Prof. Wielomski w „Bibliotece Wolności”: Ukraina i Niemcy wezmą Polskę w „geopolityczne kleszcze” — Polska musi zablokować akcesję Ukrainy do UE

Prof. Adam Wielomski był gościem Marka Skalskiego w programie „Biblioteka Wolności” na kanale Najwyższy Czas. Rozmowa dotyczyła przyszłej roli Ukrainy w Europie po zakończeniu wojny, kontrowersji wokół decyzji prezydenta Zełenskiego o Panteonie Narodowym, geopolitycznych scenariuszy dla Polski oraz relacji polsko-ukraińskich po wojnie.

Zapowiedzi organizacyjne

Program rozpoczął się od podziękowań Skalskiego dla widzów wspierających Fundację Najwyższy Czas oraz zbiórkę na tłumaczenie książki. Zapowiedział wydarzenia organizowane przez fundację wspólnie z Fundacją Osuchowa w Jedwabnem (9–10 lipca) — w tym utworzenie „Alei Kłamców, Ojców Założycieli Kłamstwa Jedwabieńskiego” — oraz w Domostawie (12 lipca), związane z kolejną rocznicą historyczną.

Ukraińska „megalomania” i realistyczna prognoza terytorialna

Skalski otworzył zasadniczą część rozmowy pytaniem o przyszłą rolę Ukrainy w Europie, wskazując na decyzję Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA (pierwotnie miała nosić imię Kłyma Sawura, co ostatecznie odrzucono) oraz zapowiedź utworzenia Panteonu Narodowego.

Wielomski, promując przy okazji swoją najnowszą książkę „Kres hegemonii Zachodu” (ukończoną w połowie kwietnia, jeszcze przed eskalacją sporu z Zełenskim), ocenił, że na Ukrainie zapanowała „megalomania” i oderwanie od rzeczywistości. Przedstawił prognozę, że Ukraina przegra wojnę i straci około 20 procent swojego terytorium — całe obwody doniecki i ługański, powołując się na stanowisko Władimira Putina, który miał wskazywać pełną kontrolę nad tymi obwodami oraz neutralność Ukrainy (brak członkostwa w NATO i zakaz stacjonowania wojsk NATO) jako warunki konieczne zakończenia wojny. Wspomniał też o sytuacji wokół miast Pokrowsk, Kramatorsk i Słowiańsk, w pobliżu których, według jego oceny, wojska rosyjskie znajdują się już 8,5–12 kilometrów od granic.

Dlaczego 900-tysięczna armia ukraińska to fantazja

Profesor wyraził głębokie wątpliwości co do możliwości utrzymania przez Ukrainę powojenną armię liczącą 900 tysięcy żołnierzy — wielkość porównywalną do przedwojennej armii rosyjskiej. Przywołał dane, według których pod kontrolą Kijowa mieszka obecnie 23 miliony osób, z czego 11–12 milionów to emeryci, co pozostawia niewielką pulę potencjalnych rekrutów. Ocenił, że po wojnie liczba ludności może wynieść około 25 milionów, z czego połowę będą stanowić osoby w wieku emerytalnym.

Koncepcja Zełenskiego: Ukraina jako armia najemna Europy

Wielomski przedstawił własną interpretację planu Zełenskiego: Europa Zachodnia, postrzegana przez ukraińskiego prezydenta — podobnie jak przez Putina — jako społeczeństwo konsumpcyjne niezdolne do prowadzenia wojny, miałaby finansować utrzymanie ukraińskiej armii jako faktycznej siły najemnej broniącej wschodniej flanki NATO, bez formalnego członkostwa Ukrainy w Sojuszu. Porównał to do praktyki starożytnego Rzymu rekrutującego legiony spośród barbarzyńców, ostrzegając przed analogicznym ryzykiem przejęcia władzy politycznej przez ukraińskich najemników w państwach europejskich, gdyby doszło do rozmieszczenia ich wojsk na terenie UE. Skalski uzupełnił to analogią do kozaków rejestrowych w I Rzeczpospolitej.

Sceptycyzm wobec stacjonowania wojsk ukraińskich w Polsce i krajach bałtyckich

Wielomski zdecydowanie odrzucił pomysł zastąpienia wojsk amerykańskich w Polsce przez wojska ukraińskie, wskazując na rewizjonistyczne, jego zdaniem, roszczenia terytorialne niektórych ukraińskich środowisk szowinistycznych wobec Polski. Przyznał, że kraje bałtyckie — szczególnie Litwa, gdzie zauważył silne nastroje proukraińskie podczas Marszu Polaków w Wilnie na początku maja — mogłyby być bardziej skłonne do przyjęcia takiego rozwiązania, ale ocenił je jako niemożliwe do realizacji bez zgody Polski i Białorusi jako terytoriów tranzytowych. Wskazał na ograniczony potencjał demograficzny i wojskowy państw bałtyckich (Litwa liczy dziś około 2 milionów mieszkańców, znaczna część mniejszości rosyjskiej na Łotwie i w Estonii nie posiada nawet obywatelstwa tych krajów), przypominając przy tym, że ochronę przestrzeni powietrznej państw bałtyckich zapewniają w praktyce polskie samoloty, mimo że — jego zdaniem — Litwa prowadzi jednocześnie politykę przymusowej lituanizacji polskiej mniejszości.

Blokada akcesji Ukrainy do UE jako polski priorytet

Wielomski przedstawił centralną tezę rozmowy: Ukraina, nie mając realnej możliwości pełnej suwerenności, musi wybrać między byciem częścią „rosyjskiego miru” (na wzór Białorusi) a rolą „niemieckiej marchii wschodniej” w ramach projektu Mitteleuropy. Ocenił, że wejście Ukrainy do Unii Europejskiej uczyniłoby ją naturalnym sojusznikiem Niemiec, co w połączeniu z niemiecką presją od zachodu stworzyłoby dla Polski sytuację geopolitycznych „kleszczy” — Niemcy napierające ze wschodu politycznie, Ukraina z zachodu — zmierzających do sprowadzenia Polski do roli państwa drugorzędnego (,,parteru politycznego”). Na tej podstawie postulował, że Polska powinna zablokować wejście Ukrainy do UE pod każdym możliwym pretekstem, niezależnie od ewentualnych ustępstw w kwestii banderyzmu.

Zmiana nastrojów Polaków — „durańszczyzna” i naiwność narodowa

W trakcie rozmowy o różnicach mentalnościowych między Polakami a Ukraińcami Skalski zauważył, że Polacy, z natury naiwni w relacjach międzynarodowych, mieli tendencję zakładać, że Ukraińcy „są tacy jak my” — również cierpieli, również powstawali przeciw Rosji — i dopiero teraz przekonują się, że mają do czynienia z zupełnie inną mentalnością, głęboko przesiąkniętą sowietyzmem. Nawiązał w tym kontekście do koncepcji „durańszczyzny” opisywanej przez filozofa Bohdana Konecznego. Wielomski przytaknął tej diagnozie, oceniając ją jako trudną do zakwestionowania.

Plany unijnych elit i strach przed „Wołyniem 2.0”

Skalski przywołał rozmowy z Grzegorzem Braunem, który miał wielokrotnie twierdzić, że w kręgach decyzyjnych Unii Europejskiej (Komisji Europejskiej) faktycznie rozważa się scenariusz, w którym Ukraina zostaje „nominowana” do roli najemnej siły broniącej Europy i jej wartości przed zagrożeniem ze wschodu — zastrzegając jednocześnie, że realność takiego planu to osobna kwestia. W tym kontekście zapytał Wielomskiego o właściwą rolę Polski wobec sygnałów paniki pojawiających się nawet w środowiskach związanych z PiS, gdzie mówi się już otwarcie o zagrożeniu „Wołyniem 2.0″, rosnącej aktywności ukraińskiego wywiadu i mnożących się aktach wrogości — pytając, czy Polska powinna podjąć zdecydowane kroki, czy raczej liczyć na stopniową asymilację i pragmatyczne stosunki dyplomatyczne. Ta część pytania stała się bezpośrednim wstępem do odpowiedzi Wielomskiego o „elitce infantylno-agenturalnej” i paradygmacie konstruktywistycznym, którą już omówiłem w artykule.

Reemigracja Ukraińców — dlaczego nie będą wracać

Odpowiadając na pytanie o powojenną reemigrację, Wielomski ocenił, że większość Ukraińców przebywających w Polsce już się tu zaaklimatyzowała i nie zechce wracać do kraju określanego przez niego (odwołując się do wypowiedzi jednego z polityków prezydenckich) jako dotknięty „kleptokracją”. Przedstawił hipotezę, że rząd w Kijowie może być zainteresowany wywołaniem w Polsce nastrojów antyukraińskich (poprzez działania wywiadowcze i sieci wpływu) w celu skłonienia migrantów do powrotu — porównując to do jednej z hipotez dotyczących pogromu kieleckiego z 1946 roku, wedle której miał on być zorganizowany w celu wywołania wśród ocalałych z Zagłady Żydów strachu skłaniającego ich do emigracji do budowanego wówczas Izraela.

Rocznica proklamacji państwa ukraińskiego we Lwowie

W trakcie rozmowy Wielomski zwrócił uwagę na przypadającą tego dnia rocznicę proklamacji państwa ukraińskiego we Lwowie w 1941 roku, której towarzyszyć miał pogrom ludności żydowskiej (wskazał szacunki od tysiąca do pięciu tysięcy ofiar), przypominając, że we współczesnej armii ukraińskiej funkcjonuje batalion noszący tę nazwę, współdowodzony niegdyś przez Romana Szuchewycza.

Koncepcja trójkąta Paryż–Warszawa–Moskwa

Skalski przywołał koncepcję prezentowaną przez Janusza Korwin-Mikkego, zakładającą sojusz Polski z Francją (jako przeciwwagą dla Niemiec, dysponującą bronią atomową) oraz Rosją. Wielomski ocenił taki układ jako racjonalny, choć obecnie trudny do realizacji ze względu na postawę Francji, którą — jego zdaniem, powołując się na słowa Marine Le Pen — prezydent Emmanuel Macron uczynił faktycznym „wicekanclerzem Niemiec”. Przywołał lekturę francuskiej książki z 2021 roku, argumentującej, że budowa federalnej tożsamości europejskiej wymaga wybrania zewnętrznego wroga — Rosji lub Stanów Zjednoczonych — i wskazał, że obecnie wybrano Rosję.

Nowy Jedwabny Szlak jako gwarancja bezpieczeństwa

Wielomski przedstawił własną koncepcję geopolityczną: uznając Zachód za cywilizację schyłkową, a przyszłość za związaną z Chinami, opowiedział się za budową polskiego odcinka Nowego Jedwabnego Szlaku prowadzącego przez Rosję i Białoruś. Argumentował, że chińskie inwestycje o wartości dziesiątek miliardów dolarów w polską infrastrukturę stanowiłyby skuteczniejszą gwarancję bezpieczeństwa przed rosyjską agresją niż obecność wojsk NATO, ponieważ Chiny, dbając o własne interesy handlowe, nie dopuściłyby do destabilizacji regionu.

Krytyka polityki amerykańskiej PiS

Profesor ocenił, że PiS „stawia na złego konia”, licząc na trwałą obecność wojskową USA w Europie, podczas gdy — jego zdaniem — wycofywanie się Ameryki wynika ze strukturalnej utraty globalnej przewagi, a nie osobistej polityki Donalda Trumpa, i będzie kontynuowane niezależnie od przyszłej administracji. Wskazał na istniejącą ustawę Kongresu, ograniczającą redukcję amerykańskich sił w Europie poniżej 58 tysięcy żołnierzy, jako jedyny obecny hamulec dalszego wycofania. Przywołał esej Romana Dmowskiego „Kwestia ukraińska” z 1930 roku jako trafnie przewidujący, że niepodległa Ukrainy stanie się polem rywalizacji obcych mocarstw.

Scenariusz ukraińskiego „marszu na Brukselę”

W zakończeniu rozmowy Wielomski przedstawił prowokacyjny scenariusz: gdyby Unia Europejska przestała finansować rozmieszczoną na jej terytorium 900-tysięczną armię ukraińską, żołnierze ci mieliby, jego zdaniem, jedynie dwie możliwości — zdobycie stolicy UE lub utrzymywanie się z grabieży okolicznej ludności. Poparł tę tezę analogią historyczną do szwedzkiej armii w XVII wieku, która — jak wyjaśnił, powołując się na książkę Geoffreya Parkera o Małej Epoce Lodowcowej — musiała prowadzić wojny łupieżcze na skutek gwałtownego spadku produktywności rolnej w Skandynawii wywołanego ochłodzeniem klimatu, tracąc przy tym, według szacunków, nawet jedną czwartą populacji Finlandii (będącej wówczas częścią Szwecji) w wyniku wojen z Niemcami. Skalski, kontynuując tę analogię, zasugerował żartobliwie ironiczny obraz uzbrojonej po zęby ukraińskiej armii kierującej się, zamiast na Moskwę (zgodnie z życzeniami części polskich polityków, takich jak Anna Maria Żukowska-Gosiewska), w stronę Berlina i Brukseli, przechodząc po drodze przez Warszawę, Kraków i Rzeszów.


Program „Biblioteka Wolności” prowadził Marek Skalski. Materiał dostępny na kanale Biblioteka Wolności i Prof. Adam Wielomski. Naukowo o polityce. Opublikowany 30 czerwca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *