Rusłan Krawczenko uciekł z Ukrainy pod osłoną nocy — Arleta Bojke o rozpadającym się systemie władzy Zełenskiego

Nowe

System władzy budowany przez Wołodymyra Zełenskiego zaczyna się rozpadać pod ciężarem kolejnych zarzutów korupcyjnych — ocenia Arleta Bojke w Kanale Zero. Komentatorka zastrzega, że nie kwestionuje prawdziwości tych zarzutów, ale zwraca uwagę na wzorzec: prokurator generalny ucieka z Ukrainy pod osłoną nocy, jednocześnie stawiając zarzuty szefowi instytucji odpowiedzialnej za walkę z korupcją. W tle sprawy pojawiają się też dwaj byli szefowie administracji prezydenckiej oraz bliski Zełenskiemu producent filmowy.

Odwołanie prokuratora, którego już nie było w kraju

Ukraińska Rada Najwyższa odwołała ze stanowiska prokuratora generalnego Rusłana Krawczenkę, który w momencie głosowania formalnie przebywał już poza granicami kraju. Krawczenko oficjalnie wyjechał do Paryża w delegację, jednak nikt nie miał wątpliwości, że była to jedynie przykrywka dla wcześniejszej ucieczki. Wyjechać miała również jego żona. Bojke ocenia to jednoznacznie: Krawczenko wyjechał, żeby nie trafić do więzienia.

Człowiek Zełenskiego na kolejnych stanowiskach

Komentatorka przypomina, że Krawczenko był bliskim współpracownikiem prezydenta — to Zełenski uczynił go w 2022 roku szefem Kijowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej, co w praktyce oznaczało funkcję gubernatora obwodu kijowskiego. Później prezydent powierzył mu kierowanie Państwową Służbą Podatkową, a w zeszłym roku stanowisko prokuratora generalnego. Zdaniem Bojke prokuratura generalna była przez Zełenskiego wykorzystywana jako narzędzie polityki wewnętrznej, dające przewagę nad przeciwnikami politycznymi w warunkach scentralizowanego, niezbyt demokratycznego zarządzania państwem, gdzie decyzje zapadały na „bankowej”, czyli w administracji prezydenckiej.

Operacja Kartagina i szafy pełne gotówki

Problemy zaczęły się na początku września, gdy podległą Zełenskiemu prokuraturą generalną zajęło się Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) — instytucja, którą prezydent bezskutecznie próbował sobie podporządkować w zeszłym roku, wywołując protesty uliczne i krytykę ze strony Brukseli i innych partnerów zachodnich, co zmusiło go do wycofania się z tego kroku. 4 września funkcjonariusze zatrzymali Serhija Kropywę, szefa Departamentu do Spraw Cyberbezpieczeństwa w biurze prokuratora generalnego, a następnie przeszukali gabinet samego Krawczenki, gdzie w sejfie znaleziono znaczne ilości dolarów i euro. NABU podejrzewa, że pieniądze pochodziły z łapówek płaconych przez tak zwane call center — centrale telefoniczne oszukujące nie tylko Rosjan, ale też obywateli innych krajów Europy, w tym Polski, oraz samych Ukraińców, w zamian za to, że prokuratura nie przeszkadzała im w działaniu, a wręcz pośrednio je chroniła. Sprawa ta jest przedmiotem wciąż prowadzonej przez NABU operacji o kryptonimie Kartagina, w której głównym podejrzanym pozostaje Kropywa, jednak w nagraniach śledczych padało określenie „szef”, co miało wskazywać na samego Krawczenkę.

Ostatnia przysługa przed ucieczką

Krawczenko początkowo zapewniał, że nie zamierza podawać się do dymisji i nie przyzna się do winy, twierdząc, że decyzję o jego odwołaniu podejmuje parlament, a nie NABU. Sytuacja zmieniła się po tym, jak Zełenski zaprosił go na długą rozmowę — po niej Krawczenko po prostu wyjechał z kraju, co zdaniem Bojke nie mogło nastąpić bez wiedzy, zgody, a być może i pomocy prezydenta. Opuszczając Ukrainę, Krawczenko zdążył jeszcze postawić zarzuty szefowi znienawidzonego przez Zełenskiego NABU, Semenowi Krywonosowi — dotyczące rzekomego fałszowania dokumentów i bezprawnych działań związanych z materiałami śledztwa. Komentatorka sugeruje, że mogło to wyglądać jak ostatnie polecenie wykonane na rzecz prezydenta przed wyjazdem. Sam szef NABU określił te zarzuty jako odwet za operację Kartagina i stwierdził, że w rzeczywistości nie otrzymał żadnego formalnego oskarżenia ze strony prokuratury generalnej — dwie instytucje, które w idealnym świecie powinny współpracować, w praktyce ze sobą walczą.

Dlaczego afer jest teraz więcej

Krawczenko to kolejny bliski współpracownik Zełenskiego, na którego NABU wzięło pod lupę, ale — jak zaznacza Bojke — nie oznacza to, że przy obecnym prezydencie kradnie się więcej niż za jego poprzedników. Od 2022 roku Zełenski konsekwentnie podporządkowywał sobie kolejne organy państwowe, co tłumaczono koniecznością szybkiego podejmowania decyzji w czasie wojny. NABU oraz policja antykorupcyjna SAPO pozostały jednak, częściowo dzięki zeszłorocznym protestom społecznym, jedynymi instytucjami niezależnymi od tego systemu. W miarę jak pozycja Zełenskiego słabnie — z powodu przedłużającej się wojny, zmęczenia społeczeństwa i narastających błędów politycznych prezydenta — jego przeciwnicy polityczni, którzy przez ostatnie lata pozostawali w cieniu, zaczynają dostrzegać szansę na odzyskanie wpływów, uderzając w niego właśnie za pośrednictwem niezależnego od niego biura antykorupcyjnego. Drugim powodem, dla którego afer wydaje się więcej niż wcześniej, jest sam fakt istnienia silnych instytucji antykorupcyjnych — NABU i SAPO powstały w wyniku negocjacji akcesyjnych z Brukselą, która uzależniła rozmowy o członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej od stworzenia niezależnych organów zwalczających korupcję.

Cień na szefie administracji prezydenckiej

Kolejny wątek śledztw prowadzi do generała Kyryła Budanowa, obecnego szefa administracji prezydenckiej Zełenskiego i byłego szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, cieszącego się dużym autorytetem wśród Ukraińców za osiągnięcia w walce z Rosją. Pod koniec sierpnia portal Ukraińska Prawda dotarł do materiałów śledztwa dotyczącego byłej zastępczyni szefa administracji prezydenckiej, Iryny Mudrej — w materiałach tych miało paść imię i otczestwo „Kyryło Ołeksijowycz”, sugerujące powiązania Budanowa z tą sprawą. Operacja nosi kryptonim Forrest Gump i dotyczy przejmowania nieruchomości oraz przedsiębiorstw, w tym jednego z ukraińskich banków, a także legalizowania środków potrzebnych na opłacenie kaucji za byłego ministra energetyki Hermana Hałuszczenkę, antybohatera głośnej afery korupcyjnej o kryptonimie Midas. Bojke podkreśla, że w przypadku Budanowa nie ma na razie twardych dowodów ani formalnych zarzutów ze strony NABU — są to jedynie doniesienia medialne. Sam Budanow zbagatelizował sprawę, stwierdzając w charakterystycznym dla siebie tonie, że wiele nazwisk „gdzieś pada” i niech to sąd rozstrzyga. Mimo wysokiego poziomu zaufania społecznego i statusu potencjalnego następcy Zełenskiego, nad Budanowem zawisła, jak to ujęła komentatorka, cienka, ale wyraźna nić podejrzeń.

Andrij Jermak i „zielony kardynał” traci wpływy

Najgrubsza z nitek tej korupcyjnej układanki prowadzi jednak do Andrija Jermaka, byłego szefa administracji prezydenckiej Zełenskiego, nazywanego „zielonym kardynałem” i uznawanego za osobę numer dwa w państwie, a czasem wręcz nieformalnego wiceprezydenta. Zdaniem Bojke to właśnie odejście Jermaka pod koniec ubiegłego roku było momentem, w którym system władzy Zełenskiego zaczął się rozpadać — Jermak trzymał w szachu wszystkie wewnętrzne sprawy Ukrainy oraz przeciwników politycznych prezydenta, podczas gdy sam Zełenski mógł skupiać się na dyplomacji zagranicznej i rozmowach z Donaldem Trumpem. Sam Zełenski deklarował wcześniej, że przyszedł do polityki z Jermakiem i z nim odejdzie, jednak musiał się go pozbyć wobec wagi ciążących na nim zarzutów. Wiosną tego roku postawiono Jermakowi zarzuty legalizacji środków w wysokości 460 milionów hrywien, czyli około 10 milionów dolarów, pochodzących z budowy osiedla pod Kijowem — komentatorka nie kryje ironii, zauważając, że choć może to się wielu nie mieścić w głowie, na Ukrainie mimo trwającej wojny wciąż buduje się osiedla, i to jeszcze o wdzięcznej nazwie „Dynastia”. Jermakowi założono elektroniczną bransoletkę monitorującą jego położenie, jednak Wyższy Sąd Antykorupcyjny Ukrainy zdecydował niedawno, że można mu ją zdjąć, ponieważ zagrażała jego życiu — nadal musi się jednak stawiać na wezwania policji do czasu zakończenia sprawy. Jermak nie uczestniczy już w życiu politycznym Ukrainy.

Afera Midas i cień nad Timurem Mindiczem

Nazwisko Jermaka pojawiało się już wcześniej w najgłośniejszej dotąd ukraińskiej aferze korupcyjnej — operacji NABU o kryptonimie Midas, w ramach której zatrzymano byłego ministra energetyki Hermana Hałuszczenkę. Postawiono mu zarzuty udziału w układzie czerpiącym korzyści z każdego kontraktu w ukraińskiej energetyce — od 10 do 15 procent wartości każdego państwowego kontraktu miało trafiać do osób zamieszanych w proceder, w kraju od początku wojny zmagającym się z niedoborami energii. W przeciwieństwie do Hałuszczenki, zatrzymania uniknął inny bliski współpracownik Zełenskiego — Timur Mindicz, znający prezydenta jeszcze z czasów, gdy ten był aktorem, komikiem i producentem filmowym. Mindicz zdążył wyjechać z Ukrainy — komentatorka rzuca w tym miejscu złośliwe pytanie, czy został wcześniej uprzedzony, zastrzegając z ironią, że przecież tylko pyta — i obecnie przebywa w Izraelu, skąd nie zamierza wracać.

Osłabiona pozycja prezydenta

Bojke zaznacza, że zarzuty korupcyjne dotknęły też kilka mniej znaczących postaci z bliskiego otoczenia Zełenskiego, w tym wspomnianą już Irynę Mudrą. Wszystkie te śledztwa krążą coraz bliżej samego prezydenta, na razie dotykając jego najbliższych współpracowników, i bez wątpienia osłabiają jego pozycję polityczną — z czego korzystają ci, którzy dostrzegają w tym szansę na odzyskanie wpływów. Komentatorka zastrzega, że nie sugeruje bliskich wyborów na Ukrainie, ale zwraca uwagę, że gdy słabnie ośrodek władzy, który podporządkował sobie cały system rządzenia państwem, dotychczasowi rywale zaczynają działać. Śledztwa korupcyjne są jednocześnie przyczyną i skutkiem osłabienia pozycji Zełenskiego — wyraźnie widać, że model, w którym wszystko można było załatwić w administracji prezydenckiej poprzez rozmowę z ludźmi prezydenta, przestaje funkcjonować, co czyni ukraińską politykę coraz trudniejszą do poruszania się w niej. Im dłużej trwać będą dyskusje o ewentualnych przyszłych wyborach, tym bardziej komplikować się będą układy polityczne — a wraz z nimi, zdaniem Bojke, można się spodziewać kolejnych afer korupcyjnych i kolejnych uciekających urzędników.


Materiał „Człowiek Zełenskiego ucieka z kraju. Korupcja w prokuraturze i administracji prezydenta Ukrainy” ukazał się na kanale Kanał Zero (2,35 mln subskrybentów) 16 września 2026 roku. Komentarz przygotowała Arleta Bojke.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *