Imielski i Solska w „Bez trybu”: spór o skalę pomocy Polski dla Ukrainy

Nowe

Justyna Dobrosz-Oracz rozmawiała w programie „Bez trybu” (TVP Info) z Romanem Imielskim, zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, oraz publicystką Joanną Solską. Centralnym punktem rozmowy był zarzut hipokryzji wobec Prawa i Sprawiedliwości w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Spór o 15 miliardów złotych

Prowadząca zapytała wprost, czy PiS wstydzi się, że pomagało Ukrainie i przekazywało jej broń. Jeden z polityków partii odpowiedział, że nie, ale zaznaczył, że Prawo i Sprawiedliwość krytycznie ocenia obecne działania władz Ukrainy, dodając, że „nie sposób jednoznacznie popierać stanowiska prezydenta”. Prowadząca przywołała wypowiedzi Mateusza Morawieckiego, który mówił, że Polska musi bronić Ukrainy, bo inaczej sama padnie łupem Putina, i zapytała, czy to stanowisko się zdezaktualizowało. Polityk PiS odpowiedział, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski, nic się nie zmieniło, a Ukraina pełni rolę bufora bezpieczeństwa — jednocześnie podkreślił, że ważna jest też „prawda historyczna”.

Drugi z rozmówców z PiS, zapytany o to samo, odpowiedział, że partia niczego nie zaprzecza, ale należy rozróżnić dwa etapy: pierwszy, gdy zagrożone było samo istnienie państwa ukraińskiego (wtedy Polska była w zasadzie jedynym krajem w Europie, który realnie pomógł Ukrainie), i etap obecny, w którym — jego zdaniem — sytuacja jest inna, bo linia frontu się ustabilizowała, a Ukraina otrzymała 90 mld euro pożyczki z Unii Europejskiej, więc dalsza pomoc powinna odbywać się „na zasadach rynkowych”. Padło też stwierdzenie, że tak zwani „ruscy agenci” (czyli PiS) przekazali 90 proc. całej pomocy dla Ukrainy, a ekipa Donalda Tuska zaledwie 10 proc., mimo że to właśnie ich PiS nazywa rosyjskimi agentami.

Prowadząca dopytywała, co się realnie zmieniło, skoro wojna trwa nadal, a rosyjskie media zaczęły mówić już nie o „operacji specjalnej”, lecz wprost o wojnie, co budzi obawy o możliwość dalszej eskalacji. Polityk odpowiedział, że front się zatrzymał i linia nie może zostać przełamana, więc pomoc może teraz odbywać się na innych zasadach.

Reakcja komentatorów: „hipokryzja”

Roman Imielski ocenił te wypowiedzi jako przykład hipokryzji, jakiej „naprawdę nawet nie słyszał”. Zwrócił uwagę, że obecna linia frontu ustabilizowała się już jesienią 2022 roku, a PiS rządziło jeszcze długo po tym momencie i było wtedy dumne z pomocy dla Ukrainy. Przypomniał również, że to właśnie rząd PiS wysłał do Ukrainy uzbrojonych, umundurowanych funkcjonariuszy policji do rozminowywania terenów odzyskanych przez siły ukraińskie — w całkowitej tajemnicy, bez informowania opinii publicznej. Sprawa wyszła na jaw przypadkowo, dzięki dziennikarskiemu ustaleniu Szymona Jatczaka z Wirtualnej Polski, co później potwierdziła policja. Imielski podkreślił, że pochwalił wtedy PiS za tę decyzję.

Joanna Solska skomentowała określenie „pomoc na zasadach rynkowych”, mówiąc, że coś takiego jak „pomoc na zasadach rynkowych” po prostu nie istnieje — to, o czym mówi polityk PiS, to zwykły handel.

Zwrot polityczny i Konfederacja

Prowadząca pokazała rozmówcom archiwalne wypowiedzi polityków PiS sprzed lat, kontrastujące z obecną retoryką, pytając o przyczynę tak wyraźnego zwrotu. Imielski i Solska ocenili zgodnie, że wypowiedzi PiS w tej sprawie są „tworem sondażowym” — partia pod koniec swoich rządów zmieniła nastawienie z proukraińskiego na zdecydowanie chłodniejsze, rywalizując o elektorat z Konfederacją, która rozgrywa scenę polityczną antyukraińskością. Prowadząca zauważyła, że to Konfederacja, a nie PiS, konsekwentnie od początku wojny prezentowała stanowisko krytyczne wobec pomocy Ukrainie — przywołując słowa posła Grzegorza Brauna sprzed lat, jednocześnie zaznaczając, że sam Sławomir Mentzen w 2022 roku mówił o konieczności zbrojenia Ukrainy, a dziś twierdzi, że nigdy tego nie powiedział.

Order Orła Białego i wypowiedzi Budanowa

Poruszono również wątek napięć wokół polityki historycznej — decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego w związku z kontrowersjami wokół gloryfikacji UPA na Ukrainie. Imielski ocenił, że prezydent Ukrainy, świadomy politycznych konsekwencji dla rządu Donalda Tuska, uprzedził ten ruch i błyskawicznie odesłał order jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem decyzji przez Nawrockiego.

Odniesiono się też do wypowiedzi szefa wywiadu wojskowego Ukrainy, Kyryła Budanowa, określonych przez prowadzącą jako „skandaliczne”. Imielski ocenił jednak, że po dokładnym zapoznaniu się z tą wypowiedzią nie znajduje w niej niczego skandalicznego — jego zdaniem tłumaczy ona w pewnym sensie stanowisko Zełenskiego, choć zastrzegł, że nie usprawiedliwia ukraińskiego prezydenta, bo to gra polityczna: notowania Zełenskiego są dziś niewysokie, zwłaszcza na zachodniej Ukrainie, częściowo z powodu korupcji, a częściowo dlatego, że nigdy wcześniej nie wspierał nacjonalizmu, co zmieniło się dopiero w ostatnim roku. Imielski przypomniał przy tym, że ulice i pomniki Stepana Bandery istnieją na Ukrainie od dawna, a ustawa regulująca tę kwestię obowiązuje od 2010 roku — dopiero teraz, po użyciu przez ukraińskich urzędników nazwy jednostki UPA, sprawa została w Polsce wykorzystana przez Karola Nawrockiego do gestu odebrania orderu, co Imielski nazwał „bardzo nieodpowiedzialnym”.


Rozmowa Justyny Dobrosz-Oracz z Romanem Imielskim („Gazeta Wyborcza”) i Joanną Solską w programie „Bez trybu”, kanał TVP Info (527 tys. subskrybentów), emisja 8 lipca 2026.


You may also like

Strona 1 z 75
Strona 1 z 75

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *