Prof. Tomasz Stryjek z Instytutu Studiów Politycznych PAN oraz Collegium Civitas był gościem cyklu „Historia Beskidu”, gdzie opowiedział o procesie kształtowania się nowoczesnej ukraińskiej świadomości narodowej – od Rusi Kijowskiej, przez unię z Rzeczpospolitą i kozaczyznę, aż po XIX-wieczne odrodzenie narodowe.
Wspólny korzeń trzech narodów
Prof. Stryjek wyjaśnił, że o nowoczesnych, masowych narodach w rozumieniu europejskim można mówić dopiero od XIX wieku, i w tym sensie naród ukraiński wcale nie jest spóźniony względem innych narodów Europy – rozwinął się może nieco później niż zachodnioeuropejskie czy nawet polskie, ale niewiele później. Zaznaczył jednak, że każdy nowoczesny naród, budując swoją tożsamość, sięga do znacznie wcześniejszych korzeni historycznych, państwowych i świadomościowych. W przypadku ukraińskim sięgają one aż do IX-X wieku i powstania Rusi Kijowskiej – głębiej niż w przypadku polskim, odwołującym się do Mieszka I i wczesnych Piastów.
Historyk podkreślił unikalność sytuacji, w której aż trzy współczesne narody – rosyjski, ukraiński i białoruski – wywodzą swoje korzenie z dokładnie tego samego momentu historycznego, czyli budowy państwowości kijowskiej. Wyjaśnił, że mimo centralnego położenia Kijowa w Rusi Kijowskiej, z punktu widzenia dynastycznego najsilniejsza i najbardziej autokratyczna gałąź dynastii Rurykowiczów przeniosła się w stronę tzw. Rusi Zaleskiej – ku Włodzimierzowi nad Klaźmą, a następnie Moskwie. Od XIV wieku księstwo, a potem wielkie księstwo moskiewskie, zaczęło rościć sobie prawo do całości ziem dawnej Rusi Kijowskiej, włączając te, które później stały się ukraińskimi i białoruskimi – realizując program określany przez historyków jako „zbieranie ziem ruskich”.
Dwa czynniki różnicujące Ukrainę i Rosję
Stryjek wskazał na pytanie prowadzącego, dlaczego program zjednoczenia ziem ruskich przez Moskwę się nie powiódł, dwa kluczowe czynniki historyczne. Pierwszym była trwała, znacznie silniejsza więź ziem ukraińskich z Europą Zachodnią – w przeciwieństwie do oddalonej i izolowanej Moskwy, tereny od Halicza i Lwowa po Kijów utrzymywały stały kontakt gospodarczy, handlowy i kulturowy z Zachodem, w tym poprzez związki dynastyczne kijowskich Rurykowiczów z Piastami, węgierskimi Arpadami, a nawet – poprzez małżeństwa córek książęcych – z dworem francuskim.
Drugim czynnikiem było pośrednie, a następnie bezpośrednie panowanie polskie nad ziemiami ukraińskimi. Stryjek przypomniał, że od 1349 roku, za czasów Kazimierza Wielkiego, ziemie wołyńsko-halickie zostały włączone do Korony Polskiej. Po unii krewskiej powstało dwuczłonowe państwo polsko-litewskie, w którym pozostałe ziemie ukraińskie – z Kijowem – znalazły się w części litewskiej, znajdującej się pod słabszym niż polski wpływem cywilizacyjnym, ponieważ Litwa sama dopiero co przyjęła chrześcijaństwo i weszła do cywilizacji łacińskiej.
Unia lubelska: fundamentalny moment dla Ukrainy
Kluczowym wydarzeniem, jak podkreślił historyk, była unia lubelska z 1569 roku, przekształcająca unię dynastyczną Polski i Litwy w unię realną – ze wspólnym sejmem, polityką zagraniczną i elekcyjnym władcą. To właśnie wtedy Zygmunt August przekazał swoje prawa dynastyczne do ziem ukraińskich należących dotąd do Wielkiego Księstwa Litewskiego bezpośrednio Koronie Polskiej. W ten sposób do Korony weszły, obok istniejącej już od XIV wieku Rusi Halicko-Włodzimierskiej, także Wołyń, Podole, Kijowszczyzna i Bracławszczyzna – a więc szeroko pojęta centralna Ukraina, pozostająca w granicach polskich aż do rozbiorów Rzeczpospolitej.
Stryjek zastrzegł, że nie należy z tego wyciągać zbyt prostego wniosku, jakoby Ukraińcy zawdzięczali Polsce i Litwie samo swoje istnienie jako naród – sytuacja jest znacznie bardziej złożona. Przypomniał, że ruska szlachta w większości chętnie przystąpiła do unii lubelskiej, licząc na przywileje szlacheckie i uczestnictwo w polskim systemie demokracji szlacheckiej. Opór stawiło jedynie kilka rodzin magnackich, przede wszystkim Ostrogscy z księciem Konstantym na czele, którzy czuli się dziedzicami niezależnej Rusi Kijowskiej, odrębnej zarówno od Moskwy, jak i od Polski.
Mimo tych zastrzeżeń, Stryjek przywołał opinię ukraińsko-kanadyjskiego historyka Ihora Szewczenki, według którego bez wpływu Rzeczpospolitej trudno przewidzieć, jak potoczyłyby się losy ukraińskiej tożsamości. Kluczowym elementem tego wyodrębnienia od Moskwy była też odrębność wyznaniowa – utrzymująca się łączność prawosławna z Moskwą kontrastowała z rzymskim katolicyzmem Polski i Litwy, co skutkowało też odrębną organizacją cerkiewną, z metropolią kijowską jako punktem odniesienia.
Rozłam religijny: unia brzeska i podział na unitów i dyzunitów
Prowadzący zapytał, czy w interesie państwa polskiego nie leżało raczej wspieranie niezależnej od Moskwy metropolii kijowskiej, zamiast fundowania Ukraińcom konfliktu religijnego. Stryjek przyznał, że to rzeczywiście poważny problem historyczny – polityka króla Zygmunta III Wazy oraz części episkopatu prawosławnego doprowadziła w 1596 roku do synodu brzeskiego i zawarcia unii cerkwi prawosławnej Rzeczpospolitej z Kościołem rzymskim.
Wyjaśnił, że intencją królewską była docelowa katolicyzacja ludności ruskiej, natomiast biskupi prawosławni przystępujący do unii liczyli raczej na przejęcie sprawdzonych, skuteczniejszych metod duszpasterskich i organizacyjnych Kościoła rzymskokatolickiego (zreorganizowanego wówczas w duchu kontrreformacji) przy zachowaniu własnej odrębności liturgicznej i organizacyjnej – stąd późniejsza nazwa Kościoła unickiego, a od XIX wieku greckokatolickiego.
Stryjek podkreślił, że nie całe duchowieństwo prawosławne przyjęło unię – przy unii brzeskiej pozostało na początku jedynie dwóch biskupów, lwowski i przemyski, sprzeciwiających się z obawy przed utratą własnej tożsamości. W efekcie doszło do trwałego rozłamu w łonie społeczności ruskiej na unitów i tzw. dyzunitów, czyli zwolenników kontynuacji tradycji prawosławnej. Już w 1632 roku następca Zygmunta, Władysław IV, zgodził się na odbudowę równoległej hierarchii prawosławnej, co oznaczało całkowite fiasko pierwotnego planu katolicyzacji – i doprowadziło do trwałego konfliktu między dwiema organizacjami kościelnymi w łonie tego samego społeczeństwa.
Stryjek wspomniał też o kluczowej postaci metropolity Petra Mohyły, który po 1632 roku doprowadził odrodzone prawosławie do rozkwitu, wprowadzając wzorce organizacyjne zaczerpnięte od jezuitów, bez podporządkowania papiestwu. Od jego imienia nazwę wzięła słynna Akademia Mohylańska, odrodzona po 1991 roku jako świecka uczelnia funkcjonująca do dziś w Kijowie.
Geneza kozaczyzny: ucieczka przed pańszczyzną
Odpowiadając na pytanie o genezę kozaczyzny, prof. Stryjek wskazał na trzeci, społeczny wymiar całego procesu. Wyjaśnił, że po unii lubelskiej ziemie centralnej i wschodniej Ukrainy zostały włączone do systemu folwaczno-pańszczyźnianego charakterystycznego dla Korony Polskiej – w skali znacznie większej, niż miało to miejsce wcześniej. Co istotne, jak zaznaczył historyk, prosty podział na polską, katolicką szlachtę na górze i ruski, prawosławny lud na dole nie do końca oddaje rzeczywistość, ponieważ większość właścicieli rozwijających wielkie latyfundia miała pochodzenie ruskie, miejscowe – wymienił tu przykład rodu Wiśniowieckich, z księciem Jeremim posiadającym w pewnym momencie około ćwierć miliona poddanych. Prowadzący zażartował przy tym, że to i tak nie był rekord europejski – ktoś inny miał ich nawet trzy razy więcej, co profesor potwierdził.
Kozaczyzna, jak wyjaśnił Stryjek, miała swoje źródło w masowym zbiegostwie chłopów uciekających przed zaostrzającym się systemem pańszczyźnianym na tereny zaporoskie, gdzie władza Rzeczpospolitej faktycznie nie sięgała. W ruchu tym połączyły się trzy czynniki: społeczny (ucieczka chłopów przed uciskiem), wyznaniowy (z czasem kozacy stali się zdeklarowanymi obrońcami prawosławia wobec unii i katolicyzmu) oraz elitarny – do Siczy dołączyła też część skonfliktowanej z Rzeczpospolitą szlachty ruskiej, w tym Bohdan Chmielnicki, wnosząc własną organizację wojskową, która z czasem stała się zalążkiem organizacji państwowej.
Konstytucja Orlika i hetmanat jako fundament tożsamości
Prof. Stryjek zwrócił uwagę, że choć proces budowy państwowości kozackiej nie został ostatecznie dokończony, był on zaawansowany i ustrojowo bliższy modelowi Rzeczpospolitej niż Moskwy. Jako dowód wskazał Konstytucję Wojska Zaporoskiego z 1710 roku, wydaną przez hetmana Filipa Orlika już po klęsce Chmielnickiego i Mazepy – dokument spełniający kryteria regulacji ustrojowej państwa, z elementami demokratycznymi podobnymi do polskich, w tym gremium przypominającym sejm i procedurą wyboru hetmana.
Historyk zauważył też mechanizm, który stał się jednym ze źródeł słabości kozaczyzny – mimo ludowego, rewolucyjnego rodowodu, wyłoniła się w niej z czasem starszyzna, w dużej mierze szlacheckiego pochodzenia, dążąca do odtworzenia podobnych struktur społecznych, jakie istniały w Rzeczpospolitej.
Odpowiadając na pytanie o rozprawienie się Rosji z ukraińskimi dążeniami państwowotwórczymi, Stryjek wyjaśnił, że po ugodzie perejasławskiej Chmielnickiego z carem Aleksym w połowie XVII wieku, autonomia kozacka na lewym brzegu Dniepru trwała przez ponad stulecie, stopniowo jednak ograniczana przez kolejne regulacje rosyjskie, aż do jej całkowitej likwidacji przez Katarzynę II wraz ze zniesieniem Hetmanatu i Siczy Zaporoskiej pod koniec XVIII wieku. Podkreślił, że tradycja hetmańska pozostaje absolutnie odrębnym elementem dziedzictwa – w przeciwieństwie do Rusi Kijowskiej, do której Moskwa rościła sobie pewne pretensje z racji wspólnego pochodzenia, do samej kozaczyzny zaporoskiej Rosja nie ma praktycznie żadnych podstaw, by się do niej odwoływać.
XIX wiek: inteligencja ludowego pochodzenia buduje naród
Stryjek wyjaśnił, że po likwidacji autonomii kozackiej dawna starszyzna, z końcem XVIII wieku, stopniowo traciła polityczne ambicje – nawet w momentach potencjalnie sprzyjających, jak wyprawa Napoleona na Moskwę w 1812 roku, mimo że francuski cesarz miał świadomość istnienia potencjalnego zarzewia opozycji wobec Rosji na Ukrainie, nic z tego nie wynikło. Prowadzący żartobliwie zauważył, że Napoleon poszedł jednak na Moskwę, a nie na Zaporoże – na co profesor odpowiedział, przywołując wcześniejszy precedens: to szwedzki król Karol XII rzeczywiście skierował swój marsz przez Ukrainę, zmierzając ku Moskwie, licząc na wsparcie hetmana Mazepy.
Kluczowym problemem, jak zaznaczył historyk, było to, że dawna elita kozacka w dużej mierze uległa rusyfikacji (na lewobrzeżu) lub polonizacji (na prawobrzeżu, do trzeciego rozbioru), nie mogąc więc stać się naturalną elitą nowoczesnego ruchu narodowego. Tę rolę przejęła zamiast tego inteligencja pochodzenia w większości ludowego, chłopskiego – co stanowiło ogromne wyzwanie, biorąc pod uwagę niski poziom alfabetyzacji chłopstwa nawet po uwłaszczeniu w latach 60. XIX wieku.
Wśród kluczowych postaci tego procesu Stryjek wymienił przede wszystkim Tarasa Szewczenkę – poetę i pisarza pańszczyźnianego pochodzenia, piszącego zarówno po ukraińsku, jak i po rosyjsku, którego, jak zaznaczył historyk, każdy sondaż potwierdza jako najgłębiej zinternalizowaną postać w świadomości współczesnych Ukraińców. Wymienił też Wołodymyra Antonowicza – przedstawiciela spolonizowanej wcześniej szlachty ruskiej, który w latach 60. XIX wieku, w momencie wybuchu powstania styczniowego, świadomie odrzucił przyłączenie się do Polaków w walce o odbudowę Rzeczpospolitej. Antonowicz, późniejszy profesor historii Uniwersytetu Kijowskiego, w słynnej „spowiedzi” opisał swój powrót do ludu ukraińskiego jako formę ekspiacji za wcześniejsze porzucenie go przez spolonizowaną elitę ruską. Krótko wspomniał też Iwana Frankę jako kolejnego z „ojców” ukraińskiej odrębności narodowej, zastrzegając od razu, że to już postać związana z galicyjską, a nie rosyjską gałęzią ruchu narodowego.
Galicja: gdzie ukraiński ruch narodowy miał przestrzeń do działania
Prof. Stryjek podkreślił zasadniczą różnicę między sytuacją Ukraińców w Imperium Rosyjskim a tych w Galicji Wschodniej, należącej do Austro-Węgier. O ile w Rosji poziom alfabetyzacji pozostawał bardzo niski, o tyle w austriackiej części ziem ukraińskich zbliżał się do standardów środkowoeuropejskich – Austria, jako państwo prawa (Rechtsstaat), umożliwiała prowadzenie legalnej działalności politycznej, społecznej i wyznaniowej, z czego Ukraińcy galicyjscy skutecznie się nauczyli korzystać.
Historyk zwrócił uwagę na wewnętrzny spór w łonie samego społeczeństwa ukraińskiego w Galicji – między tzw. starorusinami, uznającymi istnienie jednego wielkiego narodu „rusyjskiego” wspólnego z Rosjanami, a tzw. narodowcami opowiadającymi się za odrębną tożsamością ukraińską. Orientacja narodowa ostatecznie zwyciężyła dopiero w latach 90. XIX wieku, prowadząc do 1914 roku do przewagi opcji niepodległościowej w Galicji.
Istotną rolę w tym procesie odegrał Kościół greckokatolicki, który po represjach i faktycznej kasacie w Imperium Rosyjskim przetrwał wyłącznie w zaborze austriackim, stając się tam de facto cerkwią narodową, a duchowni greckokatoliccy, w dużej mierze pochodzenia plebejskiego, odegrali istotną rolę jako twórcy świadomości narodowej.
Chruszewski i most między Kijowem a Lwowem
Odpowiadając na pytanie o różnicę między programem maksymalistycznym (niepodległość) a modelem bardziej ograniczonej autonomii na wzór czeski, prof. Stryjek wskazał na postać Mychajła Hruszewskiego jako kluczową dla zjednoczenia dwóch gałęzi ruchu narodowego – rosyjskiej i galicyjskiej. Hruszewski, poddany rosyjski związany z Kijowem, uzyskał następnie zaproszenie na Uniwersytet Lwowski, gdzie utworzono dla niego specjalną, ukraińskojęzyczną katedrę historii Europy Wschodniej – mimo że władze autonomii galicyjskiej dążyły w tym czasie do polonizacji uczelni, a poza katedrą Hruszewskiego i jeszcze dwiema czy trzema innymi obsadzonymi przez Ukraińców, uniwersytet pozostawał zdominowany przez Polaków.
To właśnie Hruszewski, utrzymując jednocześnie związki z Kijowem, napisał monumentalną „Historię Ukrainy-Rusi”, legitymizującą naród ukraiński poprzez odwołanie do wspólnej, wielkiej tradycji historycznej sięgającej Rusi Kijowskiej i kozaczyzny.
Prof. Stryjek zaznaczył, że w 1900 roku pojawił się już program w pełni niepodległościowy, sformułowany przez Mykołę Michnowskiego, obejmujący obie części ziem ukraińskich – rosyjską i austriacką. Zastrzegł jednak, że koncepcja ta nie zdołała jeszcze dotrzeć do szerokich mas ludowych ze względu na słabość ówczesnych kanałów komunikacji społecznej. W momencie wybuchu pierwszej wojny światowej w 1914 roku ukraińskie partie polityczne w obu częściach kraju opowiadały się w większości za różnymi wariantami autonomii lub federacji, a nie pełną niepodległością, która – jak ocenił historyk – przekraczała wówczas granice ich politycznej wyobraźni.
Rozmowę prowadził gospodarz cyklu „Historia Beskidu” z udziałem prof. Tomasza Stryjka z Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas. Materiał dostępny na kanale Historia BEZ KITU na YouTube, liczącym 36,7 tys. subskrybentów. Opublikowany 9 sierpnia 2023.