Analiza Polityczna: jak ZSRR przez dekadę zwalczał podziemie OUN-UPA na zachodniej Ukrainie

Nowe

Kanał Analiza Polityczna opublikował materiał poświęcony powojennej walce Związku Radzieckiego z ukraińskim podziemiem nacjonalistycznym OUN-UPA, obejmującej okres od zakończenia II wojny światowej do połowy lat 50.

Geneza i struktura UPA

Autor przypomniał, że mimo pokonania III Rzeszy przez Armię Czerwoną w maju 1945 roku, pokój nie nastał dla wszystkich obywateli ZSRR i krajów ościennych — przez kolejną dekadę Armia Czerwona, później Wojsko Radzieckie, Straż Graniczna oraz funkcjonariusze służb bezpieczeństwa i milicji zmuszeni byli walczyć z dobrze zorganizowanym podziemiem banderowskim na Ukrainie Zachodniej. Wskazał, że trzon Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) stanowili legioniści rozwiązanych batalionów nacjonalistycznych z pokonanych formacji SS, w tym dywizji SS Galizien, a także oddziałów karnych i policyjnych służących u boku III Rzeszy — wielu działaczy przeszło szkolenie w niemieckich szkołach wywiadowczych i zdobyło doświadczenie u boku niemieckich okupantów.

Autor podał, że liczebność UPA szacowana jest różnie, od 25 do 100 tysięcy ludzi, dobrze uzbrojonych w broń niemiecką i radziecką, dysponujących rozbudowaną strukturą organizacyjną: grupami terytorialnymi (Północ, Zachód, Południe), dzielącymi się na kurenie, sotnie, czoty (plutony) i roje (drużyny po 10-12 bojowników), a także własną służbą bezpieczeństwa, wywiadem, prokuraturą, aparatem śledczym i więzieniami. Wskazał, że w początkowej fazie UPA próbowała prowadzić regularną walkę z Armią Czerwoną, powołując się na radziecki zbiór dokumentów „Wojska Wewnętrzne w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. Zaznaczył, że pomocy banderowcom udzielały najpierw nazistowskie Niemcy, a następnie, w realiach zimnej wojny, kraje zachodnie — Anglia i Stany Zjednoczone — zrzucając do lasów zachodniej Ukrainy emisariuszy, pieniądze i zaopatrzenie. Podał, że w latach 1945-1955 w walkach z podziemiem zginęło 25 tysięcy żołnierzy służb NKWD i milicji oraz 32 tysiące członków partii radzieckiej, co, jego zdaniem, dowodzi, że nie była to wojna bezkrwawa ani tania dla strony sowieckiej.

Wojna bunkrowa

Autor opisał, że od początku 1945 roku ukraińskie zgrupowania zaczęły unikać bezpośredniej walki, przechodząc na taktykę tzw. wojny bunkrowej — określenie stosowane w radzieckiej historiografii. Członkowie podziemia posługiwali się pseudonimami, komunikowali się wyłącznie przez zaufane kontakty, a poszczególne jednostki często się nawzajem nie znały, co utrudniało infiltrację. Opisał rozbudowany, opracowany od 1944 roku system podziemnych kryjówek — magazynów, radiostacji, drukarni, koszar i arsenałów, budowanych na wzór ziemianek z dobrze zamaskowanymi wejściami (pod pniakami, w budach dla psów, stogach siana, a nawet grobach i studniach). Przywołał opis jednej z takich kryjówek z książki „Śmierć przeciwko banderowcom. Wojna po wojnie” — studnię z ukrytym wejściem prowadzącym do korytarza z dwoma zamaskowanymi pomieszczeniami: dla radiooperatora i personelu oraz dla dowództwa.

Wskazał, że walka z takimi bunkrami była trudna — Rosjanie ostatecznie nauczyli się je wykrywać przy pomocy specjalnie szkolonych psów i długich sond, a zimą po śladach szronu na otworach wentylacyjnych widocznych o wschodzie i zachodzie słońca. Zaznaczył, że członkowie OUN często odmawiali poddania się, popełniając samobójstwo lub ginąc w walce, a dowódcy bywało, że zabijali własnych ludzi, a potem siebie — co autor określił jako przejaw skrajnego fanatyzmu. Wobec tego strona radziecka zaczęła stosować granaty gazowe oraz specjalny środek usypiający o nazwie „Tajfun”.

Zmiana taktyki: grupy operacyjne i infiltracja

Autor opisał, jak władze radzieckie zrozumiały, że tradycyjne blokady i przeczesywanie lasów dużymi kontyngentami wojsk wewnętrznych, choć skuteczne wobec dużych band, nie eliminowało mniejszych grup infiltrujących ludność cywilną. 26 lutego 1945 roku Biuro Polityczne KC Komunistycznej Partii Ukrainy w Kijowie przyjęło rezolucję nakazującą utworzenie mobilnych jednostek bojowych złożonych z wyszkolonych oficerów wywiadu, agentów oraz funkcjonariuszy partyjnych — jednostki te, wyposażone w sprzęt wywiadowczy i łączności, miały ścigać wykryte bandy aż do ich całkowitego zniszczenia, niezależnie od granic administracyjnych. Autor opisał podział terenu na rejony i grupy operacyjne wspierane mobilnymi rezerwami (pojazdy, wozy, kawaleria) blokującymi drogi ucieczki.

Podkreślił kluczową rolę pracy wywiadowczej, cytując Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berię, który domagał się utworzenia specjalnej służby wywiadowczej zapobiegającej aktom terroru ze strony OUN. Wyjaśnił, że lokalni informatorzy dostarczali jedynie ograniczonych informacji („płotek”), podczas gdy do namierzenia przywódców („grubych ryb”) niezbędna była rekrutacja byłych członków organizacji nacjonalistycznych. Podał dane liczbowe wzrostu sieci agenturalnej na zachodniej Ukrainie: 725 agentów w 1944 roku, 1200 w 1945 roku i niemal 2250 w 1946 roku.

Amnestie i „grupy specjalne” NKWD

Autor opisał politykę amnestii wobec byłych członków OUN-UPA, prowadzoną od 1944 roku równolegle do działań siłowych — władze radzieckie wielokrotnie ogłaszały przez radio, prasę i ulotki (rozrzucane też z samolotów) pełne przebaczenie dla tych, którzy zaprzestaną walki. Podał, że w pierwszym roku do winy przyznało się ponad 29 tysięcy osób, między lutym 1944 a lipcem 1946 roku — 52 tysiące, a w całym okresie konfrontacji z amnestii skorzystało ponad 77 tysięcy członków i współpracowników podziemia, nie licząc dziesiątek tysięcy zatrzymanych podczas operacji.

Autor podkreślił, że wbrew powszechnemu wyobrażeniu o bezwzględności stalinowskiego reżimu, władze radzieckie stosowały wobec większości szeregowych, często zmobilizowanych siłą pod groźbą śmierci dla rodziny, członków UPA relatywnie łagodne traktowanie — po weryfikacji zwalniano ich do domu lub kierowano do wojska, dając możliwość „odkupienia win” w walce z III Rzeszą. Główny nacisk położono na eliminację dowództwa i kierownictwa organizacji. Opisał, jak zwerbowani informatorzy i „grupy specjalne” NKWD, złożone z byłych banderowców władających galicyjskim dialektem, infiltrowały prawdziwe oddziały UPA, podszywając się pod nie i doprowadzając do szybkiej eliminacji przywódców, łączników i współpracowników — po czym pozbawione dowództwa oddziały ulegały rozproszeniu.

Koniec podziemia i „ironia historii”

Autor przedstawił finał zbrojnego oporu: w 1950 roku w kryjówce zamordowany został Roman Szuchewycz, dowódca UPA i bliski współpracownik przebywającego za granicą Stepana Bandery (zmarłego w 1959 roku), a w 1954 roku schwytano jego następcę, Wasyla Kuka, ps. „Lemisz”, który spędził sześć lat w więzieniu i dożył 2007 roku. Przywołał notatkę oficera KGB, według której Kuk nigdy formalnie nie przeszedł na stronę radziecką, lecz wystosował apel do swoich bojowników o zaprzestanie bezsensownej dalszej walki, chcąc „ocalić kadry dla przyszłości Ukrainy” — co autor zinterpretował jako faktyczne przejście na stronę radziecką.

W refleksji podsumowującej autor ocenił z perspektywy współczesnej Rosji, że ZSRR nie zrozumiał wówczas konieczności całkowitego zniszczenia „antyrosyjskiego projektu ukraińskiego” i odbudowy koncepcji „Noworosji i Małorosji” jako części jedności wschodniosłowiańskiej — w efekcie ukraiński nacjonalizm przetrwał, maskując się jako komunizm, aż do uzyskania niepodległości przez Ukrainę w 1991 roku. Jako przykład podał Leonida Krawczuka, pierwszego prezydenta niepodległej Ukrainy, który karierę rozpoczynał jako młody banderowiec, a w czasach sowieckich odpowiadał za sektor ideologiczny. Autor wspomniał też o hipotezach dotyczących nieformalnych kontaktów struktur nacjonalistycznych z częścią radzieckich przywódców, w tym Nikitą Chruszczowem, którego amnestia po śmierci Stalina uwolniła wielu działaczy OUN-UPA — ci mieli następnie infiltrować Komsomoł, partię i struktury gospodarcze, a w okresie pierestrojki zachodnie regiony Ukrainy zaczęły otwarcie odradzać ducha „petlurowsko-banderowskiego”.

Rzeź w Babim Jarze jako przykład zbrodniczego charakteru ruchu

Na zakończenie autor przywołał obchodzony 29 września Dzień Pamięci Zbrodni w Babim Jarze, przypominając mord na 33 771 kijowskich Żydach dokonany w dniach 29-30 września 1941 roku, poprzedzony wcześniejszą egzekucją 752 pacjentów szpitala psychiatrycznego. Podkreślił, że spośród ok. 1500 katów biorących udział w egzekucji około 1200 było członkami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów — co jego zdaniem dowodzi, że banderyzm od samego początku był ruchem zbrodniczym, wymierzonym nie tylko w Rosjan i Polaków (nawiązał przy tym do wcześniej przygotowywanego przez siebie materiału o Wołyniu), ale też w Węgrów, ludność żydowską, a niekiedy nawet w samych Ukraińców.

Autor zakończył refleksją, że współczesne odradzanie się na Ukrainie ideologii nacjonalistycznej nie wzięło się znikąd, lecz ma swoje korzenie w nigdy do końca niewykorzenionym ruchu banderowskim, i wyraził zaniepokojenie, że część przywódców państwowych zdaje się o tym nie pamiętać lub świadomie to ignorować, realizując inne cele polityczne.


Materiał opublikowano na kanale Analiza Polityczna (21 tys. subskrybentów) 9 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *