Gadowski w Do Rzeczy: z Kijowa wylało się błoto. Wreszcie wiemy, kto jest kim

Waldemar Gadowski — publicysta tygodnika Do Rzeczy — opublikował 25 czerwca 2026 roku komentarz wideo, w którym odniósł się do kryzysu w stosunkach polsko-ukraińskich po odebraniu przez prezydenta Nawrockiego Orderu Orła Białego Wołodymirowi Zełenskiemu.

Wrzód chlusnął w twarz — wreszcie wiemy, kto jest kim

Gadowski ocenił, że przez długi czas nabrzmiewał wrzód czerwono-czarny, aż wreszcie chlusnął Polsce w twarz swoją wydzieliną. Dzięki napięciu wywołanemu decyzją Nawrockiego i reakcji Kijowa na tę decyzję — wreszcie wiemy, kto jest kim i jak należy oceniać reżim w Kijowie. Mamy do czynienia — jego zdaniem — z bardzo nieprzyjaznym Polsce krajem, lansującym ideologię nazistowską i banderowską o wyraźnie antypolskim ostrzu. Na poparcie tej tezy przywołał dane: banderowcy spod znaku tryzuba zamordowali ponad 200 tysięcy Polaków — przeważnie kobiet, dzieci i starców, przeważnie w sposób bestialski — a w tym samym czasie, tocząc rzekomo walki z sowieckimi okupantami, pozbawili życia 8 tysięcy żołnierzy sowieckich. Zestawienie tych dwóch liczb mówi — jego zdaniem — wszystko.

Tyrania fałszu w Polsce przez lata

Gadowski ocenił, że przez długi czas w Polsce trwała tyrania fałszu. Propagandyści z obu stron sceny politycznej — z Prawa i Sprawiedliwości i z Platformy — oraz wynajęci dziennikarze twierdzili, że nie ma na Ukrainie żadnego banderyzmu, a ci którzy o nim mówili i podnosili roszczenia wołyńskie, byli nazywani agentami Putina. W tym samym czasie Jarosław Kaczyński wraz z Jackiem Kurskim jeździli na Majdan i krzyczeli Sława Ukrainie — co na języku banderowskim oznacza — w jego ocenie — tyle co Sieg Heil na języku niemieckim. Stawiał pytanie, czy nie zdawali sobie sprawy z tego co czynią, czy byli aż tak zakłamani.

Gdy nie dało się już ukryć, że banderowcy na Ukrainie stawiają setki pomników zbrodniarzy, nazywają ulice imionami Bandery i Szuchewycza — także w dawnych polskich miastach jak Lwów — zaczęto lansować kolejną tezę: że banderyzm na Ukrainie co prawda istnieje, ale nie jest antypolski, tylko patriotyczny, budujący tożsamość państwa ukraińskiego. Po odebraniu orderu Orła Białego i wylocie błota z Kijowa — błota niskiego poziomu intelektualnego, szowinizmu i nazizmu — poczynając od prezydenta Zełenskiego, a kończąc na różnych urzędnikach tamtejszych instytucji — nie ma już złudzeń, że banderyzm na Ukrainie jest antypolski. Jest przede wszystkim antypolski, a antyrosyjski komponent jest do tego tylko dobudowany.

Zełenski i jego stosunek do Polski

Gadowski przywołał doniesienia poważnych sprawozdawców, według których Zełenski usłyszawszy, że Polska będzie protestowała przeciwko nazwaniu jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA, miał stwierdzić na głos wulgarne słowa pod adresem Polski i Polaków. Zapytał, czy wobec tego człowieka i jego reżimu są jeszcze jakieś złudzenia.

Gadowski przywołał też postać księdza Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego, który w imieniu rodzin wołyńskich upominał się o pamięć o Wołyniu i o pochówki — i usłyszał od prezydenta Andrzeja Dudy, który odwrócił się do niego tyłem: proszę ważyć słowa, księże. Ocenił to jako najbardziej haniebny tekst ostatnich lat. Nieprzypadkowo — dodał — właśnie Andrzej Duda milczy teraz, gdy stosunki polsko-ukraińskie ulegają pogorszeniu.

Renegaci i pytania na przyszłość

Gadowski zwrócił uwagę na to, że Bractwo Gazety Wyborczej staje po stronie Ukrainy przeciwko polskiemu prezydentowi, że pewien były poseł — tajny współpracownik służb — zwrócił swoje odznaczenie stając po stronie Ukrainy. Ocenił, że okazuje się ilu renegatów mamy w Polsce — ludzi, dla których polska racja stanu nic nie znaczy.

Postawił pytania, które — jego zdaniem — należy sobie szybko stawiać i jeszcze szybciej udzielać na nie dobrych odpowiedzi: czy mamy zamknąć oczy na narastający szowinizm ukraiński wewnątrz Polski, na piątą kolumnę ukraińską, która będzie przeciwko Polsce wykorzystywana. Ocenił, że dziś największy konflikt, jeśli chodzi o polskich sąsiadów, mamy z Ukrainą — być może nawet większy niż z Rosją, choć z Rosją jest wielowiekowy i obarczony wieloma tragicznymi wydarzeniami.

Zakończył refleksją: prawda istnieje, kłamstwo trzeba wymyślić. Prawda przebija się przez korpus kłamstwa i pokazuje swoje oblicze — i wobec tej prawdy należy układać cały program państwa polskiego oraz odnosić realne strategie jego działania.


Komentarz dostępny na kanale Tygodnika Do Rzeczy na YouTube, liczącym ponad 129 tysięcy subskrybentów. Materiał opublikowany 25 czerwca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *