Rafał Ziemkiewicz w swoim solowym monologu na kanale YouTube przedstawił obszerną analizę kryzysu polsko-ukraińskiego, porównując obecne zachowanie władz w Kijowie do przedwojennej polskiej polityki zagranicznej, a także zarysował prognozę losów Ukrainy w kontekście globalnej rywalizacji geopolitycznej.
Brak deeskalacji: Zełenski trzyma się obranej linii
Ziemkiewicz ocenił, że nie ma co liczyć na deeskalację ze strony Wołodymyra Zełenskiego, który — jak wcześniej określił go w innym swoim materiale — jest „pożytecznym idiotą Putina i Berlina”. Wskazał, że Kijów świadomie przyjął określoną linię polityczną i będzie ją kontynuował, być może nawet zaostrzając. Jako przykład podał doniesienia o planach ukraińskiego prezydenta, by na konferencję w Gdańsku poświęconą kontraktom odbudowy Ukrainy wysłać jedynie wiceministra — co miałoby być demonstracyjnym gestem lekceważenia wobec Donalda Tuska. Ziemkiewicz zaznaczył, że sami doradcy Zełenskiego mieli go przekonać do odstąpienia od tego planu, ponieważ zlekceważenie konferencji uderzyłoby także w przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, z którą Kijów wciąż chce zachować dobre relacje.
Krytyka nagłego zwrotu komentatorów w sprawie ukraińskiego nacjonalizmu
Ziemkiewicz z ironią odniósł się do komentatorów, którzy po latach ignorowania problemu nagle „zauważyli” odradzający się ukraiński nacjonalizm i doszli do wniosku, że z taką ideologią Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej — sam deklarując, że od dawna ostrzegał przed tym zjawiskiem.
Ostrzeżenie przed emocjonalnym podejściem Polaków
Ziemkiewicz wyraził obawę, że po latach bezwarunkowej „miłości” wobec Ukrainy Polacy mogą teraz popaść w emocjonalną niechęć wobec Ukraińców jako całości. Zadeklarował, że sam stara się unikać sformułowań w rodzaju „Ukraińcy robią coś”, mówiąc zamiast tego o rządzie ukraińskim czy reżimie — który określił jako oligarchiczny, o charakterze mafijnym, postsowiecki, a obecnie przechodzący na pozycje nacjonalistyczne. Porównał ten mechanizm do zjawiska znanego z innych krajów postkomunistycznych, w tym do postaci Mieczysława Moczara w historii Polski, przywołując też obawy, jakie budziła podobna wizja u Adama Michnika trzydzieści pięć lat wcześniej.
Statystyki: spadek negatywnej oceny UPA z 80% do poniżej 8%
Ziemkiewicz przywołał dane z badań, według których w 2013 roku 80% mieszkańców Ukrainy oceniało tradycję UPA negatywnie, podczas gdy obecnie odsetek ten spadł poniżej 8%. Ocenił, że nie jest to proces naturalny czy oddolny, lecz odgórnie budowany kult ukraińskiego nacjonalizmu (Doncowa, Bandery, Szuchewycza), przy całkowitej bierności i biernym przyzwoleniu strony polskiej — zarówno za rządów PO, jak i PiS. Skrytykował sytuację, w której środowiska kresowe, potomkowie ofiar rzezi wołyńskiej oraz historycy zajmujący się tym tematem byli marginalizowani i odsuwani od wpływu na życie publiczne, wskazując też na współodpowiedzialność Kościoła katolickiego, który — jego zdaniem — starał się wymazać z pamięci rolę części duchowieństwa greckokatolickiego w rzeziach.
Ukraina bez realnych „kart” poza armią zależną od USA
Ziemkiewicz ocenił, że Zełenski jest głęboko przekonany, iż prowadzi wielką grę i posiada mocne karty, podczas gdy w rzeczywistości jedyną kartą Ukrainy jest silna armia — która bez amerykańskiego wsparcia satelitarnego i cybernetycznego niewiele jest warta. Skrytykował też polskich polityków (wymieniając ministra Kosiniaka-Kamysza) za złudzenia dotyczące europejskiej samowystarczalności obronnej, w tym francuskiego parasola jądrowego. Odnosząc się do trwającej w tym czasie konferencji NATO w Ankarze, przedstawił amerykańską ofertę jako jasną: USA dostarczą zdolności, których Europa nie posiada (m.in. wywiad satelitarny), natomiast wojska lądowe, artylerię i obronę przeciwlotniczą Europa musi zapewnić sobie sama, a żołnierzy nikt nie zamierza wysyłać.
Analogia do polskiej dumy z 1920 roku
Ziemkiewicz przeprowadził rozbudowaną analogię między obecną postawą Ukrainy a polską mentalnością dwudziestolecia międzywojennego — po zwycięstwie 1920 roku Polska uważała się za mocarstwo dzięki „sile moralnej” (przywołał broszurę ambasadora Juliusza Łukasiewicza z 1939 roku), podobnie jak dziś Ukraina, mimo braku militarnego zwycięstwa nad Rosją, czerpie dumę z samego faktu długotrwałego oporu.
Geopolityczne przesunięcie „strefy zgniotu” na wschód
Ziemkiewicz rozwinął tezę o przesunięciu się geopolitycznej „strefy zgniotu” (w której Polska tkwiła przez cały XIX wiek) na wschód wskutek upadku ZSRR i osłabienia Rosji. Porównał los Ukrainy do losu Kurdów, wielokrotnie wykorzystywanych przez mocarstwa zachodnie do destabilizacji reżimów (Saddama Husajna, Baszara al-Asada), a następnie porzucanych, gdy przestawali być potrzebni.
Rosja jako junior partner Chin — kontekst globalnej rywalizacji
Ziemkiewicz przedstawił tezę, że Ukraina jest obecnie potrzebna Zachodowi do „ścierania możliwości” Rosji, ponieważ Rosja stała się sojusznikiem (młodszym partnerem) Chin — głównego przeciwnika Stanów Zjednoczonych. Przywołał ogłoszone przy okazji olimpiady w Pekinie przymierze Putina i Xi Jinpinga oraz koncepcję „walki ludów globalnego Południa i Wschodu” przeciw Zachodowi. Zacytował (przywołując autora, Roberta D. Kaplana) tezę, że polityka nie jest walką dobra ze złem, lecz zaprowadzaniem porządku wobec chaosu, gdzie nawet zły porządek jest lepszy niż chaos — stąd Zachód, mimo wszystko, obawia się bardziej rozpadu Rosji niż jej trwania w obecnej formie.
Naiwny pogląd polskich środowisk profesorskich na politykę międzynarodową
Ziemkiewicz wspomniał, że prowadzi wiele rozmów z ludźmi z różnych środowisk, w tym profesorskich, posiadających pewien autorytet instytucjonalny — zastrzegając, że nie mówi tu o samych politykach, bo polityk może być zwykłym cwaniaczkiem umiejącym się jedynie „ustawić” i „zbajerować” ludzi, ale za nim, jego zdaniem, powinien stać ktoś mądrzejszy. Ocenił, że wielu takich ludzi funkcjonuje w absurdalnym wyobrażeniu polityki międzynarodowej jako rodzaju „życia towarzyskiego narodów” — wzajemnego zaprzyjaźniania się, wspólnego poszukiwania dobrych rozwiązań i zaprowadzania sprawiedliwości na świecie. Skontrastował to z przywołaną definicją Kaplana, oceniając, że dokładnie taki sam naiwny błąd popełniają dziś także ukraińscy liderzy opinii.
Porównanie do losu generała Sikorskiego
Ziemkiewicz przeprowadził szeroką paralelę historyczną między obecną sytuacją Zełenskiego a losem generała Władysława Sikorskiego podczas II wojny światowej — obaj, jego zdaniem, wierzyli, że wniesiony przez ich kraje „kapitał krwi” zostanie uszanowany przez zachodnich sojuszników, podczas gdy w rzeczywistości mocarstwa traktowały ich instrumentalnie, w zależności od bieżących potrzeb geopolitycznych (współpraca ZSRR z Hitlerem dostarczającym paliwo dla Luftwaffe, a później zwrot sojuszy po ataku Niemiec na ZSRR). Przywołał okoliczności katastrofy gibraltarskiej w kontekście wcześniejszych starań Sikorskiego o niezależne śledztwo w sprawie Katynia, sugerując pewną analogię (zastrzegając, że nie twierdzi wprost o bezpośrednim związku przyczynowym) do obecnej pozycji Zełenskiego.
Diagnoza: idiota lub świadomy zdrajca
Ziemkiewicz postawił tezę, że Zełenski albo nie rozumie swojej sytuacji geopolitycznej (co czyniłoby go, jego słowami, „idiotą”), albo rozumie ją i świadomie prowadzi swój naród do funkcjonowania jako „kolonia” rosyjsko-niemiecka, czerpiąc korzyści z chaosu na wzór klasycznych elit kolonialnych.
UPA mordowała też Ukraińców
Ziemkiewicz podkreślił, że liczba Ukraińców zamordowanych przez Polaków (w ramach akcji odwetowych czy samoobrony Armii Krajowej) w czasie II wojny światowej jest znacznie mniejsza niż liczba Ukraińców zamordowanych przez samą UPA — za odmowę mordowania Polaków lub uznanych za „schłopiały”, niedostatecznie czysty element narodowy zgodnie z ideologią integralnego nacjonalizmu. Zaznaczył, że polski nacjonalizm nigdy nie przyjął takiej logiki oczyszczania własnego narodu, w przeciwieństwie do nacjonalizmu niemieckiego i ukraińskiego.
Mechanizm wzrostu kultu UPA: lęk przed powrotem Polaków
Ziemkiewicz zaproponował wyjaśnienie psychologiczne narastania kultu UPA na Ukrainie od czasów prezydentury Wiktora Juszczenki — możliwe podłoże w postaci lęku (zwłaszcza na zachodniej Ukrainie) przed tym, że Polacy mogą kiedyś „wrócić i się upomnieć” o dawne krzywdy, co czyni nienawiść do Polaków swoistym mechanizmem obronnym, zwalniającym z wyrzutów sumienia za przeszłe zbrodnie.
Prognoza: Ukraina jako „drugie Kosowo” i przyszła narracja o polskim „nożu w plecy”
Ziemkiewicz przewidział, że w pewnym momencie potencjał Ukrainy się wyczerpie i kraj będzie musiał skapitulować w negocjacjach z Rosją, przygotowując na tę okoliczność narrację obwiniającą Polskę — w tym fakt przekazania systemów przeciwlotniczych (potrzebnych do obrony przed pociskami Iskander) bez informowania społeczeństwa — a sam spór o Order Orła Białego posłuży jako wygodny pretekst emocjonalny.
Krytyka polskiej polityki opartej na emocjach i partyjnej rywalizacji
Ziemkiewicz ocenił, że polska polityka wobec Ukrainy jest prowadzona pod wpływem histerii i wzajemnego moralnego unieważniania się przez partie polityczne, zamiast racjonalnej kalkulacji interesu narodowego. Powtórzył swój wcześniej wyrażany pogląd o potrzebie gruntownej zmiany systemu politycznego Polski w kierunku prezydenckiego, argumentując, że ograniczyłoby to częstotliwość podobnych kryzysów.
Dwa scenariusze dla Ukrainy: sojusz z Polską lub sprzedanie Rosji/Niemcom
Podsumowując, Ziemkiewicz przedstawił dwa teoretyczne warianty przyszłości Ukrainy: albo zostanie całkowicie „sprzedana” Rosji, albo znajdzie sojusznika zainteresowanego zachowaniem jej możliwości w ramach projektowanego sojuszu państw Europy Środkowej, mającego zastąpić słabnącą Unię Europejską w globalnej architekturze geopolitycznej. Ocenił, że jedynym realnym sojusznikiem zainteresowanym tym, by Ukraina nie stała się „drugim Kosowem”, jest Polska — ale jeśli Ukraina nie jest zainteresowana takim sojuszem, poniesie tego konsekwencje jako zasób podporządkowany interesom innych mocarstw. Zakończył stwierdzeniem, że obecne elity polityczne w Polsce są, jego zdaniem, równie nieudolne jak elity ukraińskie, i wezwał do gruntownej wymiany elit politycznych w Polsce, przywołując cytowaną ostatnio wypowiedź Donalda Tuska z kampanii wyborczej 2023 roku o tym, że wybór „łajdaków” prowadzi do „łajdackiej władzy”.
Materiał solowy Rafała Ziemkiewicza na jego kanale YouTube, liczącym 248 tys. subskrybentów. Opublikowany 6 lipca 2026.