Łukasz Adamski o historii Ukrainy: od Rusi Kijowskiej, przez Hołodomor i rzeź wołyńską, po niepodległość 1991 roku

Igor Janke rozmawiał z historykiem Łukaszem Adamskim, wicedyrektorem Centrum Mieroszewskiego, w pierwszym odcinku nowego cyklu „Układ Otwarty Historia”. Rozmowa objęła całą historię kształtowania się narodu i państwowości ukraińskiej — od średniowiecznej Rusi Kijowskiej, przez epokę kozacką, XIX-wieczne odrodzenie narodowe, tragedię Hołodomoru i Wielkiego Terroru, kolaborację i zbrodnię wołyńską w czasie II wojny światowej, po powstanie niepodległej Ukrainy w 1991 roku.

Czym jest Ukraina i kiedy zaczyna się jej historia

Adamski zaznaczył na wstępie, że odpowiedź na pytanie o początek historii Ukrainy zależy od definicji samego pojęcia. Wyjaśnił, że nazwa „Ukraina” przez wieki — zarówno w języku ukraińskim, jak i polskim, mniej więcej do I wojny światowej — oznaczała jedynie to, co dziś nazywamy Ukrainą centralną, a nie całość ziem zamieszkanych przez naród ukraiński na wschód od Bugu. Jeśli za punkt odniesienia przyjąć pierwsze uznane międzynarodowo państwo ukraińskie, historia ta zaczyna się dopiero w latach 1917–1918. Jeśli natomiast rozumieć Ukrainę jako obszar zamieszkany przez ludność ukraińskojęzyczną, która przeszła proces narodowotwórczy, historyk cofnął początek tej historii do IX–X wieku, kiedy wokół Kijowa uformowało się państwo założone — zdaniem większości badaczy — przez Waregów, które w XI wieku wytworzyło wspaniałą kulturę, czego symbolem pozostaje kijowski Sobór Mądrości Bożej.

Spór o spadkobierstwo Rusi Kijowskiej

Adamski wyraził wyraźny dystans wobec ukraińskiego przekonania, że to Ukraina jest jedynym spadkobiercą dawnej Rusi. Ocenił, że samo pojęcie „Rusi kijowskiej” zostało w istocie ukute przez XIX-wieczną historiografię rosyjską, a państwo ruskie — mające co najmniej dwa, a nawet trzy główne ośrodki: Połock, Nowogród Wielki (leżący dziś w Rosji) i Kijów — przypominało wiele innych średniowiecznych monarchii, które później się rozpadały, na wzór imperium Karola Wielkiego. W jego ocenie Ruś była wspólnym protoplastą państwowości rosyjskiej, białoruskiej i ukraińskiej, choć w największym stopniu — ze względu na to, że w Kijowie i Czernihowie leżało jej serce, a Kijów był też stolicą metropolii kościelnej — wpisuje się w historię ukraińską. Zastrzegł jednak, że traktowanie XI-wiecznego państwa ruskiego jako państwa „ukraińskiego” uznaje za wyraźny prezentyzm historyczny.

Adamski wyjaśnił też genezę utożsamiania w języku polskim słowa „ruski” z „rosyjskim” — jego zdaniem to efekt świadomej rusyfikacji języka polskiego w Królestwie Polskim po powstaniu styczniowym, mimo że np. pierogi ruskie pochodzą z Rusi Czerwonej, czyli okolic Lwowa. Opisał też, jak w wyniku najazdów tatarskich oraz różnic plemiennych i językowych średniowieczne księstwa ruskie podzieliły się w XIII–XIV wieku na część północno-wschodnią, pozostającą pod silnym wpływem Złotej Ordy, gdzie powstało państwo moskiewskie, oraz część zachodnią, wchodzącą w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego, a częściowo (Ruś Czerwona z przyłączonym przez Kazimierza Wielkiego Lwowem) — Korony Królestwa Polskiego. Zdaniem historyka to właśnie ta granica — utrwalona po unii lubelskiej między Rusinami litewskimi (późniejszymi Białorusinami) a Rusinami koronnymi (późniejszymi Ukraińcami) — pokrywa się w dużej mierze z dzisiejszą granicą białorusko-ukraińską.

Skąd wzięła się nazwa Ukraina

Adamski przedstawił etymologię nazwy „Ukraina”, odrzucając hipotezę wywodzącą ją od „krainy rodzinnej”. Wskazał, że słowo to — podobnie jak polska historyczno-kulturowa Kraina na pograniczu Wielkopolski i Pomorza czy chorwacka Krajina — oznacza po prostu ziemię pograniczną, peryferyjną, i pierwotnie odnosiło się jedynie do ziem wokół obu brzegów Dniepru, odpowiadających dzisiejszej Ukrainie centralnej, traktowanych jako jedna z prowincji ruskich obok Wołynia, Podola i Rusi Czerwonej. Wyjaśnił, że nazwa ta rozszerzyła się na całość ziem ukraińskich w XIX wieku z dwóch powodów: ukraiński ruch narodowy nawiązywał do tradycji kozackiej, zrodzonej właśnie na Ukrainie centralnej (stamtąd pochodził Taras Szewczenko), a jednocześnie nazwa „Ruś” była wśród ludu mało znana i kojarzyła się z rosyjskością. Początkowo — jak podał historyk — historycy tacy jak Wołodymyr Antonowycz czy przede wszystkim Mychajło Hruszewski używali podwójnej nazwy „Ukraina-Ruś” lub „Ruś-Ukraina”, zanim ostatecznie przyjęła się sama „Ukraina” — czemu ostatecznie przypieczętowało powstanie Ukraińskiej Republiki Ludowej w 1918 roku.

Kozacy i Unia Hadziacka

Opisując genezę kozaczyzny, Adamski określił Kozaków jako wspólnotę ludzi wolnych, gromadzących się od XVI wieku na wyspach Dniepru poniżej porohów — skalistych progów uniemożliwiających żeglugę, dzięki czemu obszar Niżu Dnieprowego stał się naturalnym schronieniem dla zbiegów i ludzi wolnych, żyjących w formie obozów wojskowych, polujących oraz walczących z Turkami i Tatarami, a niekiedy prowokujących ich najazdy. Wyjaśnił, że pod koniec XVI wieku Kozacy zaczęli domagać się praw zbliżonych do szlacheckich, czego odmowa doprowadziła do powstań kozackich, z których największe — pod wodzą Bohdana Chmielnickiego — stało się kanonem ukraińskiej mitologii narodowej. W jego wyniku lewobrzeżna Ukraina wraz z Kijowem oddzieliła się od Rzeczpospolitej, przyjmując protektorat cara, i powstało tam autonomiczne państwo kozackie — Hetmanat, w którym mimo późniejszej likwidacji przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku przetrwała pamięć jako silny element tożsamości narodowej.

Adamski szczegółowo omówił nieudaną Unię Hadziacką z 1658 roku — inicjatywę zawartą w warunkach wyczerpania Rzeczpospolitej wojnami kozackimi, potopem szwedzkim i wojną z Rosją, a także rozczarowania Kozaków skutkami ugody perejasławskiej, na mocy której poddali się władzy cara i przekonali się, że Moskwa reprezentuje zupełnie inną kulturę polityczną — czego symbolem była odmowa cara złożenia przysięgi poddanym, niewyobrażalna dla szlachty Rzeczpospolitej. Unia Hadziacka zakładała przekształcenie Rzeczpospolitej Obojga Narodów w państwo trzech narodów — polsko-litewsko-ruskie — poprzez utworzenie niezależnego Księstwa Ruskiego. Mimo wspólnego zwycięstwa wojsk polsko-kozackich nad Moskwicinami pod Konotopem, Rosjanie podburzyli mniej oświecone warstwy kozactwa, wybuchła wojna domowa i unia upadła. W 1667 roku rozejm andruszowski między Rzeczpospolitą a Moskwą podzielił ziemie ukraińskie na dwie części — podział ten przetrwał aż do końca XVIII wieku.

Budzenie się świadomości narodowej Ukraińców

Historyk wyjaśnił, że świadomość narodowa nie przetrwała na ziemiach ukraińskich pozostających w granicach Rzeczpospolitej, natomiast rozwijała się na Ukrainie lewobrzeżnej, podporządkowanej Moskwie — czego symbolem jest hetman Iwan Mazepa, który sprzymierzył się z Karolem XII, by wyzwolić się spod rosyjskiego panowania, choć bez powodzenia. Przywołał świadectwa odrębności kulturowej — twórczość Tarasa Szewczenki, w której Moskale przedstawiani są jako obcy i groźni — oraz opisał, jak w pierwszej połowie XIX wieku w Charkowie, a potem w silnie spolonizowanym wówczas Kijowie, zaczęły powstawać pierwsze koncepcje odrębności narodu małoruskiego (Rusinów) od Wielkorusów, rozwijane m.in. przez historyka Mykołę Kostomarowa. Zwrócił uwagę, że władze carskie dostrzegały w tym ruchu wpływ polski i dlatego w 1863 roku, kilka miesięcy po wybuchu powstania styczniowego, minister spraw wewnętrznych Rosji Piotr Wałujew wydał dekret ograniczający druk w języku ukraińskim, uzasadniany tezą, że język ten to jedynie zepsuty polskimi wpływami dialekt rosyjski, rozwijany głównie dzięki Polakom.

Adamski podkreślił, że polski ruch narodowy — w tym książę Adam Jerzy Czartoryski — był zainteresowany podtrzymywaniem ukraińskiej tożsamości narodowej. Opisał też odrębny rozwój ruchu narodowego w austriackiej Galicji Wschodniej, gdzie już w 1848 roku miejscowi Rusini, głównie duchowieństwo greckokatolickie, ogłosili się częścią odrębnego, kilkunastomilionowego narodu — ani polskiego, ani rosyjskiego, co przypieczętowała deklaracja Głównej Rady Ruskiej z okresu Wiosny Ludów. W Galicji rywalizowały ze sobą prorosyjscy moskalofile oraz ukraiński ruch narodowy, wspierany częściowo przez rządzących regionem polskich konserwatystów, którego symbolem stał się pisarz Iwan Franko. Zdaniem historyka przełom nastąpił w 1905 roku, gdy rewolucja w Rosji zmusiła cara do zniesienia ograniczeń na druk ukraińskojęzyczny, co pozwoliło ruchowi narodowemu okrzepnąć na tyle, że w przededniu I wojny światowej był już poważną siłą polityczną.

Powstanie państwa ukraińskiego w 1918 roku

Adamski opisał, jak po obaleniu caratu w marcu 1917 roku ukraińskie partie polityczne w Kijowie powołały nieformalnie wybraną Ukraińską Radę Centralną, którą rosyjski Rząd Tymczasowy tolerował, licząc na osłabienie wpływów bolszewickich, i pozwolił nawet na ukrainizację części wojska. Po zamachu bolszewickim w listopadzie 1917 roku Rada — wcześniej negocjująca jedynie autonomię — ogłosiła w tzw. trzecim uniwersale niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej, a w czwartym uniwersale ze stycznia 1918 roku potwierdziła ją jednoznacznie, w reakcji na odmowę bolszewików uznania jej władzy i utworzenie w Charkowie konkurencyjnego rządu.

Historyk wyjaśnił, że młode państwo ukraińskie przetrwało dzięki Niemcom, którzy po wyparciu Rady z Kijowa w lutym 1918 roku wymusili na bolszewikach pokój i okupowali obszar mniej więcej odpowiadający dzisiejszym granicom Ukrainy — co jego zdaniem częściowo tłumaczy współczesny kształt terytorialny tego państwa. Niemcy nie zaakceptowali jednak socjalistycznej Rady Centralnej i osadzili na czele nowo utworzonego Państwa Ukraińskiego hetmana Pawła Skoropadskiego, za którego rządów przez kilka miesięcy budowano zręby administracji i wojska, powstała m.in. Ukraińska Akademia Nauk. Adamski zaznaczył, że Lenin — w przeciwieństwie do części innych bolszewików — myślał kategoriami rewolucji światowej, a nie rosyjskiego nacjonalizmu, i taktycznie zdecydował się wesprzeć ukraińską tożsamość narodową, tworząc Ukraińską Socjalistyczną Republikę Rad.

Hołodomor i Wielki Terror

Za pierwszą z wielkich tragedii XX-wiecznej Ukrainy Adamski uznał sam bolszewizm jako próbę narzucenia kolektywizmu społeczeństwu o silnie zakorzenionym, silniejszym niż w Rosji, poczuciu własności prywatnej. Wskazał, że w latach 20. bolszewicy inwestowali jednocześnie w rozwój ukraińskiej kultury narodowej, obawiając się poparcia chłopstwa dla ruchu Petlury lub rzekomej interwencji polskiej — sytuacja zmieniła się radykalnie po umocnieniu władzy przez Stalina i rozpoczęciu przymusowej kolektywizacji.

Historyk szczegółowo opisał mechanizm Hołodomoru: nałożenie na ukraińskich chłopów obiektywnie niewykonalnych planów dostaw zboża, a następnie przymusową konfiskatę zboża, przez co ludzie nie mieli już czym obsiać pól; gdy próbowali uciekać do miast, wysyłano oddziały wojska i służb blokujące opuszczanie wsi. Zaznaczył, że głód dotknął także inne regiony ZSRR o silnych gospodarstwach indywidualnych, ale na Ukrainie przybrał największe rozmiary — w jego ocenie ze względu na motywy narodowościowe, ponieważ Stalin traktował go jako sposób ukarania Ukraińców za brak lojalności i „złamania im kręgosłupa”. Podał szacunki historyków mówiące o 4–5 milionach ofiar Wielkiego Głodu z początku lat 30., porównując tę liczbę do strat ludnościowych Polski w czasie całej II wojny światowej. Opisał też towarzyszące Hołodomorowi niszczenie tradycyjnej kultury ukraińskiej, przywołując historię zjazdu ślepych kobzarzy, których po zjeździe rozstrzelano.

Adamski omówił następnie Wielki Terror, w tym tzw. operację polską NKWD, w wyniku której na sowieckiej Ukrainie rozstrzelano około 59 tysięcy osób (nie tylko Polaków), a łącznie w ramach operacji „polskiej” zginęło około 40 tysięcy Polaków żyjących na Ukrainie. Podkreślił, że represje dotknęły też ukraińską inteligencję komunistyczną, lojalną wobec ideałów komunizmu, ale jednocześnie chcącą rozwijać tradycje narodowe — była ona sądzona i eksterminowana w latach 1936–1937, co w praktyce zniszczyło owoce wcześniejszej sowieckiej polityki narodowościowej.

II wojna światowa, kolaboracja i geneza rzezi wołyńskiej

Adamski zaznaczył, że zachodnie ziemie dzisiejszej Ukrainy przed wojną należały do innych państw — Wołyń i Galicja Wschodnia (urzędowo Małopolska Wschodnia) do Polski, Zakarpacie do Czechosłowacji, a Bukowina i Budżak do Rumunii. Wskazał, że sowiecka agresja na Polskę we wrześniu 1939 roku, mimo katastrofalnych skutków późniejszej sowietyzacji i deportacji, w praktyce zrealizowała dawny cel ukraińskiego ruchu narodowego — połączenie Galicji Wschodniej i Wołynia z Ukrainą sowiecką, sprzeczny z polską racją stanu.

Opisując straty wojenne, historyk wskazał na wyjątkowo brutalną okupację niemiecką, dla której na terenach sowieckich przed wojną mieszkańcy traktowani byli jako „Rosjanie”, co skutkowało pacyfikacjami wsi — jako największy tego przykład wskazał zniszczenie miasteczka na Ukrainie lewobrzeżnej (prawdopodobnie Korjukiwki), gdzie w krótkim czasie zamordowano kilka tysięcy osób pod pretekstem wspierania partyzantki. Przywołał też Babi Jar jako symbol Holokaustu kijowskich Żydów.

Adamski nie unikał tematu kolaboracji — wskazał na frakcję Andrija Melnyka w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, konsekwentnie współpracującą z III Rzeszą, w tym przy tworzeniu dywizji SS Galizien, a także na samego Stepana Banderę, który kolaborował do 1941 roku, aż do momentu, gdy bez konsultacji z Niemcami ogłosił we Lwowie powstanie państwa ukraińskiego, za co Niemcy go aresztowali i wywieźli do obozu Sachsenhausen — co historyk ocenił jako dowód jego niskiego poziomu inteligencji politycznej. Przypomniał też, że Roman Szuchewycz służył w formacjach Wehrmachtu.

Odnosząc się bezpośrednio do genezy zbrodni wołyńskiej, Adamski wyjaśnił, że ludobójcza czystka etniczna rozpoczęła się w warunkach okupacji niemieckiej, już po klęsce Niemiec pod Stalingradem w lutym 1943 roku. Działacze OUN kalkulowali wówczas dwa scenariusze — albo przedłużającą się wojnę niemiecko-sowiecką z ewentualną interwencją mocarstw zachodnich od południa (czego obawiali się jako powtórki scenariusza z 1918 roku), albo kontynuację zwycięstw Armii Czerwonej, w obu przypadkach uznając Polaków mieszkających na Wołyniu i w Galicji za przeszkodę, którą należy usunąć, by „oczyścić przedpole” i zapewnić UPA swobodę działania. Mordy rozpoczęły się w lutym 1943 roku na Wołyniu Wschodnim (co samo w sobie przeczy późniejszej propagandowej narracji o rzekomym uzasadnieniu w postaci mordów Polaków na Ukraińcach na Chełmszczyźnie w 1942 roku — tezie, którą historycy dawno obalili) i trwały przez większość roku. Za rozpoczęcie zbrodni odpowiedzialny jest dowódca UPA-Północ Dmytro Klaczkiwski, choć — jak zaznaczył Adamski — otwartą kwestią historyczną pozostaje, czy działał od początku za zgodą naczelnego dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Wskazał, że mimo dyskusji wewnątrz OUN co do sensowności akcji, większość ją poparła, a Szuchewycz nakazał powtórzenie czystki etnicznej w Galicji Wschodniej, co potwierdza zachowany rozkaz jego autorstwa. Zaznaczył też, że odpowiedzialność prawną za te wydarzenia, rozgrywające się na okupowanym terytorium polskim, ponoszą nie tylko dowódcy i wykonawcy z UPA, ale też Niemcy, mający międzynarodowoprawny obowiązek ochrony ludności cywilnej, którego nie wypełnili. Podał szacunki historyków polskich mówiące o liczbie ofiar sięgającej nawet 100 tysięcy, zastrzegając, że liczenie ofiar imiennie może tę liczbę nieco obniżyć, choć z pewnością mowa o co najmniej kilkudziesięciu tysiącach zamordowanych.

Pytany o wyjątkowe okrucieństwo mordów, Adamski wyjaśnił, że sprawcy dysponowali niewielką ilością broni palnej, dlatego — działając wiosną i latem na terenach rolniczych — mordowali głównie narzędziami rolniczymi, ze szczególnym zezwierzęceniem. Na pytanie o źródło tej agresji przyznał, że trudno mu jako historykowi jednoznacznie odpowiedzieć, porównując to zjawisko do współczesnych okrucieństw żołnierzy rosyjskich wobec ukraińskich jeńców. Zwrócił uwagę, że w mordach — obok żołnierzy UPA — brali czasem udział, dobrowolnie lub pod przymusem, także miejscowi chłopi, przywołując analogię do rabacji galicyjskiej z 1846 roku, kiedy polscy chłopi podburzeni przez Austriaków mordowali polską szlachtę, upamiętnionej w cytowanej frazie z „Wesela” Wyspiańskiego.

Adamski podkreślił też, że zbrodnia wywołała reakcję w postaci polskiej samoobrony — część Polaków wstępowała do tzw. batalionów niszczycielskich NKWD i w ich ramach dokonywała odwetowych zbrodni na Ukraińcach, działało też polskie podziemie nacjonalistyczne. Powołując się na najnowsze, wstępne wyniki badań prof. Igora Hałagidy, podał, że do 20 tysięcy Ukraińców mogło zginąć z rąk polskich w tym okresie, z czego około 7 tysięcy z rąk członków batalionów niszczycielskich lub w ramach niemieckiej policji. Zastrzegł przy tym wyraźnie, że nie stawia znaku równości między zaplanowaną i przeprowadzoną ze szczególnym okrucieństwem zbrodnią ludobójczą UPA a zbrodniami popełnianymi — jak to określił — „w afekcie” po stronie polskiej, choć uznał za konieczne mówienie o obu uczciwie.

Świadomość Ukraińców o Wołyniu dziś

Adamski ocenił, że rzeź wołyńska wykopała trwały rów między Polakami a Ukraińcami mieszkającymi na tych terenach, który do dziś nie został w pełni zasypany, a temat ten nie doczekał się pełnego przepracowania po stronie ukraińskiej. Powołując się na badania socjologiczne Centrum Mieroszewskiego z sierpnia poprzedniego roku, podał, że tylko kilkanaście procent Ukraińców deklaruje dobrą wiedzę o wydarzeniach na Wołyniu, choć ponad 60 procent słyszało o nich cokolwiek. Wyjaśnił, że wśród funkcjonujących interpretacji — zaplanowanej ludobójczej czystki etnicznej, mordów „w afekcie”, czy popieranej przez środowisko historyka Wołodymyra Wjatrowycza i bliskiej oficjalnemu stanowisku państwa ukraińskiego wersji o „wojnie polsko-ukraińskiego podziemia” lub „wojnie chłopskiej” — większość Ukraińców opowiada się za interpretacjami symetryzującymi, co stanowi realny problem w relacjach obu państw i utrudnia Polakom zrozumienie, dlaczego sojusznicze wobec Polski państwo czci postaci symbolizujące dla Polaków skrajny nacjonalizm (Bandera) czy wręcz ludobójstwo (Szuchewycz). Adamski podkreślił, że potrzebna jest tu cierpliwa praca edukacyjna — także po stronie polskiej, bo nikt inny za Polaków tej pracy nie wykona.

Ukraina sowiecka i droga do niepodległości

Adamski nazwał ZSRR formą państwowości rosyjskiej, zwracając uwagę na wewnętrzną sprzeczność w ukraińskim postrzeganiu sowieckiej Ukrainy — z jednej strony mówi się o „okupacji sowieckiej”, z drugiej podkreśla się, że była ona od 1944 roku członkiem ONZ z własnym ministerstwem spraw zagranicznych, a walczący w Armii Czerwonej żołnierze byli też Ukraińcami, przez co nie sposób przypisywać zwycięstwa nad nazizmem wyłącznie Rosji. Ocenił, że dziś, zwłaszcza po 2014 roku i w czasie pełnoskalowej wojny, większość młodego pokolenia i ukraińskich elit uznaje za jedynie prawdziwe państwo utworzone przez Ukraińską Radę Centralną, Skoropadskiego i Petlurę, a nie sowiecką Ukrainę — mimo że samo istnienie tej ostatniej, z ukraińskim językiem urzędowym i systemem szkolnym, przyczyniło się paradoksalnie do procesu tworzenia narodu ukraińskiego (nation building), co ułatwiło powstanie niepodległego państwa po rozpadzie ZSRR.

Opisując wydarzenia 1991 roku, Adamski wskazał, że dążenia niepodległościowe wspierała nie tylko silna na zachodzie Ukrainy opozycja narodowa (m.in. Wiaczesław Czornowił), ale też sowiecka nomenklatura ukraińska, obserwująca marcowe ogłoszenie niepodległości przez Litwę oraz czerwcową deklarację suwerenności Rosji i wyciągająca wniosek, że ZSRR się rozpada. Gdy w sierpniu 1991 roku doszło do puczu Janajewa, ukraiński parlament szybko ogłosił niepodległość — 24 sierpnia 1991 roku — co zostało potwierdzone w referendum 1 grudnia 1991 roku, w którym poparcie dla niepodległości wyniosło w skali kraju około 90 procent, obejmując również Krym. Adamski przypomniał, że Polska jako pierwsze państwo na świecie uznała niepodległość Ukrainy.

Historyk podkreślił, że okres między 1991 a 2014 rokiem był w jego ocenie fazą przejściową, w której ukraińskie społeczeństwo pozostawało podzielone między orientację prorosyjską a proeuropejską, a dopiero Majdan i rosyjska reakcja na niego — aneksja Krymu i wojna w Donbasie — sprawiły, że przytłaczająca większość Ukraińców pozbyła się złudzeń co do znaczenia niepodległości. W jego ocenie od 2014 roku, a tym bardziej od pełnoskalowej inwazji 24 lutego 2022 roku, Ukraina jest w pełni ukraińska — ze skonsolidowaną tożsamością narodową, w której panteon bohaterów sięga od Jarosława Mądrego przez Kozaków, Chmielnickiego, Mazepę i Hruszewskiego aż po, niestety, także UPA i Banderę, co Adamski ocenił jako zjawisko szkodliwe, nad którym ubolewa i któremu próbuje przeciwdziałać, występując w ukraińskich mediach. Zaznaczył na koniec, że współczesny naród ukraiński za głównego sprawcę swoich historycznych nieszczęść uważa dziś Rosję, a nie — jak jeszcze w XIX wieku — Polaków, których obecnie postrzega jako swoich największych sojuszników.


Rozmowę poprowadził Igor Janke. Materiał „Historia Ukrainy – narodziny nowoczesnego narodu: Ruś Kijowska, Kozacy, Hadziacz” z udziałem historyka Łukasza Adamskiego opublikował kanał Kanał Otwarty na YouTube, liczący 220 tys. subskrybentów, w ramach cyklu „Układ Otwarty Historia”. Data premiery: 20 czerwca 2023.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *