Tomasz Sekielski i Marcin Zawada w podcaście „Naczelni” (Onet) komentowali narastającą falę agresji wobec Ukraińców w Polsce, w tym atak na dwunastoletnią dziewczynkę w autobusie w Bielsku-Białej, incydent na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu oraz szersze zjawisko samozwańczych „patriotycznych patroli” sprawdzających tożsamość osób na dworcach.
Od słów do czynów – eskalacja napięć polsko-ukraińskich
Sekielski otworzył rozmowę, wskazując, że narastające od kilku tygodni napięcia przeszły „od słów do czynów”. Przypomniał kulminacyjne wydarzenia ostatnich tygodni: nadanie przez Zełenskiego imienia UPA jednostce wojskowej, sprawę orderu, a także wypowiedź posła Krzysztofa Bosaka, który ogłosił, że Polska „rozbroiła się”, oddając Ukrainie systemy Patriot – co Sekielski określił jako wielką manipulację, ponieważ w rzeczywistości chodziło o pięć pocisków, a nie całe systemy, podczas gdy Polska wciąż dysponuje ponad 200 rakietami. Ocenił, że mimo iż to „awantura o nic”, nastroje są celowo podgrzewane, co – jak zaznaczył – przewidywał, gdy tylko atmosfera zaczęła się robić coraz bardziej antyukraińska.
Bojówki sprawdzające tożsamość na dworcach i incydent w Poznaniu
Zawada zwrócił uwagę na zjawisko grup ludzi wychodzących na ulice, by sprawdzać, „kto jest kim” – przywołał przypadek na dworcu w Warszawie, gdzie osoby w strojach przypominających mundury legitymowały ludzi niewyglądających, ich zdaniem, na Polaków, pytając, po co przyjechali i czego szukają, zaznaczając przy tym, że przypadkiem noszą stroje podobne do mundurów, tak jak inna, podobna grupa. Sekielski przerwał, nazywając takich ludzi wprost „idiotami” i podkreślając, że trzeba nazywać pewne rzeczy po imieniu, bo to co się dzieje jest oburzające.
Sekielski opisał następnie sytuację sprzed kilku dni na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, gdzie dwóch mężczyzn postanowiło „skontrolować” prowadzoną przez Ukrainkę firmę pomagającą cudzoziemcom w legalizacji pobytu w Polsce. Odtworzono nagranie: mężczyźni, przedstawiający się jako „pokrzywdzeni weterani Rzeczypospolitej Polskiej” i „kierowani przez Polaków”, domagali się wpuszczenia do biura, pytając właścicielkę firmy o jej „stosunek do Stepana Bandery” oraz sugerując, że skoro Ukraina jest dziś „wrogo nastawiona do Polski”, chcą sprawdzić, jak wygląda sytuacja w jej firmie. Kobieta, jak zaznaczono, mieszka w Polsce od wielu lat, działa legalnie i stanowczo odmówiła wpuszczenia napastników, wskazując, że jeśli mają jakiekolwiek podejrzenia, powinni zgłosić się na policję, a nie próbować przeprowadzać własnej kontroli.
Sekielski pochwalił postawę kobiety za to, że się nie dała zastraszyć. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani przez policję. Szef MSWiA Marcin Kierwiński napisał na platformie X, że w związku z incydentem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu policja zatrzymała dwie osoby, podkreślając brak zgody na nienawiść i agresję oraz zapowiadając zdecydowaną reakcję policji w podobnych przypadkach; sprawa jest prowadzona w zakresie pomówienia oraz rozpowszechnienia nagrania mogącego poniżyć pokrzywdzoną.
Sekielski ujawnił dodatkowo, że jeden z zatrzymanych mężczyzn, Jarosław K., były żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej, był kilka miesięcy wcześniej zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji – postawiono mu zarzut udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej, obejmujący okres od lipca 2023 do kwietnia 2024 roku, mimo że żołnierzem WOT został dopiero w marcu 2024 roku, co oznacza, że zarzut obejmuje właściwie tylko miesiąc jego służby w tej formacji. Mężczyzna został wypuszczony z zakazem opuszczania kraju i odebranym paszportem. Sekielski wyraził zdziwienie, że osoba z zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji w obecnych czasach w ogóle chodzi na wolności.
Widmo bojówek i rosyjskich prowokacji pod obcą flagą
Zawada, odnosząc się do zjawiska grup przypominających mundurowe patrole, przywołał jako historyk analogię do bojówek z historii XX wieku – niewielkich, nieformalnych grup działających na rzecz partii politycznych, które z czasem rosły w siłę, z opłakanymi skutkami. Wyraził obawę, że Polska może wchodzić na podobną ścieżkę, jeśli zjawisko nie zostanie szybko powstrzymane, a Kreml – jak ocenił – obserwuje to z satysfakcją, dokładając „paliwa do ognia”.
Sekielski rozwinął ten wątek, wyrażając obawę, że rosyjskie prowokacje w Polsce mogą przybierać formę nie spektakularnych ataków na infrastrukturę (rafinerie, mosty, pociągi), lecz właśnie pobić i ataków na Ukraińców – z odpowiedzią w postaci ataków na Polaków w Ukrainie, co skłócałoby oba narody na poziomie społecznym, po wcześniejszym skłóceniu na poziomie politycznym. Ocenił, że łatwo rozniecić ogień nacjonalizmu, a trudno go ugasić, a Rosja jest biegła w działaniach „pod obcą flagą” – tak, by wyglądało to na masowe polowanie Polaków na Ukraińców, choć w rzeczywistości chodziłoby o pojedynczych, opłacanych agentów. Przywołał swoją niedawną wizytę w Ukrainie, gdzie rozmawiał o rosyjskich operacjach specjalnych wykorzystujących do podpaleń i ataków nastolatków w wieku 13-14 lat, gotowych za stosunkowo niewielkie pieniądze (np. 100 dolarów) podejmować bardzo niebezpieczne działania. Wyraził obawę, że Rosja może już szukać okazji do wywołania linczu lub pogromu, by rozniecić wzajemną wrogość.
Atak na dwunastoletnią Ukrainkę w autobusie w Bielsku-Białej
Sekielski przeszedł do najgłośniejszego incydentu ostatnich dni – ataku dorosłego mężczyzny na dwunastoletnią Ukrainkę w autobusie w Bielsku-Białej. Przyznał emocjonalnie, że żałuje, iż nie było go w tym autobusie, bo „wyniósłby” napastnika, mimo że deklaruje się jako człowiek pokoju.
Odtworzono nagranie z ataku, w którym mężczyzna wykrzykiwał do dziewczynki oskarżenia o „wyrastanie na polskich pieniądzach”, grożąc, że „to się niedługo skończy” i każąc jej wracać na Ukrainę, używając przy tym wulgarnych i poniżających określeń, w tym nazywając ją „ukraińską kurwą” i każąc „wypierdalać z tego kraju”. Dziewczynka pytała spokojnie, dlaczego mężczyzna tak do niej mówi i skąd zna miejsce jej zamieszkania.
Sekielski, komentując nagranie, powiedział wprost, że brakuje mu słów, by opisać obrzydzenie, jakie czuje wobec tego człowieka, i wyraził ulgę, że sprawca został zatrzymany przez policję. Zawada zauważył, że to „krok w tragedii” – zbliżanie się do ataków na dzieci – i zastanawiał się, na ile takie przypadki to świadome działania na rzecz Kremla, a na ile zwykła głupota osób wyobrażających sobie, że w ten sposób „bronią polskości”. Sekielski odpowiedział dosadnie, że sprawca to „zakompleksiony dupek”, który nie ma odwagi w życiu i wyżywa się na słabszych – typowy „damski bokser”, który nigdy nie odezwałby się w ten sposób do ukraińskich weteranów z pierwszej linii frontu.
Wcześniejsze przypadki: Warszawa i Wrocław
Zawada przypomniał, że atak w Bielsku-Białej nie jest odosobnionym przypadkiem. Opisał wcześniejszy incydent na jednym z warszawskich mostów, gdzie grupa młodzieży zaatakowała idących i rozmawiających po ukraińsku młodych Ukraińców – jeden chłopak został pobity, drugiego, według relacji świadków, próbowano wrzucić do Wisły. Wspomniał też o niedawnym pobiciu dziewiętnastoletniego Ukraińca we Wrocławiu, zaznaczając, że opisywane przypadki to jedynie część zdarzeń, a mapa takich incydentów rozkłada się dość równomiernie po całej Polsce.
Sekielski przytoczył szczegółową relację ofiary z Wrocławia: mężczyzna miał podejść do chłopaka rozmawiającego po ukraińsku przez telefon i zażądać papierosów, a po grzecznej odmowie zacząć go wyzywać, twierdząc, że został obrażony, i grożąc przywołaniem kolegów. Po chwili pojawiła się grupa kilkunastu osób – dwóch napastników przewróciło poszkodowanego na ziemię i uderzało go, mimo prób podniesienia się; napastnicy zerwali mu z szyi krzyżyk, ściągnęli koszulę, zakryli nią twarz i kontynuowali bicie. Sekielski skomentował to z gorzką ironią, nazywając sprawców „odważnymi, prawymi, polskimi patriotami”.
Podcast „Naczelni”, odcinek „NIENAWIŚĆ DO UKRAIŃCÓW WYCHODZI NA ULICE. 'MI BRAKUJE SŁÓW'”, z udziałem Tomasza Sekielskiego i Marcina Zawady, opublikowano na kanale Onet na YouTube, liczącym 448 tys. subskrybentów, 15 lipca 2026.