Jak Ukraińcy oceniają UPA i Banderę: podzielona pamięć Wołynia

Autor kanału „Historia w 5 minut” w swoim materiale przedstawił, jak w samej Ukrainie postrzegana jest postać Stepana Bandery oraz Ukraińska Powstańcza Armia, sięgając po wypowiedzi mieszkańców różnych regionów kraju, archiwalne stanowiska kolejnych prezydentów Ukrainy oraz argumentację środowisk kultywujących pamięć o UPA.

Trzy Ukrainy, trzy różne pamięci

Jak zaznacza autor, Ukraina od momentu uzyskania niepodległości pozostaje wewnętrznie podzielona w ocenie UPA i Bandery na trzy odrębne obszary. Na zachodzie kraju, gdzie UPA walczyła zarówno z Polską, jak i ze Związkiem Sowieckim, wielu mieszkańców uważa jej członków za bohaterów narodowych. W centrum Ukrainy panuje bardziej wyważone podejście – ludzie rozumieją motywy walki UPA, ale pamiętają też o popełnionych przez nią zbrodniach. Na wschodzie z kolei, wśród potomków weteranów Armii Czerwonej, UPA bywa postrzegana jako organizacja terrorystyczna.

Autor wskazuje, że kluczowy wpływ na te różnice mają wspomnienia rodzinne – to, czy w danej rodzinie dziadek lub wujek był weteranem UPA, czy raczej żołnierzem Armii Czerwonej walczącej z UPA, silnie kształtuje sposób postrzegania historii przez kolejne pokolenia. Na zachodzie Ukrainy, zwłaszcza we Lwowie, kult UPA pozostaje bardzo silny – jeden z rozmówców przyznał, że jako dziecko nie do końca rozumiał, kim był Bandera, ale dziś określenie „banderowiec” traktuje jako komplement. Inny z mieszkańców zachodniej Ukrainy podkreślał, że uważa się za ukraińskiego nacjonalistę i chce dowiedzieć się więcej o swoim krewnym, który również był działaczem tego nurtu.

Jak zaznacza autor materiału, po Euromajdanie i rosyjskiej agresji na Ukrainę cześć oddawana UPA na zachodzie kraju jeszcze bardziej się nasiliła, co zaczęło silniej oddziaływać również na resztę państwa.

Wschód: sceptycyzm i inna pamięć wojenna

Pozytywny stosunek do UPA i Bandery, zakorzeniony na zachodzie Ukrainy, nie jest jednak podzielany w pozostałej części kraju – szczególnie na wschodzie, gdzie wielu mieszkańców podważa moralną ocenę działań UPA. Jeden z rozmówców przyznał wprost, że o ile docenia ludzi walczących o niepodległość, o tyle nie jest w stanie usprawiedliwić zabijania innych ludzi. Inny rozmówca ocenił, że honorowanie Bandery przez prezydenta Ukrainy przyniosło więcej szkody niż pożytku, pogłębiając podziały między różnymi częściami kraju.

Autor przywołuje też wypowiedź jednego z mieszkańców wschodniej Ukrainy, który podkreślał, że z tego regionu wywodziło się stu Bohaterów Związku Radzieckiego oraz liczni marszałkowie i generałowie tej formacji, którzy – jego zdaniem – realnie przyczynili się do zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami, w przeciwieństwie do UPA. Autor zaznacza, że z uwagi na odmienną pamięć wojenną wielu Ukraińców na wschodzie kraju w ogóle nie zna historii rzezi wołyńskiej lub deklaruje wobec niej obojętność, co – jak ocenia – sprzyja wypełnianiu tej luki przez narrację probanderowską.

Argumentacja środowisk kultywujących UPA

Materiał przedstawia też sposób, w jaki zwolennicy Bandery i UPA argumentują wobec zarzutów dotyczących rzezi wołyńskiej. Według przywoływanych przez autora głosów, strona polska miała zawyżać liczbę polskich ofiar nawet dwudziestokrotnie względem ofiar ukraińskich, a ukraińscy historycy wskazywani w materiale utrzymują, że informacje przekazywane przez Polaków nie zawsze są obiektywne. Pojawia się też argument, że to Polacy i Rosjanie mieliby nie uznawać strat innych narodów, zawyżając własne liczby ofiar przy jednoczesnym braku dokumentowania strat ukraińskich.

Zwolennicy Bandery podkreślają również, że w momencie eskalacji przemocy na Wołyniu sam Bandera przebywał w niemieckim więzieniu, skąd miał wysłać list do Romana Szuchewycza – co w ich narracji ma zdejmować z niego bezpośrednią odpowiedzialność za rzeź. Autor zaznacza jednak, że nawet jeśli odpowiedzialność Bandery bywa w ten sposób kwestionowana, sama zbrodnia pozostaje faktem historycznym, a środowiska kultywujące pamięć UPA operują własną, odmienną wersją tej historii – w tym przedstawianiem Polaków jako strony, która sprowokowała konflikt i nie była w nim mniej brutalna.

Reakcja Polski i spór o uznanie ludobójstwa

Materiał przypomina, że polski Sejm przyjął uchwałę uznającą ofiary antypolskiej akcji UPA za ofiary ludobójstwa, co wywołało ostrą krytykę części ukraińskich środowisk nacjonalistycznych. Środowiska te przypominały wówczas o zniszczeniu w walkach z Armią Krajową około 20 tysięcy Ukraińców. Autor wskazuje, że Polska w obliczu rosnącego na Ukrainie kultu Bandery naciskała także na forum unijnym, sygnalizując, że nierozwiązane kwestie historyczne mogą wpływać na proces integracji Ukrainy z Unią Europejską. Ukraińscy politolodzy i historycy przywołani w materiale określili to stanowisko jako zuchwałe, sugerując, że oficjalny Kijów powinien odpowiedzieć na to, co postrzegają jako polityczny szantaż.

Jak zaznacza autor, zamiast odczytać polskie i unijne stanowisko jako sygnał, że kult banderyzmu nie jest akceptowany na Zachodzie, część probanderowskich środowisk potraktowała je jako niesprawiedliwy atak na Ukraińców. W materiale pojawiają się też wątki dotyczące sytuacji ukraińskich pracowników w Polsce – w tym relacje o pytaniach dotyczących stosunku do postaci takich jak Bogdan Chmielnicki, Szuchewycz czy Bandera, zadawanych podobno w kontekście ubiegania się o dokumenty pobytowe, co część rozmówców odbierała jako stawianie w niekomfortowej sytuacji.

Zmienne stanowiska ukraińskich prezydentów

Materiał przedstawia też, jak wobec Bandery i UPA na przestrzeni lat ustosunkowywali się kolejni prezydenci Ukrainy. Jak wskazuje autor, Leonid Krawczuk, określany w materiale jako „stary komunista”, miał wobec tej postaci mieszany stosunek. Leonid Kuczma, jego zdaniem, dostrzegał w Banderze zdecydowanie mniej pozytywnych elementów. Wiktor Juszczenko zajął stanowisko odwrotne, oficjalnie nadając Banderze tytuł Bohatera Ukrainy – w uzasadnieniu dekretu przywołano niezłomność ducha, obronę idei narodowych oraz heroizm i samopoświęcenie w walce o niepodległość Ukrainy.

Wołodymyr Zełenski, jak ocenia autor, unika jednoznacznego poparcia lub potępienia postaci Bandery, świadomy, że dla mieszkańców zachodniej Ukrainy jest to postać istotna, podczas gdy na wschodzie kraju bywa on potępiany. Cytowany w materiale głos ocenia, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć, kim właściwie był Bandera, skoro dla wielu Ukraińców wciąż pozostaje ważną postacią historyczną, niezależnie od kontrowersji.

Wojna zmienia wszystko

Jak podkreśla autor, wybuch pełnoskalowej wojny z Rosją w 2022 roku diametralnie zmienił kontekst tej dyskusji. Polska i Ukraina stały się bliskimi sojusznikami, a Polska zaangażowała się we wsparcie Ukrainy w walce z rosyjską agresją. W tych okolicznościach Polacy, ze zrozumieniem dla sytuacji, odsunęli kwestie historyczne na dalszy plan, koncentrując się na wspólnym celu powstrzymania Rosji. Jednocześnie, jak zaznacza autor, sama postać Bandery stała się dla wielu Ukraińców czynnikiem jednoczącym i symbolem walki o wolność wobec Rosji jako wspólnego wroga – zjawisko to dotyczy zwłaszcza części mieszkańców wschodniej Ukrainy, którzy o Banderze dowiedzieli się dopiero w trakcie wojny, nie kojarząc go wcześniej z żadnym zagrożeniem, a jedynie z symbolem oporu wobec Rosji.

Materiał kończy się serią pytań retorycznych postawionych przez autora: czy cała Ukraina utożsami się ostatecznie z Banderą, czy Polacy będą w stanie skutecznie zabiegać o prawdę na temat Wołynia, oraz jak Polska i Ukraina mogłyby pozostać bliskimi sojusznikami, gdyby kult Bandery stał się nierozerwalnie związany z tożsamością ukraińską.


Materiał opublikowany na kanale Historia w 5 minut na YouTube, liczącym 255 tys. subskrybentów. Opublikowany 1 września 2024.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *