Ukrainy pozostanie w praktyce niejawne.

Czy Serbowie są prorosyjscy?

Na zakończenie Nowinowski odniósł się do nastrojów społecznych w samej Serbii — według niektórych badań nawet około 40 procent społeczeństwa uważa Rosję za najważniejszego sojusznika kraju, choć jego zdaniem to postrzeganie bywa dość powierzchowne, oparte głównie na wieloletnich związkach historycznych, kulturowych i religijnych między obiema cerkwiami. Zwrócił uwagę, że napływ rosyjskich emigrantów do Serbii paradoksalnie obnażył ograniczoną realną bliskość obu narodów — przybysze z Rosji funkcjonują często w swoistych enklawach, zakładając własne restauracje i kawiarnie, niekoniecznie integrując się z serbskim społeczeństwem czy ucząc się miejscowego języka, co dostrzegają i komentują sami Serbowie w mediach społecznościowych, podważając tym samym dekady politycznej narracji o „serbsko-rosyjskim braterstwie”.


Podcast dostępny na kanale Podcast Ośrodka Studiów Wschodnich – OSW na YouTube, liczącym 62,2 tys. subskrybentów. Opublikowany 13 sierpnia 2026 roku. Oryginalny tytuł materiału: „Dlaczego Zeleński poparł Serbię w sporze z Kosowem?”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *