Prof. Hieronim Grala, historyk z Centrum Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego i były dyplomata, omówił w podcaście Kultury Liberalnej długofalowe konsekwencje wojny dla Ukrainy — demograficzne, polityczne i społeczne.
Obaj zapaśnicy są wyczerpani
Prof. Grala ocenił, że zarówno Rosja, jak i Ukraina są społecznie wykrwawione i zmęczone wojną. Po stronie rosyjskiej widać erozję nastrojów — w mediach społecznościowych pojawiają się apele do „braci Ukraińców”, dlaczego atakują Rosjan, skoro to nie oni, a Kreml prowadzi wojnę. To sygnał zużywania się narracji wojennej. Rosjanie zaczynają odczuwać permanentne zagrożenie nalotem, rosnące koszty życia, ubożenie i deficyty rynkowe — paradoksalnie surowce energetyczne drożeją nawet na rynku wewnętrznym. Realna wartość nabywcza emerytur spadła o 35-40%.
Straty ludzkie po stronie rosyjskiej prof. Grala szacuje, opierając się na niezależnych śledztwach opartych na nekrologach, na co najmniej 350 tysięcy zabitych do końca 2025 roku — co z rannymi wyeliminowanymi z armii daje łącznie prawdopodobnie pół miliona. Rosjanie zdobyli przez ostatni rok około 1% terytorium ukraińskiego.
Dramatyczne straty demograficzne Ukrainy
Ukraina zapłaciła nieporównanie wyższy rachunek demograficzny. Przed wojną miała około 44 milionów mieszkańców, dziś poniżej 28 milionów. Rozmawiający z prof. Gralą ukraiński demograf płakał, gdy mu to powiedział. Ukraina z ogromnym trudem zapełniła lukę demograficzną z II wojny światowej — i teraz ponosi kolejne gigantyczne straty.
Prof. Grala wskazał, że nie mamy danych o stratach w rozbiciu na roczniki, ale możemy się domyślać, które pokolenia poniosły je największe. Te luki zasypać się szybko nie da. Ukraińcy giną, wyjeżdżają lub uciekają od mobilizacji — oficjalne dane ukraińskie mówią o około 300 tysiącach dezercji przy armii liczącej ponad 700 tysięcy. Zjawisko znane z historii, ale skala robi wrażenie.
Wielki powrót może nie nastąpić
Prof. Grala wyraził poważne wątpliwości, czy po zakończeniu wojny nastąpi masowy powrót uchodźców ukraińskich z krajów Unii Europejskiej. Obserwując ukraińską emigrację w Polsce, ocenił, że spora część tych, którzy już tu się ustabilizowali, pracują i zarabiają, może nie chcieć wracać — szczególnie ci, którzy byli w Polsce jeszcze przed 2022 rokiem.
Przełącznik nie zostanie przestawiony automatycznie. Nawet jeśli Ukraina odzyska terytoria, kraj będzie wymagał wieloletniego wysiłku odbudowy. Perspektywa wejścia wielkich pieniędzy i nakręcenia koniunktury jest realna, ale prof. Grala przypomniał, jakie były koszty społeczne pierwszych lat odbudowy powojennych Niemiec — wbrew mitowi o planie Marshalla jako cudownym rozwiązaniu. Przed Ukrainą co najmniej dwie dekady dramatycznych i trudnych lat.
Wojskowi jako nowa elita polityczna
Prof. Grala wskazał na poważne ryzyko polityczne związane z demobilizacją. Ukraina przetrwała i radzi sobie na froncie nie dzięki sile państwa, lecz pomimo jego słabości — co oznacza, że realna władza w terenie i zaufanie społeczne spoczywają na konkretnych dowódcach i jednostkach, a nie na instytucjach centralnych. Po wojnie ci ludzie będą mieli ogromny autorytet, zasoby i — co istotne — broń.
Scenariusz, w którym policja przyjedzie do bohatera wojennego i każe mu oddać broń, jest jego zdaniem mało realistyczny. Jednocześnie odsunięcie Załużnego, który budował wokół siebie własne środowisko i cieszy się bardzo wysokim zaufaniem społecznym, było pierwszym przejawem obawy władzy cywilnej przed siłą militarnych.
Demokracja powojenna i ryzyko autorytaryzmu
Prof. Grala zauważył, że demokracja jest systemem, w który wpisane jest rozczarowanie — kompromis zazwyczaj rozczarowuje, a powojenna demokracja rozczarowuje szczególnie intensywnie, bo nadzieje są ogromne. To stwarza pole dla narracji: przestańmy się bawić w Majdany i protesty, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce w imię służby ojczyźnie. Ukraina ma tradycję kozacką — wolnizny i buntu — która świetnie służyła mobilizacji w czasie Majdanów, ale może przeszkadzać w pozytywistycznej pracy nad demokracją parlamentarną w czasach zwykłych.
Rosja po Putinie — niebezpieczny scenariusz
W tle rozmowy pojawił się też wątek dotyczący przyszłości Rosji. Prof. Grala wskazał, że u władzy wyłania się środowisko nie czekistowskie, lecz techniczno-ekonomiczne — bliższe modelowi oświeconego technokraty niż służb specjalnych. To środowisko uważa się za europejskie, nie ufa Chinom i chciałoby odbudować mocarstwowość bez wojny, otwierając się na współpracę z Niemcami i Zachodem.
Taki scenariusz jest jego zdaniem szczególnie niebezpieczny dla Polski — bo ambicje mocarstwowe Rosji nie znikną, a Zachód zmęczony wojną chętnie przyklaśnie pozornej łagodności i wróci do business as usual. Niemcy i Stany Zjednoczone nie mogą się doczekać powrotu do biznesu z Rosją. Polska powinna być na ten scenariusz przygotowana.