Prowadzący kanału Martinn rozmawiał z analitykiem geopolitycznym Filipem Dąb-Mirowskim w „Raporcie Specjalnym” poświęconym kryzysowi polsko-ukraińskiemu, motywacjom prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, sporowi o Order Orła Białego, a także aktualnej sytuacji na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Kryzys polsko-ukraiński nie służy nikomu poza Rosją
Dąb-Mirowski ocenił, że obiektywnie rzecz biorąc, obecny kryzys w relacjach polsko-ukraińskich nie służy nikomu poza Rosją, wpisując się w kremlowską politykę dzielenia sojuszników na wschodniej flance NATO. Podkreślił wzajemne uzależnienie Polski i Ukrainy jako dwóch największych terytorialnie państw regionu, będących głównymi przeszkodami dla rosyjskiego projektu neoimperialnego, zapowiedzianego przez Kreml w grudniu 2021 roku (żądanie wypchnięcia NATO i Zachodu „za Łabę”). Zaznaczył, że mimo doraźnych sporów, w tle toczy się rozgrywka na dziesięciolecia, decydująca o przyszłości regionu.
Dlaczego Zełenski zdecydował się na eskalację
Dąb-Mirowski przedstawił hipotezę, że decyzja Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA mogła być częściowo przypadkowa (Zełenski mógł nie spodziewać się aż tak silnej reakcji Polski), ale jej utrzymywanie jest świadomym „graniem pod publiczkę” — zbieraniem głosów najbardziej nacjonalistycznego elektoratu przed zbliżającą się rozprawą wyborczą. Ocenił, że wojna zbliża się do etapu wyczerpania obu stron, a prowadzona przez Ukrainę kampania uderzeń dronowych i rakietowych w głąb Rosji (deklarowana jako plan „40 dni” mający zmusić Putina do rozmów) przynosi wymierne efekty, co skłania Kijów do ustawiania pola gry pod ostateczne negocjacje — stąd też presja na Białoruś i twardsza retoryka wobec Polski.
Rozliczenie wyborcze i rywalizacja z Załużnym
Dąb-Mirowski wskazał, że dla samego Zełenskiego zbliża się czas rozliczeń politycznych po siedmiu latach rządów — pytania o opóźnioną mobilizację mimo wcześniejszych ostrzeżeń wywiadowczych, a także zarzuty korupcyjne. Przypomniał, że Zełenski wezwał do Kijowa generała Wałerija Załużnego (ambasadora w Londynie) i zapytał go wprost, czy zamierza kandydować na prezydenta — Załużny potwierdził zamiar startu, mimo propozycji wysokich stanowisk (w tym stanowiska premiera za pośrednictwem Rustema Umerowa) w zamian za rezygnację. Dąb-Mirowski ocenił, że w wyścigu wyborczym Zełenski jest na słabszej pozycji ze względu na zarzuty korupcyjne i błędy strategiczne, mimo niekwestionowanych zasług w organizowaniu oporu na początku wojny.
Teoria o celowym zniechęcaniu do Ukraińców w Polsce
Prowadzący przywołał krążącą teorię spiskową, według której Zełenski miałby celowo dążyć do „obrzydzenia” Ukraińców przebywających w Polsce, by wywołać niechęć społeczną i skłonić ich do powrotu do kraju. Dąb-Mirowski skwitował to stwierdzeniem, że teorii na temat prywatnych motywacji Zełenskiego krąży wiele — od rzekomego „imperializmu ukraińskiego” po celowe skłócanie obu narodów.
Ukraiński Panteon Narodowy — ambiwalentna ocena
Dąb-Mirowski ocenił ustawę o Panteonie Narodowym Ukrainy jako ambiwalentną — z jednej strony mogłaby ograniczyć swobodę decyzyjną skrajnych polityków (jako przykład podał mera Lwowa, znanego z antypolskich i probanderowskich wypowiedzi), z drugiej strony niesie ryzyko, że obok postaci niekontrowersyjnych znajdą się przedstawiciele OUN. Zaznaczył, że Kyryło Budanow promował tę ustawę i był wysłany do Warszawy w poszukiwaniu polubownego rozwiązania sporu o order, ale wrócił „z niczym”.
Kandydaci do Panteonu akceptowalni dla Polski
Rozmówcy zastanawiali się, kto poza generałem Markiem Bezruczką — uznanym za bezdyskusyjnego kandydata ze względu na obronę Warszawy w 1920 roku i lata spędzone później w Polsce — mógłby trafić do Panteonu jako postać niebudząca sprzeciwu Polski. Wymienili hetmana Petra Konaszewicza-Sahajdacznego oraz, z zastrzeżeniami, Bohdana Chmielnickiego, przywołując jego deklarację, że nie toczy wojny z Rzeczpospolitą — co Dąb-Mirowski określił jako w istocie wojnę domową między Rusinami, choć zauważył, że skutkiem porozumień zapoczątkowanych przez Chmielnickiego było ostateczne wejście wschodniej Ukrainy we wpływy rosyjskie.
Krytyka decyzji o odebraniu Orderu Orła Białego
Dąb-Mirowski jasno ocenił decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego jako bezsensowną i kontrproduktywną — nie przyniosła zamierzonego efektu przejęcia kontroli nad narracją, ponieważ ukraińska strona odesłała otrzymane wcześniej polskie odznaczenia, oddając Zełenskiemu „ostatnie słowo” w tej wymianie symbolicznych gestów. Wskazał też na niezręczność samej konstrukcji — order przyznano całemu narodowi ukraińskiemu za bohaterstwo, ale w praktyce odebrał go tylko prezydentowi. Zaznaczył jednocześnie, że w momencie przyznawania orderu (na fali sympatii społecznej po pierwszym roku wojny) była to zrozumiała decyzja swojej epoki, a wymiana odznaczeń była wówczas wzajemna (także prezydent Andrzej Duda otrzymał wtedy ukraińskie odznaczenie).
Alternatywne, bardziej racjonalne środki nacisku
Dąb-Mirowski ocenił, że rozsądniejszym narzędziem nacisku byłaby twarda postawa w konkretnych sprawach transakcyjnych — np. wstrzymanie przekazania samolotów MiG w odpowiedzi na niewywiązanie się Ukrainy z obietnicy przekazania technologii dronowej. Skrytykował też brak systematycznego wysyłania polskich grup roboczych wojskowych na front w celu zbierania bezpośredniego doświadczenia bojowego, określając to zaniechanie jako poważniejszy błąd niż brak konkretnych technologii.
Krytyka braku strategii i polityki informacyjnej Polski
Obaj rozmówcy zgodnie skrytykowali brak polskiej strategii wobec Ukrainy — Dąb-Mirowski ocenił, że polska polityka sprowadza się do „chciejstwa”, by Ukraińcy nas lubili i traktowali jak mentorów, zamiast konkretnego planu wykorzystania obecności dwóch milionów ukraińskich migrantów w Polsce do budowania relacji (np. poprzez edukację historyczną w szkołach). Skrytykował też powtarzalną retorykę polskich polityków akcentującą wyłącznie oczekiwanie wdzięczności od Ukrainy. Ocenił, że brakuje w Polsce dedykowanego aparatu analityczno-informacyjnego (np. przy Kancelarii Prezydenta), który monitorowałby przestrzeń informacyjną i koordynował spójną, przemyślaną reakcję na kryzysy, zamiast impulsywnych, nieskoordynowanych decyzji bez planu eskalacji.
Odrzucenie tezy o „polskim kolonializmie”
Dąb-Mirowski zdecydowanie odrzucił pojawiające się w ukraińskich komentarzach określenie Rzeczpospolitej jako „kolonizatora” ziem ukraińskich — zaznaczył, że była to struktura, w której szlachta ruska pełniła najwyższe funkcje państwowe (łącznie z tronem), a spolonizowanie się elit (podobnie jak w przypadku Litwinów) wynikało z naturalnej roli języka polskiego jako lingua franca, nie z przymusu kolonialnego czy niewolnictwa.
Sytuacja na froncie: najlepsza dla Ukrainy od 2024 roku
„Sytuacja na froncie”:
Rozmówcy szczegółowo omówili aktualną sytuację militarną. Dąb-Mirowski zastrzegł, że nie można jeszcze mówić o jakimkolwiek pozytywnym przełomie — Rosja wciąż zdobywa teren (upadek Konstantynówki, trwające walki o Stepnohirsk, zagrożenie dla Słowiańska i Kramatorska), a Ukraina nie dysponuje już rezerwami strategicznymi porównywalnymi do tych sprzed operacji kurskiej. Ocenił jednak, że mimo to jest to obiektywnie najlepsza sytuacja dla Ukrainy od 2024 roku pod względem wymiany ciosów i proporcji strat — Ukraina prowadzi skuteczne lokalne kontrataki (m.in. pod Hulajpolem), wykorzystując przewagę w dominacji powietrznej na poziomie dronowym oraz taktykę drobnych grup szturmowych wspieranych precyzyjnym rozpoznaniem. Przywołali szacunki strat w proporcji nawet 8:1 lub 20:1 na niekorzyść Rosji w niektórych sektorach frontu, wskazując na skuteczność jednostek szturmowo-dronowych (np. 425. pułku). Zaznaczyli, że rosyjskie dowództwo systematycznie zaniża straty i zniekształca mapy sytuacyjne na potrzeby propagandowe.
Rosyjska propaganda wewnętrzna i sfałszowane meldunki
Rozmówcy szerzej omówili zjawisko rosyjskich „wojenkorów” (blogerów wojskowych, np. Rybar) korygujących wcześniejsze triumfalistyczne doniesienia o rzekomych podbojach, gdy okazuje się, że były to jedynie lokalne, ograniczone kontrataki wykonywane siłami, które i tak już znajdowały się na danym odcinku frontu. Przywołali wcześniejsze przypadki czystek wśród dowódców 3. Armii rosyjskiej po ujawnieniu sfałszowanych meldunków o rzekomym zdobyciu miejscowości takich jak Siwersk, podobną czystkę wśród dwudziestu dowódców w rejonie Łymania, a także niedawne rosyjskie doniesienia o „wyzwoleniu” miejscowości takich jak Hulajpole czy Lisna, oddalonych o 8 km od faktycznej linii frontu.
Uderzenia w głąb Rosji i rosnąca produkcja dronów
Dąb-Mirowski poinformował o rosnącej skuteczności ukraińskich uderzeń dalekiego zasięgu (w tym pocisków Flamingo docierających m.in. w rejon Wołgi oraz testowanego pocisku FP-9, który doleciał w okolice Moskwy), planowanej produkcji nawet 7 milionów dronów w tym roku, a także o narastających problemach logistycznych i paliwowych Rosji, mogących wymusić kolejną falę mobilizacji, w tym potencjalne naciski na państwa Azji Centralnej i Kaukazu, by zamykały granice młodym mężczyznom.
Taktyka „bycia w ruchu” i przykłady historyczne
Dąb-Mirowski rozwinął tezę, że na współczesnym polu walki utrzymanie pozycji w bezruchu oznacza niemal pewne namierzenie i zniszczenie przez artylerię lub bomby lotnicze — żołnierze muszą pozostawać w ciągłym ruchu, by przetrwać. Zilustrował to sceną z filmu „Helikopter w ogniu” (Black Hawk Down), w której jeden z komandosów tłumaczy, że pozostanie w jednym miejscu oznacza niemal pewną śmierć. Prowadzący dodał do tego historyczną analogię — odwrót armii Fryderyka Wielkiego spod Pragi, wymuszony przez austriackie oddziały odcinające linie zaopatrzenia — jako ilustrację tezy, że armia pozbawiona logistyki, niezależnie od potencjału, traci zdolność do dalszej walki.
Wypowiedź Trumpa na G7 i scenariusz usunięcia Putina
Dąb-Mirowski przywołał wypowiedź Donalda Trumpa na szczycie G7, w której miał on pochwalić skuteczność ukraińskich uderzeń w głąb Rosji i opowiedzieć się za integralnością terytorialną Ukrainy — co skłoniło stronę rosyjską do sygnalizowania gotowości powrotu do rozmów. Rozmówca spekulował też żartobliwie (zastrzegając, że nikomu nie życzy źle) o scenariuszu usunięcia Putina przez najbliższe otoczenie na wzór następstwa po Stalinie, co pozwoliłoby Rosji zrzucić odpowiedzialność za błędy wojenne na jedną osobę i „wyjść z twarzą” z konfliktu, otwierając drogę do odbudowy relacji z Zachodem.
Perspektywy negocjacyjne i przyszłość Rosji
Rozmówcy ocenili, że Rosja, nawet w scenariuszu formalnego „zwycięstwa”, pozostanie z wyniszczoną gospodarką, stratami demograficznymi i międzynarodową izolacją — jedyną drogą do odzyskania inwestycji zachodnich i technologii byłaby wymiana układu politycznego oraz wycofanie się z większości okupowanych terytoriów. Dąb-Mirowski przywołał też ryzyko związane z ewentualnym włączeniem się Białorusi do wojny pod naciskiem Moskwy, zauważając, że Alaksandr Łukaszenka balansuje między Rosją a Chinami (wizyty w Wałdaju i Pekinie), starając się zachować pewną niezależność, i przewidywał, że pełne zaangażowanie Białorusi mogłoby skończyć się dla Łukaszenki utratą kontroli nad własną armią na rzecz Rosji.
Zakończenie: potrzeba pragmatyzmu zamiast emocji
Podsumowując, Dąb-Mirowski zaapelował o wygaszenie medialnej wojny na słowa z ukraińskimi komentatorami w mediach społecznościowych, przyznając się do osobistych doświadczeń hejtu mimo własnego zaangażowania w pomoc Ukrainie (otrzymanych dyplomów za wsparcie zbiórek), i wezwał do przyjęcia bardziej pragmatycznego, transakcyjnego podejścia w relacjach polsko-ukraińskich — z jasno określoną listą oczekiwań i przygotowanymi scenariuszami na różne warianty rozwoju sytuacji, w tym na wypadek zaangażowania Białorusi w konflikt.
Rozmowę prowadził gospodarz kanału Martinn z udziałem Filipa Dąb-Mirowskiego. „Raport Specjalny” dostępny na kanale Martinn na YouTube, liczącym 56,6 tys. subskrybentów. Opublikowany 6 lipca 2026.