W audycji „Start tygodnia” na antenie Polskiego Radia RDC, prowadzonej przez Annę Orzeł, politycy sześciu ugrupowań dyskutowali o kontrowersjach wokół dwóch rocznic obchodzonych w minionym tygodniu: pogromu w Jedwabnem oraz rzezi wołyńskiej. W rozmowie wzięli udział posłanka Joanna Wicha (Lewica), posłanka Aleksandra Kot (Koalicja Obywatelska), poseł Piotr Uściński (Prawo i Sprawiedliwość), wiceminister energii Konrad Wojnarowski (PSL), Andrzej Szeptycki (Polska 2050) oraz poseł Piotr Lisiecki (Konfederacja).
Kontrowersyjne słowa ambasadora na obchodach rzezi wołyńskiej
Prowadząca otworzyła program, wskazując, że obie rocznicowe uroczystości nie obyły się bez kontrowersji. W przypadku Jedwabnego doszło do kontrmanifestacji zorganizowanej przez europosła Grzegorza Brauna, natomiast podczas obchodów rzezi wołyńskiej wielkie emocje wywołały słowa polskiego dyplomaty Piotra Łukasiewicza. Ambasador, oddając hołd ofiarom tragedii, przypomniał jednocześnie o ofiarach przemocy ze strony polskiego państwa wobec Ukraińców, co wywołało falę krytyki, szczególnie ze strony prawicy.
Poseł Piotr Uściński (PiS) ocenił, że redaktor Polskiego Radia trafnie zdiagnozował, iż Łukasiewicz, mimo deklarowanego braku intencji symetryzowania, w praktyce stawia na równi rzeź wołyńską z bliżej nieokreślonymi zbrodniami, których istnienia nie potwierdzają fakty historyczne. Domagał się konkretnych przykładów zbrodni polskiego państwa wobec Ukraińców, twierdząc, że takich po prostu nie było. Zaznaczył wyraźnie rozróżnienie: to nie polskie państwo, lecz ukraińska Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia zaplanowały i przeprowadziły ludobójstwo na około stu tysiącach Polaków, w tym kobiet i dzieci, dlatego symetryzowanie tych spraw w rocznicę Krwawej Niedzieli uznał za niestosowne dla osoby reprezentującej Polskę na Ukrainie.
Prowadząca przywołała głos profesora Antoniego Dudka, który wziął Łukasiewicza w obronę, wskazując, że Polska ma pewne winy wobec Ukraińców, o których warto przypominać. Uściński odpowiedział, że nie kwestionuje wiedzy historycznej profesora Dudka, ale podtrzymał, że polskie państwo, w tym Polskie Państwo Podziemne, nigdy nie organizowało zbrodni przeciwko Ukraińcom, a jeśli dochodziło do pojedynczych aktów odwetu ze strony poszczególnych osób, to były one potępiane przez struktury podziemne, w przeciwieństwie do sposobu, w jaki obecnie na Ukrainie gloryfikuje się sprawców zbrodni wołyńskiej.
Andrzej Szeptycki: 1939 to ważna cezura, ale skala nieporównywalna
Andrzej Szeptycki (Polska 2050) zwrócił uwagę na znaczenie cezury roku 1939, rozróżniając okres międzywojenny od okresu wojny. Przypomniał słowa prezydenta Karola Nawrockiego wygłoszone podczas obchodów rocznicowych, że II Rzeczpospolita nie była, jak to ujął, „rajem” dla Ukraińców, którzy byli przecież obywatelami polskiego państwa. Wymienił konkretne przykłady: niezrealizowany projekt utworzenia Uniwersytetu Ukraińskiego, pacyfikację Małopolski Wschodniej oraz zniszczenie około 130 cerkwi na Chełmszczyźnie. Zastrzegł jednoznacznie, że są to wydarzenia zupełnie innej skali niż rzeź wołyńska i że nie należy ich symetryzować, ale były to zorganizowane, wrogie działania polskiego państwa wobec części własnych obywateli.
Szeptycki przywołał też szerszy kontekst historyczny okresu międzywojennego, wskazując na dwie konkurencyjne wizje państwa: federacyjną koncepcję Józefa Piłsudskiego, zakładającą przyjazne podejście do mniejszości narodowych, oraz bardziej etniczną koncepcję Romana Dmowskiego, zakładającą asymilację mniejszości. To właśnie odejście od koncepcji piłsudczykowskiej przełożyło się na wymienione przez niego działania wobec ludności ukraińskiej.
Joanna Wicha: nie można zakłamywać historii, ale oburzają ją słowa Czarnka
Posłanka Joanna Wicha (Lewica) oceniła, że prawicowe oburzenie na słowa Łukasiewicza dotyczy stwierdzeń prawdziwych, bo nie można zakłamywać historii — ani w przypadku Jedwabnego, ani w przypadku strat po stronie ukraińskiej. Powołując się na dane historyka profesora Grzegorza Motyki, wskazała, że w akcjach odwetowych w latach 1943-1948 zginęło od 15 do 20 tysięcy Ukraińców, w tym część z nich mających polskie obywatelstwo. Uściński natychmiast zaoponował, podkreślając, że były to działania jednostek, a nie zorganizowana polityka polskiego państwa.
Wicha przyznała nieścisłość dotyczącą istnienia polskiego państwa w tamtym okresie, ale zaznaczyła, że znacznie bardziej oburzają ją słowa Przemysława Czarnka o rzekomym odradzaniu się nazizmu na Ukrainie — retorykę, którą porównała do argumentacji używanej przez Władimira Putina do uzasadnienia agresji na Ukrainę. Ostrzegła, że w sytuacji, gdy w Polsce mieszka około półtora miliona Ukraińców, tego rodzaju polaryzująca retoryka prowadzi do incydentów takich jak niedawny atak dorosłego mężczyzny na przestraszoną, kilkuletnią dziewczynkę w autobusie. Porównała mechanizm szerzenia takiej nienawiści do początków faszyzmu w latach trzydziestych XX wieku.
Piotr Lisiecki: seria niezręczności polskiej dyplomacji
Poseł Piotr Lisiecki (Konfederacja) zwrócił uwagę, że mimo iż formacja Romana Dmowskiego nie sprawowała władzy w II Rzeczpospolitej po 1926 roku, to jednak polskie państwo prowadziło politykę polonizacyjną wobec ukraińskich dzieci poprzez system szkolny, podczas gdy z drugiej strony OUN dopuszczała się okrucieństw wobec polskich dzieci. Ocenił, że słowa Łukasiewicza wpisują się w długi ciąg niezręczności polskiej dyplomacji wobec Ukrainy, przywołując incydent z 2013 roku, gdy prezydent Bronisław Komorowski został w Łucku obrzucony jajkiem przez młodego działacza banderowskiego, a władze nie zareagowały wówczas wystarczająco stanowczo. Wspomniał też wcześniejszą wypowiedź dr. Łukasza Jasiny o Polakach jako „sługach narodu ukraińskiego” jako przykład podobnego problemu.
Lisiecki zaznaczył, że nie można zgodzić się na narrację, w której obie strony rzekomo dokonywały zbrodni w podobnym trybie, argumentując, że akcje odwetowe były reakcją na wcześniejszą agresję ze strony UPA.
Aleksandra Kot: intencją Łukasiewicza było pojednanie, nie symetria
Posłanka Aleksandra Kot (KO) przedstawiła odmienną interpretację wypowiedzi ambasadora, oceniając, że Łukasiewiczowi chodziło o wezwanie do autorefleksji, zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej, a nie o postawienie znaku równości między obiema tragediami. Zwróciła uwagę, że dyplomata na początku swojej wypowiedzi wprost oddał hołd ofiarom rzezi wołyńskiej i podkreślił brak symetrii. Przyznała jednak, że można było przewidzieć, iż tego rodzaju wypowiedź zostanie zinterpretowana przez część prawicowych polityków jako umniejszanie tragedii wołyńskiej, i że być może lepszym miejscem na takie słowa byłaby konferencja naukowa, a nie uroczystość rocznicowa.
Konrad Wojnarowski: premier Kosiniak-Kamysz jedynym politykiem na Wołyniu
Wiceminister energii Konrad Wojnarowski (PSL) podkreślił znaczenie faktu, że premier Władysław Kosiniak-Kamysz był jedynym przedstawicielem polskich władz obecnym osobiście na obchodach rocznicy rzezi wołyńskiej, oddając hołd ofiarom i wysyłając tym samym sygnał pojednania, w przeciwieństwie do polityków, którzy jedynie komentowali sprawę zdalnie. Ocenił, że dzień 11 lipca 1943 roku, upamiętniający ponad sto tysięcy bestialsko zamordowanych polskich obywateli, nie był odpowiednim momentem na wprowadzanie dodatkowych refleksji historycznych ze strony ambasadora, choć nie podważał prawdziwości przywoływanych przez niego faktów.
Prowadząca wspomniała, że tego samego dnia strona ukraińska przekazała rodzinom ofiar rzezi wołyńskiej noty identyfikacyjne oraz rozpoczęła ekshumacje w kolejnej lokalizacji, co Wojnarowski ocenił jako pozytywny sygnał, zastrzegając jednocześnie, że nie wiąże tego bezpośrednio z wypowiedzią ambasadora.
Wygwizdani kombatanci na uroczystości w Warszawie
Posłanka Wicha opisała swoje osobiste doświadczenia z uroczystości upamiętniających rzeź wołyńską na warszawskim Skwerze Wołyńskim, gdzie część uczestników o prawicowych poglądach zachowywała się w sposób, jej zdaniem, dalece niepojednawczy, wygwizdując zarówno przedstawicieli rządu, jak i samych kombatantów składających wieńce, co porównała do wcześniejszego incydentu wygwizdania powstańców warszawskich na Powązkach. Relacjonowała też rozmowę z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem, który miał uklęknąć podczas składania wieńca i wyrazić zaniepokojenie sytuacją, podkreślając, że ukraińscy obywatele mieszkający w Polsce chcą tu zostać i nie chcą wyjeżdżać.
Kontekst niemiecki obu zbrodni
Szeptycki, wracając do porównania Jedwabnego i rzezi wołyńskiej, zastrzegł ponownie, że nie symetryzuje, bo skala obu wydarzeń jest zupełnie inna, ale zwrócił uwagę na wspólny czynnik niemiecki, powołując się na koncepcję „skrwawionych ziem” Timothy’ego Snydera. W przypadku Jedwabnego wskazał na wyraźną inspirację niemiecką, natomiast w przypadku Wołynia na fakt, że Niemcy formalnie okupowali te tereny, lecz faktycznie nie sprawowali tam realnej kontroli, co umożliwiło UPA przeprowadzenie zbrodni.
Fala incydentów wobec Ukraińców w Polsce
Poseł Uściński ocenił, że obecność Ukraińców w Polsce ma tę zaletę, że mają oni szansę zapoznać się z prawdziwą wersją historii i przekazywać ją swoim rodzinom na Ukrainie, w przeciwieństwie do panującej tam propagandy. Postulował wprowadzenie zakazu propagowania banderyzmu w Polsce, zaznaczając, że dotyczy to jego zdaniem jedynie niewielkiej grupy osób, podczas gdy większość mieszkających w Polsce Ukraińców rozumie prawdę historyczną.
Wicha przywołała w tym kontekście serię konkretnych incydentów: atak na dziewczynkę w autobusie, próbę zrzucenia z mostu Poniatowskiego chłopca o imieniu Artem, sprawę pracownicy sklepu Żabka oraz przypadek firmy sprawdzanej przez studentów Uniwersytetu Poznańskiego pod kątem ukraińskiego pochodzenia właścicieli. Zastrzegła, że nie są to pojedyncze, izolowane zdarzenia, lecz przejaw szerszego zjawiska motywowanego nienawiścią na tle narodowościowym.
Spór o Jedwabne i rolę Grzegorza Brauna
Prowadząca opisała kontrmanifestację zorganizowaną przez europosła Grzegorza Brauna podczas obchodów 85. rocznicy pogromu w Jedwabnem, podczas której jego zwolennicy wznosili okrzyki odmawiające przeprosin za zbrodnię i domagali się ekshumacji, mimo ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej wskazujących jednoznacznie na polskich sprawców zainspirowanych przez Niemców oraz na co najmniej 340 ofiar.
Poseł Uściński przedstawił stanowisko, zgodnie z którym najnowsze badania IPN wskazują, że sprawcami zbrodni w Jedwabnem nie była miejscowa ludność polska, lecz Polacy sprowadzeni z zewnątrz przez Niemców, w tym osoby współpracujące z niemieckim okupantem, w związku z czym odpowiedzialnością nie można obarczać ani lokalnej społeczności, ani polskiego narodu jako całości. Porównał to do sytuacji więźniów różnych narodowości pracujących w Auschwitz, których nie obarcza się odpowiedzialnością za Holokaust. Prowadząca zdecydowanie zakwestionowała zasadność tego porównania oraz przypomniała, że w powojennym procesie skazano od ośmiu do dziewięciu osób za udział w zbrodni.
Poseł Lisiecki, odnosząc się do argumentacji o niemożności ekshumacji ofiar żydowskich, zaprzeczył tej tezie, wskazując, że prace archeologiczne na dużą skalę prowadzone są także w Izraelu, a więc nie ma przeszkód religijnych uniemożliwiających przeprowadzenie pełnej ekshumacji w Jedwabnem.
Debata o niebezpieczeństwie Grzegorza Brauna
Rozmówcy podzielili się w ocenie działań Grzegorza Brauna. Poseł Uściński przyznał, że sposób działania europosła bywa niewłaściwy, nawet gdy porusza on słuszne tematy, wskazując jako przykład jego interwencję w Oleśnicy wobec lekarki wykonującej aborcje.
Posłanka Kot zdecydowanie odrzuciła tę argumentację, wskazując na brutalność działania Brauna wobec konkretnych osób. Podkreśliła, że nie prowadzi on żadnej merytorycznej dyskusji, a jedynie generuje kontrowersje, i wyraziła zaniepokojenie tym, że w przyszłości niektóre ugrupowania mogą starać się z nim współpracować politycznie.
Szeptycki był najbardziej zdecydowany w ocenie zagrożenia, jakie stanowi Braun, określając go nie jako „performera”, lecz jako realne zagrożenie dla polskiej demokracji, kierunku polskiej polityki zagranicznej oraz podstawowych wartości. Zwrócił uwagę na działające wokół niego paramilitarne bojówki tropiące cudzoziemców, porównując tę sytuację do początków faszyzmu we Włoszech.
Wiceminister Wojnarowski ocenił Brauna jako osobę cyniczną, budującą kapitał polityczny na hasłach antyukraińskich i antysemickich, wskazując jednocześnie na jego rzekome powiązania środowiskowe z Rosją. Ostrzegł, że w przypadku wysokiego poparcia dla Brauna w przyszłych wyborach Jarosław Kaczyński może stanąć przed trudnym dylematem politycznym.
Poseł Lisiecki, jako jedyny w gronie deklarujący osobistą, wieloletnią znajomość z Braunem sięgającą 2009 roku, ocenił go jako utalentowanego artystę, reżysera i dokumentalistę, wyrażając żal, że nie kontynuował on kariery artystycznej, jednocześnie zastrzegając, że nie ocenia w ten sposób jego działań politycznych.
Posłanka Wicha zamykająca dyskusję przyznała, że nie rozumie fenomenu poparcia dla Brauna, biorąc pod uwagę jego wypowiedzi negujące Holokaust oraz wrogie wobec osób LGBT, Żydów i Ukraińców, zastanawiając się, na ile jego działania są autentycznym przekonaniem, a na ile kalkulacją polityczną.
Prowadząca podsumowała program, zaznaczając, że mimo iż obie rocznice dzielą dziesiątki lat, wciąż wywołują silne emocje i podziały, a dyskusja w studiu miała stanowić realizację apelu księdza Wojciecha Lemańskiego o potrzebie spokojnej edukacji historycznej.
Rozmowę poprowadziła Anna Orzeł. Program „Rocznice Wołynia i Jedwabnego – burza po słowach polskiego dyplomaty | Start tygodnia” dostępny jest na kanale Polskie Radio RDC na YouTube, liczącym 62,7 tys. subskrybentów. Nadany 13 lipca 2026.