Trump wygasi wojnę w Ukrainie, bo musi odciągnąć Rosję od Chin, nawet kosztem Kijowa — Komornicki w „Rozmowie naTemat”

Gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, był gościem prowadzącego „Rozmowę naTemat”. Generał ocenia, że Donald Trump kieruje się interesem narodowym Stanów Zjednoczonych i chłodną kalkulacją, w której kluczowe znaczenie ma rywalizacja z Chinami. Rozmówcy omówili zbliżenie Trumpa z Putinem, odblokowanie rosyjskiej ropy, presję na Ukrainę, europeizację NATO i możliwy przebieg ewentualnego ataku Rosji na państwa Sojuszu.

Interes Stanów Zjednoczonych i strategia równowagi jako klucz do decyzji Trumpa

Prowadzący zaczął od słów Wołodymyra Zełenskiego, który mówi, że czuje się zdradzony ogłoszonym przez Trumpa porozumieniem z Władimirem Putinem, i od jego opinii, że Trump wybrał złą stronę. Zapytał generała, po czyjej stronie jest dziś prezydent USA. Komornicki odpowiedział, że po stronie Stanów Zjednoczonych: Trump jest przywódcą supermocarstwa i w pierwszym rzędzie reprezentuje jego interesy narodowe. Według jego oceny bezpośrednie otoczenie prezydenta, doradcy i Pentagon, czyli wszystkie intelektualne i fizyczne siły i środki, którymi dysponuje, doszli po analizie do wniosku, że w interesie USA trzeba podjąć takie, a nie inne decyzje. Generał podkreślił, że decyzji Trumpa nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat interesu państwa, które prowadzi wojnę z Rosją. To zbyt mała i ograniczona percepcja, która nie pozwala wyciągnąć właściwych wniosków i oceny także naszej.

Wyjaśnił, że Stany Zjednoczone realizują Narodową Strategię Bezpieczeństwa podpisaną przez Trumpa w grudniu 2025 roku, czyli strategię równowagi w przestrzeni geopolitycznej. Równowaga gwarantuje pokój i pokojowy rozwój, nie tylko Ameryki, lecz całego świata, i jest głównym celem politycznym strategii, któremu podporządkowane są działania polityczne i militarne. Z tą strategią niespójna jest według Komornickiego wojna na Bliskim Wschodzie, która nie powinna była zaistnieć i jest wypadkiem przy pracy, dziś obok wojny w Ukrainie głównym ciężarem dla jej realizacji.

Wojna na Bliskim Wschodzie, Chiny i wyczerpywanie zasobów USA

Generał zwrócił uwagę na to, co dzieje się na zachodnim Pacyfiku, i ocenił, że Chiny rosną w siłę, stoją niejako z tyłu za tymi wojnami i są zainteresowane tym, by wojny na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie trwały. Obie wyczerpują zasoby amerykańskiej armii i jej możliwości, a przy tym przemysł amerykański ma ograniczone zdolności produkcyjne i jest niewydolny wobec tego, czego te wojny wymagają. Tym tłumaczy, dlaczego po refleksji Trump robi wszystko, by kontynuować politykę odciągania Rosji od Chin i jednocześnie realizować wytyczone cele polityczne w europejskim środowisku bezpieczeństwa.

Prowadzący zapytał, czy jedynym celem Trumpa nie jest po prostu walka przed listopadowymi wyborami, w których sondaże są dla niego niepokojące. Komornicki odpowiedział, że kontekstu politycznego wewnętrznego nie można lekceważyć i sojusznicy, którzy dbają o właściwą współpracę ze Stanami Zjednoczonymi i ich rolę w obszarze bezpieczeństwa sojuszniczego, muszą go brać pod uwagę. Podkreślił jednak, że negatywnie oddziałuje na niego właśnie trwająca wojna na Bliskim Wschodzie. Miała zakończyć się w ciągu kilku dni, a trwa już prawie osiem miesięcy i końca nie widać, bo rozlała się poza Iran. Iran stosuje taktykę asymetrii i uderza rakietami i dronami w infrastrukturę rafineryjną i przemysłową kluczowych państw Zatoki Perskiej, które dostarczają światowej gospodarce znaczący potencjał węglowodorów. Osłabia to także gospodarkę Stanów Zjednoczonych, ceny paliw rosną i nie widać końca wzrostu, a Amerykanie przed wyborami patrzą na politykę prezydenta przez pryzmat własnej kieszeni. Według generała sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana i trudna dla Stanów Zjednoczonych i nie wzmacnia ich pozycji w przestrzeni geopolitycznej.

Generał dodał, że Stany Zjednoczone utraciły pozycję hegemona, a nowy hegemon jeszcze się nie objawił, choć do tej pozycji zmierzają Chiny. Chiny dysponują technologiami, z których korzysta gospodarka i przemysł świata, w tym amerykański przemysł zbrojeniowy, zwłaszcza technologią metali ziem rzadkich. To strategiczne uzależnienie: Europa korzysta z niej prawie w 100 proc., a Stany Zjednoczone w około 70 proc. Strategiczna suwerenność surowcowa jest więc ważnym parametrem zdolności i gotowości sił zbrojnych i gospodarek, a uzależnienie USA i państw NATO od Chin trzeba zauważać. Dlatego spotkanie prezydenta USA z przywódcą Chin zakończyło się według niego jednoznacznym podkreśleniem, że trzeba się dogadywać, wojna jest złą drogą do rozstrzygania problemów, a w przestrzeni geopolitycznej ma panować równowaga sił w oparciu o nowy układ wielobiegunowy.

Rosyjska ropa, warunki wobec Ukrainy i potrzeba Rosji w rywalizacji z Chinami

Prowadzący zapytał, czy odkręcanie kurka z rosyjską ropą nie jest problemem. Komornicki odpowiedział, że nie postawi to Rosji na nogi, bo Rosja eksportuje blisko 40 mln ton tego surowca, a jej rafinerie zostały mocno osłabione. Dlatego Trump stawia warunek: Ukraina ma zaprzestać niszczenia tej infrastruktury. Jeśli będzie kontynuować, prezydent USA straszy, że odetnie ją od informacji wywiadowczych, które armii ukraińskiej dostarcza wywiad amerykański, i że przestanie działać Starlink, kluczowy dla systemów, którymi dysponuje ukraińska armia, związanych z obroną powietrzną, ale także ze zdolnościami ofensywnymi przenoszenia działań na terytorium Rosji.

Zapytany, jakie znaczenie ma dziś słowo sankcje, skoro Trump zaczął układać się z Putinem, generał powtórzył, że to nie kaprys, lecz konieczność wywołana sytuacją. Rosja jest dziś Stanom Zjednoczonym potrzebna w przestrzeni geopolitycznej w dwóch kwestiach. Po pierwsze, by Chiny nie kontynuowały inwazji gospodarczej na terytorium Rosji. Chińskie firmy prowadzą mocno ofensywne działania i umacniają swoją pozycję, czego Amerykanie nie mogą lekceważyć, bo rywalizacja o pozycję hegemona w głównej mierze zależy od Rosji. Po drugie, Stany Zjednoczone wiedzą, że Rosja potrzebuje Chin ze względu na technologię, a sojusz chińsko-rosyjski spędza sen z oczu nie tylko Trumpowi, lecz także politykom amerykańskim. Temu służy według Komornickiego tocząca się wojna w Ukrainie, wzmocnienie pozycji Chin i wojna na Bliskim Wschodzie. Dlatego Trump zmierza w pierwszej kolejności do wygaszenia wojny w Ukrainie, bo nie jest w stanie równocześnie wspierać wojen w dwóch przestrzeniach.

Dziennikarz zauważył, że zdejmując sankcje, Trump wzmacnia Putina. Generał przyznał, że to prawda, i wrócił do Narodowej Strategii Bezpieczeństwa. Zaapelował, by ją czytać, zaglądać do niej i mieć w polu widzenia, a państwa europejskie, NATO i przywódcy Ukrainy muszą ją uwzględniać. Jednym z jej celów politycznych jest deeskalacja napięcia między NATO a Rosją, a głównym problemem jest tocząca się wojna w Ukrainie, która nie pozwala realizować tego punktu.

Europeizacja NATO, grupa Bergen i decyzja o bazie w Polsce

Według Komornickiego Stany Zjednoczone chcą osłabić swoją obecność w Europie i realizują kolejne zadanie polityczne, czyli europeizację NATO. Proces ten postępuje, a ostateczne rozstrzygnięcie, w jakim stopniu ma nastąpić, włącznie ze stałą bazą w Polsce, ma zostać określone w grudniu. Do końca listopada trwa analiza i podejmowane są już działania zmniejszające potencjał amerykańskiego zaangażowania w Europie. Amerykanie formują też nowy układ sił, w którym powstaje tak zwana grupa Bergen, której pomysłodawcą jest Colby. Należą do niej państwa nordyckie, czyli Norwegia, Finlandia i Szwecja, z pominięciem państw bałtyckich, a także Polska i Holandia. Jest to nowy format w NATO, który według generała zostanie ostatecznie zdefiniowany w listopadzie na spotkaniu tej grupy. W jej składzie nie ma Francji, więc nie może być mowy o jakiejkolwiek suwerenności strategicznej Europy, która prowadziłaby politykę niezależnie od polityki Stanów Zjednoczonych.

Pierwszym krokiem jest zdjęcie sankcji na rosyjski diesel, a kolejnym zadaniem nowej strategii bezpieczeństwa USA jest zapewnienie strategicznej równowagi w relacjach z Rosją. Ta równowaga sprowadzi się do współpracy gospodarczej. Komornicki przypomniał, że Amerykanie postulują zaangażowanie w reaktywowanie Nord Stream 2, co jest głosem nie tylko amerykańskim, lecz także europejskich przedsiębiorców, między innymi z Niemiec i Francji.

Wizja operacyjna gen. Grynkewicha z punktu widzenia strategii i broni jądrowej

Generał odniósł się do wizji operacyjnej gen. Alexusa Grynkewicha, którą, jak powiedział, przyjęto bardzo emocjonalnie, okrzykując ją zjawiskiem definiującym nowe spojrzenie na rolę i miejsce NATO w europejskim bezpieczeństwie. Zaznaczył jednak, że to wizja operacyjna, a nie strategia, bo strategia czy doktryna jest niezmienna. Jest to doktryna odstraszania, w której NATO ma wrócić do swoich korzeni, czyli do obrony swoich granic i terytorium, z uwzględnieniem nowych technologii i nowej sytuacji geopolitycznej i europejskiej. Komornicki zwrócił uwagę, że Grynkewich przedstawił ją wyłącznie w wymiarze konwencjonalnym, nie dotykając problematyki broni jądrowej, parasola amerykańskiego ani roli i miejsca tego systemu w polityce bezpieczeństwa i doktrynie obronnej NATO.

Przy trzecim filarze tej wizji generał postawił znak zapytania: chodzi o użycie wyniszczenia, nawet bez oddziaływania na gospodarkę czy potencjał gospodarczy Rosji w takim wymiarze, by Rosja osłabła i się rozpadła, bo takiego celu tu nie ma. Grynkewich zaznacza, że celem nie jest pokonanie Rosji, tylko osłabienie albo zniszczenie jej potencjału militarnego. Komornicki uważa, że to nie jest proste, bo istnieje jeszcze rosyjska doktryna i strategia obrony. Jeśli Rosjanie uznają takie działania za zagrożenie egzystencjalne, mogą sięgnąć po broń jądrową, zanim dojdzie do realizacji trzeciego filaru. Te sprawy nie zostały rozstrzygnięte, tak samo jak program Nuclear Sharing. Generał dopuszcza, że grupa Bergen, jeśli zostanie zdefiniowana jako nowy format w ramach NATO oparty na wschodniej flance, może jednocześnie zdefiniować problem Nuclear Sharing w nowej sytuacji i nowym układzie sił w Europie, jeśli zakończy się wojna w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

Pokój kosztem Ukrainy, zamrożona wojna i polski interes narodowy

Zapytany, jak Europa powinna zareagować na odblokowanie rosyjskiej ropy, za które Trump dostaje po głowie od demokratów i republikanów, Komornicki odpowiedział, że nieemocjonalnie, bo Europa nie może być na kursie kolizyjnym ze strategią i polityką Stanów Zjednoczonych, co osłabiłoby Europę i całe NATO. Podkreślił, że decyzje te zapadły po głębszej analizie, a nie tylko dlatego, że Trump tak powiedział, jak zwykle w swoim stylu, i uwzględniają sytuację USA w przestrzeni geopolitycznej oraz wojny na Bliskim Wschodzie. Amerykanie nie mają innego wyjścia, jak spróbować wygasić wojnę w Ukrainie, co jest głównym celem, nawet kosztem Ukrainy. Ukrainie nie uda się wynegocjować pokoju sprawiedliwego w wymiarze jej potrzeb i celów, bo nie odzyska okupowanych terytoriów, a może jeszcze ostatecznie utracić Donbas, do czego według generała prawdopodobnie wszystko będzie zmierzać.

Dopiero wtedy Putin może zrezygnować z działań zmierzających do ostatecznego wyniszczenia infrastruktury ukraińskiej: nie tylko energetycznej i krytycznej, lecz także przemysłowej i komunikacyjnej. Rosja niszczy mosty na Dnieprze, szlaki i węzły komunikacyjne, by złamać łańcuchy dostaw, i będzie to robić, narażając społeczeństwo ukraińskie na ogromne cierpienie, by złamać fundament rozwoju gospodarczego Ukrainy, której gospodarka jest, jak ocenił, gospodarką upadłą, a także wolę i gotowość społeczeństwa do obrony. Zrobi to praktycznie bez skrupułów, bo przystąpiła do wojny totalnej. Nie służy to także bezpieczeństwu europejskiemu, bo Europa, pomagając Ukrainie, wykłada ogromne pieniądze i musi przygotować się, by wydać w przyszłym roku kolejne blisko 100 mld dolarów (ok. 392,5 mld zł, ok. 89,4 mld euro) na kontynuowanie wojny. Skąd je wziąć, skoro w Europie są poważne problemy społeczne i gospodarcze oraz niepokoje i zmiany polityczne, które mogą nastąpić w Niemczech, Francji i Włoszech, pyta generał.

Trzeba więc według niego wybrać najlepsze rozwiązanie, w którym interesy wygrają w minimalnym zakresie: Ukraina nie będzie do końca zadowolona, Rosja też może nie być. Będzie to wojna niezakończona, zamrożona, ale pozwoli złapać oddech Stanom Zjednoczonym i Europie, by przygotować się do tego, co może nastąpić później. Komornicki podkreślił, że Polska musi widzieć w tym układzie swój narodowy interes na pierwszym miejscu, w kontekście etyki odpowiedzialności, która mówi, że nawet trzeba poświęcić interesy sojusznicze na rzecz interesu narodowego. Polityka i wszelkie działania w tym zakresie muszą być bardzo wyważone, rozsądne i uwzględniać wiele aspektów, w tym uwarunkowania w Stanach Zjednoczonych.

Spór o pozycję Putina i scenariusz ataku na NATO od uderzeń z powietrza

Prowadzący przypomniał, że gen. Roman Polko i gen. Stanisław Koziej powtarzali w rozmowie z nimi, że Putin walczy o przetrwanie, bo nie ma wyraźnego sukcesu w Ukrainie, i zapytał, czy zdjęcie sankcji nie jest dla niego prezentem. Komornicki odpowiedział, że to znów sytuacja wymuszona, i oświadczył, że nie zgadza się z oceną Kozieja i Polki, że Putin jest pod ścianą i nie ma żadnego wyjścia. Nazwał ją niewłaściwą, bo Rosja jest poddana nie tylko amerykańskim, lecz także europejskim sankcjom, a żadna gospodarka europejska ani żadna armia by tego nie wytrzymały. Rosja ma zdolności adaptacyjne i dawno opanowała konwersję potencjału gospodarczego w machinę wojenną, jak w czasie II wojny światowej. Kto tak ocenia, ten według generała nie ocenia właściwie rosyjskiej machiny wojennej, która czerpie siłę ze wszystkich możliwych źródeł i której niczego nie zabraknie do kontynuowania wojny. Na froncie lądowym Rosja może tracić pozycje, wycofywać się i kontratakować, bo wojna nie stawia sobie celu opanowania terytorium Ukrainy.

Generał zwrócił uwagę, że zmienia się charakter wojny, i ocenił, że gen. Grynkewich nie dokonał właściwej oceny jej istoty, bo ciężar przenosi się do przestrzeni powietrznej. Rosjanie mogą zaatakować z zaskoczenia, bo utrzymują w stałej gotowości bojowej, jak powiedział, około jednej trzeciej sił, a miesięcznie produkują około 3000 dronów odrzutowych. Drony równoważą przewagę NATO w środkach napadu powietrznego, a przy tym pozwalają użyć sił i środków natychmiast po naciśnięciu przycisku, a wzdłuż granicy NATO Rosja tworzy sześć rejonów, w których drony będą zgromadzone i gotowe do użycia. Działania wojenne nie rozpoczną się więc od uderzeń wojsk lądowych, grup uderzeniowych pancernych czy zmechanizowanych, lecz od zmasowanych uderzeń powietrzno-rakietowych. Tak jest według niego także na Bliskim Wschodzie: Amerykanie nie są przygotowani do ataku lądowego na Iran, więc agresja rozpoczęłaby się z przestrzeni powietrznej.

Rosyjskie środki napadu powietrznego uderzyłyby według Komornickiego w sposób zmasowany, by wywołać chaos i obezwładnić system kierowania obroną państwa i wojskami NATO oraz infrastrukturę krytyczną i energetyczną. Zgrupowania lądowe weszłyby dopiero po uzyskaniu przewagi w powietrzu, ale nie po to, by zajmować terytorium. Panie redaktorze, to iluzja, powiedział generał, i nie wie, skąd takie spojrzenie u nas, bo żadna armia na świecie nie ma dziś siły, by zająć i utrzymać terytorium państwa europejskiego. Płytkie zajęcie w strefie taktycznej, na przykład w rejonie Podlasia, Warmii i Mazur czy Roztocza, miałoby tylko zająć przestrzeń do ścierania potencjału wojsk lądowych i wywołać w zaatakowanym kraju zmianę władz politycznych i kursu politycznego. Służyłoby temu także działanie w przestrzeni informacyjnej, do którego, jak do wojny hybrydowej, gen. Grynkewich się nie odniósł. Kraje nadbałtyckie mogą zostać zaatakowane poniżej progu wojny, a w nowej strategii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych mówi się, że Amerykanie przystąpią do realizacji artykułu 5, gdy wojna będzie miała charakter intencjonalny, długotrwały i pełnoskalowy.

Komornicki dodał, że wizja operacyjna Grynkewicha odpowiada Polsce z punktu widzenia strategii odstraszania, by do wojny nie doszło i by w przestrzeni, w której znajdują się państwa graniczące z Rosją, które łączy wspólnota zagrożeń, panował pokój, pokojowy rozwój i przetrwanie narodu. To główny cel polityczny, a wojna jest najgorszym, co może być.


Materiał „USA dogadują się z Putinem. Gen. Komornicki mówi wprost: To chłodna kalkulacja” opublikowano w ramach cyklu „Rozmowa naTemat” na kanale „naTemat” na YouTube, liczącym 533 tys. subskrybentów, 15 października 2026.


You may also like

Strona 5 z 131
Strona 5 z 131

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *