Witold Jurasz i Agnieszka Bryc omówili w podcaście „Raport Międzynarodowy” Onetu kryzys w relacjach polsko-ukraińskich — jego przyczyny, możliwe wyjścia i szerszy geopolityczny kontekst.
Trzy szkoły myślenia — i żadna nie działa
Jurasz wyróżnił trzy dominujące podejścia do kryzysu. Pierwsze — zmusić Ukrainę do ustąpienia — ocenił jako nierealistyczne: tak samo niemożliwe jak zmuszenie Polaków w latach 90. do przeprosin za Jedwabne. Drugie — ustąpić i przejść nad tym do porządku dziennego — krytykuje za lekceważenie ofiar Wołynia. Trzecie — przegadać problem w komisjach i grupach roboczych — porównał do polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, która przez lata produkowała opasłe tomy, podczas gdy w Rosji nikt ich nie czytał, a rosyjska prokuratura twierdziła, że nie może dokonać rehabilitacji ofiar Katynia, bo „rozstrzelani nie stawili się przed sądem”. Tę samą filozofię — inteligenckiego zagadania — Polska przyjęła później w relacjach z Ukrainą, z podobnym skutkiem.
Wskazał też na fundamentalny problem asymetrii: Ukraińcy, bez względu na osobiste poglądy, zawsze w rozmowach reprezentowali punkt widzenia państwa ukraińskiego. Po stronie polskiej tymczasem jeden mówi w duchu endeckim, drugi giedrojciowskim, jeden jest platformersem, drugi pisowcem. „My po prostu jesteśmy radosnym słowiańskim narodem, który nie prezentuje wspólnej linii. I Ukraińcy nami grają” — przytoczył opinię swojego znajomego z MSZ.
Propozycje: nagroda dla Sprawiedliwych i stypendia dla historyków
Bryc zaproponowała stworzenie polskiej nagrody dla Ukraińców, którzy podczas rzezi wołyńskiej ratowali Polaków — na wzór tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Oceniła, że takie rozwiązanie po pierwsze pokazałoby, że sytuacja po stronie ukraińskiej nie była zero-jedynkowa, po drugie nie pozwalałoby zamiatać tematu pod dywan.
Jurasz dodał do tego pomysł hojnych polskich stypendiów dla ukraińskich historyków zajmujących się ukraińskimi winami — wzorując się wprost na praktyce niemieckiej, gdzie polscy historycy otrzymujący niemieckie granty „czysto przypadkowo” częściej piszą o tym, jak Polacy mordowali Żydów, niż o tym jak Niemcy mordowali Polaków. Zastrzegł jednak, że stypendia muszą być odpowiednio „obudowane” — tak by nie kończyło się na jednorazowej wypłacie, lecz dawało długofalową zachętę.
Granica już przekroczona
Bryc oceniła, że Polska przekroczyła pewien punkt bez powrotu w relacjach z Ukrainą. O ile po 2022 roku dominowała empatia wobec Ukraińców — nawet przy krytycznych uwagach — o tyle teraz następuje trwałe odwrócenie proporcji: przewaga niechęci i krytyki nad empatią. „Już jesteśmy w innym miejscu” — stwierdziła.
Kto na tym korzysta
Jurasz zwrócił uwagę na szerszy kontekst geopolityczny. Jego zdaniem narastający konflikt polsko-ukraiński doskonale wpisuje się w pewien schemat: najpierw „mały reset” z Białorusią — już intensywnie omawiany w przestrzeni medialnej i biznesowej — a potem, w warunkach rosnącej niechęci wobec Ukrainy, łatwiejszy do przeprowadzenia „duży reset” z Rosją. Zaznaczył, że ten kierunek myślenia pojawia się w środowiskach biznesowych i że ktoś aktywnie go promuje — choć ze względów ostrożności nie powiedział wprost, kto. Wskazał, że kontrolowane konflikty polsko-ukraińskie mogą być korzystne dla Berlina jako narzędzie równoważenia polskich wpływów. Zarówno Jurasz, jak i Bryc zaznaczyli, że wobec scenariusza resetu z Rosją — bez względu na to, czy przez Białoruś, czy bezpośrednio — zajmują stanowisko jednoznacznie negatywne.