Spór z Polską pomógł Zełenskiemu w sondażach — Daniel Szeligowski o mechanizmach ukraińskiej polityki

Konflikt wokół nadania jednostce wojskowej imienia związanego z UPA oraz odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu polskiego Orderu Orła Białego przyniósł ukraińskiemu prezydentowi wymierną korzyść polityczną — wynika z rozmowy Patrycjusza Wyżgi z Danielem Szeligowskim, koordynatorem programu Europa Wschodnia i głównym analitykiem ds. Ukrainy w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Szeligowski ocenił, że zamknięte sondaże zlecane przez biuro prezydenta pokazały po całym sporze wzrost poparcia dla Zełenskiego o 8 punktów procentowych, co, jego zdaniem, prezydent Ukrainy skrzętnie wykorzystał.

Odebranie orderu jako bolesny cios

Szeligowski ocenił, że odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego przez Polskę było dla niego bolesnym ciosem, mimo że – jak przypuszcza – ukraiński prezydent sam nie wierzył, że do tego dojdzie, będąc przekonanym, że Polska sama zagoniła się w kozi róg, z którego nie ma dobrego wyjścia. Jako dowód, że decyzja rzeczywiście go dotknęła, przywołał wcześniejszą wypowiedź Zełenskiego przy okazji nadania mu innego odznaczenia w Kijowie, w której miał zaznaczyć, że tego wyróżnienia nikt mu nie odbierze — co Szeligowski odczytał jako nawiązanie do sytuacji z Polską.

Zwrot orderów pod naciskiem Biura Prezydenta

Odnosząc się do pytania, czy Ukraińcy, którzy zwrócili swoje polskie odznaczenia — w tym generał Kyryło Budanow oraz byli prezydenci Ukrainy — zrobili to z własnej woli, Szeligowski jednoznacznie zaprzeczył. Przypomniał, że Zełenski był w stanie nałożyć sankcje na byłego prezydenta Petra Poroszenkę, który przed wojną był bliski aresztowania i został z tej sytuacji uratowany interwencją sekretarza generalnego NATO — co, zdaniem Szeligowskiego, pokazuje, że obecny prezydent ma wystarczające narzędzia nacisku, by skłonić kogokolwiek do zwrotu orderu. Jak ujął to Szeligowski, z byłym prezydentem Leonidem Kuczmą było to raczej „po prośbie”, a z Poroszenką „pod groźbą” — część osób oddała odznaczenia z poczucia obowiązku solidarności z prezydentem, inni na podstawie bezpośredniej dyrektywy wydanej przez Biuro Prezydenta.

Jak Zełenski odbudował pozycję polityczną po odejściu Jermaka

Szeligowski przeanalizował, dlaczego Zełenski stosunkowo bezpiecznie przeszedł przez przełom lat 2025 i 2026, uznawany wcześniej za najtrudniejszy moment jego prezydentury od początku wojny, związany z odejściem szefa Biura Prezydenta Andrija Jermaka. Jego zdaniem kluczowe było otoczenie się przez Zełenskiego dwiema postaciami cieszącymi się dużym zaufaniem społecznym — Kyryłem Budanowem i Mychajłem Fedorowem — którzy pełnili funkcję swoistych „zderzaków”, przejmując na siebie społeczne niezadowolenie i umożliwiając prezydentowi odbudowanie pozycji politycznej. Jak zaznaczył Szeligowski, obecnie Zełenski znajduje się w najlepszej sytuacji politycznej od lat, co potwierdzają sondaże.

Cztery czynniki decydujące o sile pozycji Zełenskiego

Analizując sytuację Ukrainy na przełomie 2025 i 2026 roku, Szeligowski wskazał na cztery kluczowe czynniki: kondycję sektora energetycznego przed zimą, pozycję polityczną Zełenskiego, sytuację na froncie oraz kwestię zagranicznego finansowania wysiłku wojennego. Jak ocenił stan na lipiec 2026 roku, Ukraina — dzięki dużej pożyczce od Unii Europejskiej — dysponuje finansowaniem pozwalającym na prowadzenie działań wojennych przez około półtora roku. Pozycja polityczna Zełenskiego znacząco się umocniła, a sytuacja na froncie częściowo się ustabilizowała, na co dodatkowo korzystnie wpływają ukraińskie ataki na terytorium Rosji. Jedynym czynnikiem negatywnym pozostaje, zdaniem Szeligowskiego, stan sektora energetycznego — Ukraina nie wejdzie w nadchodzącą zimę w pełni przygotowana na rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną. Trzy z czterech czynników korzystnych dla Zełenskiego, jak zauważył analityk, dają mu poczucie siły pozwalające na częściowe dzielenie się władzą, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnętrznej.

Zełenski nie docenił skali kilku kryzysów

Szeligowski wskazał, że Zełenski wielokrotnie nie doszacował skali społecznych reakcji na swoje decyzje — najpierw latem poprzedniego roku, gdy nie docenił skali protestów wywołanych próbą ograniczenia niezależności instytucji antykorupcyjnych, następnie po usunięciu ministra Fedorowa, a także w przypadku reakcji Polski na nadanie jednostce wojskowej imienia związanego z UPA. Zdaniem Szeligowskiego Zełenski mógł się spodziewać braku silnej reakcji ze strony Polski, ponieważ wcześniejsze podobne decyzje dotyczące innych jednostek wojskowych i postaci związanych z UPA nie wywoływały polskiej reakcji. Zaznaczył, że samo wydarzenie przeszło na Ukrainie kompletnie bez echa i zostało tam odebrane wyłącznie jako gest skierowany do środowisk wojskowych w ramach polityki wewnętrznej, bez intencji wpływania na relacje z Polską — dopiero gdy w Polsce sprawa została nagłośniona przez media po kilku dniach, a następnie wymusiła reakcję polityków, Zełenski szybko dostrzegł, że sytuacja mu politycznie sprzyja.

Mechanizm jednoczenia się wokół prezydenta

Szeligowski porównał reakcję ukraińskiego społeczeństwa na spór z Polską do mechanizmu, jaki zadziałał wcześniej po głośnej sprzeczce Zełenskiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu — w obu przypadkach uruchomiła się fala solidarności społecznej z prezydentem. Zaznaczył, że tym razem poparcie dla Zełenskiego wzrosło szczególnie w dwóch grupach społecznych, które wcześniej nie darzyły go sympatią: wśród środowisk skrajnie prawicowych i radykalnych — co, jego zdaniem, tłumaczy skierowane do nich gesty polityczne, w tym samo nadanie imienia jednostce wojskowej — a także wśród środowiska inteligenckiego, gdzie po raz pierwszy od dawna zarówno środowiska patriotyczne, jak i liberalne stanęły jednomyślnie po stronie prezydenta.

Spór z Polską jako narzędzie do wykorzystania w przyszłości

Szeligowski ocenił, że skoro spór z Polską okazał się politycznie korzystny dla Zełenskiego, należy spodziewać się, że będzie on w przyszłości celowo podsycany, gdy prezydent Ukrainy znajdzie się w trudniejszej sytuacji politycznej. Jako przykłady potencjalnych zapalników wymienił kwestię ukraińskiego Panteonu Narodowego oraz planowaną ustawę o tzw. ukrainofobii. Zaznaczył, że między Zełenskim a różnymi liderami politycznymi narosło już sporo napięcia, przywołując m.in. wypowiedź Zełenskiego na forum ONZ, w której — nie wskazując wprost Polski z nazwy, ale w sposób jednoznacznie zrozumiały dla wszystkich — zasugerował, że kraj ten działa wspólnie z Rosją przeciwko Ukrainie, mimo obecności na sali prezydenta Andrzeja Dudy. Szeligowski określił styl działania Zełenskiego jako politykę wskazywania palcem i wywoływania emocji społecznych w celu wywierania presji na partnerów, zaznaczając jednak, że liderzy polityczni pamiętają takie momenty i przy nadarzającej się okazji – stosunkowo niewielkim kosztem – mogą odpłacić się prezydentowi Ukrainy, przypominając mu, że zasady gry dawno już się zmieniły. Jako wcześniejsze sygnały takiej zmiany przywołał głośną wypowiedź podczas szczytu NATO w Wilnie o tym, że pomoc dla Ukrainy „to nie jest Amazon”, z którego można dowolnie wybierać, a także sytuację, gdy Zełenskiemu po raz drugi nie pozwolono wystąpić przed amerykańskim Kongresem. Szeligowski zakończył stwierdzeniem, że nie jest w stanie jednoznacznie ocenić, czy Zełenski nie rozumie skutków swoich działań, czy po prostu wie, że tego rodzaju polityka wciąż przynosi mu korzyści.


Rozmowę przeprowadził Patrycjusz Wyżga. Program dostępny na kanale Wirtualna Polska News na YouTube, liczącym 216 tys. subskrybentów (pełna rozmowa dostępna na kanale Didaskalia WP). Opublikowany 16 sierpnia 2026 roku. Oryginalny tytuł materiału: „Zełenski kazał Ukraińcom oddawać ordery? Szeligowski: Dostali dyrektywę z biura prezydenta”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *