Pałasiński w naTemat o kryzysie polsko-ukraińskim: UPA zasługuje na potępienie, ale antyukraińska nagonka służy Moskwie

Jacek Pałasiński w podcaście Allegro ma non troppo ostrzegł przed narastającą w Polsce antyukraińską atmosferą, jednocześnie szczegółowo omówił historię UPA i różnice w polskiej i ukraińskiej pamięci historycznej.

Atmosfera pogromów

Pałasiński zaczął od wydarzeń w Belfaście, gdzie przez kilka dni dochodziło do aktów przemocy wobec cudzoziemców — podpaleń samochodów, sklepów i mieszkań. Przypomniało mu to najgorsze sceny z lat trzydziestych. I właśnie taka atmosfera narasta teraz w Polsce, po decyzji Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA. Ukraińcy dostarczają Polsce prawie 4% PKB i są kluczowi dla służby zdrowia i budownictwa. Jeśli tej spirali nienawiści się nie powstrzyma, w Polsce może dojść do ulicznych pogromów.

Wezwał do powszechnej mobilizacji — zebrań na gminnych placach, w świetlicach i parafiach, do stanowczych działań rządu i rozmów z mediami o ich odpowiedzialności. Stwierdził, że wszelkie apele o opamiętanie do polskiej skrajnej prawicy są bezużyteczne — ci ludzie nie są w stanie przyjąć żadnego racjonalnego argumentu.

UPA zasługuje na potępienie

Pałasiński wyraźnie powiedział: UPA zasługuje na potępienie. Patriotyzmem i dążeniem do niepodległości nie można uzasadniać kolaboracji z wrogiem, a zwłaszcza ludobójstwa. Szczegółowo omówił historię organizacji. OUN powstała w 1929 roku jako radykalny ruch dążący do siłowego stworzenia państwa ukraińskiego. W 1940 roku rozpadła się na dwie frakcje — Melnykowców i Banderowców. To Banderowcy stworzyli UPA.

OUN-B wyrastała z nacjonalizmu integralnego inspirowanego europejskim faszyzmem. Jej ideologiem był Dmytro Doncow, postulujący zerwanie więzów z Rosją i budowę jednonarodowego państwa ukraińskiego. OUN przed wojną prowadziła działalność terrorystyczną przeciwko Polsce — organizowała zamachy na ministra Pierackiego i Tadeusza Hołówkę.

Wiosną 1943 roku do UPA masowo przeszło około 5 tysięcy ukraińskich policjantów służących wcześniej Niemcom. W szczytowym momencie — w 1944 roku — UPA liczyła od 25 do 40 tysięcy żołnierzy. Od lutego 1943 roku prowadziła planową akcję depolonizacji Wołynia. IPN szacuje liczbę ofiar polskich na 80-120 tysięcy. Kulminacja nastąpiła 11 lipca 1943 roku w Krwawą Niedzielę, kiedy zaatakowano jednocześnie około 150 miejscowości.

Dwa różne porządki pamięci

Pałasiński przedstawił obie perspektywy historyczne bez wartościowania. Polska pamięć koncentruje się na losie ofiar — ludziach niewinnych, atakowanych ze względu na narodowość, z planowym okrucieństwem. Ukraińska pamięć układa się inaczej — UPA jest tam przede wszystkim symbolem oporu wobec ZSRR, państwa, które dwukrotnie dokonało ludobójstwa na Ukraińcach poprzez hołodomory. Masakry wołyńskie wpisują się w ukraińskiej świadomości w szerszy kontekst chaosu okupacyjnego i spirali przemocy z obu stron.

Te dwa porządki pamięci nie są symetryczne — ale oba są zakorzenione w realnych doświadczeniach zbiorowych. Zrozumienie obu perspektyw nie oznacza ich zrównania. Historycy obu krajów potwierdzają, że plan ludobójstwa istniał — choć nie w formie jednego rozkazu. Była to decyzja kierownictwa terenowego OUN-B zaakceptowana przez dowództwo.

Paradoks: polscy faszyści atakują ukraińskich faszystów

Pałasiński wskazał na to, co uznał za kluczowy paradoks. Ideologia OUN-B i polskiej skrajnej prawicy są niemal bliźniacze — obie głoszą, że naród jest najwyższą wartością, państwo musi być jednonarodowe i scentralizowane, demokracja parlamentarna jest słaba i nieskuteczna, mniejszości narodowe są zagrożeniem, a przemoc jest dopuszczalnym narzędziem politycznym. Obie też walczą z komunizmem i lewicą, kult ofiar i męczeństwa jest fundamentem obydwu.

Skąd więc ta gwałtowna krytyka UPA ze strony polskich środowisk skrajnie prawicowych? Pałasiński nie uważa tego za przypadek. Wszystkie organizacje skrajnie prawicowe w Europie konsekwentnie realizują strategię polityczną Kremla. Celem ZSRR i jego spadkobierczyni Rosji było, jest i będzie skłócanie narodów polskiego i ukraińskiego. Historycy podejrzewają — choć bez twardych dowodów — że za rzezią wołyńską mogła stać inspiracja moskiewska. Dlatego uzasadniona jest teza, że dzisiejsza antyukraińska nagonka polskich środowisk skrajnie prawicowych jest również inspirowana przez Moskwę.

Polski Kościół już nie jest rzymskokatolicki

Pałasiński zakończył cytatem z papieża Leona XVI, który przemawiając na Wyspach Kanaryjskich mówił o godności migranta i obowiązku pomocy uchodźcom. Papież powiedział między innymi: godność ludzka nie ma paszportu, nie traci na wartości gdy przekracza granicę. Na tym tle Pałasiński stwierdził, że Polski Kościół — mimo formalnej przynależności do Kościoła rzymskokatolickiego — już dawno przestał nim być. Stał się nacjonalkatolickim, polskokatolickim tworem. Nową formą agresywnego pogaństwa i najjaskrawszym zaprzeczeniem Ewangelii. Bo ci, którzy tworzą dziś atmosferę pogromów, mienią się żarliwymi katolikami i obrońcami wiary.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *