Kanał „Ekonomia i Życie” opublikował obszerny materiał zestawiający wypowiedzi polityków i publicystów różnych opcji na temat relacji polsko-ukraińskich w kontekście kryzysu wywołanego decyzją Zełenskiego o nazwie jednostki wojskowej. Autor kanału prowadzi narrację w ostrym, bezkompromisowym tonie, ale materiał przytacza głosy zarówno z prawej, jak i lewej strony sceny publicznej.
Miller: warunkowość zamiast bezwarunkowej pomocy
Były premier Leszek Miller ocenił, że Polska przez lata prowadziła politykę bezwarunkowej pomocy dla Ukrainy, nie żądając nic w zamian. Jego zdaniem należało od początku postawić jasne warunki: tranzyt wojskowy z opłatami, odbudowa Ukrainy z udziałem polskich firm, wejście do Unii z zabezpieczeniami dla polskich rolników i przedsiębiorców, wzmocnienie Polski w ramach NATO oraz ekshumacje — natychmiast i bez żadnych warunków wstępnych.
Miller skrytykował brak parlamentarnej kontroli nad pomocą dla Ukrainy. Jego zdaniem Sejm powinien zarządzać sprawozdania i audyty z wydatkowania środków, tak jak robili to Amerykanie. „Czy pan zna sytuację, w której ktoś daje pieniądze i się nie interesuje, co się z nimi dzieje?” — pytał. Ocenił też, że konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku będzie wyłącznie wydarzeniem PR-owym, bo tort ukraiński jest już dawno podzielony przez Amerykanów, Niemców i Brytyjczyków.
Ukraińcy w Polsce: samorefleksja w czasie wojny jest trudna
Dwaj Ukraińcy od ponad dekady mieszkający i pracujący w Polsce przyznali, że krytyka nacjonalizmu ukraińskiego jest dla nich samych trudna — kto ją podejmuje, ryzykuje łatkę prorosyjskiego agenta wpływu, szczególnie jeśli jest rosyjskojęzyczny. Jeden z nich powiedział wprost, że rozumie mechanizm, ale nie wie jak rozmawiać z kolegami na Ukrainie o winie historycznej, gdy ci mają rakiety nad głową. „Jak piszę do kolegów na ten temat, oni odbierają to jako — co ty się tu pchasz z takimi rzeczami, jak my mamy szachety” — mówił.
Obaj przyznali, że samorefleksja jako dojrzałość narodu jest możliwa, ale w czasie aktywnej wojny — niezwykle trudna.
Parafianowicz: Polska nie wypracowała żadnego lewara
Zbigniew Parafianowicz ocenił, że Polska nie ma spójnej polityki wobec Ukrainy i nigdy nie wypracowała realnych narzędzi nacisku. „Jaki cel polskie państwo ma w swojej polityce wobec Ukrainy? Czy Polska chce, żeby Ukraina była w Unii?” — pytał. Jego zdaniem polska polityka przez lata pływała na falach nastrojów społecznych — najpierw była niemal euforyczna miłość, teraz jest rozczarowanie. Środki nacisku takie jak zamknięcie Jasionki czy odebranie orderu mogły być skuteczne w 2023 roku — dziś sytuacja się zmieniła na tyle, że ich wpływ byłby znacznie mniejszy.
Zychowicz: proporcje ofiar 100 do 1
Piotr Zychowicz odrzucił argument symetryzmu, przywoływany przez część komentatorów — że UPA jest dla Ukraińców tym, czym żołnierze wyklęci dla Polaków. Wskazał, że zbrodnie żołnierzy wyklętych na Ukraińcach, Litwinach i Białorusinach pochłonęły łącznie niecały tysiąc ofiar i były decyzjami konkretnych oficerów, nie odgórnym rozkazem. Zbrodnie UPA — sto tysięcy ofiar. „Jak można zestawiać ludobójstwo pochłaniające sto razy więcej osób z pięcioma akcjami poszczególnych oficerów?” — pytał.
Jurasz: trzy narzędzia nacisku
Były dyplomata Witold Jurasz zaproponował trzy konkretne narzędzia. Po pierwsze, prześwietlenie przez ABW ukraińskich spółek powiązanych z tamtejszymi elitami władzy i selektywne wykorzystanie tej wiedzy jako dźwigni. Po drugie, ustanowienie polskiej nagrody dla potomków Ukraińców ratujących Polaków podczas rzezi wołyńskiej — co jego zdaniem pokazałoby, że sytuacja nie była zero-jedynkowa, i jednocześnie utrzymywałoby temat w debacie publicznej. Po trzecie, hojne polskie stypendia dla ukraińskich historyków zajmujących się czarnymi kartami historiiUkrainy — jako forma miękkiej siły wzorowana na niemieckich praktykach.
Dymek: Francja podpisuje kontrakty, Polska odbiera ordery
Jakub Dymek zwrócił uwagę na dysproporcję między polską a francuską polityką wobec Ukrainy. Podczas gdy Polska debatuje nad symbolicznym gestem odebrania orderu, Francja konsekwentnie podpisuje kontrakty — sprzedaż rakiet, wydobycie minerałów, umowy warte miliardy euro. Dymek dodał, że osoby z branży wojskowej mówiły mu wprost, że Ukraińcy są absolutnie najtrudniejszym partnerem biznesowym — bardzo asertywnym i bezwzględnym w negocjacjach. „Musimy dojrzale do tego podchodzić” — podsumował.