Jak mafie zrosły się z polityką: od łodzi podwodnej dla kolumbijskiego kartelu po zabójstwa oligarchów — Bojke w „Końcu Świata”

Arleta Bojke przypomina, jak wyglądała ukraińska polityka w latach 90., gdy mafia doniecka i mafia dniepropietrowska walczyły o wpływy, a zabójstwa na zlecenie dotykały najpotężniejszych ludzi w kraju. Przywołuje m.in. biznesowego króla Donbasu i byłego prezesa Szachtara Donieck, ciała znajdowane w zastygłym betonie lub ukryte w kopalniach, walizki z walutą w półspalonych samochodach oraz byłych premierów wśród osób podejrzewanych o takie zlecenia.

Przypomnienie tamtych lat może zdaniem autorki materiału pomóc w zrozumieniu dzisiejszej ukraińskiej polityki. Pokazuje bowiem, jak wyglądało życie na Ukrainie w latach 90., skąd wzięli się oligarchowie i jak mafie zrosły się z polityką. Część postaci z tej historii pozostaje w ukraińskiej polityce do dziś.

Donieck w latach 90.: strach, porachunki i próba sprzedaży łodzi podwodnej kartelowi z Kolumbii

W jednym z wydań donieckiej gazety „Gorod” („Miasto”) z 1995 roku ukazało się ogłoszenie, w którym mieszkańcy zwracali się do przestępców, zabójców i innych bandytów z prośbą, by swoje porachunki załatwiali między sobą, ale zostawili w spokoju zwykłych obywateli. Prosili też o zaprzestanie strzelanin z karabinów i granatników w miejscach publicznych odwiedzanych przez ludzi. Narratorka wyjaśnia, że w Doniecku i pozostałych miastach Donbasu panował wtedy strach. To był czas mafijnych rozliczeń, powszechnych zabójstw na zlecenie i bezkarnych kradzieży na dużą skalę, a samo wyjście z domu do sklepu czy na spacer budziło lęk.

Pierwsze ukraińskie ugrupowania mafijne pod wieloma względami nawiązywały do gangów z Ameryki Łacińskiej. Różnica polegała na tym, że tam zawiązywały się w ramach rodziny, a na Ukrainie w ramach grup przyjaciół. Kontakty z Ameryką Łacińską zostały uwiecznione w mafijnej historii kraju. Pochodzący z Odessy Leonid Feinberg, znany jako Lyosha Tarzan, Leon Barr czy Lew Panamski, oskarżony o handel narkotykami, ludźmi i bronią, zasłynął jednak czymś innym: próbą sprzedaży sowieckiej łodzi podwodnej kolumbijskiemu kartelowi. Jednostka miała służyć do przewożenia narkotyków. Zgłosił się do niego w tej sprawie kolumbijski baron narkotykowy Juan Almeida, a Feinberg podjął wyzwanie.

W przywołanej wypowiedzi jednego z szefów mafii opisano, jak zadzwonił do przyjaciela pracującego w rządzie i zapytał, czy może kupić łódź podwodną. Usłyszał w odpowiedzi pytanie, czy z rakietami, czy bez, i zrozumiał wtedy, że w następnym tygodniu naprawdę pojadą po łódź. Feinberg i Almeida rzeczywiście udali się do Rosji. Sprzedający Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę, że sprawa może skończyć się międzynarodowym skandalem i sankcjami, ale uznali, że uzyskane pieniądze wynagrodzą im te chwilowe niedogodności. Krążą nawet słuchy, że gdy dowiedzieli się, że ktoś oferuje 35 mln dolarów (ok. 137,4 mln zł, ok. 31,3 mln euro) za łódź podwodną, spytali niewprost, czy nie ma kupców na broń jądrową.

Po interwencji agentów FBI do sprzedaży nie doszło, ale ten pozorny żart o broni atomowej miał w sobie ziarno prawdy. Po upadku Związku Sowieckiego ilość sowieckiej broni i sprzętu wojskowego na wolnym rynku porażała, a można ją było znaleźć nawet w Afryce. Historia Feinberga była jednak, jak ocenia narratorka, tylko ciekawą anegdotą. Na Donbasie paliwem mafijnej działalności nie były bowiem czołgi ani helikoptery, lecz ciężki przemysł, węgiel i gaz, które zmieniły politykę całej Ukrainy. Narratorka podkreśla, że wydawałoby się odległa historia wciąż ma wpływ na to, co dzieje się dziś na Ukrainie.

Ciężki przemysł Donbasu jako paliwo dla mafii i narodziny oligarchicznych klanów

Donieck, Dniepropietrowsk (dziś Dniepr), Ługańsk i Kramatorsk regularnie trafiają na pierwsze strony światowych mediów od 2014 roku, gdy Rosja zaatakowała ukraiński Donbas, a zajętą część przekształciła w tak zwane republiki ludowe. Wcześniej ten przemysłowy region znany był z czegoś innego: z ciał znajdowanych w zastygłym betonie, walizek z pieniędzmi i spalonych samochodów. Znany był więc z brutalnych gangsterskich porachunków i budujących się na nich potężnych oligarchicznych klanów, które rządzą Ukrainą do dziś. Na początku lat 90. kraj rozdzierały dzika prywatyzacja i podział łupów, a najłakomszym kąskiem był Donbas, serce ukraińskiego przemysłu ciężkiego, o które wielu biło się już w latach 80.

Reformy Gorbaczowa z połowy lat 80. zapoczątkowały w Związku Sowieckim pierwsze kooperatywy, czyli prywatne spółdzielnie. Donbas należał do regionów, które z nieukrywaną radością witały prywatne spółki przejmujące gigantyczną liczbę kopalń i przedsiębiorstw. Serhij Pryjmaczuk, szef milicji w Słowiańsku w latach 1994–1995, zwraca uwagę, że specyfika obwodu donieckiego polegała też na tym, że do kopalń i fabryk zjeżdżali się ludzie z całego byłego Związku Sowieckiego, a wśród nich trafiali się także ci z szarej strefy. Prywaciarze wiedzieli, jak zarobić na potrzebach ludu w czasach kryzysu i pustych półek, jak obchodzić rozpadający się system i wykorzystywać jego wady, na przykład korupcję, a także jak wiele jest do wygrania. Wtedy powstały pierwsze donieckie grupy kryminalne.

W latach 90. nastąpiła próba scentralizowania szarej strefy na Ukrainie, nie jej zlikwidowania, lecz podporządkowania stolicy nowego niepodległego państwa. Peryferie, w tym Donbas, które nie chciały działać na nowych zasadach, były karane, więc doszło tam do serii brutalnych zabójstw. W 1994 roku zaczęły kształtować się pierwsze oligarchiczne klany, a nazwiska ich liderów należały do ludzi, którzy później decydowali o przyszłości całego kraju. Farid Szarafmał z kanału „Znajem 24″ przekonuje, że większość grup przestępczych działała na własny rachunek, bez wsparcia władz, ale ci, którzy szli na współpracę, także ze służbami, robili wielkie kariery: najpierw w nielegalnym biznesie, potem już legalnie. Amnestia, słaba władza i narodziny gospodarki rynkowej dawały takim grupom coraz większy autorytet, a mafiosi pomnażali majątek. Ktoś inwestował w sport, ktoś w kulturę, ktoś skupował fabryki, a ktoś szedł do polityki. Tym właśnie, jak podkreśla Szarafmał, ukraińskie grupy przestępcze różniły się od innych: nie zajmowały się drobnymi sprawami, tylko przejmowały wszystko naraz albo przynajmniej próbowały. Za najbardziej wpływową mafię Ukrainy uchodził klan doniecki.

Kuczma, klan doniecki i układ lojalności w zamian za swobodę działania w regionie

Największą sławę donieckiemu klanowi przyniósł były prezydent Leonid Kuczma. Ołeh Krysztopa, prowadzący kanał „Historia dla dorosłych”, przypomina, że droga polityczna Kuczmy nie była jednoznaczna. W pierwszą kadencję wszedł jako czerwony dyrektor z miłością do Rosji, a szefem kancelarii prezydenta był ukrainofob Tabacznyk. Na tę kadencję przypadły głośne zabójstwa i kryminalne przetasowania, a Kuczma, jak ocenia Krysztopa, odpowiada za stworzenie modelu oligarchicznego. Za jego rządów losy Ukrainy spoczywały nie w rękach obywateli, lecz Kołomojskiego, Achmetowa, zięcia prezydenta Pinczuka i wielu innych wpływowych ludzi, którzy na zbudowanym wówczas systemie dorobili się miliardów.

W 1999 roku Kuczma ubiegał się o drugą kadencję i wiedział, że bez głosów z Donbasu nie utrzyma fotela. Zwrócił się więc o wsparcie do donbaskich elit, w tym do przedstawicieli ukraińskiej mafii. Klan doniecki miał zagwarantować mu lojalność i, co najważniejsze, sfałszowanie wyborów na jego korzyść, a w zamian oligarchowie otrzymali pełną swobodę działania w regionie. Obwód doniecki zaczął samodzielnie wybierać swoich prokuratorów, sędziów i lokalne władze. Szarafmał dodaje, że spraw karnych za czasów Kuczmy było jeszcze więcej, bo gdy uruchomi się taką machinę, trudno ją zatrzymać. Podczas wizyty w Doniecku latem 1998 roku prezydent zadeklarował, że Wiktor Janukowycz pozostanie gubernatorem obwodu tak długo, jak on sam będzie prezydentem. Janukowycz był gubernatorem do 2002 roku, po czym został premierem, a razem z nim wybijali się inni tak zwani gospodarze Doniecka.

Zabójstwo Szczerbania i walka o jego imperium biznesowe

Janukowycza i Kuczmę widzowie zapewne pamiętają, ale od początku lat 90. karty wśród donieckich rozdawał ktoś inny: Jewhen Szczerbań, ukraiński deputowany, lider partii liberalnej i kluczowa postać świata, a raczej półświatka polityczno-biznesowego. Nie było obszaru, którym by się nie zainteresował: metalurgia, rolnictwo, bankowość, budownictwo, paliwa, leki, motoryzacja. Jego międzynarodowe konsorcjum Aton, nazwane na cześć starożytnego egipskiego boga słońca, miało licencję na eksport dwóch milionów ton metalu rocznie. W przywołanej wypowiedzi Szczerbań mówił, że w kampanii wyborczej dużo uwagi poświęcał przemysłowi węglowemu, bo sam jest byłym górnikiem i przepracował w kopalni 21 lat. Jego syn wspominał z kolei, że ojciec często powtarzał, iż rodzina nawet nie wyobraża sobie, jak jest bogata. Tak ogromne bogactwo oznaczało w tamtych warunkach także ogromne ryzyko.

3 listopada 1996 roku Szczerbań wracał z Moskwy i został zabity razem z żoną i bliskimi współpracownikami tuż po wyjściu z samolotu na pasie lotniska. Młodszy syn cudem uszedł z życiem. Jak opisuje ukraiński dziennikarz Serhij Rudenko, zabójstwo natychmiast naruszyło równowagę w regionie i otworzyło przestrzeń, którą od razu zaczęły wypełniać nowe struktury biznesowo-przemysłowe. W pierwszych tygodniach po zniszczeniu imperium Szczerbania, obejmującego m.in. korporację Aton i udziały w Przemysłowym Związku Donbasu, okazało się, że nie da się go uratować. Jewhen Szczerbań junior w swoich publikacjach i w filmie „Spadkobierca” obwiniał m.in. Achmetowa i bliskie mu osoby o odebranie rodzinie kluczowych spółek imperium ojca. Druga strona twierdziła, że zamordowany miał gigantyczne długi, stąd przejęcie wielu spółek, w tym telefonii komórkowej DCC, która stała się bazą dla Life Cell.

Zgodnie ze starą zasadą, że po śmierci jednego króla pojawia się następny, nowym biznesowym królem Donbasu został Rinat Achmetow. Do dziś jest najbogatszym Ukraińcem, choć w wyniku wojny z Rosją stracił najpierw Donieck jako stolicę swojego imperium, a potem Mariupol. Rywalizacja o ukraińskie surowce i zakłady była jednak bardziej skomplikowana, bo nakładała się na nią wielka polityka i walka klanu donieckiego z dniepropietrowskim.

Zabójstwa Momota i Bragina oraz zniknięcie dokumentów i skazanych

Z dokumentów prokuratury wynika, że Szczerbań sprzeciwiał się ekspansji grupy dniepropietrowskiej, czyli Tymoszenko i Łazarenki, na Donbasie, a w szczególności zwalczał monopol gazowy Tymoszenko. W tym celu wraz z innymi przedstawicielami środowiska donieckiego utworzył Przemysłowy Związek Donbasu, który dzięki jego wpływom wśród urzędników stał się monopolistycznym dostawcą gazu w regionie. Akt oskarżenia stwierdza, że uniemożliwiło to koncernowi Tymoszenko wejście na rynek Donbasu. Jednym ze współzałożycieli związku, zrzeszającego setki przedsiębiorstw w obwodach donieckim i ługańskim, był Ołeksandr Momot, doniecki biznesmen i twórca naukowo-komercyjnej firmy Danko. Zginął pół roku przed Szczerbaniem, zastrzelony w tył głowy tuż przed wejściem do klatki schodowej swojego domu. Wspólnym mianownikiem obu zabójstw był nie tylko ten związek, lecz także nazwiska zabójców.

Prokuratura Generalna Ukrainy prowadzi dochodzenie w sprawie domniemanego udziału byłych premierów Julii Tymoszenko i Pawła Łazarenki w zabójstwie Momota z 1996 roku. Zarówno na Szczerbania na lotnisku, jak wcześniej przed domem Momota czekali bandyci z moskiewskiej grupy Kusznira, choć nie ma niezbitych dowodów, że wynajęli ich ci sami ludzie. Strzelali Serhij Kuliew i Wadym Bołockich, obaj skazani na dożywocie i odsiadujący wyrok w więzieniu w Ługańsku. Jeszcze wcześniej na donieckiej czarnej liście znalazł się Achad Bragin, szef jednej z najpotężniejszych grup mafijnych ówczesnego Doniecka. Oficjalnie był prezesem firmy Lux, której chipsy są w sprzedaży do dziś, oraz prezesem klubu piłkarskiego Szachtar Donieck. Jesienią 1995 roku na trybunach Szachtara zginął w wybuchu podłożonej tam bomby, znany pod pseudonimem Grek. Śledczy badali całą serię głośnych zabójstw donieckich oligarchów.

W 2014 roku, w czasie protestów na Majdanie, ówczesny prokurator Wiktor Pszonka kazał przenieść dokumenty ze śledztw, m.in. w sprawie zabójstwa Szczerbania, na Krym, jak ironizuje narratorka, na pewno przypadkiem. Po aneksji Krymu wszystkie te dokumenty zniknęły. Zniknęli też Kuliew i Bołockich, którzy rzekomo uciekli podczas szturmów na więzienie w już okupowanym Ługańsku. Narratorka kwituje to ironicznie: taki zbieg okoliczności. Kryminolog Walerij Kur wskazuje, że wiele przemawia za tym, iż Bołockich żyje i przebywa na terenie okupowanym przez Rosjan.

Sprawa Hetmana: zabójstwo byłego szefa banku centralnego i hipotezy śledczych

Nazwiska Kuliewa i Bołockich pojawiają się także przy zabójstwie Wadyma Hetmana, byłego szefa Banku Narodowego Ukrainy, zastrzelonego w 1998 roku w Kijowie w pobliżu jego mieszkania. Jak relacjonował dziennikarz telewizji TSN, zabójca wsiadł do windy razem z Hetmanem, który około godziny 20 wracał z pracy do domu. Hetman, nazywany ojcem ukraińskiej hrywny i twórcą ukraińskiej giełdy, szykował się do wyborów parlamentarnych, ale jako główną przyczynę jego śmierci podaje się nie polityczną, lecz biznesową. Narratorka zaznacza, że to hipoteza. Ukraiński rynek przygotowywał się do zmiany systemu bankowego, w miejsce małych banków miały wejść duże, z własnym kapitałem, a na drodze do tych zmian stanął właśnie Hetman. Taras Czornowił, były ukraiński deputowany, wskazuje, że byli ludzie, którzy przywieźli na Ukrainę zagraniczny kapitał i chcieli stworzyć banki niepodlegające Bankowi Narodowemu, a Hetman zdecydowanie nie chciał do tego dopuścić.

Mimo upływu lat sprawa jego zabójstwa pozostaje wielką niewiadomą. Kobieta widziana na klatce schodowej minutę przed strzałami nigdy nie została odnaleziona, a policja nawet nie próbowała jej szukać. Prokuratorzy pracujący nad śledztwem po wielu latach uznali, że ślady prowadzą do byłego premiera Pawła Łazarenki, ale żaden wyrok nie zapadł, więc to wciąż hipoteza. Z 160 tomów akt wynika, że życie Hetmana wyceniono na 200 tys. dolarów (ok. 784,9 tys. zł, ok. 178,7 tys. euro), a stawką mogła być niespełniona prezydentura Łazarenki. Ołeksandr Tkaczenko, ukraiński dziennikarz i były minister polityki informacyjnej, ocenia, że zabójstwo negatywnie wpłynęło na sytuację polityczną w kraju, bo Hetman mógł wpływać na rozwój Ukrainy w kierunku demokratycznym. W wypowiedzi z 2008 roku, w której autor nie został podpisany, padło z kolei twierdzenie, że Łazarenko wyprowadzał środki do stref offshore, by po ich wypraniu kierować je z powrotem do kraju i nabywać wszelkie aktywa, jakie uznał za stosowne, i właśnie tu Hetman jako szef międzybankowej giełdy walutowej stanąłby mu na drodze.

Oskarżenia wobec Tymoszenko i Łazarenki, życie Łazarenki w Kalifornii i klany w ukraińskiej polityce do dziś

Nazwiska Tymoszenko i Łazarenki nie pojawiły się przy tych zabójstwach od razu, lecz dopiero po 2002 roku. W 2013 roku formalny zarzut postawiono Tymoszenko, nazywanej Piękną Julią i księżniczką pomarańczowej rewolucji. Narratorka uważa, że najprawdopodobniej stało się tak dlatego, iż jej drogi, a pochodzi ona z Dniepropietrowska, znów skrzyżowały się z tak zwanymi donieckimi. W 2010 roku Tymoszenko stanęła do walki o prezydenturę z Wiktorem Janukowyczem, namiestnikiem Kuczmy z Doniecka, i automatycznie stała się jego wrogiem numer jeden. Głośno mówiła o sfałszowanych wyborach, a w 2011 roku została skazana na 7 lat więzienia za domniemane przekroczenie uprawnień przy podpisywaniu umów gazowych z Rosją w 2009 roku. Wtedy prokuratura, która była na usługach Janukowycza, zaczęła wyciągać sprawy sprzed wielu lat. Tymoszenko zawsze twierdziła, że zarzuty są nieprawdziwe.

Oskarżyciele wypowiadali się wówczas w następujący sposób. Renat Kuźmin, zastępca prokuratora generalnego Ukrainy w latach 2010–2013, mówił w 2012 roku, że prokuratura ma świadka, który wprost wskazuje Tymoszenko i Łazarenkę jako zleceniodawców, którzy sfinansowali zabójstwo Szczerbania. Informacja ta, według niego, nie jest nowa, bo była znana już dziesięć lat wcześniej, ale ukrywano ją przed społeczeństwem z całkowicie zrozumiałych przyczyn. Kuźmin twierdził, że prokuratura bezspornie udowodniła, iż pieniądze, z których Tymoszenko kupowała drogą biżuterię, futra i samochody oraz opłacała restauracje i hotele, pochodziły z tego samego konta, z którego zapłacono za zabójstwo Szczerbania. Według niego świadek zeznał też, że w 2005 roku, przebywając w Stanach Zjednoczonych, złożył przed specjalnie powołanym organem zeznania o tym, że Łazarenko i Tymoszenko w zmowie popełniali przestępstwa na terytorium Ukrainy, a wszystkie te dane znajdują się w posiadaniu amerykańskich służb specjalnych. Zastępca prokuratora generalnego dodawał ponadto, że prokuratura sprawdza informacje świadka, iż oboje zlecili zabójstwo Momota, zabitego kilka miesięcy przed Szczerbaniem, a obaj zamordowani biznesmeni mieli konflikt interesów z Tymoszenko. Sprawdzano także, jaki związek Tymoszenko i Łazarenko mieli z zabójstwem Hetmana.

Na życie Pawła Łazarenki w 1996 roku także przeprowadzono zamach. Był nieudany: na trasie przejazdu ówczesnego premiera umieszczono bombę w studzience kanalizacyjnej, a uszkodzone zostały dwa samochody z jego konwoju. W 1999 roku Łazarenko uciekł do Stanów Zjednoczonych, jeszcze przed odebraniem mu przez Radę Najwyższą immunitetu poselskiego. Za oceanem został skazany na dziewięć lat więzienia za blisko trzydzieści przestępstw i wyszedł na wolność w 2012 roku. W tym samym roku oświadczył, że zamach z 1996 roku zorganizował Aleksandr Wołkow, pierwszy asystent prezydenta Kuczmy. Narratorka komentuje, że w ten sposób koło się zamyka: klan doniecki walczył z klanem dniepropietrowskim. Po wyjściu na wolność Łazarenko kupił w Los Angeles dom za 6,5 mln dolarów (ok. 25,5 mln zł, ok. 5,8 mln euro) od Ediego Murphy’ego. Mieszka w Kalifornii do dziś i o ile nie popełni ciężkiego przestępstwa, będzie mógł cieszyć się urokami wolnego świata do końca życia.

Tymoszenko, której przypisywano nie tylko zawodowe związki z Łazarenką, zdecydowała się natomiast na lokalny patriotyzm: nie opuściła Kijowa ani Rady Najwyższej. Znów znalazła się jednak pod ostrzałem, gdy Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy, czyli NABU, postawiło jej zarzut przekupywania ukraińskich deputowanych w zamian za głosy w poszczególnych głosowaniach. Przyzwyczajenia zmienić trudno, a pokazanie całej skali korupcji i powiązań mafii, biznesu i polityki na Ukrainie w jednym odcinku jest, jak podkreśla narratorka, niemożliwe, zarówno ze względu na skalę, jak i na czas trwania tych powiązań w różnych konstelacjach. Być może dziś klan doniecki nie walczy już z dniepropietrowskim, ale Ukraińcy wciąż walczą nie tylko z Rosją, lecz także między sobą, bo różne klany nadal rywalizują w mniej lub bardziej otwarty sposób. Warto spojrzeć wstecz, by zobaczyć, jak historia zatacza koło.


Materiał przedstawiła Arleta Bojke. Materiał „JAK DONIECK RZĄDZIŁ UKRAINĄ: MAFIA, OLIGARCHOWIE I ZAB*ÓJSTWA NA ZLECENIE. HISTORIA WALKI O WŁADZĘ” dostępny na kanale „Koniec Świata” na YouTube, liczącym 307 tys. subskrybentów. Opublikowany 27 października 2026.


You may also like

Strona 4 z 130
Strona 4 z 130

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *