Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej, był gościem Moniki Olejnik w programie „Kropka nad i” na antenie TVN24. Rozmowa dotyczyła burzy wokół ujawnionego przez wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza przekazania Ukrainie rakiet do systemu Patriot oraz politycznego sporu, jaki ta informacja wywołała.
Konferencja szefa MON i reakcja opozycji
Olejnik przypomniała, że tego dnia minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zorganizował konferencję prasową, na której przedstawił porównanie skali donacji wojskowych dla Ukrainy za rządów PiS i obecnej koalicji – odpowiednio 14,5 miliarda złotych oraz 1,5 miliarda złotych. Zaznaczyła, że mimo tego zestawienia opozycja nie uspokoiła się i zażądała zwołania posiedzenia Sejmu w tej sprawie. Przywołała też wpis byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, według którego pomoc dla Ukrainy nigdy nie powinna oznaczać osłabienia bezpieczeństwa Polski, a przekazywanie najbardziej newralgicznego uzbrojenia w obecnej sytuacji zagrożenia wymaga pełnej odpowiedzialności.
Tomczyk odpowiedział na to bardzo ostro, nazywając Błaszczaka „największym narodowym kłamcą” i przypominając jego własną wypowiedź z 2022 roku, w której – jako ówczesny minister obrony – przekonywał, że rozmieszczenie amerykańskiego systemu Patriot na Ukrainie wzmocni bezpieczeństwo nie tylko Ukraińców, ale i Polaków. Ocenił, że w tej sprawie „hipokryzja to mało powiedziane”. Zwrócił też uwagę na wypowiedzi wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka oraz zapowiadanego kandydata na premiera Przemysława Czarnka, który miał ostrzegać, że nie ma zgody na osłabianie polskiej obrony powietrznej i że najbardziej strategicznego uzbrojenia po prostu się nie oddaje. Tomczyk ocenił, że o ile w przeszłości PiS rywalizował z rządzącą koalicją o to, kto przekaże Ukrainie więcej wsparcia, o tyle obecnie – pod wpływem rosnącej rywalizacji z ruchem Grzegorza Brauna – politycy tej partii ścigają się w deklaracjach, kto da mniej.
Ile rakiet trafiło na Ukrainę
Pytany wprost o liczbę przekazanych rakiet, Tomczyk odmówił podania dokładnych danych, zasłaniając się ich niejawnym charakterem, i ograniczył się do określenia „kilka” – po doprecyzowaniu przez prowadzącą zgodził się, że chodzi o liczbę mniejszą niż osiem. Podkreślił, że przekazano rakiety, a nie całe systemy, i że decyzja ta zapadła w pełnym porozumieniu z sekretarzem generalnym NATO, w celu umożliwienia Ukrainie przetrwania zimy. Gdy Olejnik przywołała dane dziennikarza Witolda Jurasza, według których Polska miałaby dysponować obecnie 208 rakietami Patriot i zamówić kolejne 644, Tomczyk odmówił potwierdzenia tych liczb, zaznaczając, że jawne są jedynie kontrakty, a nie same stany liczbowe uzbrojenia. Zapewnił natomiast, że Polska jest dziś w pełni zabezpieczona pod względem systemów Patriot, które chronią m.in. Warszawę i inne kluczowe lokalizacje w kraju, a kolejne egzemplarze są zamawiane.
Zapewnienia dotyczące bezpieczeństwa Polski
Tomczyk podkreślił, że obecny rząd uzupełnia braki sprzętowe odziedziczone po poprzedniej ekipie – wymienił w tym kontekście zakup rakiet do uderzeń na dystansie ponad tysiąca kilometrów oraz uzbrojenia do samolotów F-35 i F-50, które – jak zaznaczył – zostały zakupione przez rząd PiS bez odpowiedniego wyposażenia bojowego. Ujawnił też, że przekazanie kilku rakiet Ukrainie było powiązane z ustaleniami z sekretarzem generalnym NATO oraz stroną amerykańską, zgodnie z którymi w razie zagrożenia dla Polski kraj otrzymałby dziesięciokrotnie więcej podobnego uzbrojenia w ciągu pierwszej doby.
Wiceminister ubolewał nad odejściem od zasady jednolitego stanowiska polskich władz w sprawach bezpieczeństwa, która – jego zdaniem – obowiązywała jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy. Zapewnił, że prezydent Karol Nawrocki był informowany o wszystkich donacjach na rzecz Ukrainy, w tym o przekazaniu spornych rakiet, i rozmawiał na ten temat bezpośrednio z sekretarzem generalnym NATO, a potwierdzeniem tego mają być dokumenty z posiedzeń Komitetu Bezpieczeństwa oraz materiały Służby Kontrwywiadu Wojskowego trafiające do Pałacu Prezydenckiego.
Spór o „miejsce w kolejce”
Tomczyk ostro skrytykował ministra Marcina Przydacza z Kancelarii Prezydenta, określając go jako jedną z „najbardziej dziwacznych postaci” wśród współpracowników prezydenta i zarzucając mu kłamstwo w sprawie rzekomego odstąpienia Ukrainie polskiego miejsca w kolejce po uzbrojenie. Zaprzeczył kategorycznie, jakoby Polska kiedykolwiek odstąpiła jakiejkolwiek kolejce na dostawy sprzętu – zarówno wobec Ukrainy, jak i jakiegokolwiek innego państwa – i zaapelował, by Przydacz wycofał się z tych słów i przeprosił opinię publiczną.
Dlaczego afera wybuchła teraz
Odnosząc się do pytania, dlaczego sprawa przekazania rakiet, o której ukraiński minister obrony narodowej dziękował Polsce, Holandii, Niemcom i Stanom Zjednoczonym już w kwietniu, eskalowała dopiero teraz, Tomczyk ocenił to jako element cynicznej gry politycznej, porównywalnej z wcześniejszą zmianą stanowiska PiS wobec unijnego programu SAFE. Wskazał na rosnące w Polsce negatywne nastroje wobec Ukrainy i ukraińskich obywateli jako tło, które – jego zdaniem – część polityków PiS chce wykorzystać do poprawy własnych notowań sondażowych, kosztem fundamentalnego interesu Polski, jakim pozostaje jak najdłuższe powstrzymywanie Rosji jak najdalej od polskich granic.
Oceniając decyzję ministra Kosiniaka-Kamysza o ujawnieniu pełnego zestawienia donacji, Tomczyk stwierdził, że było to działanie wzmacniające, a nie osłabiające bezpieczeństwo Polski, ponieważ – jak ocenił – „rozbiło w pył pisowską propagandę” w tej sprawie.
Rotacja wojsk amerykańskich
Na zakończenie rozmowy Tomczyk poinformował, że rotacja wojsk amerykańskich w Polsce została odblokowana w wyniku rozmów ze stroną amerykańską odbytych tego dnia w Bydgoszczy, a żołnierze USA mają wrócić do Polski w ciągu najbliższych tygodni – w miarę możliwości jeszcze przed Świętem Wojska Polskiego, 15 sierpnia. Podał, że w ramach tej rotacji w Polsce ma stacjonować około 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich. Dodał, że równolegle trwają rozmowy o stałej obecności wojskowej USA w Polsce, która przy sile bazowej ok. 5 tysięcy żołnierzy, licząc również personel kontraktowy, oznaczałaby łącznie obecność ok. 20 tysięcy osób.
Program „Kropka nad i” dostępny na kanale TVN24 na YouTube, liczącym 204 tys. subskrybentów. Opublikowany 6 lipca 2026.