Bryłka u Pospieszalskiego: Niemcy chcą Ukrainy w UE dla własnych interesów. Polska traci, frajerzy płacą

Europosłanka Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego Anna Bryłka gościła w programie Jana Pospieszalskiego, gdzie przez prawie dwie godziny omawiała kryzys polsko-ukraiński, ekspansję Niemiec na Ukrainie, mechanizmy Paktu Migracyjnego i kondycję polskiej polityki zagranicznej. Rozmowa obejmowała też kwestie wewnętrzne: sytuację Konfederacji przed wyborami 2027 roku i plany powrotu Bryłki do polityki krajowej.

Zełenski szukał tematu zastępczego

Bryłka oceniła, że decyzja o nadaniu jednostce wojskowej nazwy upamiętniającej bohaterów UPA wynikała przede wszystkim z wewnętrznych problemów ukraińskiego prezydenta — afer korupcyjnych w jego otoczeniu, zatrzymania Jermaka i ucieczki Mindycza do Izraela. Zełenski potrzebował tematu zastępczego i wiedział, że ten gest wywoła reakcję w Polsce. Nie spodziewał się jednak — jej zdaniem — aż tak silnej odpowiedzi.

Jako dowód na zakłopotanie strony ukraińskiej przytoczyła wpis ministra spraw zagranicznych Andrija Sybichy, który napisał, że nazwa pododdziału była wyborem żołnierzy, nie prezydenta, i że nie mieli oni żadnych antypolskich intencji — chcieli tylko uczcić tych, którzy walczyli z imperialną Moskwą. Bryłka odrzuciła tę argumentację: decyzja żołnierzy została zaakceptowana przez prezydenta, a UPA dokonywała ludobójstwa — to nie jest kwestia interpretacji historii, lecz obiektywny fakt historyczny, którego nie można relatywizować tak samo, jak nie można relatywizować Holokaustu.

Ubolewała, że przez wiele lat polskie rządy nie reagowały na narastający kult banderyzmu na Ukrainie. Sama była we Lwowie rok przed rozmową ze Sławomirem Mentzenem podczas kampanii prezydenckiej i widziała wszędzie czerwono-czarne flagi i wielki pomnik Bandery. Polscy politycy jeżdżący na Ukrainę musieli to widzieć — a mimo to milczeli.

Wniosek do Metsoli o odebranie orderu europejskiego

Bryłka poinformowała, że jej grupa polityczna w Parlamencie Europejskim — Patrioci dla Europy — zbiera podpisy pod wnioskiem do przewodniczącej Roberty Metsoli o odebranie Zełenskiemu Europejskiego Orderu Zasługi, który ten otrzymał 19 maja 2026 roku. Na moment nagrania zebrano już kilkadziesiąt podpisów, termin upływał następnego dnia.

Przypomniała, że rok wcześniej jej grupa wnioskowała o minutę ciszy przed posiedzeniem Parlamentu Europejskiego dla uczczenia ofiar rzezi wołyńskiej — Metsola odmówiła. Teraz posłowie z różnych państw zaczynają się interesować napięciem polsko-ukraińskim, bo Polska była dotąd postrzegana jako kraj bezwarunkowo wspierający Ukrainę i brak konfliktów był oczywistością. To zainteresowanie daje szansę na nagłośnienie prawdy o Wołyniu na arenie europejskiej.

Oceniła komunikat polskiej ambasady na Ukrainie jako skandaliczny — stwierdzał on, że każde państwo ma prawo kształtować własną pamięć historyczną i wybierać bohaterów. Bryłka odrzuciła to stanowisko: rzeź wołyńska to nie jest interpretacja historii, to fakt historyczny.

Kontrasygnata Tuska

W kwestii prawnej odebrania orderu Orła Białego Bryłka stwierdziła, że potrzebna jest zgoda premiera i spodziewa się, że Tusk nie będzie miał innego wyjścia — jej zdaniem w polskim społeczeństwie panuje konsensus co do konieczności odebrania orderu, a opór jest marginalny. Pospieszalski wspomniał, że MSZ reagował z krytyką, ale późno i bez radykalnego potępienia banderyzmu ze strony Sikorskiego.

Pakt Migracyjny: moratorium tylko do końca roku

Bryłka wyjaśniła mechanizm Paktu Migracyjnego, który wszedł w życie 12 czerwca 2026 roku. Zakwestionowała zapewnienia rządu, że Polska jest zwolniona z jego stosowania na wiele lat — to jej zdaniem kłamstwo. Polska uzyskała status kraju pod presją migracyjną tylko na drugą połowę 2026 roku, co zwalnia ją z wnoszenia wkładu solidarnościowego wyłącznie do końca tego roku. Jesienią Komisja Europejska ustali nową pulę solidarnościową na rok 2027 i może zakwalifikować Polskę inaczej. Wkład może przyjąć formę przyjęcia imigrantów lub wpłaty 20 tysięcy euro za każdego nieprzyjętego.

Jedynymi krajami, które zapowiedziały całkowitą odmowę udziału w Pakcie, są Słowacja i Węgry — decyzja za czasów Orbana, a co zrobi nowy premier Péter Magyar, pozostaje otwarte.

Bryłka ostrzegła, że procesy demograficzne w Europie Zachodniej, z którymi mierzą się Francja, Holandia czy Belgia, są przez tamtejszych polityków oceniane jako nieodwracalne. Jeśli Polska nie wyciągnie wniosków, skończy tak samo. Sprawa Henry’ego Nowaka — polskiego studenta zamordowanego w Southampton przez obywatela brytyjskiego w drugim pokoleniu — ilustruje, jak system może przedkładać ochronę mniejszości etnicznych nad ratowanie życia ofiary.

Niemcy budują imperium na Ukrainie

Centralne pytanie programu dotyczyło motywów Niemiec. Bryłka odpowiedziała wprost: Niemcy zawsze prowadzą politykę zagraniczną zgodnie z własnymi interesami gospodarczymi i widzą na Ukrainie konkretny interes. Kanclerz Merz nie proponuje nawet standardowej szybkiej ścieżki akcesji, lecz jakiegoś rodzaju stowarzyszenie — formułę, która dałaby Niemcom dostęp do ukraińskiego rynku bez pełnych kosztów rozszerzenia po stronie UE.

Ukraina już teraz funkcjonuje de facto jak kraj członkowski pod względem dostępu do rynku, lecz bez obowiązków — standardy produkcji żywności ma dostosować do europejskich dopiero do 2028 roku. Ukraińskie firmy transportowe działają w Polsce bez konieczności spełniania pakietu mobilności i dyrektywy o pracownikach delegowanych, co czyni je nieuczciwą konkurencją dla polskich przewoźników. Branża TSL odpowiada za 5–6% polskiego PKB i przeżywa gigantyczny kryzys.

Bryłka zaznaczyła, że Konfederacja jest jedyną partią w Polsce sprzeciwiającą się członkostwu Ukrainy w UE. Pozostałe ugrupowania są za, choć unikają rozmowy o konfliktach interesu.

Budżet UE pod presją wyborów

Bryłka ujawniła zakulisowe motywacje pośpiechu w negocjacjach nad budżetem UE na lata 2028–2034. Komisja Europejska boi się wyborów prezydenckich we Francji — jeśli wygra Front Narodowy, cały dotychczasowy układ może się posypać. Dlatego chce zamknąć negocjacje budżetowe przed wyborami, żeby żaden nowy rząd nie miał na to wpływu. W 2027 roku wybory odbywają się w czterech z pięciu największych państw UE — Francji, Polsce, Hiszpanii i Włoszech.

Dla Polski nowy budżet oznacza realne koszty: nowe wspólne podatki unijne, w tym podatek akcyzowy, podatek od odpadów oraz część wpływów z ETS1, które miałyby trafiać do budżetu UE. Polska z racji swojego miksu energetycznego ma wysokie wpływy z ETS1 — częściowe ich oddanie stworzy lukę w budżecie krajowym trudną do załatania.

Bryłka oceniła, że to nowy polski rząd, a nie obecny, powinien akceptować wieloletni budżet UE.

Polska jako frajer

W kwestii stosunków polsko-ukraińskich Bryłka posłużyła się ostrym określeniem: Polska przez lata uprawiała frajerstwo, nie realpolitykę. Import towarów rolnych z Ukrainy, zakaz eksportu ukraińskiego złomu do UE obowiązujący od 1 stycznia 2026 roku, umowa o transporcie drogowym towarów — we wszystkich tych sprawach Ukraina nie zachowuje się jak partner. Atak Zełenskiego na Polskę podczas przemówienia na forum ONZ w 2023 roku, kiedy nazwał Polskę krajem grającym w teatrze Putina podczas embargo zbożowego, spotkał się wówczas z minimalną reakcją — a był to atak na sojusznika na forum całego świata.

Zwróciła też uwagę na gigantyczną skalę turystyki medycznej — Ukraińcy mieszkający na Ukrainie przyjeżdżali do Polski, rejestrowali się i korzystali z bezpłatnej opieki zdrowotnej i świadczeń socjalnych, po czym wracali do domu. Polscy podatnicy płacili za to wszystko, podczas gdy sami mają trudniejszy dostęp do usług medycznych.

Koalicja w 2027 — z PiS-em, nie z KO

Bryłka oceniła, że Konfederacja jest stabilną trzecią siłą na polskiej scenie politycznej z wynikiem około 13–14% w sondażach. Przed wyborami 2027 roku partia pracuje nad kilkunastoma kluczowymi postulatami programowymi, które staną się warunkiem wejścia do ewentualnej koalicji. Koalicja z KO jest wykluczona — programy są całkowicie sprzeczne. Z PiS-em rozbieżności są liczne, ale koalicja jest teoretycznie możliwa, choć PiS sam musi zdecydować, jaką partią chce być.

Pakt senacki z szeroko rozumianą prawicą — PiS, Konfederacją i ugrupowaniem Brauna — oceniła jako realny na poziomie lokalnym, trudniejszy centralnie, bo partia Brauna jest organizacyjnie nieznana i nieprzewidywalna. Zaznaczyła, że sama zamierza wrócić do polityki krajowej i startować do Sejmu w 2027 roku.

W kwestii wewnętrznej Konfederacji wyjaśniła mechanizm odejścia Ewy Zajączkowskiej-Hernig z Nowej Nadziei: to sprawa między nią a Sławomirem Mentzenem, w którą Ruch Narodowy się nie wtrąca, bo taka jest zasada niezależności obu partii koalicyjnych.

Lody za pasek i absurdy Rzecznika Praw Dziecka

W części poświęconej sprawom krajowym Bryłka skomentowała pismo Rzecznika Praw Dziecka do lodziarni w Pszczynie, która od 25 lat rozdaje bezpłatne lody uczniom z czerwonym paskiem. Rzecznik uznał, że akcja może generować nadmierną presję psychiczną i prowadzić do wykluczenia rówieśniczego. Bryłka oceniła pismo jako skandal — właściciel ma prawo robić ze swoją własnością co chce, a nagradzanie za osiągnięcia powinno inspirować, nie być zakazywane.

Przy okazji skrytykowała system kaucyjny jako skrajnie niesprawny: przepełnione kautiomaty, brak obniżek opłat za śmieci mimo zmiany systemu, badania zlecane firmom zarabiającym na tym samym systemie. Zarzuciła Ministerstwu Klimatu konflikt interesów i określiła tłumaczenie krytyki dezinformacją środowiskową jako absurd.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *