Ślubowski i Gursztyn w Kanale Otwartym: Rosjanie nigdy nie byli częścią naszej cywilizacji

Dlaczego Rosjanie są inni niż mieszkańcy Zachodu, czy nieograniczona władza cara to dziedzictwo tatarskiej niewoli, czy Piotr Wielki naprawdę zeuropeizował Rosję, i na ile rosyjski komunizm wynikał z samej rosyjskiej historii — o tym z Piotrem Gursztynem, publicystą Polski24 i „Tygodnika Sieci” oraz autorem książki „Dlaczego Rosjanie są inni?”, rozmawiał Grzegorz Ślubowski w Kanale Otwartym.

Kto obwinia się o kryzys naftowy w Rosji

Ślubowski otworzył rozmowę pytaniem o bieżącą sytuację w Rosji — problemy z paliwem, których władze już nie negują, będące efektem ukraińskich uderzeń dronowych, i o to, jak Rosjanie reagują na tę sytuację: czy obwiniają Putina, czy Ukraińców, i czy można się już spodziewać jakiegokolwiek buntu.

Gursztyn zastrzegł na wstępie, że pisał swoją książkę jako historyk i nie prezentuje się jako ekspert od współczesnej Rosji, choć śledzi bieżące wydarzenia, między innymi za pośrednictwem rosyjskiego portalu wojskowo-ekonomicznego topwar.ru (Wojennoje Obozrienije). Zaznaczył, że komentarze pod artykułami tego portalu, choć niereprezentatywne dla całego społeczeństwa, odzwierciedlają nastroje istotnego segmentu — czytają go weterani, zawodowi żołnierze i ludzie związani z obronnością, czyli osoby raczej aktywne niż pasywne. Na pytanie o kryzys naftowy Gursztyn odpowiedział, że mimo iż kolejki na stacjach ponoć maleją, w komentarzach Rosjanie bardziej obwiniają Ukraińców niż własną władzę. Zwrócił przy tym uwagę na wątek rzadko obecny w polskich mediach — rolę amerykańskiego wsparcia satelitarnego (StarShield, wojskowej wersji Starlinka) w umożliwieniu precyzyjnych ataków na rosyjskie instalacje naftowe, co w rosyjskim internecie napędza silną, historycznie zakorzenioną antyamerykańską fobię, mimo że Rosja nigdy formalnie nie prowadziła wojny z USA. Ocenił, że ten segment społeczeństwa rosyjskiego twardo stoi za własnym rządem, traktując konflikt jako wojnę proxy prowadzoną przez cały Zachód.

Teza książki: Rosja nie jest częścią naszej cywilizacji

Ślubowski przeszedł do samej książki, opisując ją jako historię rosyjskiej państwowości sięgającą Rusi Kijowskiej, i zapytał wprost o centralną tezę: dlaczego Rosjanie są inni.

Gursztyn wyjaśnił, że jego zdaniem Rosja nie jest częścią zachodniej cywilizacji — zastrzegając, że nie wartościuje tego jako dobre czy złe, a jedynie stwierdza fakt. Wskazał na wspólne cechy powstałe w wyniku trzystuletniego, częściowego otwierania się Rosji na Zachód, ale ocenił, że fundament pozostaje odmienny — do czasów Piotra Wielkiego Rosja rozwijała się w niemal całkowitej izolacji, a nawet po jego reformach kontakt ze światem zewnętrznym pozostawał reglamentowany przez państwo i ograniczony niemal wyłącznie do elit. Przywołał znany sowiecki dowcip o amerykańskim szpiegu Miszy, doskonale mówiącym po rosyjsku, pięknie tańczącym kazaczoka i śpiewającym rosyjskie pieśni, którego mimo to miejscowi natychmiast rozpoznają jako obcego — bo, jak mówią w dowcipie, „u nas nie ma Murzynów” (nie ma czarnoskórych). Zaznaczył, że nie zgadza się z klasyfikacją Samuela Huntingtona wyodrębniającą osobną cywilizację prawosławną — jego zdaniem mniejsze narody prawosławne, jak Grecy czy Rumuni, orbitują bliżej zachodniego kręgu cywilizacyjnego, podczas gdy odrębność Rosji wynika nie z prawosławia, lecz ze świadomej decyzji rosyjskich władców od końca XV wieku, którzy przyjęli model rozwoju oparty na izolacji i wrogości wobec Zachodu — w jego ocenie silniejszej niż wrogość wobec świata islamu, mimo wielowiekowych podbojów kolonialnych na Kaukazie i wśród ludów tatarskich.

Teoria turańska: dlaczego Gursztyn się z nią nie zgadza

Ślubowski nawiązał do popularnej w Polsce teorii Feliksa Konecznego o „cywilizacji turańskiej”, wywodzącej rosyjski model władzy z okresu jarzma tatarskiego. Gursztyn zdecydowanie odrzucił tę interpretację. Wyjaśnił, że najprostszym spadkobiercą Złotej Ordy był Chanat Krymski, z którym Polska wojowała w XVI-XVII wieku — i to właśnie tam, jego zdaniem, ludziom żyło się znacznie lepiej niż w Rosji moskiewskiej: Tatarzy byli ludźmi wolnymi, posiadali własność, której chan nie kwestionował, a władza samego chana była realnie ograniczona starymi prawami plemiennymi, jasą oraz regułami islamu — arystokracja zachowywała podmiotowość. W Rosji moskiewskiej, jak podkreślił Gursztyn, car nie był ograniczony praktycznie niczym — nawet religią, mimo konieczności politycznego balansowania. Jako przykład przywołał Iwana Groźnego, który w wieku szesnastu lat, tuż po koronacji, kazał bez procesu wrzucić psom na pożarcie bojarów z rodziny, która naraziła mu się jeszcze w dzieciństwie — dla porównania przywołał egzekucję Tomasza Morusa przez Henryka VIII w Anglii, poprzedzoną, mimo wszelkich nacisków, formalnym procesem sądowym.

Trzeci Rzym i koncept świętej Rusi jako przejęcie z islamu

Ślubowski zapytał o rosyjską teorię trzeciego Rzymu, funkcjonującą w rosyjskiej myśli historycznej jako źródło dumy narodowej. Gursztyn wyjaśnił genezę tej idei — sformułował ją na początku XVI wieku mnich Filofiej z Pskowa, w pierwotnym wydźwięku bardzo pesymistyczną: skoro Rosja jest ostatnim, trzecim Rzymem, po niej nastąpi już tylko koniec świata. Idea ta rozbudziła jednak w Rosjanach silny mesjanizm, który Gursztyn powiązał z konceptem „świętej Rusi” — jego zdaniem heretyckim z punktu widzenia teologii chrześcijańskiej, ponieważ Ziemią Świętą jest wyłącznie Palestyna, gdzie fizycznie przebywał Chrystus, a nie Ruś. Ocenił, że koncept ten jest w istocie zapożyczeniem ze świata islamskiego, z podziałem na dar al-islam (dom pokoju) i dar al-harb (dom wojny) — tam, gdzie panuje islam, ma być pokój, a tam, gdzie mieszkają niewierni, można prowadzić wojnę. Analogicznie w rosyjskim rozumieniu ziemie przyłączone do Rosji („prisajedinienije”, nigdy „podbój”) stają się automatycznie czyste i „święte” — Gursztyn przywołał tu przykład Alaski, dawniej „świętej ziemi rosyjskiej”, dziś już nią nieuznawanej.

Dlaczego Rosjanie nie emigrowali jako gastarbeiterzy

Gursztyn zwrócił uwagę na ciekawe zjawisko z lat 90. — mimo powszechnej biedy po rozpadzie ZSRR to Ukraińcy, Białorusini i mieszkańcy Azji Środkowej masowo jeździli do pracy jako gastarbeiterzy, podczas gdy Rosjanie tego nie robili, mimo że mieszkał niedaleko granicy z obwodem kaliningradzkim i obserwował to bezpośrednio. Jedynym wyjątkiem etnicznych Rosjan emigrujących masowo byli, jego zdaniem, starowiercy — uciekający przed prześladowaniami religijnymi, dziś porównywalni do amerykańskich Amiszów czy Mennonitów, ludzie pracowici i stosunkowo zamożni, których potomkowie częściowo dziś wracają do Rosji. Gursztyn przywołał przy tym barwną historię sekty tak zwanych Dyrników (dziurkowców), którzy uznali ikony za zło i modlili się do dziury wywierconej w ścianie — jeden z wielu przykładów rosyjskiego sekciarstwa narodzonego po wielkiej reformie cerkiewnej patriarchy Nikona w XVII wieku.

Piotr Wielki: modernizacja kosztem własnego ludu

Ślubowski zapytał, czy Piotr Wielki, powszechnie postrzegany dziś w Rosji jako twórca imperium i reformator zbliżający kraj do Zachodu, rzeczywiście przybliżył Rosję do Europy. Gursztyn odpowiedział, że owszem, zmienił Rosję, ale wątpliwe, czy pozytywnie — celowo, jak zaznaczył, nie nazwał go w książce Piotrem Wielkim. Wskazał, że jego reformy odbyły się kosztem 80 procent ludności kraju, czyli chłopstwa, a liczba ludności Rosji w tym okresie realnie spadła — dokładnie tak samo jak za czasów Iwana Groźnego czy Stalina, mimo formalnej ekspansji terytorialnej. Wyjaśnił mechanizm: europeizacja gospodarki wprowadziła monetaryzację, konieczność płacenia podatków i dostarczania rekrutów, co przełożyło się na dużo bardziej brutalny system eksploatacji chłopów niż wcześniejsza, bardziej naturalna gospodarka. Podkreślił przy tym, że same wojny toczone przez Piotra I nie dotknęły bezpośrednio rdzennych ziem rosyjskich — walki toczyły się na Ukrainie i pod Narwą.

Markiz de Custine i brak spisanych reguł

Ślubowski przywołał relację markiza Astolphe’a de Custine, francuskiego konserwatysty, który pojechał do Rosji w poszukiwaniu argumentów przeciwko zachodniej demokratyzacji, a wyjechał jako jej wielki krytyk. Gursztyn ocenił jego obserwacje jako wciąż zasadne i wiarygodne, o czym świadczy nerwowa reakcja Rosjan na tę książkę do dziś. Nawiązał do współczesnej analogii — książki ekonomisty Juvala Wagnera o gospodarce rosyjskiej, w której autor konsekwentnie wskazuje na brak spisanych reguł jako fundamentalny problem, dotyczący reform od Aleksandra II i Stołypina przez NEP, Gorbaczowa, Jelcyna aż po Putina: reformy idą początkowo nieźle, ale w pewnym momencie napotykają na rosyjski zwyczaj podejmowania decyzji „na gębę”, bez formalnych zapisów, co ostatecznie blokuje dalszy rozwój.

Wczesny Putin był skuteczny, potem się zatrzymał

Ślubowski nawiązał do reform lat 90., które zakończyły się porażką. Gursztyn ocenił, że wczesny Putin był najbardziej skuteczny ze wszystkich reformatorów — poziom dobrobytu przeciętnych Rosjan zauważalnie wzrósł, zanim proces się zatrzymał, częściowo z powodu izolacji wynikającej z agresywnej polityki zagranicznej, częściowo dlatego, że dalsze reformy zaczęły uderzać w interesy grup, których sam Putin już nie chciał lub nie mógł naruszyć — w tym własnej rodziny, uwikłanej w biznesowe powiązania.

Ślubowski zasugerował, że w pewnym momencie „nadbudowa” (w sensie marksistowskim) zaczęła dla Putina znaczyć więcej niż „baza” — prezydent uwierzył, że może być nowym Piotrem I, jednoczycielem ziem ruskich, co dodatkowo napędziła izolacja pandemiczna i chęć szybkiego, zwycięskiego zakończenia konfliktu. Gursztyn przywołał tu wypowiedź Siergieja Ławrowa, który miał żartobliwie stwierdzić, że nie znał procesu decyzyjnego Putina, ponieważ jego prawdziwymi doradcami są Iwan Groźny, Katarzyna II i Piotr I. Zaznaczył, że historia w rozumieniu rosyjskim ma ogromny wpływ na rosyjskie elity i jest znacznie bardziej obecna w rosyjskiej popkulturze niż w polskiej — przywołał piosenki zespołu Lube, które słuchane dwadzieścia lat temu wydawały się żartem, a dziś trudno powiedzieć, czy nim wciąż są, oraz koncepcję „świętej Rosji” obejmującą nawet Alaskę i oddany Chinom dopiero w 1957 roku Port Artur.

Dlaczego rosyjscy zapadnicy zawsze przegrywają

Ślubowski zapytał o rosyjską opozycję demokratyczną, dążącą do upodobnienia Rosji do Zachodu, i o to, czy ta tradycja „zapadników” jest z góry skazana na porażkę. Gursztyn odpowiedział twierdząco, po czym przeszedł do struktury życia zwykłych ludzi jako głębszej przyczyny odmienności. Wyjaśnił, że polski chłop pańszczyźniany miał własną ziemię, wiedział, gdzie przebiega jej granica, i był gotów jej bronić — podczas gdy w Rosji funkcjonowała wspólnota gruntowa (obszczina, mir), a chłop nigdy nie był indywidualnym właścicielem ziemi. Gdy w Polsce zniesiono pańszczyznę, chłop od razu stał się właścicielem — w Rosji zniesienie poddaństwa w 1861 roku nie oznaczało uwłaszczenia; próba rozbicia wspólnot gruntowych przez premiera Piotra Stołypina napotkała ogromny opór i się nie powiodła, co, zdaniem Gursztyna (a nie tylko jego), znacząco ułatwiło późniejszą kolektywizację, ponieważ chłopi rosyjscy pamiętali życie we wspólnocie.

Gursztyn wskazał również na różnicę w strukturze mieszczańskiej i kościelnej — polskie parafie i cechy miały realną podmiotowość społeczną, proboszcz musiał liczyć się z dziedzicem, podczas gdy rosyjski pop nie cieszył się porównywalnym szacunkiem ani ze strony miejscowego ziemianina, ani samych chłopów, na co skarżył się jeszcze w latach 70. XX wieku Aleksandr Sołżenicyn.

Dlaczego wschodnia Ukraina tak dobrze się broniła

Gursztyn odniósł te obserwacje do Ukrainy, zastanawiając się, dlaczego mocno zrusyfikowane miasta wschodniej Ukrainy — Połtawa, Czernihów, Sumy — tak skutecznie broniły się w 2022 roku. Postawił hipotezę, że to dziedzictwo struktury dawnej Rzeczpospolitej — ukraiński chłop, podobnie jak polski, miał świadomość własnej działki ziemi, co mogło przetrwać mimo kolektywizacji i Wielkiego Głodu jako trwała pamięć kulturowa. Przywołał w tym kontekście usłyszany od Ukraińców argument (który sam pierwotnie traktował jako propagandę), że Rosjanie wolą mieszkać w blokach „w kupie”, podczas gdy Ukraińcy chcą mieć własny domek z ogródkiem. Ślubowski zaoponował, wskazując na powszechność systemu dacz w Rosji jako kontrargument wobec tezy o niechęci Rosjan do własnego domu. Gursztyn odpowiedział, że Rosjanie oczywiście też mieszkają we własnych domkach jednorodzinnych, zwrócił jednak uwagę na znamienną nazwę takiego domu — „osobniak” — sugerującą życie osobno, w oderwaniu od wspólnoty, co uznał za samo w sobie wymowne.

Bolszewizm jako restytucja przedpiotrowej Rosji

Ślubowski zapytał, czy komunizm to przeszczepiony na rosyjski grunt marksizm, czy raczej kontynuacja tradycyjnej Rosji w nowym kostiumie. Gursztyn, powołując się na historyka Jana Kucharzewskiego, jednoznacznie opowiedział się za drugą interpretacją — żaden z czołowych bolszewików nie znał dobrze Zachodu: Lenin w Szwajcarii prowadził odizolowany, monotonny tryb życia, a Stalin spędził w Wiedniu zaledwie kilka dni i nie znał żadnego zachodniego języka. Ocenił bolszewizm jako restytucję przedpiotrowej Rosji w nowym kształcie, argumentując, że prawosławie w 1917 roku było już społeczną „wydmuszką” — więź przeciętnego ludu z cerkwią była, jego zdaniem, bardzo słaba, sprowadzona do rytuałów odprawianych raz do roku.

Ślubowski zaoponował, przywołując pierwszy radziecki spis powszechny, w którym ponad połowa respondentów deklarowała prawosławie, oraz masowe otwieranie cerkwi przez Niemców na okupowanych terenach podczas wojny. Gursztyn przyznał częściowo rację, przywołując określenie Aleksandra Łukaszenki jako „prawosławnego ateisty” — samookreślenie typowe dla ludzi chrzczonych i biorących ślub w cerkwi, ale bez realnej więzi religijnej. Uznał, że po 1917 roku rzeczywiście nastąpiło pewne ożywienie religijne wśród części elit intelektualnych (jak filozof Władimir Sołowjow), ale było to zjawisko mniejszościowe — cerkiew, pozbawiona podmiotowości od stuleci (Piotr I bez żadnego oporu zniósł patriarchat), przyciągała słabszy element ludzki, popi byli biedni, słabo wykształceni, zajęci głównie własnym gospodarstwem, a praca duszpasterska i społeczna, powszechna w Kościele katolickim czy protestanckim, w Rosji praktycznie nie istniała.

Ukraińscy „księża budziciele” a rosyjska pustka

Gursztyn zilustrował tę różnicę uderzającym kontrastem — w XIX-wiecznej Europie Środkowej, w tym w Galicji Wschodniej wśród Ukraińców, działali tak zwani „księża budziciele” (jak ksiądz Wawrzyniak w Poznańskiem czy ksiądz Kolping w Niemczech), zakładający spółdzielnie, kasy pożyczkowe i organizacje patriotyczne. To grekokatoliccy księża, wywodzący się często z drobnej szlachty lub chłopstwa, stworzyli gigantyczną strukturę spółdzielczą będącą fundamentem ukraińskiego ruchu narodowego. Tymczasem po drugiej stronie Zbrucza, wśród tej samej etnicznie ludności ukraińskiej pod władzą rosyjską, nie było niczego podobnego — struktura carska skutecznie tłumiła tego typu działalność.

Historia Rosji jako wolontaryzm carów, nie żelazna konieczność

Ślubowski zapytał, czy historia Rosji to jedna, linearna droga prowadząca nieuchronnie do dzisiejszego modelu. Gursztyn zdecydowanie zaprzeczył, określając to raczej jako świadomy wybór (wolontaryzm) kolejnych carów, a nie żelazną konieczność — odrzucił tezę Feliksa Konecznego, że autorytarny model był widoczny już przed najazdem mongolskim. Wskazał punkt zwrotny na przełom XV wieku, na osobę wielkiego kniazia Iwana III (dziadka Iwana Groźnego), który stopniowo podbił rywalizujące księstwa ruskie, w tym Twer, oraz spacyfikował kupiecką Republikę Nowogrodzką — państwo funkcjonujące, pod wpływem Hanzy, na zasadach znacznie bliższych zachodnim, gdzie ludzie byli piśmienni (o czym świadczą odkrywane przez archeologów brzozowe zapiski z listami, w tym miłosnymi, i szkolnymi ćwiczeniami dzieci) i musieli przestrzegać jasnych reguł handlowych. Po podboju przez Moskwę piśmiennictwo w regionie zanikło w ciągu stu lat — Gursztyn przywołał tu XIX-wieczne powiedzenie o „ogłupianiu Polski do poziomu Rosji”, ilustrujące ogólną regułę regresu cywilizacyjnego towarzyszącego moskiewskiej dominacji.

Czy Rosja może się zmienić

Na zakończenie Ślubowski zapytał, czy Rosja może wyjść z tego modelu. Gursztyn odpowiedział ostrożnym optymizmem, przywołując przykłady Japonii, Turcji, Tajwanu i Indii — krajów, które wyszły ze starych paradygmatów i funkcjonują dziś przyzwoicie. Ocenił, że model rosyjskiego „zamordyzmu na gębę” jest z natury antymodernizacyjny i antyrozwojowy, a Rosję dotykają dodatkowo te same patologie społeczne, które dotykają Zachód — rozpad więzi rodzinnych, narkomania, a nawet masowa imigracja, choćby z Tadżykistanu, wypełniająca próżnię po mężczyznach wyssanych przez wojnę z rosyjskiej głębinki, co budzi niepokój wśród organizacji takich jak Ruska Obszczina, atakujących Putina z prawej flanki.

Gursztyn zaznaczył jednak, że zmiana ta nie nastąpi szybko, prawdopodobnie nie za jego życia. Jako dowód, że rosyjska „genetyka” nie jest przeszkodą samą w sobie, przywołał historyczne przykłady regionów bez pańszczyzny i poddaństwa — starowierców, subgrupę pomorców z okolic Archangielska (potomków ludności nowogrodzkiej) czy Kozaków dońskich, które przed 1914 rokiem cieszyły się realną zamożnością i uczciwością w relacjach własnościowych, a podczas wojny domowej w większości stanęły przeciwko bolszewikom. Skontrastował to z centralnymi rejonami Rosji, które — obciążone wielowiekowym dziedzictwem braku podmiotowości i własności — bardzo łatwo przyjęły bolszewizm. Na koniec zdecydowanie odrzucił tezę Sołżenicyna, że Rosja była „okupowana” przez bolszewików — jego zdaniem bolszewizm i stalinizm cieszyły się autentycznym poparciem wielkiej masy Rosjan, którzy nierzadko byli beneficjentami tego systemu i chętnie zgłaszali się do służby w NKWD i innych strukturach siłowych.


Rozmowę przeprowadził Grzegorz Ślubowski z Piotrem Gursztynem, publicystą Polski24 i „Tygodnika Sieci”, autorem książki „Dlaczego Rosjanie są inni?”. Materiał „Rosja wyjątkowość, jednowładztwo, Putin, historia, wolność” dostępny na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 221 tys. subskrybentów. Opublikowany 22 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *