GTBT: w pułku Skała rekrutów nazywano „jednorazówkami” — zmarło ich co najmniej 26

Odwołanie ministra obrony Mychajła Fedorowa, jego otwarty konflikt z generałem Ołeksandrem Syrskim, ujawnione patologie w pułku szturmowym Skała oraz ostateczna dymisja samego Syrskiego na rzecz generała Mychajła Drapatego — kanał Good Times Bad Times Polska w obszernym raporcie zrekonstruował kulisy najnowszego kryzysu politycznego wstrząsającego Ukrainą.

Trzeci kryzys w trakcie wojny

Autor materiału przypomniał, że w ramach trzeciej już podczas wojny rekonstrukcji rządu funkcję stracił uznawany za reformatora minister obrony Mychajło Fedorow, który tuż po odwołaniu wezwał do dymisji Ołeksandra Syrskiego — co wywołało społeczne protesty w jego obronie. Szeroko krytykowany za sposób prowadzenia operacji i nadmierne straty Syrski kilka dni później sam stracił stanowisko.

Nakreślono szerszy kontekst: rok wcześniej przez ukraińskie miasta przetoczyła się fala masowych protestów przeciwko próbie podporządkowania sobie przez prezydenta instytucji antykorupcyjnych — Zełenski wówczas się wycofał, a demonstracje szybko wygasły. Kilka miesięcy temu kraj wstrząsnął z kolei największy za jego kadencji skandal korupcyjny z udziałem najbliższego otoczenia prezydenta, w tym jego wieloletniego przyjaciela Tymura Mindicza — mimo poważnego uderzenia w notowania Zełenskiego, jedyną realną stratą było formalne odwołanie jego najbliższego współpracownika Andrija Jermaka. Obecnie Kijów zmaga się z dwoma równoległymi kryzysami uderzającymi w siły zbrojne — odwołaniem Fedorowa oraz ujawnieniem patologii w 425. Pułku Szturmowym Skała — które zbiegają się w postaci byłego już naczelnego dowódcy armii.

Dwie skrajnie odmienne wizje armii

Fedorow objął tekę ministra obrony 13 stycznia bieżącego roku i przez kolejne sześć miesięcy, według własnych zapewnień, dążył do unowocześnienia i oczyszczenia podległych mu struktur, stając się dla wielu Ukraińców symbolem budowy nowoczesnej armii i bezkompromisowej walki z korupcją w MON. Przeprowadził roszady kadrowe wewnątrz ministerstwa i zmienił zasady organizacji przetargów, choć krytycy twierdzą, że chodziło jedynie o odcięcie od kontraktów ludzi z nim niezwiązanych. Dążył też do ograniczenia wszechwładzy sztabu generalnego oraz wdrożenia nowatorskich rozwiązań, takich jak zarządzanie polem walki za pomocą algorytmów i modeli matematycznych.

Autor podkreślił, że zderzyły się w ten sposób dwie skrajnie odmienne wizje — Fedorow reprezentował koncepcję nowoczesnej armii opartej w dużym stopniu na systemach bezzałogowych, podczas gdy Syrski uosabiał model prowadzenia wojny zakorzeniony jeszcze w czasach sowieckich, nierozerwalnie związany z szafowaniem życiem żołnierzy. Według ukraińskich mediów różnice te szybko doprowadziły do personalnej rywalizacji, a z czasem otwartej wojny — Syrski oskarżał ministra o przypisywanie sobie cudzych zasług w zakresie skutecznych ataków dronowych na Krym, Fedorow ripostował, że bez jego zaangażowania armia w ogóle nie miałaby czym walczyć z braku bezzałogowców. Generał miał ostatecznie postawić Zełenskiemu ultimatum: albo on, albo Fedorow i jego ludzie. W tym pojedynku silniejszy okazał się generał, choć jego zwycięstwo trwało bardzo krótko — przeprowadzoną kilka dni później rekonstrukcję rządu wykorzystano jako pretekst do dymisji szefa MON.

Sukcesy przypisywane Fedorowowi

Autor wymienił szereg inicjatyw przypisywanych Fedorowowi i jego zespołowi — koncepcję głębokiej dronizacji armii, strategię tak zwanej „ściany dronów” mającej rekompensować niedobory kadrowe masowym użyciem bezzałogowców, utworzenie odrębnego rodzaju sił zbrojnych — Wojsk Systemów Bezzałogowych — oraz plan rozszerzenia uderzeń odwetowych w głąb Rosji. Według wielu źródeł to właśnie Fedorow miał skutecznie przekonać Elona Muska, by w lutym tego roku odciął Rosji dostęp do systemu Starlink, a także zainicjować koncepcję izolacji Krymu za pomocą uderzeń dronowych — choć wokół tego sukcesu istnieje wiele wersji i „ma on wielu ojców”. Zastrzeżono, że wokół części tych inicjatyw zbudowano sprawną machinę propagandową znacząco wyolbrzymiającą ich faktyczną efektywność, niemniej były to zauważalne sukcesy wizerunkowe i militarne, niezbędne Kijowowi na tym etapie wojny.

Autor zaznaczył jednocześnie, że rola cywilnego nadzorcy sektora obronnego ma swoje granice — w realiach wojennych kreowanie strategii i dobór taktyki leżały w gestii wojskowych, a silna narracja podkreślająca kluczową rolę Fedorowa, zwłaszcza w mediach społecznościowych, mogła być w dużej mierze próbą wzmocnienia jego pozycji w negocjacjach z Zełenskim co do dalszej roli w strukturach władzy. Części obiecanych reform, jak całkowite zwalczenie układów korupcyjnych czy gruntowna przebudowa systemu zamówień, Fedorow nie zdołał w pełni przeprowadzić. Udało mu się jednak w marcu zmienić mechanizm składania zamówień na uzbrojenie — wcześniej sztab generalny mógł precyzyjnie wskazywać konkretnego producenta i model sprzętu, co generowało ryzyko korupcyjne; po reformie zapotrzebowanie formułowano wyłącznie na podstawie parametrów technicznych, otwierając rynek dla szerszego grona dostawców. To właśnie uderzenie w dotychczasowe interesy mogło być realną przyczyną, dla której Syrski i jego otoczenie dążyli do dymisji ministra — po odejściu z urzędu Fedorow zwołał pilną konferencję prasową, informując, że dzięki nowym procedurom udało się zaoszczędzić ponad 100 milionów dolarów na samym zakupie amunicji artyleryjskiej, co, jak podkreślił, było jawnym wypowiedzeniem wojny zastanemu układowi.

Oficjalny powód: mobilizacja i „buzifikacja”

Według ukraińskich mediów oficjalnym powodem dymisji Fedorowa, poza konfliktem z Syrskim, miały być błędy w procesie poboru i nieskuteczna mobilizacja — problemy bezsprzecznie realne dla dzisiejszej ukraińskiej armii. Tak zwana „buzifikacja”, czyli przymusowe zgarnianie mężczyzn wprost z ulic, budzi coraz większy opór społeczny, czego symbolem stały się niedawne wydarzenia we Lwowie, gdzie wzburzony tłum zlinczował funkcjonariuszy terytorialnych centrów komplektacji (TCK).

Mimo tego wielu deputowanych, dziennikarzy i komentatorów stoi na stanowisku, że faktycznym powodem usunięcia Fedorowa była obrona wpływów starej gwardii w MON i strukturach dowódczych oraz podjęta przez niego próba przeciwdziałania korupcji. W obronie ministra stanęli analitycy wojskowi, publicyści i sami żołnierze frontowi, a na ulice kilku miast wyszli mieszkańcy — choć protesty nie były liczne, a z wypowiedzi uczestników wynikało raczej, że dymisja posłużyła jako pretekst do zamanifestowania szerszego sprzeciwu wobec polityki Zełenskiego, niż jednoznaczne poparcie dla samego Fedorowa. Manifestacje nie porwały jednak ukraińskiej ulicy na szeroką skalę, na wojskowych nałożono bezwzględny zakaz publicznego komentowania sprawy, a prezydent postanowił przeczekać kryzys.

Polityczny wymiar odwołania Fedorowa

Autor zwrócił uwagę, że odsunięcie Fedorowa mogło mieć podłoże czysto polityczne — był on popularnym liderem, mogącym w przyszłości zagrozić pozycji samego Zełenskiego. Z analogicznych powodów trzy lata wcześniej stanowisko stracił generał Załużny, zastąpiony przez Syrskiego. Spodziewano się, że na nowego ministra obrony Zełenski nominuje Ihora Klymenkę — kandydatura ta nie uzyskała jednak wystarczającego poparcia w Radzie Najwyższej, a Klymenko został skierowany do kierowania Radą Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. W tej sytuacji generał Jewhen Chmara został powołany na pełniącego obowiązki ministra obrony, sprawując tę funkcję do czasu przedstawienia i zatwierdzenia przez parlament stałego ministra — co, z powodu przerwy w zwykłych posiedzeniach Rady, może nastąpić dopiero w sierpniu. Analogiczne rozwiązanie zastosowano w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdzie obowiązki szefa resortu powierzono dotychczasowemu wiceministrowi Andrijowi Sybisze — technicznie oznacza to, że dwa kluczowe resorty pozbawione są obecnie stałych kierowników.

Iluzja całkowitego zastąpienia żołnierzy dronami

Równolegle do głosów poparcia dla Fedorowa znacznie głośniej wybrzmiewały żądania dymisji Syrskiego — uczestnicy protestów masowo zestawiali obie postacie: Syrskiego oskarżanego o szafowanie życiem ludzi i odpowiedzialnego za tak zwane „mięsne szturmy”, oraz Fedorowa kojarzonego z dążeniem do zminimalizowania liczby ofiar poprzez zastępowanie piechurów dronami. Autor zaznaczył jednak wprost, że wizja całkowitego zastąpienia człowieka na froncie przez bezzałogowce jest w obecnych realiach mrzonką i ułudą, w którą zmęczone wojną rodziny żołnierzy chciały uwierzyć, licząc na bezpieczny powrót swoich bliskich do domów. Choć rola dronów na polu walki stale rośnie, robotyzacja nie eliminuje potrzeby zaangażowania komponentu ludzkiego — nie dziwi jednak, że zarówno żołnierze, jak i ich rodziny, wybierają wizję Fedorowa i szansę na powrót do domu zamiast perspektywy wysokiego prawdopodobieństwa śmierci w kolejnych szturmach na linię drzew czy pojedyncze zabudowania zrujnowanej wsi w Donbasie. Podobnie uderzenia dronów dalekiego zasięgu na rosyjskie rafinerie, choć nie zmieniały bezpośrednio sytuacji na linii styku, dawały Ukraińcom nadzieję i poczucie, że są w stanie zadać agresorowi dotkliwe ciosy.

Zarzuty Fedorowa wobec sztabu generalnego

Podczas wspomnianej konferencji prasowej Fedorow otwarcie krytykował sztab generalny i Syrskiego, przytaczając między innymi przykład wstrzymania uderzeń na mosty łączące Krym z okupowanym Zaporożem — powodem miało być ręczne przeniesienie odpowiedzialnej za te sukcesy jednostki na inny odcinek tylko dlatego, że kojarzono ją z ministrem. O kulisach tej decyzji mówił doradca Fedorowa, Serhij Sternenko, cytowany w materiale: dowódca pododdziału, który zorganizował te uderzenia, nie był w pełni „człowiekiem Syrskiego”, więc gdy zaczął odnosić sukcesy, został wysłany na inny kierunek — bo, jak ujął to Sternenko, „po co niszczyć logistykę przeciwnika, skoro robi to człowiek nie w pełni lojalny wobec dowództwa”.

Fedorow punktował Syrskiego również za niedokończoną reformę systemu dowodzenia i nieudolne próby wprowadzenia szczebla korpusów — potencjał poszczególnych związków taktycznych jest, jego zdaniem, skrajnie nierówny: część działa efektywnie z wypracowaną własną filozofią dowodzenia, inne toną w chaosie organizacyjnym i permanentnych roszadach. Kolejnym zarzutem było sztuczne rozczłonkowywanie brygad, których bataliony rozrzuca się po różnych odcinkach frontu i czasowo podporządkowuje innym dowództwom, co uniemożliwia precyzyjne ustalenie realnego potencjału bojowego jednostek. Fedorow zaatakował Syrskiego również za sposób zaopatrywania jednostek — lojalni wobec generała dowódcy mają otrzymywać zaopatrzenie na bieżąco, a ci, którzy się sprzeciwili, są go pozbawiani, przy czym cały proces jest sterowany ręcznie przez samego Syrskiego. Poruszył też kwestię odpowiedzialności — w ukraińskim systemie za porażki dowódców obwinia się najniższe szczeble dowodzenia zamiast wyciągać wnioski z błędów, a oficerowie odnoszący sukcesy bywają izolowani lub karani, gdyż ważniejsza od realnych dokonań okazuje się bezwzględna lojalność wobec przełożonego.

Krytyka wymierzona w samego Fedorowa

Autor zaznaczył, że o ile trudno polemizować z częścią uwag Fedorowa, o tyle należy dostrzec również słuszne głosy krytyki wymierzone w niego samego. Minister miał arbitralnie narzucać siłom zbrojnym rodzaje zamawianego uzbrojenia niezależnie od deklarowanych przez sztab generalny potrzeb — w ten sposób zwiększono zamówienia na systemy bezzałogowe kosztem amunicji artyleryjskiej, mimo że to wojskowi, nie oderwany od realiów frontu cywilny zwierzchnik przebywający setki kilometrów od linii walk, powinni lepiej znać własne potrzeby. Kolejnym argumentem przeciwko Fedorowowi było nieskuteczne zarządzanie procesem mobilizacji — zakładał on masowe ściągnięcie na Ukrainę najemników, jednak model ten nigdy nie był nawet bliski realizacji, stanowiąc, obok zastąpienia żołnierzy dronami, kolejną mrzonkę.

Odpowiedź Syrskiego: „Moim zadaniem jest wojna”

20 lipca, w dłuższym tekście zatytułowanym „Moim zadaniem jest wojna”, Syrski osobiście odpowiedział na część zarzutów Fedorowa, stawiając własne zarzuty w jego stronę. Zwrócił uwagę na podział zadań między MON a naczelnym dowódcą — to ten drugi odpowiada za sytuację na froncie i obraną strategię, w tym uderzenia dalekiego zasięgu czy koncepcję izolacji Krymu, zaznaczając przy tym, że strategia nie jest kolejnym postem w mediach społecznościowych i z natury nie może być jawna. Wskazał na fałsz przekonania o słuszności koncepcji pełnej dronizacji armii, podkreślając, że drony są tylko jednym z elementów systemu, a armia potrzebuje wszystkich pozostałych jego elementów, by skutecznie walczyć. Poruszył też kwestię mobilizacji i nieskuteczności rozwiązań mających zwiększyć liczbę ochotników, zwracając uwagę, że część środków przeznaczonych na ten cel została przez MON wydana na zakup kolejnych dronów, co miało być przyczyną problemów z płatnościami dla żołnierzy, stanowiących ostatnio odrębny temat medialny. Skrytykował też nowe warunki kontraktów dla wojska zaprezentowane ponad miesiąc wcześniej przez zespół Fedorowa — według głównodowodzącego podpisało je jedynie około 2000 żołnierzy.

Radziecka kultura dowodzenia i „gwardia osobista” Syrskiego

Sam Syrski znajdował się pod potężnym ostrzałem krytyki ze strony żołnierzy, rodzin poległych oraz zachodnich i ukraińskich analityków. Głównym zarzutem wobec niego było przyjęcie i trwanie w radzieckiej kulturze prowadzenia wojny, a także rosnące straty ludzkie i nieliczenie się z życiem żołnierzy poprzez wprowadzenie modelu „mięsnych” formacji i prowadzonych przez nie szturmów. Sternenko alarmował, że sztab generalny kompletnie nie brał pod uwagę poziomu strat i nie prowadził żadnych rzetelnych analiz w tym zakresie — dopiero Fedorow próbował wymusić zmianę tych procedur. Aktywista relacjonował, że w niektórych formacjach należących do tak zwanej „gwardii osobistej” Syrskiego sytuacja jest na tyle zła, że — jak to ujął — „nie zostało zbyt wiele czasu, jeśli nadal będziemy tak traktować ludzi”.

Skandal w Pułku Skała: „jednorazówki” i sfałszowane przyczyny śmierci

Społeczny sprzeciw wobec metod Syrskiego potęgują ujawnione niedawno skandale dotyczące sił zbrojnych. Pierwszy, ujawniony przez ukraiński portal Babel, dotyczył systemowych nadużyć w 425. Pułku Szturmowym Skała — drobiazgowe śledztwo dziennikarskie opisało przypadki bicia i katowania rekrutów, poniżania ich oraz krępowania. Przymusowo zmobilizowanych z ulic mężczyzn dowództwo określało pogardliwie „jednorazówkami” — jak wyjaśnił jeden z nich, oznacza to „jedno wyjście na front i koniec”.

Autor przywołał obszerny fragment reportażu, w którym anonimowy, bity instruktor z doświadczeniem bojowym opisywał przypadki, gdy znęcano się nad ludźmi na stanowiskach tyłowych z powodu awarii Starlinka lub błędów w dokumentacji — łamano żebra, jak mówił, „po prostu przy wszystkich na odprawie”, widział też, jak zmobilizowanych szczuto psami. Jak ujawniono, w ciągu zaledwie sześciu miesięcy poprzedzających publikację, w centrach szkoleniowych pułku zmarło co najmniej 26 rekrutów, zanim w ogóle trafili na front — przyczyny zgonów fałszowano, wpisując do dokumentacji na przykład zapalenie płuc. Reportaż skupił się przy tym wyłącznie na etapie szkolenia, pomijając dramat na samej linii frontu, gdzie jednostka ponosi gigantyczne straty. Żołnierze mają otrzymywać broń dopiero bezpośrednio przed wyjściem na szturm, co wynika z panicznej obawy dowództwa przed tak zwanym fraggingiem, czyli likwidacją własnych oficerów przez podwładnych.

Skalę strat potwierdził też materiał kanadyjskiej stacji CBC, w którym jeden z podoficerów ujawnił, że będąc dowódcą od siedmiu miesięcy, przez jego jednostkę przewinęło się około dwóch tysięcy mężczyzn, z czego trzech czwartych już tam nie ma. Sternenko w swoich materiałach dodawał opisy celowego porzucania rannych, egzekucji, wybijania zębów za słabe wyniki na strzelnicy podczas szkolenia oraz rozkazów atakowania przez pola minowe czy ostrzału własnych pozycji.

Autor wyjaśnił, że Pułk Skała, rozbudowany osobistym staraniem Syrskiego do rozmiarów dywizji, jest elementem koncepcji budowy wyspecjalizowanych jednostek szturmowych — otrzymuje dużą część nowo zmobilizowanych rekrutów i regularnie przydzielany jest do wysoko ryzykownych operacji szturmowych, ponosząc przy tym ponadprzeciętnie wysokie straty. Jednostki te tworzą tak zwaną „Armię Syrskiego” — grupę podległą mu bezpośrednio, którą dowodzi na podstawie ręcznych rozkazów, wysyłając jej elementy na poszczególne odcinki frontu w celu poprawy sytuacji taktycznej kosztownymi kontratakami, przypominającymi rosyjskie „mięsne szturmy”. Do pewnego momentu duża część strat Skały była ukrywana poprzez przenoszenie jej żołnierzy do podporządkowanego jej 210. Batalionu Obrony Terytorialnej, co pozwalało ograniczyć straty jednostki na papierze.

Porwanie i zabójstwo cywilów przez żołnierzy 155. Brygady

Drugi ujawniony niedawno skandal dotyczy grupy powiązanej z dowódcą 155. Brygady Zmechanizowanej, pułkownika Stanisława Łuczanowa — jego żołnierze włamali się do domu dwóch cywilów we wsi Kałyniwka w obwodzie kijowskim w nocy z 27 na 28 czerwca, porwali ich, przewieźli do sąsiedniego obwodu połtawskiego i zabili. Według doniesień medialnych Łuczanow miał zorganizować porwanie i zabójstwo z powodu hałasu motocykli, którymi mężczyźni jeździli po wsi, przeszkadzającego jego żonie. Sama 155. Brygada związana jest z szeregiem wcześniejszych kontrowersji, jak masowe dezercje żołnierzy podczas szkolenia we Francji, nieskuteczne dowodzenie czy wysokie straty na froncie — istotnym detalem jest fakt, że aresztowany dowódca był wcześniej szefem sztabu w Skale i dowodził podległym jej 210. Batalionem Obrony Terytorialnej. Jak relacjonował jeden z żołnierzy, Łuczanow dowodząc tym batalionem wysłał wszystkich na śmierć, „całkowicie wyzerował” cały pododdział.

Kulisy dymisji: Zełenski rozważał odwołanie Syrskiego już wcześniej

Te patologie zrodziły lawinę spekulacji o możliwym odwołaniu głównodowodzącego. Jak informował Financial Times, Zełenski poważnie rozważał taki krok już po pierwszych protestach po dymisji Fedorowa, jednak pozycja Syrskiego wydawała się wtedy silna — zdołał on obsadzić sztaby większości korpusów i brygad lojalnymi wobec siebie oficerami, a łączyły go dodatkowo bliskie relacje osobiste z prezydentem. Jak się wówczas wydawało, perspektywa jego dymisji stałaby się realna dopiero wtedy, gdy gniew społeczny zacząłby bezpośrednio zagrażać pozycji samego Zełenskiego — wtedy, podobnie jak wcześniej w przypadku Jermaka, prezydent byłby gotów pozbyć się bliskiego współpracownika, by utrzymać własną pozycję. Tak się ostatecznie stało wieczorem 21 lipca.

Autor przestrzegł jednak przed przecenianiem skali ulicznych protestów zwolenników Fedorowa oraz internetowych wojen fanów i przeciwników Syrskiego — w sieci mamy do czynienia z potężną kampanią dezinformacji z obu stron. Oponenci generała, obok słusznej krytyki, niesprawiedliwie odmawiają mu kluczowej roli w skutecznej obronie Kijowa w lutym i marcu 2022 roku, natomiast dowódcy brygad mieli otrzymać odgórny rozkaz publikowania w mediach społecznościowych filmów z wyrazami poparcia dla naczelnego dowódcy. Ta polityczna awantura uderzy w i tak nadszarpnięte zaufanie społeczne do prezydenta, wpisując się w niekończący się ciąg afer wokół „Bankowej” — jak dotąd żadna z nich nie zachwiała jednak władzy Zełenskiego, a ten w sytuacji przyparcia do ściany konsekwentnie gotów jest poświęcać swoich przyjaciół i najbliższych sojuszników dla ratowania siebie.

Przebieg finalnej decyzji

W weekend Zełenski opublikował krótkie nagranie, informując, że „słyszy, co mówią ludzie”, zapowiadając zmiany w armii. Chwilę później przeprowadził rozmowy z generałami Drapatym i Apostołem oraz spotkał się z generałem Horbatiukiem, oferując im prawdopodobnie stanowiska szefa sztabu i naczelnego dowódcy. W poniedziałek 20 lipca rozmowy kontynuowano, ale bardzo szybko pojawiła się informacja, że Drapatyj odmówił przyjęcia funkcji naczelnego dowódcy, a oficjalne konto sztabu generalnego poinformowało, że Syrski pozostaje na swoim stanowisku. Już jednak dzień później ogłoszono, że Syrski utracił stanowisko, a nowym naczelnym dowódcą został Drapatyj, który od czerwca ubiegłego roku był dowódcą połączonych sił zbrojnych Ukrainy, a wcześniej zajmował stanowisko dowódcy wojsk lądowych.

Czy zmiana dowódcy realnie coś zmieni

Autor zastrzegł, że w piątym roku wojny i w obecnych warunkach na polu bitwy wymiana głównodowodzącego może realnie niewiele zmienić na korzyść ukraińskich sił zbrojnych, a wręcz stać się przyczyną silnych perturbacji i chaosu związanych z wymianą dziesiątek oficerów ściśle związanych z Syrskim. Ukrywane przed opinią publiczną gigantyczne straty ludzkie oraz archaiczny styl dowodzenia generała były dla ukraińskich sił zbrojnych poważnym problemem — sytuacja staje się szczególnie krytyczna w obliczu planowanej na jesień kolejnej fali mobilizacji w Rosji. Gwałtowne wzmocnienie rosyjskiego potencjału w momencie, gdy walki o Donbas wkraczają w decydującą fazę, przy nierozwiązanych ukraińskich problemach mobilizacyjnych i stale rosnących stratach, może doprowadzić do załamania linii obrony na przedpolach kluczowych twierdz w zachodniej części obwodu donieckiego — zwłaszcza że Rosjanie znajdują się już około 8 kilometrów od granic Kramatorska, a długa bitwa o Konstantynówkę zakończyła się rosyjskim sukcesem i właściwym upadkiem tego miasta.

Sytuację pogarsza dramatyczny stan ukraińskiej obrony przeciwlotniczej po wyczerpaniu zapasów rakiet do systemów Patriot — w przypadku kilku ostatnich rosyjskich ataków pociskami balistycznymi Ukraińcy zdołali zestrzelić jedynie po kilka z kilkudziesięciu wystrzeliwanych w poszczególnych atakach, tak jak podczas nocnego uderzenia na Kijów z 18 na 19 lipca. Ukraina przeżywa więc kolejny kryzys polityczny związany z osobą swojego prezydenta w sytuacji, gdy przebieg walk na frontach nie daje władzom w Kijowie najmniejszych powodów do optymizmu.


Materiał poprowadził narrator kanału Good Times Bad Times Polska. Raport „Syrski kontra Fedorow. Walka o przyszłość ukraińskiej armii” dostępny na kanale Good Times Bad Times Polska na YouTube, liczącym 564 tys. subskrybentów. Opublikowany 23 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *