Mazurek w Strychu Mazurka: „Coś pękło. Flagi Ukrainy znikają z ratusza”

Jan Mazurek z kanału Dziennik Wschodni omówił w odcinku „Strychu Mazurka” pogłębiający się kryzys w relacjach polsko-ukraińskich — od symbolicznego zdjęcia flagi ukraińskiej z lubelskiego ratusza po szerszy kontekst narastającej wzajemnej nieufności.

Lublin zdejmuje flagę

Punkt wyjścia stanowi decyzja lubelskiego ratusza o usunięciu flagi ukraińskiej po ogłoszeniu decyzji Zełenskiego o nazwie jednostki wojskowej. W oświadczeniu miasto napisało, że gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej godzi w pamięć historyczną narodu i rani pamięć polskich ofiar. Jednocześnie Lublin zastrzegł, że nie dostrzega sprzeczności między obroną prawdy historycznej a solidarnością z narodem, który padł ofiarą niesprowokowanej agresji, i pozostaje sojusznikiem Ukrainy w jej walce o niepodległość.

Coś pękło — liczby to potwierdzają

Mazurek przytacza dane ilustrujące skalę zmiany nastrojów. W 2022 roku 83% Ukraińców miało dobrą opinię o Polakach. Dziś odsetek ten wynosi 40-45%. W Polsce — badanie CBOS wykazuje, że zaledwie 30% Polaków żywi pozytywne uczucia wobec Ukraińców, a Centrum Mieroszewskiego doprecyzowuje, że 51% Polaków uważa skalę pomocy uchodźcom za zbyt dużą.

Szkoła jazdy tylko po ukraińsku

Mazurek przywołuje własne doświadczenie z września 2025 roku. Dzwoni do szkoły jazdy w centrum Lublina — wolne miejsca, start za kilkanaście dni. Jednak właściciel informuje go, że zajęcia prowadzone są wyłącznie w języku ukraińskim. Mazurek pyta, czy jest możliwość kursu po polsku. „Nie prowadzimy takich kursów” — słyszy. Polska szkoła jazdy, działająca w Polsce, nie prowadzi kursów po polsku.
„To anegdota. Nic nieznacząca anegdota i ciekawostka” — zastrzega autor. Ale zaraz dodaje, że podobnych historii, w których Polacy zaczynają czuć się obco i mówić o „Ukropolu”, jest zatrważająco dużo. Mazurek nie ukrywa, że jego samego ta sytuacja zdenerwowała, choć uważa się za człowieka tolerancyjnego.

Zełenski grał wobec Polski nieczysto

Mazurek odwołuje się do książki Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim”, w której anonimowi dyplomaci, ministrowie i doradcy opisują, jak ukraiński prezydent potrafił narzekać na Polskę i prezydenta Dudę w rozmowach z Trumpem. Przywołuje też epizod z pociągiem do Kijowa — Zełenski umieścił Tuska w osobnym wagonie, podczas gdy kanclerz Niemiec, prezydent Francji i premier Wielkiej Brytanii jechali razem. Decyzja ta, według dyplomaty cytowanego w książce, wyszła od samego Zełenskiego i szefa jego protokołu.

UPA — dwie perspektywy tej samej historii

Autor przypomina, że OUN i UPA odpowiadają za śmierć niemal 100 tysięcy polskich cywilów — bestialskie morderstwa, tortury, masakry wsi, gwałty, zabójstwa dzieci. Jednocześnie zaznacza, że Ukraińcy wiążą UPA przede wszystkim z antysowiecką walką partyzancką. Były szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wiatrowicz mówił wprost: Ukraina się UPA nie wyrzeknie. Były prezydent Poroszenko przekonywał, że przy nadawaniu tytułów bohaterów narodowych Ukraina nie powinna brać pod uwagę krytycznych opinii innych państw.

Mazurek przywołuje reportaż Ziemowita Szczerka z frontu opublikowany w Gazecie Wyborczej, opisujący ukraińskich żołnierzy, którzy na pytania o nazistowskie symbole odpowiadają: „My tu się bronimy przed napaścią, a ty się przypieprzasz o jakieś symbole”. I rozumują, że skoro nackowie przynajmniej mówią o ojczyźnie — niech bronią ojczyzny, gdy o rekruta trudno.

Autor dostrzega przy tym analogię po polskiej stronie: niedawno sąd uniewinnił polskiego żołnierza, który zastrzelił nielegalnego migranta na granicy. Na salę sądową przyszedł w koszulce zespołu gloryfikującego Hitlera. W sieci zaroiło się od komentarzy, że lepiej żeby granicy pilnował ktoś o takich poglądach niż ktoś z wątpliwościami. „Ukraińscy nacjonaliści rozumują właściwie w ten sposób honorując UPA” — ocenia Mazurek. Pułapka nacjonalizmu jest wszędzie taka sama.

Przywołuje słowa Ryszarda Kapuścińskiego z Imperium z 1993 roku, że światu grożą trzy plagi — nacjonalizm, rasizm i fundamentalizm religijny, łączy je agresywna, totalna irracjonalność.
Mimo wszystko Mazurek konstatuje: Polska padła ofiarą ukraińskiego nacjonalizmu i ma prawo reagować — tak jak zareagował Lublin, zdejmując flagę, w szacunku dla własnej historii.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *