Sykulski w Wieczorze Geopolitycznym: OSW szokuje wywiadem o nienawiści na Ukrainie, MON ujawnia przekazanie rakiet Patriot
5 lipca 2026 roku Leszek Sykulski w programie „Wieczór Geopolityczny” skomentował dwa główne wydarzenia dnia: wywiad dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciecha Konończuka dla „Rzeczpospolitej” o fali antypolskich nastrojów na Ukrainie oraz wypowiedź ministra Marcina Przydacza sugerującą, że Polska przekazała Ukrainie rakiety do systemu Patriot. Na wstępie podziękował widzom za udział w niedzielnym Marszu Pamięci poświęconym polskim ofiarom ukraińskiego ludobójstwa w Warszawie, oceniając frekwencję jako bardzo wysoką.
Wywiad dyrektora OSW: „jestem zaskoczony nastrojami antypolskimi”
Punktem wyjścia był opublikowany w „Rzeczpospolitej” wywiad z Wojciechem Konończukiem, dyrektorem finansowanego z budżetu państwa Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Sykulski zacytował fragment wypowiedzi dyrektora: „Istnieje fala nienawiści wobec Polski na Ukrainie i odpowiadają za to nie tylko trolle. Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich w Ukrainie, zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem.” Przytoczył też inny fragment wywiadu: „Raczej Ukraińcy koncentrują się na jej [UPA] działaniach po 1944 roku, kiedy przez kolejne kilka lat walczyła z Sowietami. Partyzanci UPA są dla nich niezłomnymi bohaterami, ponieważ stawiali opór okupacji sowieckiej, a nie dlatego, że mordowali polskich cywili, o czym wiedza jest tam niewielka. Po 2014 roku zauważalny jest szybki pochód narracji ukształtowanej w ukraińskiej Galicji, gdzie UPA otoczona jest kultem do reszty kraju. Trafiła do podręczników.”
Sykulski ocenił ten wywiad jako skandaliczny i kompromitujący dla całego Ośrodka Studiów Wschodnich, zarzucając mu funkcjonowanie od lat w „bańce informacyjnej” opartej na idei Międzymorza i tradycji prometejskiej (nawiązującej m.in. do przedwojennego publicysty Włodzimierza Bączkowskiego). Wskazał, że OSW – jego zdaniem – od dziesięcioleci prezentuje analizy przychylne Ukrainie, nie dostrzegając wcześniej skali kultu UPA, mimo że sam śledzi publikacje ośrodka od około 20 lat. Podkreślił, że łączenie działalności UPA wyłącznie z walką z Sowietami pomija fakt, iż – według przywołanych przez niego szacunków – wyłącznie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945 zamordowano ponad 120–130 tysięcy Polaków, a łączna liczba ofiar UPA i OUN w latach 1939–1947 mogła sięgnąć nawet pół miliona – przy czym dokładne dane pozostają nieznane wobec braku zgody na masowe ekshumacje. Przypomniał też, że ofiarom zadawano śmierć na ponad 360 sposobów, obejmujących kobiety, dzieci, kobiety w ciąży i starców.
Sykulski przedstawił chronologię narastania kultu UPA na Ukrainie: nadanie przez prezydenta Wiktora Juszczenkę w styczniu 2010 roku tytułu „Bohatera Ukrainy” Stepanowi Banderze (skazanemu wcześniej na karę śmierci za zorganizowanie zamachu na polskiego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego), powołanie w 2014 roku Wołodymyra Wiatrowicza na szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, przyjęcie ustawy zrównującej UPA z bojownikami o niepodległość, wstrzymanie ekshumacji w 2015 i 2017 roku, a wreszcie uchwaloną 1 lipca 2026 roku ustawę o budowie Panteonu Narodowego. Zwrócił uwagę na doniesienia o planach sprowadzenia prochów Bandery z Niemiec na Ukrainę, wskazując, że najkrótsza droga transportu wiodłaby przez terytorium Polski – ocenił, że dopuszczenie do takiego przewozu byłoby niewyobrażalnym skandalem.
Sykulski porównał sytuację do hipotetycznego stawiania w Niemczech pomników Heinricha Himmlera czy nadawania jednostkom wojskowym imion żołnierzy SS, oceniając kult ludobójców jako egzystencjalne zagrożenie dla państwa polskiego. Skrytykował też Niemcy za milczące przyzwolenie na ten proces, wiążąc to z ogłoszonym w kwietniu przez kanclerza Friedricha Merza strategicznym partnerstwem niemiecko-ukraińskim, oraz wskazał na własne trudności Niemiec z rozliczeniem wątków neonazistowskich w Bundeswehrze.
Cenzurowanie debaty strategicznej i spór z Bartosiakiem oraz Budziszem
Sykulski ocenił, że debata strategiczna w Polsce jest od 2022 roku skutecznie cenzurowana — w mediach głównego nurtu, jego zdaniem, nie ma miejsca na jakiekolwiek inne stanowisko niż bezwarunkowe wspieranie Ukrainy. Zarzucił przy tym, że mimo tej cenzury nadal byli w mediach „hołbieni” i goszczeni komentatorzy, których określił mianem „intermariuszy” — wymienił z nazwiska Marka Budzisza i Jacka Bartosiaka, oceniając Budzisza jako szczególnie radykalnego w tym gronie za głoszenie koncepcji federacji polsko-ukraińskiej, którą Sykulski nazwał sprowadzeniem na naród polski „absolutnego nieszczęścia”. W dalszej części programu, odpowiadając na pytanie widza o wcześniejsze debaty z Budziszem, doprecyzował, że miały one charakter wystąpień na wspólnych konferencjach (m.in. dużej konferencji geopolitycznej we Wrocławiu), a nie bezpośrednich starć jeden na jeden — w odróżnieniu od wcześniejszych, regularnych debat z Bartosiakiem. Dodał, że obecnie Bartosiak unika z nim debaty, co wiązał z tym, jak — jego zdaniem — szybko zweryfikowały się głoszone przez Bartosiaka koncepcje Międzymorza.
Ujawnienie przekazania rakiet Patriot Ukrainie
Drugim głównym tematem była wypowiedź ministra Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP, który 5 lipca w programie „Śniadanie Rymanowskiego” na antenie Polsat News ocenił za bardzo prawdopodobne, że polski rząd wiosną 2026 roku przekazał Ukrainie rakiety PAK-3 MSE przeznaczone do systemu obrony powietrznej Patriot, a także miał odstąpić Polsce przysługującą kolejkę w produkcji tych rakiet w amerykańskich fabrykach.
Sykulski przypomniał, że Polska zakupiła w ramach pierwszej fazy programu Wisła ponad 200 pocisków PAK-3 MSE, stanowiących uzbrojenie czterech jednostek ogniowych Patriot zamówionych w 2018 roku w ramach kontraktu wartego 4,75 mld dolarów. Zwrócił uwagę na sprzeczność między publicznymi ostrzeżeniami premiera Donalda Tuska i wicepremiera Radosława Sikorskiego o możliwej wojnie w ciągu kilku miesięcy a jednoczesnym, jak to ujął, „lekką ręką” przekazywaniem kluczowego uzbrojenia obrony powietrznej – zwłaszcza że, jak zaznaczył, Stany Zjednoczone same mocno uszczupliły zapasy tych rakiet w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i już wcześniej pozbawiły części takich pocisków Koreę Południową na rzecz wsparcia Izraela. Przypomniał, że sam sygnalizował prawdopodobieństwo takiego transferu już kilka miesięcy wcześniej w Podcaście Geopolitycznym.
Sykulski zacytował opublikowany tego dnia o godzinie 15:28 wpis ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza w serwisie X: „Po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem, zachowując odpowiedzialność wobec opinii publicznej w zgodzie z przepisami prawa, zleciłem odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022–2026.” Przywołał też oświadczenie wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka, który zaprzeczył, jakoby Polska odstąpiła innemu państwu pierwszeństwo w produkcji zamówionego w USA sprzętu, i zapowiedział pełne ujawnienie informacji o donacjach.
Sykulski ocenił, że decyzja o odtajnieniu wpisuje się w rywalizację polityczną między rządem a PiS o to, kto przekazał Ukrainie więcej sprzętu – przypominając, że to za rządów Mateusza Morawieckiego i ministra Mariusza Błaszczaka przekazano Ukrainie, jego zdaniem, większość zdolności mobilizacyjnych Wojska Polskiego: setki czołgów, bojowych wozów piechoty, transporterów opancerzonych, armatohaubic Krab, a także samoloty, śmigłowce i ponad 100 mln sztuk amunicji. Ocenił całą politykę otwartych drzwi wobec migrantów oraz rozbrojenie armii jako „zbrodnię stanu”, podkreślając, że – wbrew powtarzanej narracji – wsparcie dla Ukrainy nie osłabiło Rosji, która od czasu rozpadu ZSRR utrzymuje wojska (w tym taktyczną broń jądrową i rakiety Iskander) wzdłuż ponad 600 km granicy z Polską poprzez obwód kaliningradzki i Białoruś.
Pytania widzów
W drugiej części programu, przy frekwencji przekraczającej w szczycie 2200 widzów, Sykulski odpowiadał na liczne pytania.
Wczesna pomoc dla Ukrainy. Na pytanie, czy pomoc dla Ukrainy w pierwszych miesiącach wojny była słuszna, Sykulski odpowiedział przecząco, oceniając, że wspierano władze kultywujące banderyzm i że – wzorem powojennej normalizacji w Czeczenii – nie jest przesądzone, iż Ukraina pozostanie wroga Rosji przez pokolenia; nie wykluczył scenariusza szybkiej normalizacji ukraińsko-rosyjskiej i zwrotu wrogości Kijowa wobec Polski. Do tego samego pytania widza należała prośba o wspomnienie debat z redaktorem Budziszem – tę część odpowiedzi Sykulski rozwinął, opisano ją wyżej, w sekcji o cenzurowaniu debaty strategicznej.
Andrzej Duda i ukraińskie ordery. Zapytany, dlaczego były prezydent Andrzej Duda nie oddał przyznanych mu ukraińskich orderów, Sykulski ocenił jego politykę wobec Kijowa jako politykę uległości, nazywając go – przywołując funkcjonujące określenie – „wiceprezydentem Ukrainy” i najgorszym prezydentem w historii III Rzeczypospolitej, którego skutki polityki ujawnią się w pełni na poziomie geostrategicznym.
Granica rosyjskiego uderzenia deeskalacyjnego. Odpowiadając na pytanie o warunki, przy których Rosja mogłaby uderzyć „deeskalacyjnie” w infrastrukturę na terytorium państwa NATO, Sykulski ocenił to za wysoce prawdopodobne, wskazując na powtarzane przez Donalda Trumpa opinie o NATO jako „papierowym tygrysie” oraz na przygotowywanie rosyjskiej opinii publicznej do zastosowania tzw. doktryny irańskiej z 2026 roku – uderzeń nie tylko w kraj bezpośrednio prowadzący wojnę, ale też w infrastrukturę wspierającą stronę przeciwną. Jako potencjalny cel wskazał zakład zbrojeniowy w Mielcu, wymieniony na liście Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej.
Możliwe wchłonięcie Ukrainy przez Rosję. Na pytanie o ewentualne połączenie Ukrainy z Rosją Sykulski ocenił, że formalnie – w świetle rosyjskiego prawa – obwody doniecki, ługański, chersoński, zaporoski oraz Krym już zostały włączone do Rosji, choć nie w całości znajdują się pod jej kontrolą; nie wykluczył zajęcia dalszych przyczółków w obwodach mikołajowskim, odeskim czy charkowskim. Zwrócił uwagę na skalę emigracji z Ukrainy (w tym 2–3 mln osób do samej Rosji), szacując obecną liczbę ludności pod kontrolą Kijowa na 23–25 mln, i nakreślił możliwość dalszej dezintegracji reszty Ukrainy na „Republikę Kijowską” bez szans na NATO oraz przesiąkniętą banderyzmem „Republikę Zachodnioukraińską” pozbawioną zaplecza przemysłowego, którą określił jako gigantyczne zagrożenie dla Polski. Przywołał przy tym prace dr Lucyny Kulińskiej dotyczące terrorystycznej działalności ukraińskich nacjonalistów w okresie II Rzeczypospolitej.
Trybunał Stanu. Zapytany, czy ujawnienie przekazania rakiet Patriot kwalifikowałoby rząd Donalda Tuska pod Trybunał Stanu, Sykulski zastrzegł, że najpierw należy poczekać na oficjalne, odtajnione dane, ale ocenił za wielce prawdopodobne, że kluczowy sprzęt obronny został przekazany Ukrainie bez ważnej podstawy prawnej – wskazując, że umowa polsko-ukraińska z 2 grudnia 2016 roku nigdy nie została ratyfikowana zgodnie z art. 89 Konstytucji RP, a umowa z lipca 2024 roku, podpisana przez Donalda Tuska i Wołodymyra Zełenskiego, dodatkowo obarczona jest wadą prawną, ponieważ kadencja prezydencka Zełenskiego wygasła 20 maja 2024 roku. Ocenił Trybunał Stanu za instytucję w praktyce martwą i opowiedział się za nową konstytucją wprowadzającą ustrój prezydencki na wzór francuski, z niezależnym Trybunałem Stanu obejmującym również prezydenta.
Rzekome nowe fakty Rosji o Wołyniu. Na pytanie o doniesienia, że Rosja miałaby posiadać nowe, utajnione fakty o zbrodniach wołyńskich, Sykulski ocenił, że większość faktów jest już znana, a sytuacja, w której to Rosja miałaby wykorzystywać temat Wołynia, jest efektem „wystawienia piłki” przez polskie elity – wymienił tu z nazwiska Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego i Władysława Kosiniaka-Kamysza – poprzez politykę otwartych drzwi migracyjnych, którą porównał do procesów wielkiej wymiany ludności obserwowanych we Francji i w Niemczech, oceniając, że w Polsce analogiczny proces przebiegł w ciągu kilku lat zamiast dekad.
Ryzyko ataku na Polskę a nie na Niemcy czy Wielką Brytanię. Odnosząc się do pytania, dlaczego Rosja miałaby uderzyć w Polskę, a nie bezpośrednio w Niemcy czy Wielką Brytanię, Sykulski ocenił, że Polska nie ma interesu w wojnie z Rosją, ale Moskwa może chcieć sparaliżować wsparcie dla Ukrainy i przetestować spójność NATO, zwłaszcza wobec wątpliwości, czy Sojusz zdecydowałby się na wymianę nuklearną w obronie Przesmyku Suwalskiego. Wskazał na funkcjonujący w Rosji system „Martwa Ręka” jako gwarancję odwetu nawet po zniszczeniu Moskwy czy Petersburga, uznając scenariusz wojny termonuklearnej za mało realny, a rosyjskie uderzenie deeskalacyjne, w tym z użyciem taktycznej broni jądrowej wobec ewentualnej blokady obwodu kaliningradzkiego, za bardziej prawdopodobne.
Piąta kolumna. Na pytanie o istnienie w Polsce „piątej kolumny” związanej z interesami ukraińskimi Sykulski potwierdził jej istnienie, przypisując spopularyzowanie tego określenia byłemu premierowi Leszkowi Millerowi i wskazując na jej obecność w instytucjach państwowych, wśród dziennikarzy i celebrytów.
Zakres odtajnienia donacji. Zapytany, czy zapowiadane przez Kosiniaka-Kamysza odtajnienie będzie pełnym obrazem przekazanej pomocy, Sykulski wyraził wątpliwość, że ujawnione zostaną wszystkie szczegóły, oceniając to raczej jako próbę opanowania kryzysu wizerunkowego rządu. Nie wykluczył przedterminowych wyborów ani – w razie realnej prowokacji – wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w Polsce.
Piński i major Heda. Odnosząc się do zapowiedzi rzekomego rosyjskiego ataku na Polskę formułowanych przez wymienionego z nazwiska redaktora Pińskiego oraz „majora Hedę”, Sykulski ocenił te wypowiedzi jako element podsycania „wojny polsko-polskiej”, wpisujący się w narrację rządową zbieżną z wypowiedziami Donalda Tuska na łamach „Financial Times” i Radosława Sikorskiego w telewizji CBS z 25 czerwca – interpretując to jako próbę budowania przyzwolenia na uruchomienie artykułów 4 i 5 traktatu północnoatlantyckiego. Wskazał, że wciągnięcie Polski lub innego kraju NATO (Rumunii, Litwy, Łotwy, Estonii) do wojny leży w interesie Ukrainy, przywołując wcześniejsze słowa byłego prezydenta Andrzeja Dudy na ten temat oraz zapowiedź startu generała Walerija Załużnego, obecnego ambasadora Ukrainy w Londynie, w ewentualnych jesiennych wyborach prezydenckich. Zapowiedział szczegółowe omówienie tych wątków po szczycie NATO w Ankarze 7–8 lipca. Ocenił też, że biorąc pod uwagę stan polskiej obrony powietrznej, jednym z możliwych scenariuszy jest blackout energetyczny.
Słowa Sobkowiak-Czarneckiej. Sykulski skomentował cytowaną wypowiedź wiceminister obrony narodowej Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej z wywiadu dla radiowej Trójki: „Nigdy nie zejdziemy z pomocy Ukrainie. Żadne wypowiedzi ukraińskie tego nie zmienią”, a także jej wcześniejsze określenie Ukrainy jako „największego sojusznika Polski”. Ocenił oba stwierdzenia jako fałszywe wobec braku jakiegokolwiek traktatu sojuszniczego między oboma krajami oraz jako przejaw skrajnej uległości. Zasugerował, nie przedstawiając dowodów, że mogą na nią oddziaływać naciski związane z jej wcześniejszym stypendium w ramach German Marshall Fund oraz relacjami w Stanach Zjednoczonych.
Tajny zapis o operacjach psychologicznych. Odpowiadając na pytanie o zapisy umowy polsko-ukraińskiej z 2 grudnia 2016 roku, Sykulski wskazał na artykuł 3 tej umowy, dotyczący prowadzenia wspólnych wojskowych operacji psychologiczno-informacyjnych (PSYOP), sugerując możliwy związek z działalnością ukraińskich centrów operacji informacyjno-psychologicznych, takich jak 74. Centrum we Lwowie oraz ośrodki w Browarach, Odessie i obwodzie żytomierskim, które – jego zdaniem – odpowiadały za zorganizowane kampanie określające krytyków bezwarunkowego wsparcia dla Ukrainy mianem „onuc” czy agentów Kremla.
Priorytet niemiecki a zaangażowanie Polski. Na pytanie, czy wskazanie przez rosyjskiego komentatora Siergieja Karaganowa Niemiec jako priorytetowego celu ewentualnego uderzenia deeskalacyjnego oznacza uspokojenie sytuacji dla Polski, Sykulski ocenił, że nadal istnieje scenariusz wciągnięcia Polski w konflikt poprzez Kaliningrad, przywołując wypowiedź generała Alexusa Grynkiewicza (spotykającego się wcześniej z Donaldem Tuskiem) oraz fakt, że szefowa brytyjskiego wywiadu MI6, Blaise Metreweli, jest wnuczką ukraińskiego działacza określanego przez Sykulskiego jako neonazista – oceniając, że brytyjski wywiad naciska na wykorzystanie Polski jako kolejnego „zderzaka strategicznego”.
II wojna światowa i sojusz aliancki. Na uwagę, że walka UPA „z Sowietami” po 1941 roku była w istocie walką przeciw państwu sojuszniczemu, skoro ZSRR należał do koalicji antyhitlerowskiej wraz z USA i Wielką Brytanią, Sykulski potwierdził tę interpretację jako zgodną z elementarną wiedzą historyczną.
Przedawnienie zbrodni stanu. Odpowiadając na pytanie o wiarygodność Trybunału Stanu obsadzanego przez polityków, Sykulski ocenił to jako wadę obecnego systemu, opowiadając się za nową konstytucją i ustrojem prezydenckim z niezależnym Trybunałem Stanu, obejmującym odpowiedzialnością również urząd prezydenta. Do „zbrodni stanu” zaliczył politykę lockdownów (wiążąc ją z ponad 200–250 tys. nadwyżkowych zgonów) oraz politykę migracyjną otwierającą Polskę na przybyszów z ponad 170 krajów.
Listy uwierzytelniające ambasadora Rosji. Na pytanie o termin przyjęcia listów uwierzytelniających od ambasadora Rosji Georgija Michno Sykulski wskazał, że zwyczajowo powinno to nastąpić w ciągu kilku tygodni, wyraził nadzieję na taką uroczystość jeszcze w lipcu 2026 roku i skrytykował wcześniejszą decyzję ministra Radosława Sikorskiego o zamknięciu rosyjskich konsulatów w Poznaniu, Krakowie i Gdańsku jako błąd prowadzący do faktycznego zerwania relacji dyplomatycznych, czego – jak ocenił – Polska nie powinna dopuścić.
Grzegorz Braun i „stop ukrainizacji Polski”. Na pytanie, czy wyborcy dostrzegą, że poseł Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej od 2022 roku konsekwentnie sprzeciwiali się „ukrainizacji Polski”, Sykulski potwierdził, że było to jedyne rozpoznawalne ugrupowanie głoszące hasło „to nie nasza wojna” od samego początku, wspominając własny udział w podobnym proteście w Częstochowie, oraz ocenił, że dziś retorykę zbliżoną do Brauna przejęli politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, Marek Kuchciński, Mariusz Błaszczak i Mateusz Morawiecki.
Reakcja Chin na wciągnięcie Polski w konflikt. Odpowiadając na pytanie o możliwą reakcję Chin w scenariuszu wciągnięcia Polski do konfliktu poprzez prowokację pod fałszywą flagą, Sykulski wskazał na niedawne spotkanie przewodniczącego Xi Jinpinga z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką jako wyraz poparcia dla Mińska i ocenił, że w razie konfliktu z państwem związkowym Rosji i Białorusi Chiny staną po stronie swoich partnerów z Szanghajskiej Organizacji Współpracy, do której Białoruś niedawno dołączyła.
Iran a broń nuklearna. Na pytanie o zdolność Iranu do przetrwania ewentualnego ataku nuklearnego Sykulski ocenił, że głęboko usadowiony w górach program rakietowy Iranu prawdopodobnie nie zostałby w pełni zniszczony, ale ludność cywilna poniosłaby katastrofalne straty, a użycie takiej broni przez Izrael miałoby druzgocące konsekwencje geopolityczne dla Europy, w tym złamanie międzynarodowego tabu nuklearnego oraz nową falę migracji z Bliskiego Wschodu.
Postulat rozmów z Rosją. Odpowiadając na pytanie, czy poważne środowiska w Polsce powinny rozpocząć rozmowy z Rosją – wzorem Niemiec i Francji, gdzie, jak zaznaczył, wciąż działa 1600 niemieckich firm – Sykulski zgodził się, że jest to pilnie potrzebne, zapowiadając publikację w kolejnym tygodniu własnej, autorskiej strategii polskiej polityki zagranicznej opartej na „doktrynie równowagi suwerennej”, określającej zarówno kierunki normalizacji, jak i czerwone linie wobec Rosji i Białorusi. Ocenił, że pierwszym środowiskiem, które powinno podjąć taki dialog, jest otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego, wskazując na przyjęcie listów uwierzytelniających ambasadora Rosji jako pierwszy krok. Skrytykował środowiska, które – jego zdaniem – bez sprzeciwu akceptują ukraińskie ordery (przywołując order przyznany redaktorowi Tomaszowi Sakiewiczowi przez ukraińską Służbę Bezpieczeństwa), a jednocześnie odrzucają ideę normalizacji z Rosją, mimo że Rosja przeprosiła za zbrodnię katyńską za prezydentury Borysa Jelcyna i przekazała Polsce część archiwów w tej sprawie. Porównał to do braku analogicznych gestów ze strony Ukrainy wobec zbrodni wołyńskiej, wspominając relację jednej z ocalałych uczestniczek niedzielnego marszu w Warszawie, pani Ireny, która jako pięcioletnia dziewczynka przeżyła ludobójstwo dokonane przez ukraińskich sąsiadów.
„Plecak ucieczkowy” ministra Kosiniaka-Kamysza. Na żartobliwe pytanie o wcześniejszą wypowiedź ministra obrony o posiadanym przez niego „plecaku ucieczkowym”, Sykulski ocenił to jako wyjątkowo niefortunne słowa jak na osobę odpowiedzialną za obronność kraju, porównując sytuację do przedwojennej retoryki „silni, zwarci, gotowi” i polecając w tym kontekście amerykański film „Domek z kart” z lat 50.
Dylemat NATO wobec Ukrainy. Odnosząc się do tezy, że Polska poniesie konsekwencje niezależnie od tego, czy NATO przyjmie, czy odrzuci Ukrainę, Sykulski przyznał rację, oceniając, że Polsce przypisano rolę kozła ofiarnego, na którego zostanie zrzucona odpowiedzialność za ewentualną klęskę w konflikcie z Rosją.
Na zakończenie Sykulski przypomniał o dostępności swojej najnowszej książki „Geopolityka świata wielobiegunowego”, wydanej z okazji przypadającego w lipcu dziesięciolecia Podcastu Geopolitycznego, oraz zapowiedział szczegółowe omówienie szczytu NATO w Ankarze w kolejnym tygodniu.
Program poprowadził Leszek Sykulski. Materiał dostępny na kanale Leszek Sykulski na YouTube, liczącym 152 tys. subskrybentów. Wyemitowany na żywo 5 lipca 2026 roku.










