Szymon Szereda i Magdalena Wierzchowska rozmawiali w programie „Na linii ognia” na kanale wPolsce24 z posłem Michałem Kowalskim (Prawo i Sprawiedliwość) o spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy, sporze o migi i technologię dronową, ukraińskim Panteonie Narodowym, ustawie o obywatelstwie oraz aferze wokół Szpitala Południowego w Warszawie.
Spotkanie Sybiha–Sikorski i krytyka MSZ
Program otworzyło omówienie zakończonego tego dnia spotkania szefów dyplomacji Ukrainy i Polski, Andrija Sybihy i Radosława Sikorskiego. Szereda ocenił misję ukraińskiego ministra jako próbę „przehandlowania” jednego wspólnego bohatera (Marka Bezruczki) za sto innych postaci związanych, jego zdaniem, ze zbrodniami na Wołyniu, mających się znaleźć w ukraińskim Panteonie.
Kowalski określił samo prowadzenie takich rozmów przez polskie MSZ jako skandal, oceniając, że Polska nie powinna w ogóle podejmować tego typu tematów. Przedstawił tezę, że prezydent Zełenski świadomie dąży do konfrontacji z Polską, ponieważ postrzega ją jako zagrożenie dla swoich planów uczynienia Ukrainy po wojnie regionalnym liderem Europy Środkowo-Wschodniej — ambicji, które określił jako mające charakter „mocarstwowy”, a nawet „imperialistyczny”.
Sprawa wołyńska na forum międzynarodowym
Wierzchowska zauważyła, że mimo eskalacji sporu pojawił się pewien pozytywny efekt uboczny — dzięki narastającemu konfliktowi sprawa zbrodni wołyńskiej trafiła na szersze, międzynarodowe forum i zaczyna być dostrzegana w Europie. Kowalski przyznał to, wskazując, że skala tego ludobójstwa (blisko 100 tysięcy niewinnych ofiar, głównie kobiet i dzieci) zasługuje na taką uwagę. Zaznaczył jednocześnie, że mimo wszystko w interesie Ukrainy leży utrzymanie dobrych relacji z Polską, przez którą przechodzi niemal 90 procent transportów pomocy z Europy Zachodniej — mimo to ocenił ukraińskie ambicje „mini-imperium” w regionie jako trwałe zagrożenie dla Polski.
Fragment wypowiedzi wiceminister Sobkowiak-Czarneckiej
W programie wyemitowano wcześniejszy fragment wywiadu, w którym dziennikarka Monika Olejnik pytała wiceminister obrony narodowej Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką, czy podsycanie nastrojów antyukraińskich to „ruska robota”. Sobkowiak-Czarnecka odpowiedziała twierdząco, wskazując, że służy to wyłącznie Kremlowi w sytuacji problemów na linii z najważniejszym sojusznikiem, przypominając, że przez port w Jasionce przechodzi niemal 90 procent pomocy dla Ukrainy, oraz stanowczo odrzucając pojawiające się w internecie sugestie jego zamknięcia — podkreślając rozdzielenie kwestii pomocy od bieżących sporów politycznych, skoro wrogiem pozostaje wyłącznie Kreml.
Argument za zamknięciem Jasionki
Szereda, polemizując z tym stanowiskiem, zasugerował, że skoro — jego zdaniem — do Ukraińców przemawia jedynie argument siły, to być może właśnie zamknięcie lotniska w Jasionce powinno zostać rozważone jako środek nacisku. Kowalski odpowiedział, że temat ten powinien znaleźć się na agendzie rozmów międzypaństwowych, przypominając skalę dotychczasowej polskiej pomocy: od 2022 roku Polska miała przekazać Ukrainie wsparcie wojskowe i gospodarcze o wartości blisko 4,5 miliarda euro (ok. 18 miliardów złotych), w tym ponad 300 czołgów, 500 wozów opancerzonych oraz 19 migów-29, a także utrzymywać sieć terminali Starlink dla ukraińskiej armii i wyszkolić ponad 25 tysięcy ukraińskich żołnierzy, w pełni finansując ich zakwaterowanie, sprzęt i amunicję szkoleniową.
Spór o migi i technologię dronową
Kowalski poinformował, że Polska nie otrzymała obiecanego przez Ukrainę wsparcia w budowie technologii dronowej, mimo wcześniejszych ustaleń — w efekcie kolejne cztery migi, które miały zostać przekazane Ukrainie, pozostają na razie w polskiej dyspozycji. Ocenił jako skandaliczne żądanie strony ukraińskiej, by Polska dodatkowo wyremontowała przekazywane migi w zamian za tę technologię.
Szereda przywołał w tym kontekście nagranie ukraińskiego deputowanego Mykoły Dawydiuka, który miał stwierdzić, że Polska rzekomo „żebrze” o drony — określając te słowa jako skandaliczne, w kontrze do wcześniejszych licznych zagranicznych wizyt samego Zełenskiego proszącego o wsparcie. Kowalski zgodził się, podkreślając, że relacja polsko-ukraińska opierała się dotąd na dwustronnych umowach handlowych między resortami obrony obu krajów, a nie na „żebraniu” ze strony Polski.
Wierzchowska przedstawiła alternatywną diagnozę, sugerując, że Ukraina może w rzeczywistości nie posiadać w pełni samodzielnej technologii dronowej, lecz testować rozwiązania międzynarodowe bezpośrednio na polu walki, jedynie nanosząc na nie własne poprawki. Kowalski odniósł się do tego, dodając, że Ukraina sprzedaje jednocześnie znaczną liczbę dronów na Bliski Wschód, zarabiając na tym, a wstrzymanie przekazania technologii Polsce może być celowe — jako karta przetargowa w przyszłych negocjacjach. Ocenił, że współpraca między krajami powinna opierać się na dotrzymywaniu słowa, przypominając, że Polska przyjęła też ponad 2 miliony obywateli Ukrainy, zapewniając im bezpieczne warunki, przywileje oraz opiekę państwową, w tym edukacyjną, przez ponad cztery lata.
Postulat polityki transakcyjnej
Wierzchowska zaproponowała, by Polska przyjęła wobec Ukrainy politykę bardziej transakcyjną — wsparcie w zamian za konkretne zobowiązania drugiej strony. Kowalski przyznał, że Polska nie prowadziła dotąd wystarczająco twardej polityki i powinna była od początku wymagać przynajmniej częściowego finansowania udzielanej pomocy, opartego na konkretnych umowach — mimo to podkreślił dumę z reputacji Polski jako „mocarstwa humanitarnego”, wynikającej także z własnych doświadczeń historycznych związanych z okupacją sowiecką.
Krytyka koalicji rządzącej i odradzający się „ukraiński nazizm”
Szereda zwrócił uwagę na, jego zdaniem, niekonsekwencję środowisk Koalicji Obywatelskiej, które krytykują polskich bohaterów narodowych (żołnierzy AK i Narodowych Sił Zbrojnych) jako rzekomo związanych z nazizmem czy faszyzmem, jednocześnie ignorując narastające zjawisko nacjonalizmu na Ukrainie. Wierzchowska przywołała doniesienia, że nawet Dania miała zauważyć odradzanie się „ukraińskiego nazizmu” wśród emigracji. Kowalski sprostował, że duńskie przepisy ograniczające przyjmowanie ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym nie są bezpośrednio z tym związane, ale przyznał, że zjawisko odradzania się nacjonalizmu ukraińskiego obserwuje się szerzej w Europie, w tym w Polsce, a przede wszystkim na samej Ukrainie. Opowiedział się za twardym, jednolitym stanowiskiem, wspierającym przekaz prezydenta Karola Nawrockiego, krytykując posłów Koalicji Obywatelskiej (przywołując przykład posła Kamila Karnowskiego z Pomorza) za, jego zdaniem, dwuznaczne podejście do tematu.
Ustawa o obywatelstwie i zarzut kalkulacji politycznej
Kowalski odniósł się także do przygotowanego przez PiS projektu nowelizacji ustawy o obywatelstwie polskim, przewidującego m.in. warunek dziesięcioletniego pobytu i biegłej znajomości języka polskiego jako podstawę nadania obywatelstwa. Zasugerował, że Koalicja Obywatelska niechętnie podchodzi do przyjęcia tej ustawy, licząc — w jego ocenie — na przyszłe głosy wyborcze obywateli Ukrainy, którzy uzyskaliby polską narodowość.
Dlaczego ustawa antybanderowska nie powstała za rządów PiS
Szereda zapytał wprost, dlaczego PiS nie przyjęło analogicznej ustawy penalizującej banderyzm w ciągu ośmiu lat swoich rządów, skoro obecny prezydencki projekt czekał na procedowanie w Sejmie dziewięć miesięcy pod wodzą marszałka Włodzimierza Czarzastego. Kowalski przypomniał, że w 2016 roku, rok po objęciu władzy, Sejm przyjął uchwałę potępiającą banderyzm, w której po raz pierwszy pojawiło się określenie „ludobójstwo” w odniesieniu do Wołynia. Przyznał jednak, że po wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku, w okresie intensywnej pomocy dla Ukrainy, nie był to — jego zdaniem — odpowiedni politycznie moment na forsowanie takiej ustawy.
„Romantyczna iluzja” wobec Ukrainy
Odpowiadając na pytanie, czy polskie władze uległy w 2022 roku swoistej „romantycznej iluzji” wobec Ukrainy, Kowalski przyznał to otwarcie, mówiąc o empatii i chęci pomocy, niedocenionej dziś — jego zdaniem — przez stronę ukraińską. Wyraził nadzieję na twardszą politykę w przyszłości, krytykując jednocześnie wyniki niedawnej konferencji odbudowy Ukrainy w Gdańsku — wskazał, że wśród dziewięciu umów zawartych m.in. przez Lwów nie znalazła się żadna polska firma, obwiniając za to rząd Donalda Tuska o brak zabiegania o interesy polskich przedsiębiorców. Wierzchowska przypomniała w kontrze, że Francja wysyłała swoich przedstawicieli z planami odbudowy już w pierwszym kwartale po wybuchu wojny, a premier Mateusz Morawiecki wcześniej krytykował w Berlinie tzw. „skandal z hełmami” jako przykład niedostatecznego zaangażowania. Kowalski ocenił, że Polska ma moralne prawo do udziału w kontraktach odbudowy Ukrainy, biorąc pod uwagę skalę wcześniejszej pomocy finansowanej z polskiego budżetu.
Ostrzeżenie przed odradzającą się „nienawiścią do Polaków”
Odpowiadając na pytanie o niebezpieczeństwo ideologii i symboliki poprzedzających tragedie historyczne, Kowalski ocenił obecne działania władz ukraińskich — budowę Panteonu Narodowego — jako przejaw odradzającej się, głęboko zakorzenionej w ukraińskim nacjonalizmie nienawiści wobec Polaków. Opowiedział się za całkowitym wstrzymaniem rozmów dyplomatycznych z Ukrainą do czasu zmiany tego kursu, wyrażając zaniepokojenie perspektywą silnego, odbudowanego po wojnie państwa ukraińskiego, dążącego — jego zdaniem — do regionalnej dominacji.
Afera Szpitala Południowego — druga część programu
W dalszej części rozmowy poruszono temat afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Wierzchowska zauważyła, że dymisje dwóch wiceprezydentów Warszawy miały uciszyć krytyków sprawy. Kowalski ocenił jednak, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ponosi pełną odpowiedzialność za sytuację, znając wcześniej rolę radnego Kasprzyka, który miał tworzyć zamknięty układ preferencyjnego dostępu do usług medycznych dla parlamentarzystów koalicji i znajomych.
Kowalski zwrócił uwagę na wypowiedzi premiera Donalda Tuska z konferencji prasowej tego dnia, w których miał on potwierdzić istnienie „pokoju komercyjnego” (tzw. saloniku VIP), podobne praktyki w innych placówkach zarządzanych przez osoby związane z koalicją, istnienie listy (zeszytu) osób korzystających z takich przywilejów, a także napiętą sytuację między Kancelarią Premiera a Ministerstwem Zdrowia. W programie wyemitowano fragment wypowiedzi Tuska, w której premier zapowiedział, że jeśli do wtorku nie otrzyma satysfakcjonujących, precyzyjnych rekomendacji dotyczących trzech głównych problemów (w tym omijania kolejek i nadużywania systemu), w środę podejmie decyzje, także personalne.
Sprawa ministry Sobańskiej-Grendy
Kowalski szczegółowo omówił sprawę minister zdrowia Jolanty Sobańskiej-Grendy, wskazując, że nie zabrała ona głosu w sprawie afery Szpitala Południowego, mimo że dwa dni wcześniej ujawniono informacje o pobraniu przez nią ponad pół miliona złotych z kasy Szpitali Pomorskich, którymi wcześniej zarządzała jako prezes, w ramach klauzuli o zakazie konkurencji podpisanej już po powołaniu jej na stanowisko ministra. Zwrócił uwagę, że Szpitale Pomorskie są własnością marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka, szefa struktur Koalicji Obywatelskiej na Pomorzu, co — jego zdaniem — czyni sprawę bezpośrednio obciążającą także premiera Tuska. Ocenił, że premier powinien już dawno zdymisjonować minister za niekompetencję i brak nadzoru, podsumowując całą sytuację stwierdzeniem, że „ryba psuje się od głowy”.
Program „Na linii ognia” prowadzili Szymon Szereda i Magdalena Wierzchowska. Materiał dostępny na kanale wPolsce24 na YouTube, liczącym pięćset czterdzieści jeden tysięcy subskrybentów. Opublikowany 3 lipca 2026.