Katarzyna Ciepielewska rozmawiała z Rafałem Ziemkiewiczem w cotygodniowym podsumowaniu politycznym o incydencie z pytaniem o banderyzm zadanym ukraińskiej pracownicy, o retweetach ministra Radosława Sikorskiego, o „wdzięczności” za pociski Patriot przekazane Ukrainie, o nadaniu jednostce wojskowej imienia UPA i budowanym ukraińskim panteonie, o ukraińskiej liście wrogów, na której – jak ujawnił Ziemkiewicz – sam się znalazł, a także pokrótce o aferze w warszawskim Szpitalu Południowym, katastrofie ekologicznej na rzece Bóbr, zamrożeniu kont Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej i procesie Marcina Kierwińskiego przeciwko dziennikarce Polsatu.
Dwóch mężczyzn, pytanie o banderyzm i policja
Ziemkiewicz opisał incydent, który zdominował czołówki TVN i Polsatu: dwóch mężczyzn weszło do biura ukraińskiej firmy i, nagrywając to, uprzejmie zapytało pracowniczkę, czy firma promuje banderyzm. Ocenił to zachowanie jako głupie i będące „zawracaniem głowy”, ale podkreślił, że mężczyźni zadali pytanie i odeszli – mimo to wezwana przez pracowniczkę policja przyjechała błyskawicznie, a sprawa zdominowała czołówki dwóch stacji telewizyjnych kosztem innych ważnych wydarzeń (szczyt NATO w Ankarze, sprawa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej). Ziemkiewicz zwrócił uwagę, że mężczyznom grozi rok więzienia za zniewagę, a jeden z nich był wcześniej podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji, drugi zaś służył w Wojskach Obrony Terytorialnej, które ironicznie określił jako „prywatne wojsko Macierewicza”. Ocenił to nagłośnienie jako celowe działanie mające podbić notowania Grzegorza Brauna do 20 procent.
Minister Sikorski: retweety Miedwiediewa i Giertycha
Odnosząc się do napięć wokół sprawy ukraińskiej, Ziemkiewicz przypomniał zbliżającą się rocznicę Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943 roku, poprawiając prowadzącą, że określenie „nieporozumienia” w kontekście relacji polsko-ukraińskich jest nieadekwatne – to spór, który „został odpalony”. Ostro skrytykował ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, którego nazwał „idiotą twitterowym” i „głupkiem twitterowym”, za retweetowanie prokremlowskiej narracji Dmitrija Miedwiediewa, a następnie kontrowersyjnych wypowiedzi Macieja Giertycha, sugerujących, że wojna na Ukrainie wybuchła w wyniku rzekomego porozumienia PiS z Putinem i Viktorem Orbánem w sprawie „rozbioru Ukrainy” – teorię tę Ziemkiewicz określił jako coś, co go „zupełnie rozłożyło”. Zaznaczył, że po spotkaniu prezydentów w Ankarze Sikorski poczuł się „recenzentem” sytuacji, insynuując, że obaj przywódcy – Nawrocki i Zełenski – wspólnie „narobili bałaganu”. Ziemkiewicz zażądał odebrania ministrowi dostępu do Twittera, cytując przypisywane Churchillowi powiedzenie o dyplomacie jako kimś, kto trzy razy przemyśli, zanim coś powie – ocenił, że Sikorski działa wręcz przeciwnie, uzależniony od polubień.
Odpierając sugestię, że prezydent Nawrocki mógł współprzyczynić się do wywołania tego sporu, Ziemkiewicz zaprzeczył stanowczo – stwierdził ironicznie, że można by to nazwać współwywołaniem sporu jedynie na takiej zasadzie, na jakiej „Polska w 1939 roku wywołała wojnę, bo się broniła, zamiast po prostu pozwolić Hitlerowi wyjść”. Ciepielewska dorzuciła w tym miejscu krótką uwagę o innym polityku, który przy okazji konferencji w Gdańsku miał wypowiedzieć jakieś „złe słowo” – Ziemkiewicz skwitował to lakonicznie jako kolejny przykład „niezbyt mądrych ludzi”, nie rozwijając wątku.
„Wdzięczność” za pociski Patriot
Ciepielewska przypomniała głośny w tym tygodniu temat pocisków do systemów Patriot, przekazanych Ukrainie przez polski rząd w marcu tego roku – zacytowała wpis wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z 31 marca 2026 roku, w którym zapewniał, że polskie baterie Patriot i ich uzbrojenie służą wyłącznie ochronie polskiego nieba i wschodniej flanki NATO oraz że „nic w tej kwestii się nie zmienia” i nigdzie nie planuje się ich przemieszczania. Ziemkiewicz wyjaśnił kontekst: był to moment, gdy dwie polskie baterie Patriot, zakupione jeszcze za rządów PiS, wreszcie osiągnęły gotowość bojową – Kosiniak-Kamysz pochwalił się tym faktem, po czym pociski i tak zostały przekazane Ukrainie. Ciepielewska dodała, że na późniejszej konferencji, gdy wicepremier odtajnił informacje o donacjach sprzętowych z ostatnich lat, zapytany, co Polska dostała w zamian za przekazane pociski, odpowiedział jednym słowem: „wdzięczność”. Oboje ironicznie skontrastowali tę deklarację z rzeczywistością: tą „wdzięcznością” miało być nadanie przez Zełenskiego jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA oraz budowa całego narodowego panteonu sławy.
Ukraińska lista wrogów i osobiste zagrożenie Ziemkiewicza
Ziemkiewicz wspomniał o funkcjonującym – jego zdaniem prowadzonym przez ukraińskie służby – portalu internetowym, na którym pierwotnie umieszczano listy „kolaborantów” z Donbasu i Doniecka przeznaczonych do zamordowania, odhaczanych po skutecznym zabójstwie. Podkreślił z niepokojem, że na liście zaczęli pojawiać się polscy politycy – wymienił szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego oraz europosłankę Ewę Zajączkowską-Hernik, umieszczoną tam za podarcie flagi UPA w Parlamencie Europejskim. Ujawnił następnie z ironicznym dystansem, że sam również znalazł się na tej oficjalnej „liście śmierci banderowców”, porównując tę praktykę do list sporządzanych przez Niemców przed inwazją na Polskę w 1939 roku.
„Zdrada stanu” Zełenskiego i trójkąt Kijów-Berlin-Moskwa
Ziemkiewicz sformułował ostrą tezę, że polityka Zełenskiego stanowi w istocie zdradę interesów narodu ukraińskiego przez, jak to określił, „mafię zełeńskiego” obecnie rządzącą Ukrainą – ocenił ją jako przemyślaną, choć głupią strategię, w ramach której celowo atakuje się nie Nawrockiego czy PiS, lecz całą Polskę, upokarzając przy okazji również premiera Donalda Tuska, co ten – zdaniem Ziemkiewicza – ignoruje, ciesząc się jedynie z krytyki wymierzonej w prezydenta. Spekulował, że działania Zełenskiego mogą wskazywać na budowanie jakiegoś porozumienia w trójkącie Kijów–Berlin–Moskwa, dzięki któremu rządząca obecnie ekipa zachowałaby władzę mimo braku realnych szans w uczciwych wyborach demokratycznych.
Banderyzm a integracja europejska: „Unia Europejska Light”
Ciepielewska zauważyła sprzeczność: z jednej strony mówi się, że Ukraina z banderyzmem na sztandarach nie wejdzie do Unii Europejskiej, z drugiej – przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen forsuje koncepcję „Unii Europejskiej light” z ograniczonymi zobowiązaniami. Ziemkiewicz przywołał w tym kontekście ideę „NATO-bis” przypisywaną Lechowi Wałęsie (zastrzegając, że prawdopodobnie ktoś mu ją podsunął) i ocenił, że taka forma stowarzyszenia bez pełnej transparentności doskonale odpowiadałaby interesom ukraińskiej oligarchii, dla której pełne członkostwo w UE oznaczałoby konieczność rozliczalności niewygodnej dla praktyk pokroju mera Lwowa.
Bezkarny mer Lwowa kontra bezwzględność Zachodu wobec Polski
Ziemkiewicz z oburzeniem opisał sprawę mera Lwowa (nazwanego w rozmowie „Sądowym” – najpewniej chodzi o Andrija Sadowego), który miał okraść polską firmę i mimo to swobodnie przyjeżdżać do Polski, demonstracyjnie podpisując umowy handlowe w Warszawie i Gdańsku – bez żadnych konsekwencji prawnych, mimo braku immunitetu. Stwierdził wprost, że taki człowiek powinien być od razu zatrzymany na granicy, skuty kajdankami i odprowadzony do prokuratury na przesłuchanie w sprawie przekrętu wobec polskiej firmy oraz propagowania banderyzmu we własnym kraju – tymczasem nic takiego się nie dzieje, co skwitował gorzko stwierdzeniem, że „chyba słusznie nas tam mają”. Skontrastował to z bezwzględnością, z jaką zachodnie instytucje traktują Polskę: przywołał zamrożenie przez sąd belgijski – na wniosek koncernu Pfizer w sporze o kontrakty szczepionkowe z okresu pandemii – 6,5 miliarda złotych na kontach Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Ocenił to jako lekcję, z której Polska powinna wyciągnąć wniosek: mienie niemieckie w Polsce należy traktować jako potencjalne „mienie reparacyjne”, możliwe do analogicznego zabezpieczenia w przyszłości.
Krótko o pozostałych wątkach
Rozmówcy poświęcili też sporo czasu aferze w warszawskim Szpitalu Południowym – dymisji dwóch wiceprezydentek stolicy (przy utrzymaniu stanowiska przez zaprzyjaźnionego z prezydentem Trzaskowskim wiceprezydenta odpowiedzialnego bezpośrednio za szpital), wejściu CBA do placówki po miesiącu zwłoki, kuriozalnym przypadkom przepracowanych „na papierze” lekarzy (1000 godzin miesięcznie w Braniewie, 74 operacje dziennie w Mogilnie) oraz krytyce proponowanej przez minister zdrowia Sobierańską-Grendę reformy ograniczającej zarobki lekarzy jako fasadowej odpowiedzi na systemową patologię. Krótko omówiono też katastrofę ekologiczną na rzece Bóbr i milczenie rządu w tej sprawie, kontrastując je z wcześniejszą aktywnością medialną wokół rzekomego skażenia Odry, absurdalne kampanie Ministerstwa Klimatu (przeciw „stygmatyzacji” wilków), a na koniec pozew cywilny wytoczony przez ministra Marcina Kierwińskiego dziennikarce Polsatu Joannie Miziołek za jej wpisy o rzekomym „saloniku VIP” w szpitalu.
Materiał w cotygodniowym cyklu „Podsumowanie Tygodnia Rafała Ziemkiewicza” na kanale Telewizja Republika na YouTube. Opublikowany, premiera 10 lipca 2026.