Krzysztof Nieczypor, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, opisał w materiale OSW, jak dziś wygląda i funkcjonuje Kijów. Był w ukraińskiej stolicy na krótko przed rosyjskimi atakami na kijowskie mosty na początku października. Mówił o ponurej atmosferze miasta pod uporczywymi ostrzałami, rosnącym zagrożeniu ze strony odrzutowych dronów, życiu z aplikacjami ostrzegawczymi w ręku i o tym, że mieszkańcy mimo wszystko starają się zachować dobry humor. Wyjaśnił też, dlaczego w Kijowie wciąż widać młodych mężczyzn i działające lokale, jak Ukraińcy oceniają Wołodymyra Zełenskiego wobec afer korupcyjnych, czy wierzą w zwycięstwo i co myślą o zachodnich partnerach.
Mosty pod siatkami
Narrator materiału przypomniał, że na początku października Rosjanie uderzyli w most południowy w Kijowie. Nagranie wykonane tydzień później pokazuje, jak most północny jest zabezpieczany siatkami antydronowymi. Stolica jest regularnie ostrzeliwana, a jej nastrój diametralnie różni się od tego sprzed dwóch lat.
Odrzutowe szahedy przeciążają obronę
Nieczypor określił atmosferę w ukraińskiej stolicy jako dość ponurą, i to nie tylko z powodu jesiennej aury, lecz przede wszystkim przez dramatyczne rosyjskie ataki powietrzne rakietami i dronami. Najbardziej tragiczne skutki przynoszą ostatnio drony, zwłaszcza nowe szahedy z napędem odrzutowym. Osiągają prędkość nawet 600 kilometrów na godzinę, więc trudno je zestrzelić z wyprzedzeniem, jeszcze przed aglomeracją, i nawet szczątki strąconego drona często spadają na tereny zamieszkałe. Według szacunków w czerwcu Rosja wypuszczała około 350 takich dronów miesięcznie, a w sierpniu i wrześniu już ponad 2800. To w istotny sposób przeciąża obronę przeciwlotniczą i sprawia, że rosyjskie ataki są tak skuteczne. Narrator dodał, że według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego skuteczność strącania takich dronów przekracza 60 procent, co oznacza, że około jednej trzeciej dronów wystrzelonych na Kijów dosięga celów.
Życie z aplikacją w ręku
Pierwszym, dojmującym wrażeniem w Kijowie są według eksperta mieszkańcy, zarówno przechodnie, jak i pasażerowie metra, wpatrzeni w ekrany telefonów. Śledzą w aplikacjach ostrzegawczych, gdzie znajdują się drony i rakiety, bo programy te często bardzo dokładnie je geolokalizują i podają, kiedy i z jaką siłą może nastąpić zagrożenie. Narrator pokazał przykład kanału na Telegramie z zagrożeniami w Kijowie rankiem 8 października i dodał, że w stolicy wprowadzono nowy system ostrzegania z poziomami żółtym i czerwonym. Nieczypor podkreślił, że to uporczywe wpatrywanie się w telefony świadczy o niepokoju i stresie, który stał się codziennością. Od kilku miesięcy ataki odbywają się także w dzień, z zaledwie kilkugodzinnymi przerwami, od przedpołudnia aż do kolejnego ranka. Potęguje to stres, który objawia się większą nerwowością, impulsywnością, częstszą agresją słowną i napięciami w relacjach między mieszkańcami.
„To nie były twoje rakiety”
Mimo dramatycznych warunków mieszkańcy Kijowa starają się według Nieczypora zachować dobry humor. Gdy przyznawał, że w nocy słyszał przelatujące nad miastem rakiety, często słyszał w odpowiedzi, że to bardzo dobrze, bo to nie były „jego” rakiety. Gdyby bowiem były wycelowane w niego, nie usłyszałby ich przelotu. Narrator zwrócił uwagę na fenomen nastrojów: według badań 70 procent Ukraińców uważa się za osoby szczęśliwe. Nieczypor wyjaśnił, że trudne doświadczenia często prowadzą do przewartościowania i docenienia zwykłych aspektów życia oraz bliskich relacji. Poczucie zagrożenia wymusza konsolidację, a nawet solidarność społeczną, a poczucie wspólnoty i możliwości wzajemnego polegania na sobie jest bardzo ważne dla psychicznej odporności.
Dlaczego Ukraińcy się bawią
Narrator przypomniał, że w treściach prorosyjskich i antyukraińskich często pojawiają się nagrania młodych mężczyzn bawiących się na ulicach Ukrainy w czasie wojny. Zaznaczył, że takich materiałów OSW nie publikuje, a pokazywane w filmie ujęcia nagrał sam w latach 2023–2024, ale w wielu miejscach sytuacja wygląda podobnie. Zadał dwa pytania: dlaczego Ukraińcy bawią się w czasie wojny i dlaczego ci młodzi mężczyźni nie walczą. Nieczypor odpowiedział, że wizyty w kawiarniach, spotkania w restauracjach, koncerty, imprezy czy w ogóle życie nocne nie są niczym dziwnym ani kontrowersyjnym. To naturalna reakcja, szukanie wentyla bezpieczeństwa i możliwości odreagowania trudnej sytuacji, więc nie powinno dziwić, że oferta rozrywkowa wciąż działa i ma odbiorców.
Dlaczego młodzi mężczyźni nie są na froncie
Ekspert wyjaśnił, że młodzi mężczyźni rzeczywiście trafiają do armii, ale nie wszyscy w wieku poborowym podlegają służbie. Część korzysta z tak zwanej rezerwacji, czyli odroczenia na czas zatrudnienia w zakładach uznanych za strategiczne dla potencjału obronnego państwa. Inni są żołnierzami na kilkudniowej przepustce. Liczba mężczyzn w wieku poborowym na ulicach może więc dziwić, ale terytorialne centra kompletowania, odpowiedniki polskich wojskowych centrów rekrutacji, działają sprawnie. Nieczypor sam był kilkakrotnie legitymowany. Gdyby nie miał uregulowanego stosunku do służby wojskowej i podlegał poborowi, w ukraińskich warunkach zapewne stanąłby już przed komisją lekarską i dostał termin stawienia się na podstawowe szkolenie wojskowe.
Obwiniają Zełenskiego, ale mu ufają
Narrator przypomniał, że oprócz wojny Ukraina mierzy się z aferami wokół prezydenta Zełenskiego i jego otoczenia. Nieczypor podał, że według badań 72 procent Ukraińców obwinia za tę sytuację bezpośrednio prezydenta, a jednocześnie ponad połowa respondentów darzy go zaufaniem. Ten paradoks traci kontrowersyjny wydźwięk, jeśli wziąć pod uwagę, że Zełenski jest kojarzony przede wszystkim z urzędem prezydenta i uosabia państwowość. Konsolidacja dotyczy więc funkcji głowy państwa, a nie samej osoby, którą obwinia się za destabilizację państwa i jego korupcyjną erozję. Ponad 60 procent Ukraińców wskazuje korupcję jako główny problem kraju.
Rozliczenie po stanie wojennym
Według eksperta będzie to miało konsekwencje w wyborach, które mogłyby się odbyć po zakończeniu stanu wojennego, jeśli dojdzie do porozumienia pokojowego albo przynajmniej zawieszenia broni. Jego rozmówcy w Kijowie byli w tej sprawie zgodni: Zełenski zostanie bardzo skrupulatnie rozliczony nie tylko z każdej afery korupcyjnej z czasu wojny, ale też z tego, jak przygotował państwo, jego organy i społeczeństwo do pełnoskalowej wojny z Rosją. Nieczypor zauważył jednak, że ani afery, ani często niezrozumiałe roszady na najwyższych stanowiskach, w tym zmiany w rządzie, nie są głównym zarzutem wobec prezydenta. Ważną częścią oceny jego rządów są wysiłki na arenie międzynarodowej. Zełenski jest uważany za skutecznego dyplomatę, który zdobywa przychylność Zachodu i wsparcie finansowe oraz militarne, a to zaangażowanie skutecznie przykrywa jego wizerunkowe porażki w polityce wewnętrznej.
Opór mimo braku wody i ciepła
Pytany, czy Ukraińcy wierzą w zwycięstwo, Nieczypor wskazał na przekonanie, że Ukraina wciąż ma potencjał, by skutecznie opierać się najeźdźcy. Według badań 77 procent Ukraińców uważa, że kraj jest w stanie stawiać opór mimo dotkliwych skutków rosyjskich ataków. Prawie 80 procent sądzi, że Ukraina powinna się bronić nawet w razie braku wody, ciepła i energii. Około 60 procent nie zgadza się na rosyjskie żądania, które są de facto żądaniem kapitulacji.
Rozczarowanie Zachodem
Na koniec ekspert opisał stosunek Ukraińców do zachodnich partnerów. Niezbyt rychłe przekazywanie m.in. elementów systemów przeciwlotniczych spotyka się z niezrozumieniem, a nawet rozczarowaniem. Większość Ukraińców uważa, że Zachód ma wystarczający potencjał wojskowy i finansowy, by przechylić szalę zwycięstwa na stronę Ukrainy. Niechęć do przekazywania sprzętu w wystarczającej ilości odczytują więc jako dowód egoistycznych, partykularnych, a czasem cynicznych interesów zachodnich polityków. Nieczypor przyznał, że Ukraińcy nie bez racji wskazują, iż wielokrotnie większy od rosyjskiego potencjał gospodarczy i finansowy Zachodu mógłby zapewnić Ukrainie zwycięstwo.
Zachód jako kozioł ofiarny
Według Nieczypora może to mieć konsekwencje dla nastrojów wobec Zachodu. Część elit w Kijowie będzie zapewne próbowała obarczyć zachodnie elity winą za niekorzystne warunki ewentualnego pokoju, wskazując na niewystarczającą, zbyt powolną lub nieadekwatną pomoc wojskową. Ekspert ocenił, że z pewnym prawdopodobieństwem warunki potencjalnego pokoju nie uwzględnią pełnej integralności terytorialnej Ukrainy, a być może nawet pewnych elementów jej suwerenności. Rozczarowanie takim porozumieniem będzie rodzić resentyment wobec Zachodu, a elity polityczne z pewnością będą to wykorzystywać, przerzucając odpowiedzialność na państwa Europy Zachodniej. Sprzyjać temu będą rosyjska dezinformacja i działania Moskwy, której celem jest właśnie wzbudzanie antyzachodnich i antyeuropejskich nastrojów w ukraińskim społeczeństwie.
Materiał „Kijów – ostrzały, mobilizacja i imprezy na ulicach” dostępny na kanale OSW – Ośrodek Studiów Wschodnich na YouTube, liczącym 275 tys. subskrybentów. Opublikowany 8 października 2026.