Marzoch i Osmalak w Super Ringu o Budanowie i UPA: Jedyne co dała nam Ukraina to UPA. Polska powinna zablokować akcesję do UE i NATO

Mateusz Marzoch z Konfederacji i Łukasz Osmalak z Polski 2050 starli się w Super Ringu u Artura Jarząbka o słowa Budanowa, kult UPA, przekazanie rakiet Patriot i przyszłość relacji polsko-ukraińskich.

Budanow porównał Polskę do Rosji

Jarząbek otworzył program cytatem z Budanowa, który stwierdził, że Polska jest słabsza od Rosji i tak jak Rosja nie narzuciła Ukrainie swojej woli, tak samo Polska tego nie zrobi. Marzoch ocenił to jako potwierdzenie tego, co Konfederacja mówiła od lat — Ukraina traktuje Polskę z pogardą i jako państwo drugiej kategorii. Budanow nie jest przypadkowym politykiem — to były szef ukraińskiego wywiadu wojskowego i obecny szef kancelarii prezydenta. Mówi to, na co Zełenski pozwala albo co mu każe mówić. Milczenie Zełenskiego po tych słowach jest wymowne.

Marzoch stwierdził wprost: jedyne co dała nam Ukraina to UPA. Przez trzydzieści lat Polska dawała — pomoc humanitarną, militarną, przyjęła miliony uchodźców, otworzyła rynek pracy, wpuściła ukraiński kapitał. W zamian dostała UPA jako symbol ukraińskiej armii i porównanie do Rosji. Dodał, że ukraińskie media społecznościowe wrzą antypolskością — filmy, w których Ukraińcy mówią że nie lubią Polski, że Polska to śmieć. A polska klasa polityczna udaje, że tego nie widzi.

Osmalak przyznał, że słowa Budanowa były nieodpowiedzialne i niedopuszczalne — i wymagają stanowczej odpowiedzi dyplomatycznej. Ale ocenił, że nie należy na ich podstawie oceniać całego ukraińskiego państwa ani zrywać relacji. Ukraina walczy z Rosją i to obiektywnie leży w polskim interesie bezpieczeństwa — nie można tego ignorować przez pryzmat jednej wypowiedzi, nawet tak skandalicznej.

Marzoch nie przyjął tego rozróżnienia — przez lata każda ukraińska prowokacja była tłumaczona tym, że to jednostkowy incydent i nie należy generalizować. Efekt jest taki, że prowokacje się mnożą, bo Ukraina wie, że nie poniesie żadnych konsekwencji.

Rakiety Patriot — kto zdecydował i kto kłamał

Jarząbek zapytał o spór wokół przekazania pocisków Patriot. Marzoch ocenił, że cała ta historia pokazuje patologię polskiej polityki bezpieczeństwa. Kosiniak-Kamysz w marcu publicznie zapewniał, że Polska nie planuje nigdzie przemieszczać Patriotów — a kilka tygodni później okazało się, że pociski trafiły na Ukrainę. Niezależnie od tego, czy chodziło o inne pytanie — efekt komunikacyjny jest fatalny i Polska wyszła na kraj, w którym minister mówi jedno, a robi drugie.

Marzoch postawił też szersze pytanie: dlaczego Polska przekazuje Ukrainie najnowocześniejszy sprzęt bez żadnych warunków, skoro Ukraina jednocześnie wpisuje polskich urzędników na listę Mirotworec, zrównuje nas z Rosją i nadaje jednostkom imiona ludobójców? Gdzie jest wzajemność?

Osmalak bronił decyzji — przekazanie kilku pocisków było skoordynowane z sojusznikami i leżało w interesie Polski, bo silna ukraińska obrona przeciwlotnicza chroni przed rosyjskim lotnictwem, które gdyby uzyskało przewagę, mogłoby działać bliżej polskiej granicy. Przyznał jednak, że komunikacja wokół tej decyzji była fatalna i dała amunicję krytykom.

UPA — świadomy wybór, nie pomyłka

Marzoch szczegółowo omówił, co oznacza nadanie jednostce imienia UPA Północ. To nie jest abstrakcyjny symbol walki z Sowietami — UPA Północ to konkretna formacja pod dowództwem Dmytra Kłymasywa, który planowo organizował mordy na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu. To ta jednostka odpowiadała za Krwawą Niedzielę 11 lipca 1943 roku, za Kisielin, za Parośle. Nadanie jej imienia elitarnej jednostce wojsk specjalnych to nie pomyłka — to świadomy wybór polityczny.

Marzoch ocenił, że Zełenski doskonale wiedział, co robi. Wiedział, że sprowokuje Polskę. I nie cofnął się — bo kalkuluje, że Polska i tak nie zareaguje w żaden realny sposób. I przez trzydzieści lat ta kalkulacja była prawidłowa.

Osmalak przyznał, że decyzja Zełenskiego była błędem i prowokacją — i że odebranie orderu przez Nawrockiego było właściwą odpowiedzią. Zaznaczył jednak, że Ukraina to nie monolit — są tam środowiska, które nie identyfikują się z kultem UPA, i Polska powinna z nimi rozmawiać, a nie zamykać drzwi.

Marzoch odpowiedział: przez trzydzieści lat prowadzono tę politykę dialogu i szukania proukraińskich środowisk — i właśnie to jest efekt. Banderyzacja Ukrainy nie zaszła pomimo polskich starań, lecz właśnie przy polskiej bezczynności i naiwności. Politycy jeździli do Kijowa, uśmiechali się, dawali pieniądze, a ukraińskie instytucje spokojnie budowały kult UPA przy polskim milczeniu.

Decyzja Nawrockiego — słuszna, ale spóźniona o lata

Obaj rozmówcy zgodzili się, że odebranie orderu Orła Białego Zełenskiemu było właściwą decyzją. Różnili się jednak w ocenie jej wagi.

Osmalak ocenił ją jako ważny sygnał — że Polska ma granice i potrafi je egzekwować. Wyraził nadzieję, że po geście symbolicznym przyjdzie aktywna dyplomacja i dialog.

Marzoch ocenił gest jako spóźniony o wiele lat i niewystarczający bez twardej polityki warunkowości. Nawrocki mógł odebrać order Zełenskiemu już dawno — za słowa w ONZ, że Polska gra w orkiestrze Putina, za blokadę ekshumacji, za wpisanie polskich urzędników na Mirotworec. Nie zrobił tego. Dopiero teraz, gdy presja opinii publicznej stała się nie do zignorowania. To dobrze, że w końcu — ale nie jest to powód do zadowolenia.

Akcesja Ukrainy do UE i NATO — twarde nie

Marzoch opowiedział się jednoznacznie za zablokowaniem przez Polskę ukraińskiej akcesji do Unii Europejskiej i NATO — dopóki Ukraina nie potępi oficjalnie zbrodni UPA, nie przeprosi za rzeź wołyńską, nie odcina się od kultu Bandery i Szuchewycza i nie umożliwia ekshumacji ofiar. Polska ma weto i jest to jedyny realny instrument nacisku, który posiada. Przez trzydzieści lat nie używała żadnych instrumentów — czas to zmienić.

Dodał, że argument o blokowaniu Ukrainy w drodze do UE jako działaniu prorosyjskim jest manipulacją. Polska nie blokuje Ukrainy — stawia warunki, które każde cywilizowane państwo powinno spełnić. Chorwacja przed wejściem do UE musiała potępić zbrodnie Ustaszy. Niemcy przed integracją ze wspólnotą zachodnią musiały przeprowadzić denazyfikację. Dlaczego Ukraina miałaby być traktowana inaczej?

Osmalak sprzeciwił się — blokowanie akcesji Ukrainy do NATO oznaczałoby osłabienie wschodniej flanki Sojuszu i granie na rękę Putinowi. Polska ma żywotny interes w tym, żeby Ukraina weszła do struktur zachodnich — bo silna, zakotwiczona na Zachodzie Ukraina to gwarancja bezpieczeństwa polskiej granicy wschodniej.

Marzoch ripostował: ten argument — nie denerwuj Ukrainy, bo Putin — słyszymy od trzydziestu lat i stał się parasolem ochronnym dla każdej ukraińskiej prowokacji. Ukraina nauczyła się, że może robić absolutnie wszystko — bo i tak dostanie marchewkę bez kija. Czas to zmienić, bo marchewka bez kija nie działa.

Polska klasa polityczna — bezsilna i podzielona

Marzoch ocenił, że polska klasa polityczna jest bezsilna wobec Ukrainy z kilku powodów. Po pierwsze — jest głęboko podzielona i Ukraina to wykorzystuje, licząc na to, że PO czy Lewica skrytykują każdą twardszą reakcję. Po drugie — przez trzydzieści lat nie zbudowała żadnych instrumentów nacisku ani wpływu na ukraińskie elity. Po trzecie — boi się oskarżeń o prorosyjskość, co Ukraina skrzętnie wykorzystuje, przyklejając łatkę ruskiej onucy każdemu kto ośmieli się stawiać warunki.

Osmalak przyznał, że polska dyplomacja przez lata była zbyt pasywna wobec Ukrainy. Ale ocenił, że odpowiedzią nie jest zamknięcie drzwi — lecz aktywna, asertywna polityka łącząca pomoc z warunkami. Polska powinna być głośna na forum europejskim i natowskim — i domagać się od Ukrainy konkretnych kroków, nie tylko słów.

Marzoch ocenił: przez trzydzieści lat strategia polegała na niedenerwowaniu partnerów i aktywnej dyplomacji. Czas postawić twarde warunki, bo inne metody zawiodły.


Rozmowę przeprowadził Artur Jarząbek. Program Super Ring dostępny na kanale Super Ring na YouTube, liczącym 285 tys. subskrybentów. Opublikowany 8 lipca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *