W programie Prezydenci i Premierzy na Polsat News trzej byli liderzy polskiej sceny politycznej — prezydent Bronisław Komorowski, premier Leszek Miller i premier Waldemar Pawlak — komentowali kryzys polsko-ukraiński, wizytę Nawrockiego w USA oraz ustawę o osobie najbliższej. Rozmowę prowadził redaktor stacji.
Nawrocki w USA — szansa, ale bez złudzeń
Dyskusja zaczęła się od wizyty prezydenta Nawrockiego na urodzinach Trumpa. Komorowski ocenił, że sposób, w jaki gospodarz przyjmuje gości, mówi coś o tym, jak ich traktuje — i że widowisko było dosyć prymitywne i lekko barbarzyńskie. Jednocześnie przyznał, że taką wizytę można i warto wykorzystać. Najważniejszym celem byłoby wsparcie inicjatywy rządowej dotyczącej zmiany rotacyjnego stacjonowania wojsk amerykańskich na stały — co byłoby sygnałem realnego odejścia Waszyngtonu od dawnych gwarancji dla Rosji.
Miller był bardziej pragmatyczny: Nawrocki nie wpraszał się, tylko został zaproszony i odmówić nie mógł. Na takich nieformalnych spotkaniach, chodząc od stolika do stolika, załatwia się wiele rzeczy. Ocena wizyty będzie możliwa dopiero po fakcie — chwali się dzień po zachodzie słońca.
Pawlak dodał, że Stany Zjednoczone zapowiadają odwrót z Europy i przesuwają zasoby militarne, więc każda okazja do rozmowy o stałej obecności wojsk jest cenna.
Zełenski — nikt nie zrobił więcej złego
Najostrzejsze słowa padły od Millera, który ocenił decyzję Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA jako skandaliczną i głupią. Jego zdaniem nikt w ostatnich latach nie zrobił tyle złego dla relacji polsko-ukraińskich co prezydent Ukrainy. I wyraził przekonanie graniczące z pewnością: Zełenski się nie wycofa, bo po prostu nie może — ma własne środowisko skrajnych banderowców i odwrót wystawiłby go na poważne zarzuty w ukraińskiej opinii publicznej. Miller słyszał ze źródeł ukraińskich, że Zełenski rozważa zaoferowanie Polsce takiego sygnału, że nie nazwie kolejnej jednostki imieniem Szuchewicza. Skomentował to jednym słowem: niesamowite.
Komorowski był nieco ostrożniejszy — też nie spodziewa się zasadniczej zmiany — ale skupił się na krytyce samej metody działania Nawrockiego. Prezydent ogłosił odebranie orderu, zanim pomyślał o konsekwencjach, zamiast spróbować sprawę załatwić dyplomatycznie. Efekt był taki, że naciął się na stanowisko własnej kapituły — nieoficjalnie podzielonej. Komorowski dodał, że gdyby Nawrocki utrzymywał jakiekolwiek relacje z Zełenskim, mógłby się dowiedzieć zawczasu, że taka decyzja się szykuje i wspólnie z rządem próbować jej przeciwdziałać.
Co można zrobić — lewar akcesyjny
Na pytanie o perspektywy były prezydent wskazał jeden realny instrument: Ukraińcy chcą do Unii Europejskiej, a decyzja wymaga jednomyślności. Polska nie musi mówić, że zablokuje akcesję — wystarczy, że politycy słuchający nastrojów społecznych będą w różnych szczegółowych kwestiach ważnych dla Ukrainy zajmować inne stanowisko. I nie wolno popełniać błędu PiS-u, który dawał Ukrainie wszystko za darmo, bez żadnych warunków.
Miller wskazał przykład Chorwacji: też bardzo chciała do UE, ale usłyszała wyraźnie, że jeśli się nie odetnie od swoich zbrodni wojennych z II wojny i z czasów rozpadu Jugosławii, drzwi pozostaną zamknięte. Polska powinna mówić to samo Ukrainie.
Pawlak apelował o oddzielenie decyzji Zełenskiego od całego narodu ukraińskiego. Ukraińcy, którzy mieszkają w Polsce, powinni po zakończeniu wojny wrócić jako ambasadorzy dobrych relacji — a do tego potrzebna jest mądra polityka, nie nakręcanie niechęci. Przypomniał, że Polska przyjęła trzy miliony uchodźców bez tworzenia obozów, bezpośrednio do domów — to był wyjątkowy wysiłek, którego efektów nie warto zaprzepaścić.
Szeptycki i debata o narodowości
Rozmówcy odnieśli się też do afery wokół wiceministra Andrzeja Szeptyckiego, który w wywiadzie porównał rolę UPA w ukraińskiej mitologii do roli żołnierzy wyklętych w polskiej. Komorowski uznał, że Szeptycki nic skandalicznego nie powiedział, a atak na niego był motywowany politycznie i był pretekstem do pogłębienia antyukraińskich nastrojów. Przypomniał, że rodzina Szeptyckich to wielka polska rodzina z czasów Rzeczypospolitej wielonarodowościowej — jeden z braci stał na czele kościoła greckokatolickiego, drugi był polskim generałem.
Miller był bardziej krytyczny wobec samej treści wypowiedzi: trzeba być bardzo uważnym w porównaniach UPA z żołnierzami wyklętymi, bo środowiska ukraińskie regularnie stawiają znak równości między UPA a AK, sugerując, że Armia Krajowa też mordowała. To manipulacja historyczna, na którą nie wolno się nabierać.
Pawlak wskazał na szerszy problem: dyskusja zboczyła natychmiast na kwestię pochodzenia wiceministra, zamiast skupić się na tym, co rzeczywiście powiedział. To przykład manipulacji informacyjnej, z którą codziennie mamy do czynienia — zbyt wiele informacji, zbyt mało weryfikacji.
Ustawa o osobie najbliższej
W pierwszej części programu rozmówcy omówili ustawę o osobie najbliższej, która zastąpiła projekt o związkach partnerskich. Komorowski uznał, że ustawa jest do przyjęcia dla ludzi o poglądach umiarkowanie konserwatywnych i centralnych, i że byłoby smutne, gdyby Nawrocki ją zawetował. Miller podkreślił, że małżeństwo jest w konstytucji jednoznacznie zdefiniowane jako związek kobiety i mężczyzny, ale związki partnerskie są odrębną kwestią i można je uregulować bez kolizji z konstytucją. Pawlak apelował, by wrażliwe sprawy społeczne nie stawały się polem politycznej szarpaniny.