Salonik Janeckiego: Ukraina jako „naród wybrany” — narzędzie w niemieckiej grze o Europę Środkowo-Wschodnią?

Stanisław Janecki w premierowym odcinku nowego formatu „Salonik Janeckiego” na antenie wPolsce24 rozmawiał z prof. Piotrem Grochmalskim, Józefem Orłem oraz Miłoszem Łodowskim o geopolitycznych ambicjach Ukrainy, roli Niemiec w kształtowaniu relacji polsko-ukraińskich, mesjanistycznej narracji o „narodzie wybranym” oraz sporze o kulturowy prymat między Kijowem a Moskwą.

Nowy format i teza wyjściowa

Stanisław Janecki przedstawił nowy format telewizji wPolsce24 oraz swoich gości: Józefa Orła, doktora filozofii i ekonomii, prof. Piotra Grochmalskiego, politologa i znawcę geopolityki oraz spraw wojskowych Rosji i Azji Środkowej, a także Miłosza Łodowskiego, architekta i inżyniera.

Janecki przedstawił własną tezę wyjściową: najnowsza fala banderyzmu na Ukrainie to nie tylko próba rozwiązania wewnętrznych spraw ukraińskich, ale strategia mająca związać Polskę – sprawić, by polskie elity zajmowały się wyłącznie tym tematem, podczas gdy Ukraina realizuje własne cele strategiczne, dążąc do zastąpienia Polski jako lidera regionu między Bałtykiem a Morzem Czarnym (Trójmorze, Międzymorze). Przypomniał, że Wołodymyr Zełenski już w połowie października 2024 roku, najpierw w Radzie Najwyższej, a dzień później na Radzie Europejskiej, zapowiadał ambicje mocarstwowe Ukrainy, w tym wykorzystanie własnej armii jako gwaranta status quo bezpieczeństwa w Europie w kontekście potencjalnego zmniejszenia zaangażowania Stanów Zjednoczonych.

Ekshumacje jako pułapka na Polskę?

Janecki wprowadził wątek niedawnej zapowiedzi Zełenskiego dotyczącej poluzowania procedur ekshumacyjnych i wyjaśniania przeszłości, po czym wyświetlono materiał wideo na ten temat. Zapytał wprost prof. Grochmalskiego, czy nie jest to pułapka podobna do sposobu, w jaki Rosja Jelcyna dozowała Polsce prawdę o zbrodni katyńskiej, wiążąc to z politycznymi koncesjami – i czy strategicznie Polska nie przegrywa w tej grze z Ukrainą.

Grochmalski przywołał wcześniejszą rozmowę z Józefem Orłem, którego koncepcja – dotycząca celowej polityki wypychania Polski z formatów regionalnych (Trójmorze, Międzymorze, Europa Środkowo-Wschodnia) – zaczyna się, jego zdaniem, sprawdzać. Podkreślił, że po 2014 roku, kiedy NATO radykalnie zmieniło swoje podejście do Polski, kraj zdobył istotną pozycję we wschodniej flance Sojuszu, co – jego zdaniem – nie jest przypadkowym procesem, lecz efektem świadomej polityki, w której Zełenski „ucieka do przodu”, świadomy, że dysponuje potężną, doświadczoną bojowo armią, postrzeganą jako zagrożenie zarówno dla niego samego, jak i dla ukraińskich elit.

Rola Niemiec w konflikcie polsko-ukraińskim

Grochmalski ocenił tezę Janeckiego o roli Niemiec jako trafną diagnozę, wskazując, że zmiana postępowania Ukrainy wobec Polski wynikała z niemieckiej presji – celem miało być odebranie Zjednoczonej Prawicy jednego z filarów jej wewnętrznej legitymizacji politycznej, czyli dobrych relacji z Ukrainą. Podkreślił z naciskiem, że to Polska – i konkretnie prezydent Andrzej Duda – realnie uratowała Ukrainę poprzez dostawy sprzętu wojskowego, w tym czołgów, trafiającego bezpośrednio na front.

Janecki dopytał o narrację pojawiającą się wśród części ukraińskich elit, jakoby przekazany przez Polskę sprzęt był „złomem”, wymagającym remontu, w zamian za który Polska rzekomo otrzymała lepsze uzbrojenie z Zachodu. Grochmalski zdecydowanie zaprzeczył tej narracji, ocenił przekazany sprzęt jako wysokiej jakości, w niektórych kategoriach unikalny – podkreślił, że polscy specjaliści zmodernizowali poradziecki sprzęt pancerny (m.in. pancerz, systemy rozpoznania) w sposób, który Ukraińcy mogli szybko opanować operacyjnie, co miało kluczowe znaczenie dla powodzenia operacji charkowskiej. Zwrócił uwagę, że Polska jako pierwsze państwo przełamała ówczesną niechęć administracji Joe Bidena i kanclerz Angeli Merkel do przekazywania Ukrainie sprzętu bojowego i amunicji, w sytuacji gdy Ukraina nie dysponowała alternatywnymi zdolnościami.

„Naród wybrany” według generała Budanowa

Janecki wprowadził fragment wypowiedzi szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, generała Kyryła Budanowa, w którym ten określił Ukrainę mianem „narodu wybranego” wśród Słowian, wskazując na źródło prawosławia znajdujące się na terenie Ukrainy jako fundament tej wyjątkowości.

Janecki zapytał Józefa Orła, czy ten mesjanistyczny, teologiczny element ma stanowić uzasadnienie dla ukraińskich ambicji mocarstwowych. Orzeł odpowiedział, że aby analizować elementy „nadbudowy” – kulturę, ideologię, religię, historię – trzeba najpierw zrozumieć strategię leżącą u podstaw całego procesu, a jej podmiotem, jego zdaniem, nie jest Ukraina, lecz Berlin. Zasugerował, że pytania o mesjanizm lepiej kierować do architekta czy inżyniera, oceniając, że ideologie zawsze służą konkretnym interesom.

Kryzys niemieckiej gospodarki jako źródło procesu

Zapytany, dlaczego Berlin miałby traktować Ukrainę jako państwo szczególnego przeznaczenia, Orzeł ocenił, że dyskusja o banderyzmie odwraca uwagę od prawdziwego źródła procesu – głębokiego kryzysu państwa niemieckiego, porównywalnego z sytuacją Stanów Zjednoczonych. Wskazał, że niemiecki przemysł, fundament dobrobytu kraju, traci konkurencyjność (przywołał liczbę stu tysięcy zagrożonych miejsc pracy), nie tylko wobec Chin, ale też USA i innych krajów azjatyckich, z ryzykiem podobnej konkurencji ze strony Ameryki Południowej w przyszłości.

Ocenił, że Niemcy mają dziś dwie drogi wyjścia z kryzysu: sojusz z Rosją zapewniający tańsze surowce, obniżające koszty produkcji, oraz kolonizację rynków zbytu poprzez rozszerzanie Unii Europejskiej, zwłaszcza w kierunku Europy Środkowo-Wschodniej (Trójmorze) – co określił jako cel kolonizacyjno-ekonomiczny. Janecki porównał to do koncepcji Mitteleuropy Friedricha Naumanna z 1915 roku, na co Orzeł odpowiedział, że nie jest to nowa idea, lecz jej kontynuacja – realizowana przez dominację kulturową, finansową, innowacyjną i polityczną, w tym poprzez działalność niemieckich fundacji i „kolonizację klas politycznych” innych krajów.

Grochmalski dodał do tego wątku uwagę o zadłużaniu krajów jako narzędziu kontroli, na co Orzeł odpowiedział, że dokładnie taka strategia – udzielanie długoterminowych pożyczek przy jednoczesnym ograniczaniu konkurencyjności gospodarczej danego kraju – została zastosowana wobec Polski, mimo pozytywnego impulsu gospodarczego z pierwszych lat członkostwa w UE. Ocenił, że dążenie Niemiec do hegemonii w regionie wynika z niemożności zaakceptowania przez to państwo pozycji innej niż dominująca w Europie – hegemonia zapewnia rynki zbytu niezbędne do utrzymania wewnętrznego spokoju społecznego.

Spór o dziedzictwo Konstantynopola i mit założycielski Kijowa

Janecki zwrócił się do Miłosza Łodowskiego z pytaniem o mistyczny, mesjanistyczny wymiar ukraińskiej narracji – odwołanie do Ławry Peczerskiej i prawosławia jako mitu założycielskiego, porównując to zjawisko do podobnych działań Władimira Putina, w tym budowy dużej cerkwi wojskowej w Rosji. Zapytał, czy na Ukrainie możliwy jest podobny sojusz cerkwi z państwem.

Łodowski wskazał na szerszy kontekst symboliczny – powrót do symboliki związanej z kolonizacją tych ziem przez Wikingów jako silny element tożsamościowy oraz odtwarzanie „głębokości kulturowej” Kijowa jako historycznego centrum Słowiańszczyzny, poprzedzającego inne państwowości regionu (z pominięciem, jak zauważył, np. Wielkich Moraw). Ocenił, że przypominanie przez Kijów jego roli jako źródła prawosławia na tych terenach stanowi bezpośrednie zagrożenie dla rosyjskiej narracji narodowej, będące jednym z głównych źródeł napięcia w relacjach rosyjsko-ukraińskich – porównał to do dawnego sporu o prymat między Konstantynopolem a starożytnym Rzymem.

Janecki zauważył, że Ukraina odwołuje się do dziedzictwa Konstantynopola, twierdząc, że je „przechowała”. Łodowski rozwinął tę myśl, wskazując, że w regionie określanym przez amerykańskie dokumenty strategiczne jako Central Eastern European Countries (CEE) to właśnie Niemcy, nie Polska, są drugim po Ukrainie państwem odwołującym się do tradycji Konstantynopola – Polska pozostaje zorientowana na tradycję łacińską i rzymską, budowaną w relacji Rzym–Kraków/Gniezno–Warszawa. Orzeł podsumował ten wątek stwierdzeniem, że najgłębszym podłożem konfliktu rosyjsko-ukraińskiego jest walka o status „trzeciego Rzymu” – jeśli wygra w niej Ukraina, Rosja traci swoją tożsamość kulturową, sprowadzając się, jak dodał Łodowski, jedynie do państwa historycznie zarządzanego przez Złotą Ordę.

Historyczne korzenie niemieckiej narracji o wyższości kulturowej Rosji i Ukrainy

Grochmalski przywołał recenzję polskiego historyka dotyczącą publikacji „Niemcy i Polacy” z 1934 roku, w której jeden z artykułów akcentował tezę o niższości kultury polskiej wobec rosyjsko-ukraińskiej – oceniając, że tekst ten przygotowywał grunt pod późniejsze wydarzenia historyczne. Janecki skomentował to zbieżnością z obecną wypowiedzią generała Budanowa o wyższości cywilizacyjnej Ukrainy. Łodowski powiązał ten wątek z próbami odbudowy przez Niemcy Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, sięgając do postaci cesarzowej Teofano.

Brak Polski jako przyczyna, nie skutek

Łodowski zasugerował cofnięcie się myślą tysiąc lat wstecz, przywołując – jako przykład symbolicznego zaniedbania – nieumiejętne uczczenie przez Polskę tysiąclecia Królestwa Polskiego. Ocenił, że to, iż Ukraina i Niemcy „mogą sobie pozwolić” na obecną politykę wobec Polski, nie jest wyłącznie efektem ich działań, lecz efektem nieobecności Polski w kluczowych formatach regionalnych. Janecki nawiązał do tego bezpośrednio, przywołując wykluczenie Polski z tzw. koalicji antybalistycznej podczas formatu paryskiego. Orzeł zauważył krótko, że ani Niemcy, ani Ukraina po prostu nie chcieli obecności Polski w tym gronie, na co Łodowski odpowiedział, że jest to kwestia drugorzędna – jeśli się kogoś nie chce, po prostu się go nie zaprasza, i to jest podstawowy problem.

Janecki zapytał, czy gdyby premier Donald Tusk „się uparł”, udałoby się uniknąć wykluczenia Polski. Łodowski ocenił, że problemem Tuska jest to, że „jest Tuskiem” – brakuje mu realnej swobody politycznego manewru w tej grze, porównując to do niemożności awansu przy zbyt niskim punkcie startowym. Orzeł dodał ironicznie, że jeśli ktoś zapisał się „jako pionek drużyny niemieckiej”, to się w takiej grze po prostu nie liczy.

Łodowski przywołał na zakończenie tego wątku przykład polskiej polityki z okresu pandemii COVID-19 jako dowód na to, że Polska potrafiła prowadzić bardzo aktywną, dynamiczną politykę, w niektórych aspektach przewyższającą działania Niemiec – ocenił, że w tamtym okresie Polska funkcjonowała sprawniej niż Niemcy, gdzie panował większy chaos organizacyjny, choć Orzeł zastrzegł, że polskie rozwiązania szły „w trochę złym kierunku”.

Chińsko-rosyjska współpraca zbrojeniowa jako szerszy kontekst

Na zakończenie odcinka Janecki zapytał Grochmalskiego, czy wizja Ukrainy jako mocarstwa militarnego, „rozdającego karty” w regionie, powinna budzić lęk wśród Polaków. Grochmalski odpowiedział, że zamiast lęku potrzebna jest intensywna praca strategiczna. Ujawnił mało komentowany wątek – ujawnioną przez dziennikarstwo śledcze intensywną współpracę wojskowo-przemysłową Chin i Rosji trwającą od 2020 roku. Wyjaśnił, że gdy rosyjscy analitycy, na polecenie Władimira Putina, zbadali słabości Rosji ujawnione w 2014 roku, doszli do wniosku, że jedyną drogą ratunku, biorąc pod uwagę zależność od eksportu ropy i gazu, jest zacieśnienie relacji z Pekinem – co też się stało.

Ocenił, że obecna gra toczona przez Ukrainę w relacjach z Polską i Zachodem ma szerszy geopolityczny kontekst – Chiny intensywnie analizują doświadczenia bojowe z wojny na Ukrainie, wykorzystując je do unowocześniania rosyjskiego sprzętu i przemysłu obronnego, podczas gdy – jak zaznaczył na koniec – Ukraina nie dzieli się analogicznymi doświadczeniami i danymi z Polską.

Janecki zakończył pierwszą część programu, dziękując gościom za rozmowę i zapowiadając kontynuację w kolejnym segmencie z innym tematem.


Rozmowę przeprowadził Stanisław Janecki w programie „Salonik Janeckiego”. Materiał „PREMIERA! Ukraina ma się za »naród wybrany«! SALONIK JANECKIEGO cz.1″ dostępny na kanale wPolsce24 na YouTube, liczącym 542 tys. subskrybentów. Opublikowany 19 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *