Piechota w Polskim Radiu 24 z Gdańska: polskie firmy są na Ukrainie nawet w czasie wojny. Warunki do udziału w odbudowie są dobre

Jacek Piechota — były minister gospodarki, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej — był gościem programu Rozmowa Dnia w Polskim Radiu 24, gdzie rozmawiał z Karolem Surówką na żywo z Gdańska, gdzie trwała konferencja Ukraine Recovery Conference. Mówił o skali polskiej obecności na Ukrainie, instrumentach wsparcia dla przedsiębiorców, rywalizacji z Niemcami, perspektywach po zakończeniu wojny, rolnictwie, dual use, budownictwie i energetyce — oraz o tym, które branże czekają na dzień zero.

Konferencja odbywa się — i to jest już absolutnie najważniejsze

Piechota ocenił, że konferencja w Gdańsku jest czwartą z cyklu po Londynie, Berlinie i Rzymie — i to, że się odbywa, jest absolutnie najważniejsze. To konferencja, na której spotyka się biznes — nie tylko z Polski i Ukrainy, ale z całego świata. Biznesowi towarzyszą samorządowcy, merowie, prezydenci miast, politycy i przedstawiciele rządów z ponad pięćdziesięciu krajów. Kluczem są rozmowy o tym, jak skutecznie uczestniczyć w odbudowie Ukrainy, jak budować partnerstwa i jak budować nową ukraińską gospodarkę. Ukraiński rynek jest już dziś atrakcyjny dla inwestorów — już dziś zapadają decyzje inwestycyjne, jeszcze przed zakończeniem wojny.

Zapytany, czy konferencja odbywa się w cieniu polityki, czy zupełnie poza nią, Piechota odpowiedział, że oczywiście są emocje wynikające z wielkiej polityki i dyskusji o orderach, i są obawy wśród przedsiębiorców, czy to w jakiś sposób nie zaważy na sytuacji polskich firm. Ale biznes myśli średnioterminowo i długoterminowo — i ci sami, którzy kilka lat temu mówili, że Polska i Ukraina są tak blisko siebie, że prawie trzeba zakładać wspólne państwo, dziś mówią: oddajmy ordery, zróbmy jeszcze coś przeciw. To wszystko jest w emocjach. A konferencja żyje swoim życiem.

Polskie firmy nie wyjechały z Ukrainy

Piechota podkreślił z naciskiem, że żadna polska firma nie wyjechała z Ukrainy — mimo trwającej pełnoskalowej wojny. Wielkość polskich inwestycji na Ukrainie przed wojną wynosiła rząd wielkości miliarda dolarów. Za to, że polskie firmy zostały, wyraził ogromny szacunek wobec Ukraińców. Biznes jest na Ukrainie i aktywnie przygotowuje się do szerokiego udziału w procesie odbudowy. Na liście Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu zarejestrowały się przez ostatnie dwa lata ponad trzy i pół tysiąca polskich firm zainteresowanych rynkiem ukraińskim — zdobywają informacje, szukają ukraińskich partnerów, po to by z chwilą zakończenia wojny zaistnieć na Ukrainie w zupełnie innym wymiarze. Wzrasta też zainteresowanie członkostwem w Polsko-Ukraińskiej Izbie Gospodarczej — skupia ona dziś ponad sześćset firm na zasadzie pełnej dobrowolności, bez obowiązkowej przynależności jak u ich niemieckich partnerów.

W ostatnim czasie podjęto już konkretne decyzje inwestycyjne. PZU kupiło MetLife Ukraina — firmę z ponad czterdziestoprocentowym udziałem w rynku ubezpieczeń na życie na Ukrainie. Maspex — prywatna polska firma — kupił osiemdziesiąt procent udziałów w karpackich wodach mineralnych. W czasie wojny polskie firmy zarejestrowały kilkaset małych spółek kapitałowych na Ukrainie, budując przyczółki po to, by w dniu zero być gotowymi do szybkiej rozbudowy struktur. To wszystko się naprawdę dzieje.

Instrumenty wsparcia są — i to skoordynowane

Piechota wyjaśnił szczegółowo, że zostało stworzone całe instrumentarium finansowego i gwarancyjnego wsparcia dla polskich przedsiębiorców. PZU przy reasekuracji przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych udziela gwarancji od ryzyka wojny — to zupełnie nowa sytuacja. Bank Gospodarstwa Krajowego od prawie roku analizuje szczegółowe projekty inwestycyjne zgłoszone przez polskich przedsiębiorców pragnących inwestować na Ukrainie. Polski Fundusz Rozwoju, BGK, KUKE, Agencja Rozwoju Przemysłu i Polska Agencja Inwestycji i Handlu stworzyły skoordynowany — i to jest ważne, bo skoordynowany — team for Ukraine, który od prawie dwóch lat intensywnie pracuje nad otoczeniem polskiego biznesu działającego na Ukrainie.

Dzięki funduszowi ekspansji zagranicznej polska firma informatyczna dokonała akwizycji pięciu informatycznych spółek na Ukrainie. Za polskimi firmami stoi też unijny program Ukraine Facility — BGK szczegółowo analizuje projekty, polscy przedsiębiorcy są do tego przygotowani. W ostatnim czasie pojawiły się dodatkowe środki ze Wspólnoty Energetycznej z siedzibą w Wiedniu — świeża transza kilkuset milionów euro dla firm z branży energetycznej. Ursula von der Leyen na konferencji ogłosiła pierwszą transzę w wysokości 3,2 miliarda euro z pożyczki 90 miliardów euro dla Ukrainy — środki, na których polskie firmy też mogą skorzystać w ramach Instrumentu dla Ukrainy. Piechota zaapelował wprost: idźcie do BGK i dowiedzcie się, co jest już na stole — żeby potem nie było, że ktoś nie wiedział.

Rywalizacja z Niemcami jest normalna — i możemy ją wygrać

Piechota odniósł się do obaw, że Niemcy będą dominować w odbudowie Ukrainy. Ocenił, że rywalizacja jest tu naturalna — każdy tu o to walczy i to jest zrozumiałe. Ale Polska jest w stanie tę rywalizację podjąć i zdecydowanie wygrać. Całe stworzone instytucjonalne i finansowe otoczenie polskiego biznesu jest skoordynowane i działa. Warunki dla polskich firm na Ukrainie są dobre, a życie już dziś dowodzi, że Polska inwestuje na Ukrainie i jest tam obecna nawet w czasie wojny.

Ocenił bardzo krytycznie tych polityków, którzy mówią, że konferencja nie ma sensu, bo karty są już rozdane i Ukraińcy będą faworyzować inne państwa. Są to politycy, którzy nie czują gospodarki ani biznesu, nie mają świadomości tego, co zostało zbudowane dla Polski i jakie mamy atuty — i głoszą prawdy, które mają grać na emocjach. Gospodarczych fachowców wśród polityków można policzyć na palcach jednej ręki.

Odniósł się też do obaw, że państwa wysyłające wojsko na Ukrainę w ramach misji pokojowej — jak Wielka Brytania czy Francja — będą faworyzowane w kontraktach. Powołał się na rozmowę z ambasadorem Wasylem Bodnarom, który odtworzył mu swoją wypowiedź w RMF FM, gdzie mówił, że jeśli wojsko z Francji byłoby ulokowane w Doniecku, to pewien handicap biznes francuski będzie miał. Jeden nieodpowiedzialny dziennikarz zrobił z tego dramatyczny artykuł, że jak Polska nie wyśle wojska, nie będzie uczestniczyć w odbudowie Ukrainy. Piechota ocenił to jako bzdury. Regulacje dotyczące kontraktów odbudowy są monitorowane przez instytucje zachodnie i Bank Światowy — ma to być transparentny proces, oparty na ukraińskim systemie zamówień publicznych ProZorro. Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza zgłosiła uwagi do tego systemu na Europejskim Kongresie Gospodarczym i zostały one uwzględnione. Na końcu tej gry jest przedsiębiorca, który musi złożyć dobry wniosek do systemu zamówień publicznych. Jeśli tego nie zrobi — nie może zrzucać odpowiedzialności na politykę ani na Ukraińców rzekomo nieprzychylnych Polsce.

Ukraińcy pamiętają, co Polska zrobiła w 2022 roku

Piechota zaznaczył, że w Izbie skupieni są zarówno polscy, jak i ukraińscy przedsiębiorcy — pół zarządu w Kijowie, pół w Warszawie. Są z ukraińskim biznesem na bieżąco. I wyraźnie stwierdził: Ukraińcy doskonale pamiętają, co polskie społeczeństwo uczyniło w 2022 roku, kiedy przyjęto ukraińskich uchodźców w polskich domach, bez żadnych obozów dla uchodźców. Ukraińcy mają świadomość, jak Polska jest dla nich ważna. To, co głosi się w polityce dla taniego poklasku, grając na emocjach, coraz bardziej odjeżdża od rzeczywistości na poziomie B2B. Ukraińskie społeczeństwo i ukraiński biznes dobrze wiedzą, czym Polska dla nich jest.

Polska i Ukraina — rywale czy partnerzy po wojnie

Zapytany, czy po zakończeniu wojny Polska i Ukraina będą rywalami czy współpracownikami — bo wielu ekspertów mówi, że w nowej Europie, być może w rozszerzonej Unii, będzie miejsce tylko na jedno silne państwo na wschodniej flance — Piechota ocenił, że granie na emocjach i budowanie strachu przed konkurentem może prowadzić do samospełniających się przepowiedni. Nie będą wyłącznie konkurentami. Będą konkurentami w pewnych obszarach, w innych mogą być partnerami i wspólnie zawojować Europę. To od nas zależy, jak ten proces poprowadzimy.

Jako szczególny przykład zmarnowanej szansy wskazał rolnictwo. Polska powinna była od dawna inwestować w przetwórstwo rolno-spożywcze na Ukrainie — korzystać z ukraińskich surowców i wychodzić z produktami na rynek europejski, gdzie Ukraińcy potrzebowali polskich doświadczeń z normami unijnymi i znajomością rynku. Ten czas niestety zmarnowano. Gdy zablokowano Morze Czarne i ukraińskie zboże zalało Polskę, protestowano i blokowano granicę — a Turcy przejmowali ukraińską pszenicę drogą morską i zbudowali na niej potęgę w produkcji makaronów, zagrażając dziś Włochom. To był przykład, jak można było i jak nie należało postępować.

Niemniej konkluzja okrągłego stołu pod hasłem droga ukraińskiego rolnictwa do Unii Europejskiej, w którym uczestniczył minister rolnictwa Siekierski i czołowi eksperci polscy i ukraińscy, była jednoznaczna: nawet najgorszy scenariusz obecności ukraińskiego rolnictwa w Unii Europejskiej jest dla Polski lepszy niż to rolnictwo poza Unią. Bo ukraińskie rolnictwo poza UE — bez ograniczeń, bez unijnych wymogów — może zasypywać zbożem wszystkie rynki wokół Unii i Polska zostawałaby z ogromnymi nadwyżkami w magazynach, których żaden rząd unijny nie byłby w stanie dotować w nieskończoność. Warto przełamywać mity i szukać obszarów, w których Polska i Ukraina mogą wspólnie i skutecznie wychodzić na rynki zewnętrzne.

Dziś nowym obszarem obopólnej korzyści jest dual use — technologie o podwójnym zastosowaniu. Ukraińcy weryfikują swoje rozwiązania technologiczne na pierwszej linii frontu każdego dnia — i polscy przedsiębiorcy już dziś budują wspólnie z Ukraińcami drony i inne technologie. To jest obszar, gdzie Polska może być prawdziwym partnerem, a nie tylko obserwatorem.

Które branże czekają na dzień zero

Piechota szczegółowo omówił branże przygotowujące się do wejścia w ukraińską odbudowę po zakończeniu wojny.

Budownictwo — wielkie polskie firmy budowlane, Budimex i Polimex, tworzyły nawet konsorcjum, żeby wspólnie zdobywać zamówienia na rynku ukraińskim. Budimex otworzył biuro w Kijowie i w oparciu o to biuro działają też inni. Będzie tu ostra rywalizacja, bo Konfederacja Budownictwa Ukrainy jest bardzo silną organizacją z ogromnymi doświadczeniami — ale rynek potrzeb przy szerokiej odbudowie będzie tak ogromny, że przestrzeń dla polskich firm znajdzie się na pewno.

Infrastruktura — zniszczona infrastruktura kolejowa, drogowa i linie przesyłowe będą wymagały szybkiej odbudowy. Ukraińska Kolej przygotowała na konferencji wystawę z licznikiem ataków na infrastrukturę kolejową, który w momencie rozmowy pokazywał ponad pięć i pół tysiąca ataków.

Szkoły i mieszkaniówka — ogromne potrzeby w obszarze odbudowy szkół niszczonych przez rosyjskiego agresora i zasobu mieszkaniowego.

Wyposażenie — cały obszar wyposażenia urzędów, mieszkań, szkół i fabryk: maszyny, meble, sprzęt. Polski eksport do Ukrainy w warunkach wojny wzrósł o osiemdziesiąt procent. Obroty handlowe z Ukrainą wynoszą ponad trzynaście miliardów euro, z czego dziewięć miliardów to polski eksport — i odliczając uzbrojenie, ten eksport wzrósł o trzydzieści procent. Ukraiński rynek jest już dziś niesamowicie chłonny.

Energetyka — Ukraina zrozumiała, że energetyka rozproszona daje największe bezpieczeństwo poza wielkimi elektrowniami. Stawia na odnawialne źródła energii. Polskie doświadczenia w fotowoltaice i biogazie mają tu ogromną perspektywę.

Medycyna — prywatne firmy medyczne też będą miały tu swoje miejsce, bo skala zniszczeń i potrzeb medycznych na Ukrainie jest ogromna.

Piechota podsumował: jeśli zapytać o sektory, odpowiedź brzmi — wszystko. Bo taki jest ogrom zniszczeń Ukrainy. Oby dzień zero przyszedł jak najszybciej — i to z powodów ludzkich przede wszystkim.


Rozmowę przeprowadził Karol Surówka. Program dostępny na kanale Polskie Radio 24 na YouTube, liczącym ponad 109 tysięcy subskrybentów. Materiał opublikowany 25 czerwca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *