Fala protestów, która w ostatnich tygodniach przetoczyła się przez Kijów, Charków, Odessę i Dnipro, oficjalnie domaga się przywrócenia na stanowisko zdymisjonowanego ministra obrony Ukrainy Michaiła Fiodorowa. Mateusz Piskorski i Tomasz Jankowski w programie „Raport Frontów Ekstra” na kanale Wbrew Cenzurze analizują, kto naprawdę stoi za tym ruchem, jaka jest stawka finansowa i polityczna rywalizacji o kontrolę nad ukraińską armią oraz kim jest nowy głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy, generał Mychajło Drapatyj.
Armia jako klucz do władzy w państwie permanentnej wojny
Jankowski na wstępie zaznaczył, że sytuację na Ukrainie trzeba rozpatrywać w kontekście państwa funkcjonującego w permanentnym stanie wojennym — nie tylko od 2022 roku, ale w istocie od 2014. Po ponad dekadzie takiego funkcjonowania armia stała się, jego zdaniem, najważniejszym elementem państwa, a kontrola nad nią — kluczem do kontroli nad całym krajem. Piskorski rozwinął tę myśl, zauważając, że podobnie jak w polityce, także w wojsku istnieją frakcje rywalizujące o wpływy i zasoby finansowe. Obaj prowadzący przypomnieli swoją wcześniejszą tezę, że to właśnie zdemobilizowani żołnierze mogą stać się jedną z głównych sił politycznych kształtujących przyszłość Kijowa po ewentualnym zawieszeniu broni.
Kandydaci do sukcesji po Zełenskim
Jankowski zwrócił uwagę, że otoczenie Wołodymyra Zełenskiego zdaje sobie sprawę z ryzyka związanego z rosnącą pozycją wojskowych, starając się zapobiec scenariuszowi, w którym generał przejąłby inicjatywę polityczną. Przypomniał, że w sondażach główną konkurencją dla Zełenskiego pozostaje wciąż generał Walerij Załużny, a podobną pozycję zaczął zdobywać także szef wywiadu wojskowego Kyryło Budanow. Rozmówcy zastanawiali się, czy podobna logika stała za odwołaniem Ołeksandra Syrskiego jako głównodowodzącego — Piskorski zauważył jednak, że Syrski, w odróżnieniu od Załużnego, nie cieszył się szczególną popularnością, co miało być właśnie jego głównym atutem w oczach prezydenta.
Konflikt naprawdę dotyczył innej osoby
Jankowski podkreślił, że najważniejszy spór ostatnich tygodni dotyczył jednak nie Syrskiego, a Michaiła Fiodorowa, zdymisjonowanego ministra obrony, który miał odpowiadać za zarządzanie środkami przekazywanymi Ukrainie przez europejskich podatników bez zgody społeczeństw tych krajów.
„Kartonowy Majdan” w obronie Fiodorowa
Piskorski opisał protesty jako zjawisko określane mianem „kartonowego Majdanu” — rozpoczęły się w Kijowie, a następnie rozprzestrzeniły na Charków, Odessę i Dnipro. Zaznaczył, że wbrew wcześniejszym prognozom, według których ewentualne masowe protesty na Ukrainie miałyby wynikać z niezadowolenia społecznego związanego z mobilizacją lub z kolejnych doniesień o aferach korupcyjnych wokół ekipy Zełenskiego, tym razem grupy stosunkowo młodych ludzi wyszły na ulice w obronie jednej konkretnej decyzji kadrowej prezydenta — dymisji Fiodorowa. Według Piskorskiego media zachodnie, w tym polskojęzyczne, przedstawiają Fiodorowa jako młodego, perspektywicznego polityka, którego odwołanie miało być poważnym błędem Zełenskiego, a jego notowania w sondażach prezydenckich mają ustępować jedynie Załużnemu.
Kim jest Michaił Fiodorow
Piskorski przedstawił szczegółową biografię Fiodorowa, powołując się przy tym na relacje Ołeksija Arestowycza, byłego członka ekipy Zełenskiego. Według tych informacji Fiodorow, mimo ukraińskiego obywatelstwa, ma być rosyjskojęzycznym Ukraińcem o tożsamości bliższej rosyjskiej niż ukraińskiej, pochodzącym z obwodu zaporoskiego, urodzonym w 1991 roku. Fiodorow ukończył studia socjologiczne, a następnie Wyższą Szkołę Administracji NATO w Kijowie — uczelnię finansowaną między innymi ze środków Sojuszu Północnoatlantyckiego, kształcącą kadry zarządzające dla Kijowa. W 2019 roku, w wieku 28 lat, został posłem do Rady Najwyższej z partii Sługa Narodu, po tym jak wcześniej koordynował internetową kampanię wyborczą Zełenskiego. Piskorski zaliczył go do frakcji partii kojarzonej z organizacjami pozarządowymi i absolwentami zagranicznych kursów liderskich, wiązanej bezpośrednio z fundacjami George’a Sorosa, określanej jako globalistyczna i liberalna. Fiodorow awansował błyskawicznie — od 2019 do stycznia 2026 roku pełnił funkcję wicepremiera, będąc jednocześnie ministrem cyfryzacji, z którym to stanowiskiem wiąże się stworzenie systemu e-usług publicznych DIA. Piskorski zaznaczył, że wokół tej technologicznej otoczki zbudowano całą kampanię wizerunkową polityka.
Plotki o korupcji i nominacja na ministra obrony
Według Piskorskiego, powołującego się na innego parlamentarzystę Sługi Narodu, Michaiła Kriaczkę, oraz na byłego deputowanego Ihora Mosijczuka, wokół Fiodorowa krążyć miały pogłoski o toczącym się śledztwie dotyczącym rzekomej ochrony nielegalnych call center — telefonicznych centrów oszustw operujących wielomiliardowymi kwotami na Ukrainie, co miało być możliwe dzięki jego znajomości technologii. 14 stycznia 2026 roku Fiodorow objął stanowisko ministra obrony, zaczynając zarządzać ogromnymi środkami przeznaczonymi na zakupy dla Sił Zbrojnych Ukrainy.
Powiązania biznesowe: Konotowski i Kołomojski
Piskorski wskazał, że od momentu objęcia teki ministra szczególnie ożywiły się dawne kontakty biznesowe Fiodorowa — między innymi z Ołeksandrem Konotowskim, Ukraińcem mieszkającym w Dubaju, określanym jako milioner lub miliarder, właścicielem spółki Stream Techno produkującej drony (m.in. modele Shrike i Vampire). Spółka ta miała w ostatnich miesiącach zdominować rynek dronów na Ukrainie i otrzymywać największe środki z Ministerstwa Obrony. Według Piskorskiego to właśnie struktury Konotowskiego miały finansować „kartonowy Majdan” w obronie Fiodorowa. Powołując się na ukraińskiego blogera i dziennikarza Anatolija Szarija, Piskorski dodał, że do finansowania protestów miał dołączyć również Ihor Kołomojski — dawny patron polityczny Zełenskiego, obecnie przebywający w areszcie, ale wciąż dysponujący siecią wpływów i środkami finansowymi. Zdaniem Piskorskiego motywacją Kołomojskiego mogłyby być zarówno interesy biznesowe, jak i chęć odwetu na Zełenskim, swoim dawnym protegowanym, który później doprowadził do jego aresztowania.
Kampania wizerunkowa w mediach
Piskorski zwrócił uwagę, że w opozycyjnych, internetowych mediach ukraińskich (w odróżnieniu od telewizji i innych mediów tradycyjnych, pozostających pod kontrolą ekipy Zełenskiego) prowadzona jest intensywna kampania przedstawiająca Fiodorowa jako nowoczesną, niesplamioną korupcją twarz ukraińskiego życia publicznego, przy czym wątek jego powiązań z Konotowskim jako producentem dronów jest w tych publikacjach pomijany. Podobną narrację, jego zdaniem, powielają też renomowane media zachodnie, przedstawiające Fiodorowa jako reformatora próbującego unowocześnić armię wciąż tkwiącą w „radzieckich” schematach, których symbolem miał być Ołeksandr Syrski.
Odmowa objęcia innych stanowisk
Po dymisji 15 lipca Zełenski miał proponować Fiodorowowi funkcję wicepremiera odpowiedzialnego za rozwój technologii oraz wiceministra obrony do spraw nowych technologii wojskowych — Fiodorow za każdym razem miał odmawiać. Piskorski ocenił, że ambicje samego Fiodorowa, a raczej stojących za nim ludzi, sięgają znacznie wyżej, wskazując na sondaże, w których Fiodorow ustępuje jedynie Załużnemu, obecnie ambasadorowi Ukrainy w Wielkiej Brytanii. Zdaniem Piskorskiego wzrost rozpoznawalności politycznej Fiodorowa ma charakter sztuczny i wyreżyserowany.
Nowy głównodowodzący: generał Mychajło Drapatyj
Piskorski przedstawił obszerną sylwetkę 43-letniego generała Mychajła Drapatego, nowego głównodowodzącego Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Drapatyj urodził się w Kamieńcu Podolskim w obwodzie chmielnickim, w rodzinie, którą sam określa jako ukraińskojęzyczną. Ukształtował się jako wojskowy w latach 2013–2014, biorąc udział, jeszcze jako młody oficer, w tzw. operacji antyterrorystycznej wymierzonej przeciwko separatystom w Donbasie. To wtedy po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę mediów, taranując pojazdem opancerzonym barykadę separatystów w Mariupolu — mieście, które 9 maja 2014 roku znalazło się na kilka tygodni pod kontrolą samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, zanim zostało odzyskane przez Kijów i utrzymane pod jego kontrolą aż do 2022 roku. Drapatyj brał następnie udział w kolejnych operacjach — m.in. w obronie Chersonia i Charkowa — piął się w hierarchii wojskowej, obejmując dowodzenie wojskami lądowymi, a później Zjednoczonym Dowództwem Sił Zbrojnych Ukrainy. Piskorski zaznaczył, że Drapatyj zdobywał sobie popularność wśród młodszych oficerów, otwarcie krytykując Syrskiego, i był kojarzony z Fiodorowem.
Kontrowersyjny wywiad z 2023 roku
Piskorski opisał, że tuż po objęciu stanowiska przez Drapatego w mediach ukraińskich (nie udało mu się ustalić, z czyjej inicjatywy) pojawił się nagrany w 2023 roku wywiad z generałem. W rozmowie tej Drapatyj miał wyrazić skrajnie krytyczną opinię o mieszkańcach Donbasu i Ługańszczyzny, opisując ich, według relacji Piskorskiego, jako w większości potomków przesiedleńców oraz środowisk przestępczych, słabo poddanych ukrainizacji, roszczeniowych i niechętnych do pracy niezależnie od tego, w jakim państwie by żyli. W tym samym wywiadzie Drapatyj miał również wypowiedzieć się w duchu odmawiającym narodowi rosyjskiemu prawa do istnienia. Piskorski zauważył, że tego rodzaju wypowiedzi trudno pogodzić z deklarowanym przez Kijów celem odzyskania Donbasu, a same słowa mogą osłabiać legitymizację Drapatego w oczach rosyjskojęzycznych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, w tym pochodzących z tego regionu. Piskorski ocenił, że ujawnienie akurat tego wywiadu w mediach, krótko po mianowaniu Drapatego głównodowodzącym pod naciskiem grupy Fiodorowa, mogło być elementem rozgrywki wewnętrznej.
Stawka: polityka i pieniądze
Piskorski podsumował, że stawką całego sporu jest zarówno pozycja polityczna, jak i kontrola nad środkami finansowymi. W wymiarze politycznym wskazał na możliwość, że Konotowski i Kołomojski chcieliby powtórzyć scenariusz z wyborów, które wyniosły do władzy Zełenskiego, tym razem promując na urząd prezydenta Fiodorowa jako kandydata młodego i, jego zdaniem, łatwego do kontrolowania przez swoich rzeczywistych sponsorów. Dodał, że frustrację Zełenskiego pogłębia to, iż Fiodorow zyskał wyraźne poparcie medialne i polityczne ze strony części zachodnioeuropejskich środowisk, oburzonych jego dymisją. W wymiarze finansowym Piskorski wskazał na kwotę 42 miliardów euro unijnych środków, które Ukraina ma otrzymać w najbliższej perspektywie, w dużej mierze na wydatki zbrojeniowe — w tym środki pochodzące również z Polski — podkreślając, że skala tej sumy tłumaczy zarówno intensywność kampanii medialnej wokół Fiodorowa, jak i finansowanie towarzyszących jej protestów.
Systemowy konflikt między resortem obrony a dowództwem wojskowym
Jankowski zaproponował spojrzenie na sprawę z szerszej, systemowej perspektywy, pytając, czy w ogóle możliwe jest, by minister obrony i głównodowodzący sił zbrojnych mieli zbieżne interesy — w razie sukcesu obaj chcieliby przypisać go sobie, w razie porażki, zrzucić winę na drugą stronę. Piskorski przyznał, że dotychczasowe doświadczenia wskazują na konflikt wpisany w sam system, przywołując przykład wcześniejszej, dobrej współpracy między ministrem obrony Ołeksijem Reznikowem a generałem Załużnym, która zakończyła się sporem między dowództwem wojskowym a resortem obrony. Zaznaczył, że istota tych sporów jest przyziemna — dotyczy podziału środków trafiających do armii, przy czym to Ministerstwo Obrony ma przewagę jako instytucja dokonująca zakupów, nawet wbrew opiniom samych wojskowych co do faktycznych potrzeb.
Analogia do Polski
Jankowski przywołał opublikowany niedawno w mediach polskojęzycznych wywiad z Ukraińcem, opisujący podobny mechanizm w kontekście polskim — wydawanie miliardów na sprzęt uznawany za zbędny, na czym korzystają wszyscy zaangażowani pośrednicy. Piskorski przyznał mu rację, wskazując, że w Polsce decyzje zakupowe również nie są podejmowane wyłącznie przez samych wojskowych, lecz przez polityków resortu obrony, do których docierają zagraniczni lobbyści — jako przykład podał nieżyjącego już amerykańskiego senatora Lindseya Grahama. Podkreślił przy tym, że mowa nie o abstrakcyjnych środkach, lecz o pieniądzach pochodzących w dużej mierze z kieszeni europejskich podatników, w tym polskich, w ramach kolejnych transz wsparcia dla Kijowa, co jego zdaniem uzasadnia większe zainteresowanie tym, czyje interesy są reprezentowane przez ukraińskich lobbystów. Zauważył również, że w analizowanych przez niego publikacjach polskojęzycznych medialny wątek powiązań Fiodorowa z Konotowskim jest regularnie pomijany, a sama sprawa przedstawiana jest w sposób wyidealizowany, jako spór ideowy, podczas gdy w jego ocenie chodzi o twarde interesy finansowe liczone w miliardach.
Zakończenie: czy pieniądze wracają do Polski?
Jankowski zauważył żartobliwie, że część środków może w jakimś stopniu wracać do Polski poprzez zakupy nieruchomości dokonywane przez ukraińskich gości, porównując tę relację do wymiany węgla za cukier. Piskorski zastrzegł jednak, że nie podziela tego optymizmu, oceniając, że osoby związane z ukraińskimi kontraktami zbrojeniowymi postrzegają Polskę jako lokalizację mało atrakcyjną, wolą inwestować na Lazurowym Wybrzeżu lub w innych bardziej ekskluzywnych miejscach, a do Polski trafiają co najwyżej średnio zamożni beneficjenci tego systemu. Jankowski zamknął program stwierdzeniem, że wysokie ambicje polityczne Fiodorowa, zmierzające do zastąpienia Zełenskiego, wynikają nie tyle z osobistych cech obu polityków, ile z faktu, że obejmowane przez niego stanowiska stały się najlepszą trampoliną do władzy — zarówno politycznej, jak i finansowej.
Rozmowę przeprowadzili Mateusz Piskorski i Tomasz Jankowski w materiale „W Kijowie biją się o nasze pieniądze” na kanale Wbrew Cenzurze na YouTube, liczącym 37,5 tys. subskrybentów. Data premiery: 25 lipca 2026.