Kanał „Historia Nieoczywista” opublikował materiał poświęcony mało znanemu wątkowi rzezi wołyńskiej – roli, jaką w obronie polskiej ludności przed czystkami UPA odegrały stacjonujące na Wołyniu w 1943 roku oddziały armii węgierskiej.
Znane i mniej znane formy obrony
Autor materiału przypomniał, że gdy mowa o obronie Polaków przed czystkami UPA na Wołyniu, najczęściej wskazuje się samoobronę organizowaną przez samych mieszkańców – budowę redut obronnych, straże sąsiedzkie i systemy alarmowania o zbliżających się oddziałach UPA. Mniej znanym, choć – jak zaznaczył – dobrze udokumentowanym w raportach Polskiego Państwa Podziemnego wątkiem jest rola stacjonujących wówczas na Wołyniu oddziałów Armii Węgierskiej, które w większości przypadków chroniły polską ludność przed UPA, a niejednokrotnie odpowiadały akcjami odwetowymi na dokonywane mordy.
Codzienna pomoc i ochrona ludności
Według relacji przywołanych w materiale, Węgrzy zwalczali oddziały UPA, dostarczali Polakom żywność i zaopatrzenie, a także eskortowali ludność z zagrożonych miejscowości do miast. Niektórzy dowódcy wojskowi angażowali się osobiście w organizowanie ewakuacji – jak w przypadku spalonej przez UPA polskiej wsi, gdzie komendant węgierskiego garnizonu starał się o umożliwienie mieszkańcom wyjazdu na Węgry.
Świadek tamtych wydarzeń, Wincenty Romanowski, wspominał obsadzanie garnizonów przez Węgrów jako radosne wydarzenia w życiu okolicznej ludności polskiej, określając ich mianem prawdziwych przyjaciół i sprzymierzeńców zarówno przeciwko UPA, jak i wobec Niemców – węgierscy żołnierze w każdą niedzielę uczestniczyli we mszy, śpiewając pieśni, których uczyli się od nich Polacy, a nad prezbiterium kościoła, tak jak przed wojną, wisiało godło Polski. Podobne wspomnienia przywołał mieszkaniec Germakówki w powiecie borszczowskim, który opisywał codzienne korzystanie z węgierskiej kuchni polowej – gotowane mięso przynoszone było w wiadrach i wystarczało zarówno dla domowników, jak i sąsiadów, a w domu rodziny na kwaterze przebywał węgierski oficer w stopniu majora.
Miejscowości-azyle dla ludności polskiej
Miejscowości, w których stacjonowały oddziały węgierskie, stawały się dla polskiej ludności miejscami schronienia. Wśród takich azylów wymieniono m.in. posterunek kolejowy w Sitarówce w powiecie łuckim (w materiale omyłkowo określony jako „łódzki”), a także Białokrynicę, Klewań, Mizocz, Orzenin i Perespę. Dużym ośrodkiem, w którym chroniła się polska ludność, był Wiśniowiec Nowy.
Akcje odwetowe i współdziałanie zbrojne
Autor materiału opisał, że w przypadkach, gdy nie udało się zapobiec pogromowi polskiej wsi na terenie objętym stacjonowaniem wojsk węgierskich, Węgrzy odpowiadali brutalnymi akcjami odwetowymi – paleniem okolicznych wsi, masowymi aresztowaniami i rozstrzeliwaniem uczestników UPA. Przywołano raport kierownictwa polskiej walki podziemnej z 3 sierpnia 1943 roku, opisujący pacyfikacje, palenie wsi oraz transport schwytanych Ukraińców do Lwowa – ze związanymi drutem rękami, do których przywiązywano użyte przez nich narzędzia zbrodni, takie jak siekiery czy widły.
Przywołano też epizod ze stycznia 1944 roku, gdy polski oddział, przegrywający starcie z silnym zgrupowaniem UPA, otrzymał wieczorem odsiecz w postaci węgierskiej kompanii wspartej wozami pancernymi, co zmusiło Ukraińców do wycofania się – co ciekawe, pomoc tę miał wezwać Niemiec o nazwisku Szerenc, który po walce zorganizował także transport rannych Polaków do Lwowa.
Materiał opisał też przypadek napadu UPA na Rafajłową, po którym ocaleni uciekli na stronę węgierską i schronili się na placówce straży granicznej – po otrzymaniu informacji o ataku Węgrzy sami wyruszyli do wsi, by odnaleźć i ewakuować kolejne osoby. Uchodźcy z tej miejscowości spędzili na Węgrzech około dwóch tygodni, po czym trafili do dystryktu krakowskiego. Zgodnie z dokumentami archiwalnymi, zorganizowane ewakuacje na Węgry objęły też mieszkańców innych przygranicznych miejscowości, takich jak Skole, Turka czy Worochta.
Ocena Polskiego Państwa Podziemnego
Materiał przywołał ocenę działań Armii Węgierskiej sporządzaną przez struktury Polskiego Państwa Podziemnego – zdecydowanie pozytywną. W jednym z meldunków Stronnictwa Narodowego z czerwca 1944 roku odnotowano, że Węgrzy likwidowali zagrażające im ukraińskie bandy na własną rękę, nie przekazując jeńców Niemcom – wyciągnąwszy wcześniej wniosek, że ci nazajutrz wypuszczali schwytanych bandytów.
Współpraca z polską partyzantką
Węgrzy, którzy chronili m.in. linie kolejowe, pomagali też polskiej partyzantce w zdobywaniu broni i amunicji, w tym poprzez handel wymienny – za bimber czy słoninę można było uzyskać amunicję, karabiny, a nawet karabiny maszynowe, miny czy moździerze; w jednej z miejscowości Węgrzy wymieniali granaty za samogon. Henryk Cybulski, pseudonim „Harry”, komendant samoobrony w Przebrażu, opisywał inscenizowane przez Węgrów pozorowane napady na strzeżony wiadukt – nocna strzelanina ściągała na pomoc Niemców, których następnie informowano o rzekomym odparciu bandytów, po czym Węgrzy zaopatrywali się w kolejne partie amunicji, częściowo odsprzedawaną potem Polakom. W miejscowościach, gdzie węgierskie oddziały chroniły tory kolejowe, żołnierze świadomie przymykali oko na przemarsze polskich oddziałów samoobrony spieszących z pomocą zagrożonym miejscowościom – po wcześniejszym uzgodnieniu między dowódcami. Analogicznie, gdy Węgrzy musieli przejść przez tereny kontrolowane przez polskie oddziały, Polacy przeważnie przepuszczali ich bez walki.
Wnioski i potrzeba dalszych badań
Autor materiału zaznaczył, że banderowcy uznawali Węgrów za jednych ze swoich największych wrogów, a pod koniec wojny część węgierskich żołnierzy przechodziła na stronę polskiej samoobrony lub deklarowała taką chęć. Podkreślił, powołując się na środowisko badaczy związanych z IPN, że temat węgierskiej pomocy dla Polaków na Wołyniu nie został jeszcze dokładnie zbadany i wymaga pogłębionych badań, choć dostępne już źródła wskazują, że Węgrzy w większości przypadków chronili polską ludność, a niejednokrotnie sami z własnej inicjatywy podejmowali zbrojną walkę z oddziałami UPA, nawet bez wcześniejszej prowokacji z ich strony.
Materiał dostępny na kanale Historia Nieoczywista na YouTube, liczącym 21,1 tys. subskrybentów. Opublikowany 30 lipca 2023 roku.