Jacek Żakowski rozmawiał z Markiem Siwcem, szefem Kancelarii Sejmu i byłym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, w Radiu TOK FM. Siwiec był też przewodniczącym Prezydenckiego Wspólnego Komitetu ds. trudnych w relacjach polsko-ukraińskich.
Swoich orderów nie odda — zasłużył na nie
Siwiec poinformował, że jako prawdopodobnie jedyny Polak posiada Order Jarosława Mądrego II i V stopnia, nadany mu przez prezydenta Kuczmę. Zapytany, czy odda ordery — jak uczynił to wicemarszałek Michał Kamiński — odpowiedział jednoznacznie: nie. Czuje się z nich dumny, ktoś docenił jego zasługi dla Ukrainy i nie widzi powodu, żeby je zwracać. Polskich orderów od Nawrockiego zresztą żaden mu nie grozi — i niech tak zostanie.
Zełenski jest współwinny — ale Nawrocki też
Siwiec odrzucił propozycję podpisania petycji, w ramach której obywatele mieliby przyznać Zełenskiemu symboliczny order w ramach gestu solidarności. Ocenił ją jako uproszczenie. Stwierdził wprost, że Zełenski jest współwinny zaistniałej sytuacji — w sposób świadomy, pod pełną kontrolą, mimo sugestii ze strony generała Budanowa, żeby decyzję przemyśleć. Być może Zełenski był pod presją armii walczącej na froncie — ale to nie zmienia faktu, że decyzję podjął świadomie.
Jednocześnie Siwiec nie stanął po stronie Nawrockiego. Wskazał na symetrię między oboma prezydentami: obaj działali świadomie, obaj mieli czas na refleksję i żaden z nich nie spodziewał się skali reakcji społecznej, jaką ich decyzje wywołały. Jest jednak jedna asymetria — Zełenski jako szef państwa skupia de facto w swoich rękach pełnię władzy wykonawczej i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje decyzje. Nawrocki tej odpowiedzialności nie ponosi — podejmuje decyzje, a konsekwencje spadają na rząd i resztę Polaków.
Odebranie orderu było błędem — były lepsze narzędzia
Siwiec ocenił, że zanim sięgnąłby po odebranie orderu, zapytałby premiera i ministra spraw zagranicznych, czy istnieją bardziej skuteczne sposoby reakcji na haniebną decyzję Ukrainy. Polska ma rozwiniętą dyplomację i narzędzia w Unii Europejskiej — można było dać czytelny sygnał, że nadanie nazwy jednostce jest niegodne, bez eskalacji symbolicznej, której skutki są tak trudne do odwrócenia. Problem w tym, że prezydent nie pamięta o ministrze spraw zagranicznych.
Kanały komunikacji trzeba utrzymać za wszelką cenę
Siwiec podkreślił, że w sytuacji, gdy coś się już stało, kluczowe jest utrzymanie kanałów kontaktu. Na konferencję URC w Gdańsku przyjedzie delegacja parlamentarzystów ukraińskich i odbędzie się forum polsko-ukraińskie pod przewodnictwem marszałek Wierichowskiej. Przewodniczący Rady Najwyższej Stefaniczuk, choć lojalny wobec prezydenta, widzi potrzebę utrzymania komunikacji i sam inicjuje rozmowy z polską stroną. Jego wizyta w Polsce została odwołana, ale wiceprzewodnicząca parlamentu pani Kondratiuk przyjedzie do Gdańska.
Siwiec nawiązał do słów marszałka Czarzastego — obaj prezydenci ponoszą odpowiedzialność za kryzys i żaden z nich od niej nie ucieknie. Gdańsk traktuje jako pierwszy checkpoint — szansę na wyciągnięcie wniosków z kryzysu i przejście na model relacji transakcyjnych, gdzie obie strony określają listę wspólnych interesów i na niej budują dalszą współpracę.
Wspólny zbiór interesów — Rosja, granica, infrastruktura
Siwiec wskazał, że poza politykami i skrajnymi nacjonalistami po obu stronach istnieje przestrzeń do porozumienia. Polska i Ukraina mają wspólnego wroga w postaci Rosji, wspólne interesy, wspólne autostrady i sieci energetyczne, Trójmorze, Wyszehrad Plus. Różnica w ocenie UPA — dla Polaków mordercy, dla Ukraińców bohaterowie — jest realna i nieprzekraczalna, ale nie musi uniemożliwiać współpracy w innych obszarach. Trzeba umieć znaleźć rękę partnera nawet bez wzajemnego uścisku.
Nawrocki działał, żeby zaszkodzić rządowi przed Gdańskiem
Siwiec wprost ocenił, że Nawrocki nie miał żadnego pomysłu na to, żeby pomóc rządowi przy okazji konferencji w Gdańsku — było odwrotnie. Konferencja miała być wielką demonstracją, czym dla Ukrainy może być Polska w zjednoczonej Europie. Wygląda na to, że nie będzie tak dobrze jak mogło.