Wołodymyr Zełenski odwołał ze stanowiska naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy generała Ołeksandra Syrskiego — to bezpośredni efekt fali protestów, które wybuchły po dymisji popularnego, byłego już ministra obrony Mychajła Fedorowa. O tym, kim jest nowy naczelny dowódca ukraińskiej armii, jakie wyzwania przed nim stoją i czy ta decyzja uspokoi ukraińską ulicę, Tomasz Leś rozmawiał z Krzysztofem Nieczyporem, ekspertem Ośrodka Studiów Wschodnich, w podcaście OSW.
Fundamentalny spór pokoleniowy
Leś poprosił o przypomnienie, na czym dokładnie polegały różnice między Fedorowem a Syrskim, skoro doprowadziły do tak poważnego konfliktu. Nieczypor ocenił, że był to spór nie tylko merytoryczny, dotyczący sposobu prowadzenia wojny i modernizacji sił zbrojnych, ale przede wszystkim głęboki konflikt personalny o wyraźnie pokoleniowym charakterze — obu decydentów dzieli ćwierć wieku różnicy, a różnili się niemal we wszystkim: od kwestii organizacyjnych, przez postrzeganie własnej roli w strukturach władzy, po wizję zakończenia wojny z Rosją.
Fedorow, jak przypomniał Nieczypor, jako minister cyfryzacji doprowadził do istotnej reformy cyfryzacji administracji publicznej, w tym stworzenia cenionej aplikacji Dija, oferującej znacznie szerszy zakres usług publicznych niż polski mObywatel. Od pół roku, zastępując na stanowisku ministra obrony Denysa Szmyhala, dał się poznać jako zwolennik głębokiej, strukturalnej reformy sił zbrojnych — zapowiadał dokończenie reformy korpusowej armii oraz głębokie zmiany w systemie mobilizacji, jednym z najbardziej wrażliwych społecznie tematów na Ukrainie, dotyczącym sposobów rekrutacji nowych żołnierzy. To właśnie na tym tle doszło do ostrego konfliktu między nim a Syrskim. Fedorow był również wielkim zwolennikiem dronizacji armii — automatyzacji i robotyzacji sił zbrojnych.
Syrski natomiast, jak zaznaczył Nieczypor, był postrzegany jako przedstawiciel starej szkoły wojskowej — absolwent Wyższej Szkoły Dowództwa Wojskowego w Moskwie, urodzony jeszcze w Związku Radzieckim, na terenie dzisiejszej Federacji Rosyjskiej. Kojarzono go z konserwatywnym podejściem do dyscypliny i porządku w armii, a przede wszystkim z nieliczeniem się ze stratami ludzkimi. Nieczypor przypomniał, że tuż przed rekonstrukcją rządu ujawniono niepokojące, wręcz patologiczne praktyki w tak zwanych pułkach szturmowych, podlegających bezpośrednio Syrskiemu — co odbiło się szerokim echem w ukraińskim społeczeństwie i dodatkowo nadwyrężyło jego i tak już osłabiony wizerunek.
Reforma zamówień zbrojeniowych jako punkt zapalny
Nieczypor wskazał na kolejny istotny element sporu — reformę zamówień i zakupów zbrojeniowych, wprowadzoną przez Fedorowa. Do końca marca tego roku obowiązywała zasada, według której sztab generalny mógł nie tylko wyznaczać parametry i modele bezzałogowych statków powietrznych, ale także wskazywać konkretnego producenta uprawnionego do ich dostarczenia — co, jak zaznaczył ekspert, z naturalnych powodów rodziło ryzyko praktyk korupcyjnych i nieformalnych powiązań. Fedorow ograniczył kompetencje sztabu generalnego wyłącznie do określania parametrów technicznych sprzętu, co skutecznie ukróciło te praktyki, ale spotkało się z niezadowoleniem środowiska, które dotychczas korzystało z poprzednich zasad.
Awantura o zasługi w atakach na Krym
Nieczypor opisał incydent z początku lipca, gdy media ukraińskie donosiły o ostrej awanturze między Fedorowem a przedstawicielami sztabu generalnego na czele z Syrskim — obie strony próbowały przekonać prezydenta o własnych zasługach w skutecznych atakach na zaplecze logistyczne i Półwysep Krymski. Spór zakończył się kłótnią w obecności samego Zełenskiego, który uznał, że w takich warunkach sprawna koordynacja między Ministerstwem Obrony a strukturami wojskowymi jest poważnie utrudniona. Leś dodał, że według doniesień obaj panowie w pewnym momencie w ogóle przestali ze sobą rozmawiać bez udziału prezydenta.
Nieczypor potwierdził, że doprowadziło to do realnego paraliżu decyzyjnego w strukturach obronnych państwa — a Zełenski przyznał, że to właśnie ten konflikt był powodem, dla którego nie przedłużył Fedorowowi propozycji objęcia stanowiska ministra obrony, wskazując tym samym Syrskiego jako zwycięzcę sporu. Decyzja ta spotkała się jednak z nieoczekiwanym dla prezydenta, ogromnym oporem społecznym — dla wielu Ukraińców konflikt Fedorow-Syrski był bowiem sporem o wizję prowadzenia wojny jako takiej. Nieczypor zauważył, że mieszkańcy Ukrainy niejako spersonifikowali Fedorowa jako osobę mogącą doprowadzić do złagodzenia reżimu mobilizacyjnego — co niekoniecznie musiałoby być prawdą, ponieważ nawet obsługa dronów i systemów koordynacji pola walki, takich jak system Delta, wymaga ludzi, podobnie jak utrzymywanie kontroli nad terytorium.
Kim jest generał Drapatyj
Leś zauważył, że ostatecznie Zełenski odwołał nie tylko Fedorowa, ale i Syrskiego, powołując na stanowisko naczelnego dowódcy generała Mychajła Drapatego — który w sporze Fedorow-Syrski poparł odwołanego ministra. Zapytał, czy oznacza to zwycięstwo wizji Fedorowa.
Nieczypor ocenił, że wchodzimy tu w obszar politycznych kalkulacji prezydenta. Wyjaśnił wybór Drapatego, dotychczasowego dowódcy sił połączonych, jego dużym autorytetem zarówno w środowisku wojskowym, jak i w ukraińskim społeczeństwie — Drapatyj jest kojarzony ze spektakularnym przejazdem bojowego wozu piechoty w maju 2014 roku w Mariupolu, gdy prorosyjscy separatyści przejęli kontrolę nad miastem; nagranie tej akcji stało się legendarne. Nieczypor przypomniał również, że dwa lata temu Drapatyj podał się honorowo do dymisji ze stanowiska dowódcy wojsk lądowych po serii ataków rakietowo-dronowych na ukraińskie poligony szkoleniowe, w których zginęło kilkunastu młodych rekrutów — mimo że nie był bezpośrednio odpowiedzialny za te wydarzenia. To dodatkowo wzmocniło jego reputację jako dowódcy, który nie ucieka od odpowiedzialności, a także jako osoby znanej z ludzkiego podejścia do żołnierzy, wyraźnie kontrastującego z podejściem Syrskiego.
Leś zwrócił uwagę, że Drapatyj reprezentuje inne pokolenie niż Syrski, choć nie jest tak młody jak Fedorow (35 lat) — wychował się już wojskowo w niepodległej Ukrainie. Nieczypor doprecyzował, że Drapatyj ma 43 lata i zdobywał swoje kompetencje w niezależnych uczelniach wojskowych, nie obciążonych sowiecką symboliką, w odróżnieniu od poprzedniego głównodowodzącego — co przekłada się na jego nieposzlakowaną opinię i znaczące poparcie w korpusie oficerskim.
Polityczna kalkulacja czy zmiana wizji
Leś dopytał wprost, czy nominacja Drapatego oznacza realną zmianę wizji prowadzenia wojny, czy jest to raczej czysto polityczny ruch mający rozładować napięcia społeczne. Nieczypor zastrzegł, że twierdzenie, iż to wyłącznie kalkulacja polityczna, podważałoby kompetencje nowego dowódcy — a tak nie jest, ponieważ Drapatyj od dłuższego czasu był wymieniany jako potencjalny kandydat na to stanowisko. Niemniej jednak jego wybór jest bezpośrednio powiązany z próbą rozładowania napięcia społecznego wokół dymisji Fedorowa.
Nieczypor ocenił, że w krótkim czasie nie należy się spodziewać przywrócenia Fedorowa na stanowisko ministra obrony — byłoby to bowiem ryzykiem utraty twarzy przez Zełenskiego, świadczącym o niestabilności decyzyjnej prezydenta. Wskazał na docierające informacje o propozycjach innej funkcji dla Fedorowa, związanej z modernizacją armii, przemysłem zbrojeniowym i sprzętem wojskowym — Fedorow miał jednak odmówić, stawiając ultimatum: albo stanowisko ministra obrony, albo nic. Leś zauważył, że alternatywna konstrukcja, w której Fedorow realizowałby de facto zadania ministra bez tego tytułu, byłaby dość dziwna. Nieczypor przywołał również doniesienia zachodniej prasy o propozycji funkcji specjalnego członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, odpowiedzialnego za obszar wojskowo-przemysłowy — ocenił jednak tę propozycję jako na tyle mglistą, że sam Fedorow raczej nie uwierzył w realność faktycznych kompetencji decyzyjnych bez podstawy konstytucyjnej.
Czy dymisja Syrskiego uspokoi ulicę
Na pytanie, czy odwołanie Syrskiego uspokoi protestujących, Nieczypor odpowiedział, że realizacja jednego z dwóch głównych postulatów na pewno częściowo obniży napięcie w Kijowie i innych miastach Ukrainy. Drugi postulat — przywrócenie Fedorowa — może jednak zostać celowo odłożony w czasie, wykorzystując przy tym sezon wakacyjny, by społeczny gniew naturalnie wygasł. Sprzyja temu fakt, że sama Rada Najwyższa jest na przerwie wakacyjnej do 18 sierpnia — ewentualna zmiana na stanowisku ministra obrony wymagałaby zwołania nadzwyczajnej sesji, na co deputowani raczej nie zdecydują się bez naprawdę mocnych argumentów.
Fedorow jako rosnący kontrkandydat
Leś zauważył, że Zełenskiemu wyrósł w ten sposób poważny potencjalny kontrkandydat w ewentualnych przyszłych wyborach prezydenckich, i zapytał, czy poparcie dla Fedorowa oraz spekulacje o jego politycznych ambicjach wciąż się utrzymują. Nieczypor ocenił, że nawet jeśli sam Fedorow osobiście nie wyraża wprost takich ambicji, to sam scenariusz jego samodzielnej kariery politycznej funkcjonuje w głowie urzędującego prezydenta, który już traktuje go jako potencjalnego konkurenta — jeśli nie teraz, to w dającej się przewidzieć przyszłości, gdyby doszło do zawieszenia broni i zniesienia stanu wojennego umożliwiającego przeprowadzenie wyborów. Zełenski, jak ocenił Nieczypor, pozostaje niejako nieustannie w blokach startowych do kampanii reelekcyjnej.
Nieczypor zaznaczył, że na razie w swoich publicznych deklaracjach, w tym podczas briefingu zwołanego po tym, jak okazało się, że nie zostanie uwzględniony w rekonstrukcji rządu, Fedorow wyraźnie deklarował lojalność wobec prezydenta. Jego ostra krytyka stanu sił zbrojnych i konieczności ich modernizacji uderzała jednak pośrednio także w samego Zełenskiego, który zgodnie z ukraińską konstytucją jest formalnie głównodowodzącym, podczas gdy praktyczne dowództwo sprawuje szef sztabu generalnego. Dlatego reakcja prezydenta musiała być na tyle zdecydowana, by uniemożliwić Fedorowowi rozwój samodzielnej kariery politycznej i zapobiec przerodzeniu się deklarowanej lojalności w realną „dezercję” polityczną. Nieczypor podkreślił przy tym, że to sam Zełenski, poprzez swoje wcześniejsze decyzje, sprowokował Fedorowa do takiej reakcji i zainicjował proces jego potencjalnej politycznej emancypacji.
Leś zauważył, że Zełenski ma jednak w zwyczaju trzymać potencjalnych rywali blisko siebie. Nieczypor przyznał mu rację, wskazując, że właśnie dlatego trwają poszukiwania odpowiedniego stanowiska dla Fedorowa — pozostawienie go całkowicie poza strukturami władzy dałoby mu bowiem swobodę przejścia do otwartej, zdecydowanej opozycji wobec prezydenta i jego otoczenia.
Wyzwania stojące przed Drapatym
Na zakończenie Leś poprosił o wskazanie największych wyzwań stojących przed nowym naczelnym dowódcą. Nieczypor wymienił przede wszystkim konieczność zasypania podziałów w korpusie dowódczym ukraińskiej armii, powstałych w wyniku próby sił między Fedorowem a Syrskim. Zaznaczył, że sam Syrski przed odwołaniem wydał de facto polecenie, by dowódcy poszczególnych jednostek, zwłaszcza pułków szturmowych, publicznie wyrażali wobec niego poparcie — zareagowało na to kilku dowódców, w tym dowódca Sił Powietrznych generał Krywonoszko oraz dowódca Sił Obrony Terytorialnej generał Płachuta. Sam Drapatyj, jeszcze przed swoją nominacją, wraz z kilkoma innymi oficerami, opowiedział się po stronie Fedorowa. Ten podział, zdaniem Nieczypora, stanowi realne zagrożenie dla porządku i integralności sił zbrojnych, a nowy dowódca będzie musiał przekonać do siebie oficerów lojalnych dotąd wobec Syrskiego i uporządkować kwestie personalne w sztabie generalnym.
Kolejnym wyzwaniem jest dokończenie strukturalnej reformy armii — przejścia na system korpusów, zapoczątkowanego jeszcze za prezydentury Petra Poroszenki i kontynuowanego przez Syrskiego. Zwieńczenie tego procesu powinno nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy, na przełomie roku, i ma kluczowe znaczenie dla utrzymania potencjału obronnego na całej linii frontu. Nieczypor wskazał również na kwestię modernizacji armii — dalszej robotyzacji, wprowadzania naziemnych kompleksów zrobotyzowanych oraz masowej produkcji bezzałogowych statków powietrznych, których produkcja w ukraińskim przemyśle zbrojeniowym w tym roku ma sięgnąć 20 milionów sztuk. Rozdysponowanie tych zasobów spocznie na barkach nowego dowódcy.
Ostatnim, kluczowym wyzwaniem pozostaje reforma systemu mobilizacji — Nieczypor podkreślił, że dotychczasowa forma rekrutacji za czasów Syrskiego, bez możliwości określenia daty służby czy realnego wyboru jednostki, budziła znaczący opór społeczny, a praktyki centrów komplektacji bywały przedstawiane w nagraniach kolportowanych przede wszystkim przez rosyjską propagandę — zastrzegł jednak, że incydentalne przypadki bywają w nich nadmiernie uogólniane. Ocenił, że reforma mobilizacji będzie jednym z głównych tematów najbliższego półrocza, zwłaszcza w kontekście zapowiadanej kolejnej, decydującej ofensywy planowanej przez Władimira Putina.
Rozmowę przeprowadził Tomasz Leś z Krzysztofem Nieczyporem, ekspertem Ośrodka Studiów Wschodnich. Materiał „Ważna zmiana w ukraińskiej armii” dostępny na kanale Podcast Ośrodka Studiów Wschodnich – OSW na YouTube, liczącym 61,4 tys. subskrybentów. Opublikowany 22 lipca 2026.