Jan Mazurek, dziennikarz Dziennika Wschodniego, podsumował w swoim kanale YouTube narastające napięcie w relacjach polsko-ukraińskich na tle decyzji Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” — i symbolicznej reakcji Lublina, który zdjął z ratusza ukraińską flagę.
Lublin reaguje symbolicznie
Lubelski ratusz wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że „gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej godzi w pamięć historyczną naszego narodu, rani pamięć polskich ofiar i utrudnia budowanie szczerego dialogu między naszymi narodami.” Miasto zaznaczyło jednocześnie, że pozostaje sojusznikiem Ukrainy w jej walce z rosyjską agresją i nie dostrzega sprzeczności między obroną prawdy historycznej a solidarnością z napadniętym narodem.
Nastroje się zmieniły
Mazurek przytoczył dane pokazujące skalę ochłodzenia. W 2022 roku 83 procent Ukraińców miało dobrą opinię o Polakach — dziś odsetek ten wynosi 40–45 procent. Po stronie polskiej badanie CBOS wykazuje, że jedynie 30 procent Polaków żywi pozytywne uczucia do Ukraińców, a według Centrum Mieroszewskiego 51 procent uważa, że skala pomocy udzielanej ukraińskim uchodźcom jest zbyt duża.
Dziennikarz opisał narastające poczucie wśród Polaków, że są gorzej traktowani niż przybysze z Ukrainy — i przytoczył osobistą anegdotę: próbując zapisać się na kurs na prawo jazdy w Lublinie, dowiedział się, że szkoła jazdy prowadzi zajęcia wyłącznie po ukraińsku, bez kursu w języku polskim. Zaznaczył, że tego typu doświadczeń jest w polskim społeczeństwie „zatrważająco dużo”.
Zełenski grał wobec Polski nieczysto
Mazurek przypomniał szerszy kontekst polsko-ukraińskiego ochłodzenia, powołując się na książkę Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim”, w której anonimowi dyplomaci i ministrowie relacjonują, że ukraiński prezydent potrafił krytykować Polskę i prezydenta Dudę w rozmowach z Donaldem Trumpem — który wielokrotnie traktował Zełenskiego jak petenta. Jako szczególnie wymowny przykład przytoczył majową wizytę w Kijowie, podczas której Tusk podróżował osobnym wagonem niż liderzy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii — według dyplomaty cytowanego przez Parafianowicza decyzję tę podjął osobiście szef protokołu dyplomatycznego Zełenskiego.
UPA — pułapka nacjonalizmu
Mazurek nie unika tematu ukraińskiego nacjonalizmu. Przypomniał, że OUN i UPA odpowiadają za śmierć blisko stu tysięcy polskich cywilów — bestialskie mordy, tortury i masakry. Jednocześnie przytoczył reportaż Ziemowita Szczerka z frontu w Gazecie Wyborczej, w którym autor opisuje ukraińskich żołnierzy noszących nazistowską symbolikę i relacjonuje, że na nieśmiałe pytanie o zakaz takich symboli otrzymał odpowiedź: „Nawet jeśli faktycznie gdzieś w naszych siłach zbrojnych są te nacki, to dlaczego mamy ich wyrzucać z armii? Niech bronią ojczyzny.”
Mazurek skomentował to słowami Ryszarda Kapuścińskiego, który w „Imperium” z 1993 roku pisał, że światu grożą trzy plagi: nacjonalizm, rasizm i religijny fundamentalizm — wszystkie łączy agresywna, wszechwładna irracjonalność. Dziennikarz zaznaczył, że pułapka nacjonalizmu jest wszędzie taka sama — i że Polska ma pełne prawo reagować na ukraiński nacjonalizm tak jak Lublin, zdejmując flagę w geście szacunku dla własnej historii.
Jednocześnie Mazurek zastrzegł, że z perspektywy domowej kanapy trudno komukolwiek w pełni zrozumieć realia wojny — i że ukraińscy żołnierze, tak jak opisani przez Szczerka i w powieści Szczepana Twardocha „Nul”, to ludzie po ciężkich przejściach, wątpiący, wodzeni na rzeź przez skorumpowanych dowódców, bijący się w słusznej sprawie odpierając rosyjską agresję.