Rosja szykuje mobilizację po wyborach? — Wołodymyr Zełenski ostrzega przed planami Kremla

Rosyjskie władze przygotowują się do wysłania na front kilkuset tysięcy żołnierzy jeszcze tej jesieni, choć Władimir Putin nie ogłosił powszechnej mobilizacji. Zdaniem Arlety Bojke, prowadzącej program, Kreml stara się ukryć te plany do czasu wrześniowych wyborów do rosyjskiego parlamentu, podczas gdy Wołodymyr Zełenski robi wszystko, by zamiary Moskwy zdemaskować — mimo że sam, jeśli chodzi o problemy z ukraińską mobilizacją, wolałby, aby nagrania pokazujące przymusowy pobór mężczyzn do wojska nie trafiały do opinii publicznej.

Skreślenie partii Jabłoko wywołało rzadki protest w Moskwie

Bojke zwróciła uwagę na nietypowe wydarzenie — protest uliczny przed moskiewskim sądem, mimo że przejawów sprzeciwu na rosyjskich ulicach nie było widać od dawna, a Kreml skutecznie zastraszył społeczeństwo, m.in. karząc więzieniem za wpisy w mediach społecznościowych. Powodem demonstracji, głównie wśród młodych Rosjan, było skreślenie przez rosyjski Sąd Najwyższy partii Jabłoko z list wyborczych do Dumy Państwowej. Jabłoko była jedyną partią zarejestrowaną do wyborów zaplanowanych na 18, 19 i 20 września, która głosiła hasła pokojowe, a nie prowojenne.

Skargę do Sądu Najwyższego złożyła nacjonalistyczna Partia Rodzina, oskarżając Jabłoko o naruszenia praw autorskich (wykorzystanie znanej sowieckiej piosenki w kampanii) oraz o opowiadanie się za zawieszeniem broni z Ukrainą, co określono jako zdradę stanu. Na te zarzuty odpowiedział Nikołaj Riabkow, zaznaczając, że decyzja wywołuje niezrozumiałe zdenerwowanie przeciwników partii, mimo że — jak podkreślił — Jabłoko nie naruszyło żadnych norm prawnych, zachowując swoją pozycję polityczną w granicach prawa.

Bojke zauważyła, że Jabłoko, obecne na rosyjskiej scenie politycznej od początku lat 90., ostatnich posłów miała w Dumie w 2003 roku, a w nadchodzących wyborach realistycznie nie miała szans na zdobycie mandatu. Mimo to partia zaczęła budzić zainteresowanie młodych Rosjan, a do głosowania na nią zachęcali popularni rosyjscy tiktokerzy — mimo że władze Rosji dążą do wyeliminowania zachodnich platform społecznościowych na rzecz własnych, kontrolowanych aplikacji. Zdaniem prowadzącej rejestracja, a następnie skreślenie partii, pokazały, że wśród części społeczeństwa narasta niezadowolenie, którego Kreml nie jest w stanie precyzyjnie zdiagnozować ze względu na powszechną atmosferę strachu utrudniającą wiarygodne badania opinii publicznej.

Podczas protestu głos zabrał również przedstawiciel władz (Mówca 9), który ostrzegł demonstrantów przed konsekwencjami — zasugerował, że udział w proteście może skutkować wcieleniem do wojska. Głos zabrał też inny przedstawiciel Jabłoka (Mówca 4), podkreślając, że partia reprezentuje siły politycznie przeciwne obozowi rządzącemu, opowiadając się za pokojem, podczas gdy władze dążą w przeciwnym kierunku.

Zełenski: Rosja szykuje mobilizację, ale ukrywa to przed wyborami

Jak relacjonowała Bojke, Wołodymyr Zełenski poinformował, że ukraiński wywiad wojskowy dotarł do wewnętrznych rosyjskich dokumentów potwierdzających przygotowania do mobilizacji. Zełenski wskazał, że po zakończeniu wyborów Rosja planuje przeprowadzić dodatkową, szybką mobilizację obejmującą kilka tysięcy osób jeszcze do końca roku, z kolejnym etapem zaplanowanym na rok następny, uzupełniającą nabór realizowany dotychczas w ramach kontraktów wojskowych.

Bojke podkreśliła różnicę między dwoma metodami uzupełniania armii — dobrowolnym zaciągiem kontraktowym za wynagrodzeniem a przymusową mobilizacją, do której sięga się, gdy ochotników brakuje. Jej zdaniem nie trzeba nawet dotrzeć do tajnych dokumentów, by dostrzec sygnały wskazujące na przygotowania Rosji do mobilizacji — świadczą o tym m.in. śledztwa niezależnych rosyjskich mediów działających poza granicami kraju.

Portal Wiorstka (z siedzibą na Łotwie) opublikował pod koniec czerwca analizę, według której wiosną tego roku z Moskwy na front wysłano około tysiąca żołnierzy mniej niż rok wcześniej — w kwietniu 1708 osób, w maju 1378, podczas gdy rok wcześniej wskaźniki te były o tysiąc wyższe. Z danych wynika też, że spada liczba żołnierzy kontraktowych zgłaszających się do rosyjskiej armii. Inny rosyjski portal, Ważnyje Istorii, ustalił, że liczba zgłoszeń kontraktowych do rosyjskiego Ministerstwa Obrony w ostatnim kwartale 2025 roku była o połowę niższa niż rok wcześniej i nadal spada.

Bojke przypomniała, że Rosja dotąd radziła sobie z uzupełnianiem strat, oferując wysokie wynagrodzenia mieszkańcom uboższych regionów, dla których udział w wojnie był szansą na zarobek nieosiągalny w inny sposób, a także wcielając do wojska więźniów w zamian za skrócenie wyroków. Według niezależnych rosyjskich mediów tej puli chętnych również zaczyna brakować, pojawiają się doniesienia o żołnierzach ginących bez wieści oraz o osobach podstępnie werbowanych pod pozorem zwykłej pracy, które w rzeczywistości trafiają na front.

Portal Wiorstka zwrócił również uwagę na gwałtowny wzrost cen wynajmu mieszkań w Erywaniu, w Armenii, co wiąże z rosnącym zainteresowaniem Rosjan chcących opuścić kraj jeszcze przed wrześniowymi wyborami — na wzór kolejek na granicach obserwowanych podczas mobilizacji w 2022 roku, gdy wielu Rosjan, mimo poparcia dla wojny, nie chciało osobiście brać w niej udziału.

Problemy z mobilizacją po stronie ukraińskiej

Bojke zaznaczyła, że Zełenski chętnie mówi o rosyjskich planach mobilizacyjnych, mobilizując przy tym własne społeczeństwo i Zachód, jednak znacznie mniej chętnie porusza temat problemów z mobilizacją po stronie ukraińskiej — mimo że Ukraińców jest znacznie mniej niż Rosjan, a Ukraina, dbając o morale społeczeństwa i żołnierzy, od początku wojny nie podaje oficjalnych danych o własnych stratach.

Wśród czynników pogłębiających problem Bojke wymieniła: zmęczenie żołnierzy wielokrotnie wracających na front po rehabilitacji, utrzymującą się korupcję umożliwiającą wykupienie się od służby wojskowej oraz zjawisko przymusowego poboru określane jako „busyfikacja” — analogiczne do metod stosowanych w Rosji w 2022 roku, gdy mężczyzn siłą zabiera się z domów i wywozi autobusami do jednostek wojskowych. W mediach społecznościowych krążą nagrania takich zatrzymań, co — zdaniem prowadzącej — dodatkowo pogłębia społeczny sprzeciw wobec poboru.

Od początku roku odnotowano 600 przypadków ataków na pracowników centrów mobilizacyjnych. W kwietniu kilku z nich zostało ugodzonych nożem, jedna osoba zginęła. W lipcu we Lwowie tłum liczący około 200 osób otoczył autobus przewożący mężczyznę zatrzymanego za uchylanie się od służby wojskowej, uniemożliwił jego wywiezienie i przewrócił pojazd. Bojke oceniła, że ukraińskie władze niechętnie mówią o tym zjawisku z dwóch powodów — troski o morale społeczne oraz chęci ukrycia tych informacji przed Moskwą, ponieważ Ukraina stara się prezentować jako państwo w pełni gotowe do dalszego oporu. Zaznaczyła jednak, że podobnie jak nie da się w pełni ukryć rosyjskich przygotowań do mobilizacji, tak i ukraińskie problemy z poborem stają się coraz bardziej widoczne — co, jej zdaniem, nie powinno dziwić w piątym roku wojny, choć powinno niepokoić.


Rozmowę poprowadziła Arleta Bojke. Program dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,34 mln subskrybentów. Opublikowany 13 sierpnia 2026 roku. Oryginalny tytuł materiału: „PUTIN SZYKUJE MOBILIZACJĘ PO WYBORACH. SETKI TYSIĘCY ŻOŁNIERZY NA FRONT”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *