Polska pomoc dla Ukrainy powinna polegać na testowaniu uzbrojenia, nie na przekazywaniu gotówki — płk Lewandowski w Kanale Otwartym

Nowe

Płk rezerwy Piotr Lewandowski, komentator wojskowy, był gościem rozmowy w Kanale Otwartym prowadzonej przez Igora Jankego. Tematem rozmowy była ocena decyzji polskiego rządu o przekazaniu Ukrainie 50 milionów euro pomocy, spór polityczny wokół gotowości Polski do obrony państw bałtyckich, stan polskiej armii oraz poziom odporności społeczeństwa na zagrożenia wojenne.

Sprzęt do testów zamiast gotówki

Rozmowę otworzyło pytanie o rosnącą w Polsce niechęć do pomagania Ukrainie, częściowo tłumaczoną zachowaniem prezydenta Ukrainy i części ukraińskich elit, przy jednoczesnym podkreśleniu, że porażka Ukrainy byłaby dla Polski katastrofalna w skutkach. Prowadzący zapytał gościa o ocenę decyzji rządu o przekazaniu Ukrainie 50 milionów euro pomocy oraz o to, czy Polska powinna, podobnie jak inne główne państwa europejskie, uczestniczyć w koalicji chętnych dostarczających wsparcie.

Płk Lewandowski ocenił, że polska pomoc powinna polegać przede wszystkim na przekazywaniu Ukraińcom systemów uzbrojenia planowanych do wprowadzenia w polskiej armii, tak by mogły zostać przetestowane w realnych warunkach bojowych, a Polska otrzymywałaby w zamian informację zwrotną o ich skuteczności, co pozwalałoby na bieżącą modernizację i wysyłanie ulepszonych wersji sprzętu. Taki układ określił jako korzystny, w przeciwieństwie do przekazywania środków w gotówce, wobec czego wyraził wyraźny dystans.

Spór o artykuł 5 i wypowiedzi polityków

Kolejnym wątkiem rozmowy była dyskusja parlamentarna wywołana wypowiedzią byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, który zapytany w radiu, czy Polska powinna wysłać wojska w razie ataku Rosji na Litwę, Łotwę lub Estonię, odpowiedział w sposób niejednoznaczny, odbiegający od dotychczasowego stanowiska o automatycznym działaniu artykułu 5 traktatu północnoatlantyckiego. Wywołało to burzliwą wymianę zdań w Sejmie, w tym replikę ministra Przemysława Czarnka skierowaną do posła Platformy Obywatelskiej. Prowadzący zwrócił uwagę, że kraje bałtyckie, odwiedzone niedawno w ramach misji Bałtyk realizowanej przez Kanał Otwarty, silnie liczą na Polskę i darzą ją dużym szacunkiem, a sondaże pokazują, że ponad siedemdziesiąt procent Polaków opowiada się za udzieleniem pomocy sąsiadom w razie ataku.

Płk Lewandowski, zastrzegając, że stara się unikać komentowania bieżącej polityki ze względu na krytyczną ocenę poziomu polskiej debaty publicznej, ocenił, że zapisy traktatu północnoatlantyckiego uległy dezaktualizacji, ponieważ odnoszą się do zupełnie innej rzeczywistości niż obecna, a artykuł 5 pozostawia zbyt duży margines uznaniowości. Jego zdaniem problemem nie są same kontrowersyjne wypowiedzi polityków, lecz konieczność rewizji i doprecyzowania zapisów traktatowych, tak by stały się bardziej weryfikowalne. Na uwagę, że renegocjacja traktatu w obecnym klimacie politycznym mogłaby zakończyć się niekorzystnie, odpowiedział, że lepsze jest rozwiązanie mniejsze, ale skuteczne, niż rozbudowane, którego działanie pozostaje niepewne.

Zgodził się, że obecność Polski przy obronie państw bałtyckich leży w polskim interesie, zastrzegając jednak, że odpowiedź na ewentualny atak musi mieć charakter działania całego NATO, a nie wyłącznie polskiego, ponieważ Polska nie może oczekiwać pomocy od Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii, jeśli sama odmówiłaby wsparcia sąsiadom. Jako przykład rozziewu między deklaracjami a realiami przywołał szczyt NATO w Madrycie i przyjętą tam koncepcję stu tysięcy żołnierzy w wysokiej gotowości oraz trzystu tysięcy docelowo, zaznaczając, że mimo upływu czasu od szczytu realizacja tych planów pozostaje daleka od założeń.

Kluczowe jest to, w co wierzy Kreml

Płk Lewandowski podkreślił, że plany ewentualnościowe NATO nie są jawne, ale z pewnością istnieją i są regularnie ćwiczone, zastrzegając przy tym, że ze względu na wcześniejszy dostęp do informacji niejawnych nie będzie ujawniał szczegółów. Ocenił, że najważniejszym celem tych działań jest zbudowanie u Federacji Rosyjskiej przekonania, iż atak na Litwę, Łotwę czy Estonię nie ma szans powodzenia, ponieważ kluczowe znaczenie ma nie to, w co wierzą same państwa NATO, lecz w co wierzy Rosja. Zaznaczył, że w jego ocenie Federacja Rosyjska nie jest w stanie wygrać wojny z NATO w sensie militarnym, biorąc pod uwagę różnicę potencjałów, ale wskazał na pytanie o rzeczywisty koszt takiego zwycięstwa, w tym wieloletnią odbudowę zniszczonego kraju.

Prowadzący zauważył, że wypowiedzi polskich polityków, podobnie jak deklaracje niektórych środowisk politycznych w Niemczech i Francji, są uważnie śledzone przez Moskwę i nie pomagają w budowaniu przekonania, że atak się nie opłaca. Gość przyznał mu rację.

Brygada na Litwie i priorytety obronne Polski

Na pytanie, czy Polska powinna wysłać własną brygadę jako stałą obecność wojskową na Litwę, płk Lewandowski odpowiedział przecząco, argumentując, że polska armia znajduje się w trakcie procesu przezbrajania i nie stać jej na wyłączenie brygady z tego procesu na obecnym etapie, choć nie wykluczył takiej możliwości w przyszłości po zakończeniu transformacji sił zbrojnych. Wskazał, że biorąc pod uwagę geografię, Polska graniczy z Białorusią oraz jednym obwodem Federacji Rosyjskiej, a także z całą Ukrainą, której utrzymanie jako państwa antyrosyjskiego stanowi dla Polski kluczowy bufor bezpieczeństwa. Zasugerował, że zadaniem Polski powinno być raczej zapewnienie zdolności jednostkom NATO niegraniczącym bezpośrednio z Rosją i Białorusią, a więc znajdującym się w bezpieczniejszym położeniu, tak by mogły one w pierwszej kolejności wejść do walki, niż samodzielne angażowanie się w obronę państw bałtyckich. Podkreślił przy tym, że priorytetem polskiego żołnierza powinna pozostać przede wszystkim obrona Polski, a odpowiedź na pytanie o wsparcie sąsiadów wymaga precyzyjnie sformułowanych pytań, na które Polacy mają prawo poznać ogólną koncepcję odpowiedzi, mimo że nie mogą oczekiwać ujawnienia szczegółowych planów. Zwrócił uwagę, że Polska od czasu przed wojną nie dysponuje zaktualizowaną doktryną bezpieczeństwa państwa, zastrzegając jednocześnie, że jako pułkownik rezerwy zajmujący się poziomem operacyjnym, a nie strategicznym, nie potrafi wyjaśnić przyczyn tego zaniechania.

Armia półmilionowa i problem certyfikacji NATO

Odnosząc się do zapowiedzi ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza o dążeniu do stworzenia armii liczącej pół miliona żołnierzy, płk Lewandowski ocenił taki cel jako realny, zastrzegając, że pytanie o termin jego realizacji wymagałoby analiz eksperckich w wielu obszarach. Argumentował, że przy trzydziestu ośmiu milionach Polaków kraj stać na budowę sił zbrojnych liczących pięćset tysięcy, z czego połowę mieliby stanowić żołnierze zawodowi, wskazując orientacyjny podział na dwieście tysięcy żołnierzy zawodowych, pięćdziesiąt tysięcy Wojsk Obrony Terytorialnej oraz dwieście pięćdziesiąt tysięcy aktywnej rezerwy. Odrzucił argumenty o barierze demograficznej jako bezpodstawne, zaznaczając jednocześnie, że kluczowym wyzwaniem nie jest sama liczebność armii, lecz utrzymanie zdolności sprzętowych, ludzkich i szkoleniowych możliwych do uzupełniania w trakcie trwania ewentualnego konfliktu.

Powracając do tematu sojuszu, gość skrytykował sposób, w jaki NATO weryfikuje deklarowane przez państwa członkowskie zdolności wojskowe, przywołując przykład batalionu czołgów wyznaczonego do wspólnych ćwiczeń, który w praktyce okazał się składany doraźnie z sześciu różnych batalionów należących do dwóch brygad. Ocenił, że tego rodzaju praktyki, o których piszą także media w Hiszpanii i Niemczech, podważają wiarygodność systemu certyfikacji zdolności obronnych i postulował utworzenie w ramach NATO departamentu kontroli przeprowadzającego niezapowiedziane ćwiczenia w jednostkach dedykowanych do sił międzynarodowych, zamiast funkcjonowania sojuszu jako, jak to określił, „kółka wzajemnej adoracji sztabowej”.

Niska świadomość i zmarnowany czas edukacji

W dalszej części rozmowy poruszono temat odporności społeczeństwa na zagrożenia. Prowadzący zwrócił uwagę, że mimo intensywnych wysiłków zbrojeniowych po stronie polskiego państwa, w obszarze powszechnej służby wojskowej i przygotowania obywateli praktycznie nic się nie zmienia, ograniczając się do dyskusji o ewentualnym przywróceniu obowiązkowych szkoleń wojskowych. Płk Lewandowski odpowiedział, że w obszarze sił zbrojnych faktycznie zachodzą zmiany, wskazując na funkcjonowanie Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych oraz Dowództwa Transformacji przejmującego stopniowo nadzór nad ośrodkami szkoleniowymi, a także na tworzenie eksperymentalnych jednostek, zastrzegając jednak, że nie chce publicznie oceniać skuteczności tych działań, uznając to za domenę ludzi bez praktycznego doświadczenia wojskowego.

Zapytany o budowanie odporności państwa jako całości, ocenił, że najlepszym miernikiem jest poziom zaufania społeczeństwa do skuteczności władz, który określił jako bardzo niski, co jego zdaniem świadczy o tym, że państwo nie funkcjonuje adekwatnie do oczekiwań obywateli w zakresie przygotowania na ewentualny kryzys o charakterze militarnym. Podkreślił przy tym, że chodzi o zaufanie do stałych struktur państwowych, funkcjonujących niezależnie od tego, która partia aktualnie rządzi, a nie do konkretnego rządu.

Prowadzący porównał sytuację do Finlandii, wskazując na ogromną różnicę w poziomie rozwoju systemu odporności państwa, mobilizacji społecznej i zaufania obywateli do instytucji, zauważając jednocześnie pewną poprawę w tym zakresie w państwach bałtyckich, choć wciąż daleką od poziomu fińskiego. Płk Lewandowski wskazał, że różnica ta bierze się z edukacji społeczeństwa, przywołując przykład Finlandii, która z okazji stulecia niepodległości zbudowała rozbudowane centrum edukacyjne poświęcone tej tematyce, podczas gdy w Polsce z podobnej okazji powstały jedynie ławki.

Kontynuując ten wątek, ocenił, że młodzież wchodząca dziś w dorosłość, która w momencie pełnoskalowej inwazji na Ukrainę miała trzynaście, czternaście lat i dorasta w realiach toczącej się wojny, nie zwiększyła w tym czasie swojej świadomości zagrożeń, mimo posiadanego przez niego, jako osobę zajmującą się kształceniem młodzieży, codziennego kontaktu z tą grupą. Ocenił, że polskie państwo zrobiło bardzo niewiele lub prawie nic, by przygotować to pokolenie do funkcjonowania w nowej rzeczywistości i budowania odporności państwa, określając ten czas jako zmarnowany. Prowadzący przyznał mu rację, dodając, że mimo podsycania przez polityków atmosfery zagrożenia w celach emocjonalnych, przed Polską wciąż pozostaje ogromna praca do wykonania w tym obszarze.

Priorytety debaty publicznej

Na zakończenie rozmowy płk Lewandowski z przekąsem zauważył, że większe emocje w głównym nurcie polskich mediów wywołuje dyskusja, czy w szkołach należy mówić o onanizmie, niż kwestia edukowania młodzieży w duchu proobronności, co jego zdaniem obrazuje aktualny poziom priorytetów edukacyjnych. Prowadzący dodał do tego zestawienia dyskusję o wprowadzeniu w szkołach posiłków roślinnych bez mięsa, na co gość odpowiedział uwagą o braku dyskusji na temat wyposażenia szkół w agregaty prądotwórcze i schrony dla młodzieży, żartobliwie wspominając, że placówka, w której prowadzi klasy mundurowe, niedawno otrzymała taki agregat.

Rozmowę zamknęło zaproszenie do udziału w prowadzonej przez płk. Lewandowskiego Szkole Przywództwa, gdzie spotykają się przedsiębiorcy, menedżerowie i przedstawiciele różnych środowisk, z informacją, że rekrutacja trwa jeszcze dwa tygodnie, do 27 września.


Materiał „50 mln euro dla Ukrainy? Płk Piotr Lewandowski: Polska powinna pomagać inaczej” ukazał się na kanale Kanał Otwarty (225 tys. subskrybentów) w ramach cyklu Rozmowy Kanału Otwartego, 15 września 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *