Dominika Wielowiejska rozmawiała z Krzysztofem Śmiszkiem, europosłem Nowej Lewicy z Grupy Socjaliści i Demokraci w Parlamencie Europejskim, w Poranku TOK FM. Rozmowa objęła kryzys polsko-ukraiński, konferencję URC w Gdańsku oraz sytuację koalicji rządzącej.
Koszmarna sytuacja po obu stronach
Śmiszek ocenił kryzys orderowy jako koszmarną sytuację, która źle wygląda po obu stronach. Nie kwestionował, że decyzja Zełenskiego o nadaniu jednostce nazwy Bohaterów UPA była zła i nie służyła stosunkom polsko-ukraińskim. Jednak reakcję Nawrockiego uznał za nadmiarową — odebranie orderu pociąga za sobą dalsze konsekwencje, a zaostrzanie wzajemnej niechęci nie służy nikomu. W efekcie zamiast jednego niekorzystnego gestu mamy lawinę zwrotów orderów z Ukrainy i pytanie, co teraz — czy Polska powinna odpowiadać kolejnymi zwrotami ukraińskich odznaczeń?
W tym czasie, gdy obie strony będą się przerzucać kurierami, duże państwa i międzynarodowe firmy będą zacieśniać relacje i gwarantować sobie kontrakty na odbudowę Ukrainy.
Europoseł zwrócił uwagę na to, co jego zdaniem dzieje się po prawej stronie polskiej sceny politycznej: obudził się demoniczny odruch pokazania Ukrainie gdzie jest jej miejsce — wykorzystania momentu, gdy Ukraina jest słaba, żeby wyleczyć sobie jakieś kompleksy. Przypomniał, że Ukraina walczy co prawda głównie o siebie, ale pośrednio walczy też o spokój Polski i całej Europy — i nie zgadzał się z tezą, że robi to wyłącznie w swoim interesie.
Misternie tkana nić porozumienia została poprzecinana
Śmiszek podkreślił, że szczególnie boli go to, że przez lata tkanina porozumienia była mozolnie budowana — zgoda na ekshumacje, rozmowy historyczne, długoletnie negocjacje zaczynały przynosić owoce. Nagle obie strony postanowiły te nitki poprzecinać i pójść na symboliczną wojnę. Ocenił to jako kompletnie bez sensu. Zgodził się z premierem Tuskiem, który apeluje o wyhamowanie i zakończenie symbolicznej wojenki.
Zełenski powinien przyjechać do Gdańska
Śmiszek wyraził nadzieję, że Zełenski przyjedzie na konferencję URC w Gdańsku — jego przyjazd byłby sygnałem deeskalacji po pierwszej wymianie ciosów. Ocenił, że spotkanie Nawrockiego z Zełenskim już nigdy prawdopodobnie nie dojdzie do skutku — ale i tak oba państwa będą ze sobą sąsiadować przez kolejne stulecia i muszą się dogadać.