Okupowana Polska: jak Armia Krajowa zlikwidowała ukraińskich kolaborantów w Warszawie

Kanał Okupowana Polska w najnowszym materiale przedstawił historię likwidacji przez warszawskie struktury Armii Krajowej dwóch przedstawicieli Centralnego Komitetu Ukraińskiego – Mychajła Pohotowki i Grygorija Doroszenki, znanego jako Szyło – w kontekście szerszej historii stosunków polsko-ukraińskich w okresie międzywojennym i podczas okupacji niemieckiej.

Napięte relacje polsko-ukraińskie w II Rzeczpospolitej

Autor przypomniał, że przed wybuchem II wojny światowej Polskę zamieszkiwało kilkanaście mniejszości narodowych, z których najliczniejszą byli Ukraińcy, pozostający z Polakami w najbardziej napiętych stosunkach – wynikających nie tylko z trudnej historii, ale też z ukraińskich aspiracji niepodległościowych, podsycanych jeszcze na początku istnienia niepodległej Polski. Zaznaczył, że Ukraińcom początkowo obiecywano wiele, od własnego uniwersytetu do autonomii dla Małopolski Wschodniej, jednak liberalna koncepcja zakończyła się fiaskiem i stopniowym zaostrzeniem polityki wobec mniejszości ukraińskiej – co jednak nie oznaczało, jak podkreślił autor, prześladowań czy odbierania praw obywatelskich, w tym swobody wyrażania poglądów politycznych.

Wskazał, że dla części Ukraińców te warunki były niewystarczające, a najbardziej radykalni działacze dopuszczali się aktów terroryzmu – w latach 1921–1939 ukraińscy terroryści przeprowadzili, według materiału, 63 zamachy, których ofiarami paradoksalnie często padały osoby starające się poprawić sytuację Ukraińców w Polsce.

Zabójstwo Bronisława Pierackiego i proces działaczy OUN

Autor szczegółowo opisał zamach na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego w 1934 roku – ambasadora idei porozumienia polsko-ukraińskiego i przeciwnika skrajnego nacjonalizmu, co uczyniło go celem ukraińskich radykałów. Pieracki został zastrzelony kilka minut po godzinie 16 przy ulicy Foksal w Warszawie przez 21-letniego Hryhorija Maciejkę, pseudonim Honta, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, który zbiegł najpierw do Czechosłowacji, a następnie do Argentyny, gdzie zmarł w 1966 roku, nigdy nie stając przed sądem.

Autor wskazał, że mimo nieschwytania głównego winnego zamach stał się okazją do procesu przed Warszawskim Sądem Okręgowym, rozpoczętego w listopadzie 1935 roku, w którym stanęło 12 osób, w tym Stepan Bandera, Mykoła Łebed i inni działacze OUN. W procesie przesłuchano 140 świadków, a akta śledztwa liczyły 23 tomy. Wyrok ogłoszono 13 stycznia 1936 roku: Bandera, Łebed i Karpynec zostali skazani na śmierć, zamienioną na dożywocie na mocy amnestii z 1936 roku, dwaj kolejni oskarżeni otrzymali dożywocie, a pozostali kary od 7 do 12 lat więzienia. Polska policja aresztowała wówczas około 800 osób, choć – jak zaznaczył autor – wrażenie o przetrąceniu struktur nacjonalistycznych okazało się mylne, ponieważ szybko doszło do reorganizacji i wznowienia działalności.

Ukraińcy pod niemiecką okupacją: przywileje i kolaboracja

Autor opisał sytuację ukraińskiej mniejszości po klęsce Polski w 1939 roku – większość Ukraińców trafiła pod okupację sowiecką, a pozostali, w Generalnym Gubernatorstwie, byli od początku faworyzowani przez Niemców, otrzymując większe przydziały żywności, możliwość przejmowania stanowisk po Polakach oraz umiarkowanie niezależną prasę. Wskazał na powołanie w listopadzie 1939 roku Komitetu Ukraińskiego, przekształconego w kwietniu 1940 roku, prawdopodobnie za sugestią niemiecką, w Centralny Komitet Ukraiński z siedzibą w Krakowie, na czele z Włodymyrem Kubijowyczem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, pełniącym tę funkcję do stycznia 1945 roku.

Autor zaznaczył, że działalność Komitetu miała z zewnątrz charakter prospołeczny – rozwijano edukację, prowadzono działalność socjalną i wydawano ukraińskojęzyczną gazetę „Krakiwski Wisti” – jednak równolegle jego członkowie denuncjowali polskich konspiratorów oraz informowali władze niemieckie o ukrywających się Żydach.

Cyniczna gra Niemców z ukraińskimi aspiracjami

Autor postawił pytanie, czy Niemcy faktycznie planowali nadać Ukraińcom jakąkolwiek autonomię, i odpowiedział, że wydaje się to bardzo mało prawdopodobne – Ukraińcy stanowili jedynie element cynicznej gry prowadzonej przez okupanta. Przywołał przemówienie gubernatora Hansa Franka z 12 września 1940 roku, w którym Frank wprost stwierdził, że sprawa ukraińska jest w Niemczech przedmiotem uwagi, ale Generalne Gubernatorstwo nie może stać się jedynie etapem do odbudowy „wielkiej Ukrainy” – Ukraińcy, jako mieszkańcy obszaru niemieckiego, mieli być traktowani jako obywatele Wielkiej Rzeszy, nie obywatele niepodległego państwa. Autor zaznaczył, że o tym stanowisku samych zainteresowanych nie informowano, a ich ambicje niepodległościowe nadal celowo podsycano, szczególnie od drugiej połowy 1941 roku.

Operacja Barbarossa, SS Galizien i zbrodnia w Hucie Pieniackiej

Autor wskazał na 21 czerwca 1941 roku, początek operacji Barbarossa, w wyniku której Niemcy w ciągu kilku miesięcy zajęli olbrzymie tereny Związku Sowieckiego, w tym Galicję zamieszkaną przez wielu Ukraińców, tworząc na tym obszarze Dystrykt Galicja Generalnego Gubernatorstwa – co, jak zauważył, było jasnym dowodem odrzucenia przez Niemców idei nawet marionetkowego państwa ukraińskiego. Nie przeszkodziło to jednak w zacieśnieniu współpracy, czego przykładem było powołanie 14. Dywizji Grenadierów SS, znanej jako SS Galizien, wciąż gloryfikowanej na Ukrainie.

Autor podkreślił, że członkowie Centralnego Komitetu Ukraińskiego aktywnie promowali wstępowanie do tej formacji i brali udział w poborze ochotników – do dywizji, która popełniła zbrodnie wojenne, pacyfikując polskie wsie, w tym Chłopy, Pidhorodne i Smoligów, a przede wszystkim Hutę Pieniacką, gdzie zamordowano ponad 800 Polaków. Właśnie te informacje, jak wskazał autor, doprowadziły Komendę Główną Armii Krajowej do decyzji o wykonaniu wyroku śmierci na głównych przedstawicielach Komitetu Ukraińskiego w okupowanej Warszawie – Pohotowce i Doroszence.

Rozpoznanie celów: misja Bieżana i Horodeckiej

Autor opisał, że wykonanie wyroku powierzono oddziałowi bojowemu kontrwywiadu Komendy Głównej AK o kryptonimie 993/W, dowodzonemu przez Stefana Matuszczyka, pseudonim Porawa. Rozpoznanie celów zlecono Włodzimierzowi Bieżanowi, pseudonim Klawisz, oraz Izabeli Horodeckiej, pseudonim Teresa – wybranej ze względu na doświadczenie wywiadowcze i biegłą znajomość języka rosyjskiego.

Zadaniem Horodeckiej było uczestnictwo w cotygodniowych spotkaniach w siedzibie Komitetu i obserwacja przybywających tam Ukraińców, jednak – jak sama wspominała w cytowanej relacji – nie znając Pohotowki z wyglądu, nie była w stanie odróżnić go od innych ukraińskich dygnitarzy, często noszących niemieckie mundury.

Większe powodzenie miał Bieżan, który wychował się w okolicach Lwowa i biegle znał język ukraiński. Wykorzystał znajomość z Ukraińcem nazwiskiem Hołowacki, członkiem orkiestry grającej dla Komitetu, który znał również zmarłego w 1934 roku ojca Bieżana, grającego z nim w orkiestrze IV Pułku Piechoty Legionów. Spotkanie zainicjowała matka Bieżana, Eugenia, pod pretekstem poszukiwania synowi pracy. W trakcie spotkania, jak wspominał sam Bieżan, rozmawiano po ukraińsku, pito bimber, a on grał na akordeonie ukraińskie piosenki, co zrobiło na Hołowackim, dowódcy sotni, tak duże wrażenie, że zaproponował Bieżanowi wstąpienie do orkiestry Komitetu – co dało Polakowi bezpośredni dostęp do siedziby Ukraińców.

Ostateczne rozpoznanie Pohotowki nastąpiło, gdy Bieżan udał się do siedziby Komitetu wraz z Horodecką i swoją matką, która znała wygląd Pohotowki i wskazała go wywiadowczyni wśród publiczności.

Nieudana pierwsza próba i skuteczna akcja z 31 marca 1944 roku

Autor opisał pierwszą, nieudaną próbę likwidacji Pohotowki w jego mieszkaniu 14 lutego 1944 roku, przeprowadzoną przez żołnierzy drugiego plutonu dowodzonego przez Tadeusza Towarnickiego (pseudonim Naprawa) – Lucjana Wiśniewskiego (pseudonim Sęp) i Jerzego Zbrożka (pseudonim Bomir). Ze względu na sąsiedztwo niemieckiego posterunku policji w ubezpieczenie akcji zaangażowano niemal cały pluton. Plan pokrzyżowała obecność żony Pohotowki, która, biorąc Polaków za podwładnych męża, zaczęła na nich krzyczeć, nakazując udać się do jego biura. Autor podkreślił, że mimo możliwości wrzucenia granatów do mieszkania i zabicia wszystkich obecnych, żołnierze rozsądnie zaniechali tego planu, unikając niepotrzebnej masakry, i przełożyli akcję na inny termin.

Nowy termin wyznaczono na 31 marca 1944 roku, tym razem celując w gabinet Pohotowki w siedzibie Komitetu – informację o jego pewnej obecności tego dnia zdobył Bieżan, wciąż działający wewnątrz struktur Komitetu. W przeddzień akcji łączniczki przetransportowały broń do mieszkania Janusza Wojdy (pseudonim Norwid) przy ulicy Tamka 23 – Horodecka wspominała, że broni było tak dużo, że mimo zaangażowania niemal wszystkich łączniczek trzeba było robić kilka kursów, a jej samej niemal wypadła podczas przenoszenia „feenka” (granat), którą złapała zaplątaną w sweter.

Około godziny siódmej następnego dnia Bieżan i Horodecka pojawili się pod kamienicą przy ulicy Kopernika 13, gdzie przez uchylone drzwi zauważyli Pohotowkę siedzącego przy biurku. Bieżan zatelefonował do pobliskiego lokalu z zaszyfrowanym sygnałem („czy możecie odebrać te książki”), potwierdzonym odpowiedzią wskazującą, że grupa likwidacyjna wyrusza do akcji. W tym czasie Horodecka pilnowała wejścia, choć zwróciła na siebie uwagę czuwającego szpicla. Po pewnym czasie napiętego czekania Bieżan opuścił budynek, mijając w drodze grupę likwidacyjną, której ukłonem przekazał sygnał do wejścia.

Egzekutorzy podzielili się na grupy zabezpieczające schody i wejście, a właściwi wykonawcy wtargnęli do gabinetu Pohotowki – Ukraińca zastrzelili bracia Stanisław i Bolesław Bonkowie. Czesław Gwiaździński (pseudonim Goły) przeszukał dokumenty w szafce, a trzeci z braci Bonków, Leon (pseudonim Doktor), zastrzelił mężczyznę śledzącego Horodecką – którym okazał się sam Grygorij Doroszenko, pseudonim Szyło, drugi cel akcji.

Skutki akcji: sukces bez strat własnych i represji na ludności cywilnej

Autor podkreślił, że podczas odskoku doszło do konfrontacji z Ukraińcami, w której zginęli Serhij Hamalij, Teodor Kochaniuk i Walentyna Sołowij – wszystkich pochowano na cmentarzu prawosławnym na warszawskiej Woli. Ocenił akcję jako pełny sukces: zlikwidowano głównych szkodliwych działaczy Komitetu bez strat własnych i bez represji wobec ludności cywilnej. Zaznaczył, że akcja wyraźnie ostudziła aktywność samych Ukraińców, którzy – jak wynika z cytowanego meldunku – po zamachu byli przygnębieni i wykazywali tendencję do unikania dalszych zadrażnień z Polakami.


Materiał opublikowany na kanale Okupowana Polska na YouTube, liczącym 246 tys. subskrybentów. Data premiery: 29 marca 2025.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *