Wolski o Wojnie: front nadal ciężki, ale nie beznadziejny — oraz jak Ukraińcy „sami sobie zrobili to, czego nie udało się Rosjanom przez cztery lata”

Autor kanału „Wolski o Wojnie” w cotygodniowym raporcie z wojny (21 czerwca – 6 lipca 2026) omówił sytuację na froncie, sprawę pocisków Patriot i samolotów MiG-29 dla Ukrainy, a główną część odcinka poświęcił szczegółowej analizie przyczyn kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich ostatnich trzech tygodni.

Front: Krym, Zaporoże, Konstantynówka

Autor omówił mapę sytuacyjną. Na Krymie ukraińska próba izolacji półwyspu traci na skuteczności, ponieważ Rosjanie zwiększyli dostawy — choć bezdeszczowy lipiec i sierpień mogą sprawić, że głównym problemem półwyspu stanie się nie paliwo, lecz woda. Na Zaporożu front pozostaje bez większych zmian, z niewielkimi ukraińskimi uderzeniami na południu. W rejonie Pokrowska front został częściowo „odpuszczony” na rzecz kierunku Konstantynówki — Rosjanie zajęli teren wzdłuż zbiornika wodnego aż do rzeki, tworząc ukraiński „worek”, ale wojska ukraińskie skutecznie kontrolują centrum miasta. Na północy Rosjanie prowadzą silne uderzenia w kierunku pierwszego pasa twierdz broniących dostępu do Słowiańska i Kramatorska, z intensywnym użyciem kierowanych bomb lotniczych — do samego Kramatorska droga pozostaje jednak daleka. Pod Łymaniem Ukraińcy prowadzą małe, ale zauważalne kontruderzenie zmniejszające rosyjski występ. Na północy trwa też stopniowe zmniejszanie rosyjskiego „worka” wokół Kupiańska.

Kącik czytelniczy: „Atamania UPA” Edwarda Prusa

Autor polecił trudną do zdobycia książkę „Atamania UPA” Edwarda Prusa z 1988 roku — egzemplarz z własnej biblioteki, podpisany niegdyś przez jego zmarłego dziadka, ofiarę ukraińskiej eksterminacji (który przeżył). Zaznaczył, że książka, mimo że przeszła przez sito komunistycznej cenzury i jest przez to miejscami zniekształcona, dobrze opisuje początki UPA i jej cele.

Odtajnienie donacji dla Ukrainy i sprawa pocisków Patriot

Autor omówił zapowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącą odtajnienia — po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem — pełnej listy polskich donacji dla Ukrainy z lat 2022–2026, o czym na bieżąco informowany był prezydent (najpierw Andrzej Duda, potem Karol Nawrocki). Zaznaczył sceptycznie, że wątpi, by ujawniono wszystko, zwłaszcza dane liczbowe dotyczące konkretnych typów amunicji. Skomentował też zapowiedź premiera o zleceniu SKW zbadania, kto „intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych” w związku z wcześniejszym ujawnieniem faktu przekazania Ukrainie pocisków do systemów Patriot — zaznaczając żartobliwie, że informacja ta była już wcześniej publicznie znana z wielu niezależnych źródeł (w tym z jego własnego kanału, niemieckiego „Die Welt” i wywiadu samego Kosiniaka-Kamysza). Ocenił, że nie powinno się ujawniać szczegółowych danych o przekazanym sprzęcie (np. dokładnych typach amunicji), by nie ułatwiać przeciwnikowi oszacowania polskich zapasów — zaznaczając przy tym, że Polska przekazała Ukrainie m.in. miliardy sztuk amunicji strzeleckiej oraz, w koalicji z Hiszpanią, Niemcami i Belgią, około 30 rakiet Patriot.

MiGi-29: fakty i mity

Autor szczegółowo wyjaśnił kontrowersje wokół wycofywanych polskich MiGów-29. Sprostował, że maszyny te nie mają być złomowane, lecz wycofane i składowane — są to wyeksploatowane, wymagające remontu samoloty, wcześniej zmodernizowane o natowskie środki łączności, które musiałyby zostać wymontowane przed ewentualnym przekazaniem (żaden kraj nie wysyła na Ukrainę natowskich systemów łączności). Ocenił krytycznie doniesienia Onetu, według których Ukraińcy po obejrzeniu maszyn zażądali, by ich remont sfinansowała strona polska — na co Polska słusznie się nie zgodziła. Zaznaczył, że MiGi wciąż mogłyby latać i miałyby pewną wartość dla Ukrainy (w zeszłym tygodniu Ukraińcy stracili trzy MiGi-29, w tym jeden trafiony rosyjską rakietą powietrze-powietrze z dystansu blisko 200 km), ale dziś Ukraina ma ciekawsze alternatywy — kilkanaście zakontraktowanych Gripenów, kolejne Miraże, sporą liczbę F-16 — łącznie zbliżając się do stu nowoczesnych samolotów wielozadaniowych.

Autor doprecyzował, że rosyjskie rakiety powietrze-powietrze dalekiego zasięgu (z dystansu 150–200 km) skutecznie trafiają duże, kontrastowe cele bez nowoczesnych systemów walki radioelektronicznej (Su-27, Su-24, MiG-29), natomiast są znacznie mniej skuteczne wobec ukraińskich F-16 wyposażonych w zachodnie systemy walki radioelektronicznej — zaznaczył jednak, że ta przewaga prawdopodobnie się zmniejszy, gdy Rosjanie dostosują głowice naprowadzające rakiet do posiadanych przez Ukraińców systemów obrony.

Mit ukraińskiej „cudownej broni” dronowej

Autor obszernie zdemistyfikował narrację o rzekomo unikalnej ukraińskiej technologii dronowej, która miała być przedmiotem wymiany za MiGi. Wyjaśnił, że im wyższa klasa drona, tym większy w nim udział zachodnich podzespołów i modułów (Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Chiny) — nawet pociski dalekiego zasięgu typu Flamingo to w istocie „składaki” oparte na starych silnikach (np. z Ałbatrosa), nawijanych kadłubach z włókna węglowego, żywcem wsadzonych bombach lotniczych FAB-1000 i systemach nawigacji GPS dostarczanych z Zachodu. Ocenił, że prawdziwymi „perłami w koronie” Ukrainy są nie technologie, lecz ogromna baza danych z milionów godzin nagrań z dronów (cenna do trenowania modeli AI i głowic obserwacyjnych) oraz unikalne know-how doktrynalne i szkoleniowe dotyczące funkcjonowania na współczesnym polu walki. Przywołał w tym kontekście zapowiadane na targach MSPO nowe polskie drony Gladius 2 i Gladius 3 firmy WB, mające wykorzystywać autonomiczne systemy atakujące, do których trenowania potrzebne są właśnie takie dane.

Autor wspomniał o osobie określonej jako „Madziar”, która odwiedziła Ukrainę, zobaczyła na miejscu, jak faktycznie wygląda współczesne pole walki i dlaczego Ukraińcy stosują takie, a nie inne rozwiązania — po powrocie spotkała się jednak z „murem niezrozumienia” ze strony polskiej, podsumowanym postawą typu „u was tak, bo musicie, ale u nas to inaczej”, co bardzo tę osobę poirytowało. W bezpośrednim nawiązaniu do tego, autor ocenił jako poważny błąd, że Polska nie zbudowała choćby kilku eksperymentalnych jednostek będących możliwie wiernym „klonem” ukraińskich rozwiązań dronowych, by je przetestować we własnych warunkach — zaznaczył, że Polska realizuje własną, odrębną „trzecią drogę” w dronizacji wojska, ale wyraził wątpliwość, czy jest to droga słuszna.

Ocenił, że Ukraińcy nigdy nie wymieniliby swojego know-how i baz danych za „kilkanaście starych MiGów” — cała sprawa miała dotyczyć jedynie wąskich, konkretnych szczegółów technicznych, a do zerwania umowy doszło z powodu żądania sfinansowania remontu samolotów przez Polskę.

Trzy (lub cztery) podłoża retoryki antyukraińskiej w Polsce

Autor przedstawił własną analizę źródeł narastającej w Polsce retoryki antyukraińskiej. Pierwszym podłożem jest rosyjska propaganda internetowa, masowo i tanio prowadzona, dążąca do zmniejszenia wsparcia dla Ukrainy poprzez podsycanie wzajemnych resentymentów historycznych (w tym akty wandalizmu wobec pomników i nagrobków po obu stronach granicy) — zaznaczył, że wśród kont internetowych atakujących Polaków część to prawdopodobnie rosyjskie boty, ale znaczna część to autentyczni Ukraińcy. Drugim podłożem jest zbijanie kapitału politycznego przez część polskiej prawicy, dla której Ukrainiec jest „złem wcielonym” — autor zwrócił uwagę, że ta sama część sceny politycznej rzadko krytykuje Rosję, co uznał za symptomatyczne. Trzecim podłożem są autentyczne, uzasadnione zaszłości historyczne — jako potomek ofiar czystki na Wołyniu autor przyznał wprost, że przemawia do niego retoryka warunkująca wejście Ukrainy do UE od rozliczenia się ze zbrodni UPA, przywołując precedensy blokowania akcesji Macedonii Północnej (spór o nazwę) oraz wymuszenia przez UE na Chorwacji rozliczenia z ideologią Ustaszy przed przystąpieniem do Unii.

Czwarta hipoteza: celowe działania strony ukraińskiej

Autor przedstawił własną, zastrzeżoną hipotezę, że część retoryki antyukraińskiej w Polsce może być efektem celowych działań ukraińskich, mających zniechęcić Ukraińców do emigracji do Polski po wojnie — kraj ten będzie potrzebował ludności do odbudowy i będzie chciał zapobiec exodusowi do najbliższego kulturowo i językowo kierunku emigracyjnego. Przywołał analogię do brytyjskiej kampanii antypolskiej przed Brexitem, po której liczba Polaków w UK spadła z około miliona (2016) do 650 tysięcy. Podał dane: z przejściowych 2–2,5 mln Ukraińców w Polsce po czterech latach wojny zostało około 1,4 mln, reszta potraktowała Polskę tranzytowo, przenosząc się dalej na zachód — co dla samej Ukrainy oznacza katastrofę demograficzną (kraj może „zaparkować” po wojnie poniżej 25 mln ludności).

Chronologia kryzysu: od nazwania jednostki UPA do rezolucji Parlamentu Europejskiego

Autor zrekonstruował przebieg kryzysu: nadanie jednej z ukraińskich jednostek specjalnych imienia bohaterów UPA, następnie polska reakcja (odebranie Orderu Orła Białego), a potem seria zwrotów ukraińskich odznaczeń przez byłych prezydentów Ukrainy — wskazując na doniesienia, że Petro Poroszenko miał zostać nieoficjalnie „przyciśnięty” przez SBU groźbą ujawnienia kompromitujących informacji, jeśli nie odda odznaczenia. Ocenił, że nieudana konferencja polsko-ukraińska w Trójmieście oraz seria działań otoczenia Zełenskiego doprowadziły do bezprecedensowego zjednoczenia polskiej sceny politycznej (rząd, opozycja, ośrodek prezydencki) w krytyce Ukrainy — co określił jako „strzał w kolano” ze strony Kijowa. Poinformował o planowanej rezolucji Parlamentu Europejskiego potępiającej zbrodnie UPA na Polakach, mającej zostać włączoną do raportu o stanie negocjacji akcesyjnych Ukrainy, przy czym zarówno rządząca koalicja, jak i opozycja przygotowują własne, konkurencyjne wersje takiej rezolucji.

Polska „potęga” i asymetria pozycji negocjacyjnej

Autor zwrócił uwagę na zmienioną pozycję ekonomiczną Polski — z 27-krotnie mniejszego PKB od Niemiec w latach 90. do obecnie „tylko” 5-krotnie mniejszego — sugerując, że Ukraina nie doceniła, jak bardzo wzrosła polska pozycja gospodarcza i militarna w ramach UE, co czyni obecną twardą polską postawę trudną do zignorowania. Ocenił krytycznie ukraińskie gesty pojednawcze (komisje historyków, duchownych, deklarowane zgody na ekshumacje) jako pozorne i obliczone na przeczekanie kryzysu, porównując rzadkość i ograniczoną skalę faktycznych ekshumacji do hipotetycznej sytuacji, w której Polska „zgadzałaby się” na dostawy broni na Ukrainę w podobnym tempie.

Autentyczni ukraińscy komentatorzy i szok wśród polskich pomocników

Autor opisał zjawisko, w którym zweryfikowani, autentyczni ukraińscy komentatorzy (nie boty czy trolle) zaczęli publikować wyraźnie antypolskie treści — co wywołało szczególne rozczarowanie wśród Polaków, którzy osobiście pomagali ukraińskim uchodźcom (np. przyjmując ich bezpłatnie do własnych mieszkań), a następnie napotkali komentarze zaprzeczające zbrodniom UPA lub obwiniające o nie Armię Krajową. Ocenił, że efektem tej internetowej „nawalanki” jest ugruntowanie wśród części polskich czytelników przekonania, że jedynym uzasadnieniem pomocy dla Ukrainy pozostaje polski interes narodowy (niepodległa, niezależna od Rosji Ukraina jako bufor bezpieczeństwa), nie zaś solidarność czy wdzięczność.

Historyczny kontekst: II RP nie była bez winy

Autor przypomniał, że relacje polsko-ukraińskie komplikowały się już od drugiej połowy XIX wieku w Galicji Wschodniej, na tle równoległego kształtowania się polskiej i ukraińskiej tożsamości narodowej, a ugoda Piłsudski-Petlura nie uwzględniała roszczeń ukraińskich nacjonalistów z Galicji Wschodniej. Przyznał, że polityka II Rzeczpospolitej wobec mniejszości ukraińskiej była, jego słowami, „parszywa” i „brudna” — choć nie usprawiedliwia to ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców — przywołując ocenę rosyjskiego historyka nowego pokolenia Marka Sołonina, według którego polityka II RP była „bezprzykładnie głupia”: wystarczająco represyjna, by rozwścieczyć Ukraińców, ale zbyt słaba, by ich całkowicie spacyfikować. Zestawił to jednak z drastycznie surowszą polityką sowiecką wobec Ukraińców (m.in. Wielki Głód) oraz zaznaczył, że w międzywojennej Polsce zginęło więcej pacyfikowanych polskich chłopów i komunistów niż Ukraińców, a w osławionym obozie w Berezie Kartuskiej Ukraińcy stanowili zaledwie 4% osadzonych.

Postulaty: upamiętnienie Sprawiedliwych Ukraińców i blokada akcesji

Autor ocenił, że Polska — w przeciwieństwie do Ukrainy — przeszła już proces rozliczenia z własną trudną historią (w tym z antysemityzmem, pogromem kieleckim), podczas gdy na Ukrainie taka refleksja pozostaje w zalążku, a IPN jest tam silnie upolityczniony — naukowcy badający czystki etniczne na Polakach mają być szykanowani przez SBU. Zaapelował, by polskie państwo formalnie upamiętniło ok. 700 znanych z imienia i nazwiska (a szacunkowo do 1500) ukraińskich rodzin, które z narażeniem życia ratowały Polaków podczas rzezi wołyńskiej, ponosząc za to szczególnie brutalne represje ze strony UPA. Podsumował, że popiera twarde blokowanie akcesji Ukrainy do UE do czasu rozliczenia się z kultem UPA, na wzór wcześniejszego wymuszenia przez Unię rozliczenia Chorwacji z ideologią Ustaszy.

Zapowiedzi kolejnych materiałów

Na zakończenie autor podziękował widzom i patronom, zapowiadając nadchodzące publikacje w ramach kanałów Defence Channel i WSW — cotygodniowe podsumowanie, wywiad z jednym z byłych wiceministrów oraz materiał nagrany na poligonie w Orzyszu.


Materiał solowy na kanale „Wolski o Wojnie” na YouTube, liczącym 318 tys. subskrybentów. Opublikowany 6 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *