Wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki (Polska 2050) był gościem programu „Sygnały Dnia” w Polskim Radiu. Rozmowa dotyczyła konferencji na rzecz odbudowy Ukrainy w Gdańsku, nieobecności prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na tym wydarzeniu, oceny decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, a także stanu negocjacji akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską.
Konferencja w Gdańsku: nieobecność Zełenskiego nie szkodzi celom biznesowym
Niemczycki ocenił, że głównym celem konferencji z polskiej perspektywy jest udział polskiego biznesu w odbudowie Ukrainy i stworzenie lepszych warunków do funkcjonowania polskich firm na tamtejszym rynku — z tego punktu widzenia nieobecność Zełenskiego niewiele zmienia, choć przyznał, że nie jest to dobra sytuacja wizerunkowo. Zaznaczył, że w długiej perspektywie polityka wpływa na relacje gospodarcze, ale sama konferencja notuje duże zainteresowanie firm chcących rozmawiać ze swoimi ukraińskimi odpowiednikami. Zauważył też, że Zełenski nie uczestniczył osobiście w większości podobnych wcześniejszych konferencji, więc nie jest to sytuacja wyjątkowa.
Krytyka decyzji prezydenta Nawrockiego o odebraniu orderu
Niemczycki jednoznacznie ocenił decyzję prezydenta Nawrockiego dotyczącą Orderu Orła Białego jako sprzeczną z długofalowym interesem Polski, ponieważ Polska powinna dążyć do tego, by polskie firmy uzyskiwały kontrakty na odbudowę Ukrainy, w tym te duże, w których komponent polityczny ma znaczenie — a to, jego zdaniem, zależy od stanu relacji politycznych. Podkreślił, że nazwanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imieniem bohaterów UPA było błędem i Polska słusznie oczekiwała od strony ukraińskiej korekty tej decyzji — problem, jego zdaniem, nie w tym, że Polska się nie zgadzała, lecz w sposobie reakcji: można było twardo wyrażać sprzeciw, naciskać na dalsze ekshumacje, debaty historyków i godne pochówki, pozostając w domenie polityki historycznej, zamiast — jak zrobił to prezydent — przenosić spór na grunt bieżącej polityki zagranicznej. Ocenił, że na tym ruchu najbardziej może skorzystać Moskwa, wskazując, że rosyjscy politycy już pogratulowali Nawrockiemu tej decyzji.
Czy błędem było też niestawienie się Zełenskiego na konferencji?
Zapytany, czy błędem nie było również przeniesienie przez samego Zełenskiego sporu historycznego na płaszczyznę biznesowo-realną poprzez bojkot konferencji, Niemczycki przyznał, że to dziwna sytuacja, biorąc pod uwagę, iż Zełenski sam zapraszał na to wydarzenie, ale zaznaczył, że nie jest to sytuacja wyjątkowa, gdyż ukraiński prezydent nie uczestniczył osobiście w większości takich konferencji w przeszłości.
Efekty konferencji: umowy działające już teraz, nie tylko po rozejmie
Niemczycki podkreślił, że część działań odbudowy Ukrainy trwa już teraz, równolegle z postępującymi zniszczeniami — środki są wydawane na bieżąco. Wskazał na umowę Banku Gospodarstwa Krajowego z Komisją Europejską dla ukraińskich samorządów, która, według niego, będzie mogła być wykorzystywana od razu, a nie dopiero po zakończeniu wojny. Przypomniał, że Polska ma nadwyżkę w handlu z Ukrainą i zarabia na wzajemnym otwarciu rynku, a zaangażowanie BGK ma umożliwić polskim firmom udział w przetargach infrastrukturalnych i samorządowych na Ukrainie — jako przykład prywatnej inwestycji podał niedawno ogłoszoną inwestycję PZU.
Negocjacje akcesyjne Ukrainy z UE: otwarcie pierwszego klastra
Niemczycki poinformował, że tematem konferencji będzie także stan negocjacji akcesyjnych, choć żadne decyzje nie zapadną w Gdańsku, ponieważ zapadają one na forum Unii Europejskiej. Poinformował o otwarciu pierwszego klastra negocjacyjnego dotyczącego tzw. spraw fundamentalnych (praworządność, walka z korupcją) — wyjaśnił, że otwarcie klastra nie oznacza zamknięcia rozmów, lecz przeciwnie: to moment postawienia Ukrainie konkretnych, formalnych wymagań, które kraj ten będzie musiał spełnić. Jako przykład podał kwestię rolnictwa — po otwarciu odpowiedniego klastra Ukraina będzie musiała formalnie zrezygnować ze stosowania środków chemicznych niedozwolonych w UE, na co dziś zwracają uwagę polscy rolnicy. Poinformował, że intencją nadchodzącej prezydencji irlandzkiej jest jak najszybsze otwieranie kolejnych klastrów, w tym dotyczących rolnictwa i transportu.
Afera w Szpitalu Południowym: „trzeba wyjaśnić do dna”
Odnosząc się do pytania, czy kryzys w relacjach z Ukrainą oraz afera w warszawskim Szpitalu Południowym nie odwracają uwagi od samej konferencji, Niemczycki ocenił, że są to po prostu dwa równolegle ważne tematy medialne, niepowiązane ze sobą. Zadeklarował, że sprawę szpitala trzeba „wyjaśnić do dna” — czyli doprowadzić do poniesienia konsekwencji, także prawnych, przez wszystkie osoby odpowiedzialne. Zapytany o odpowiedzialność polityczną, wskazał, że szpital podlega władzom warszawskim i ocenił, że prezydent Rafał Trzaskowski powinien zweryfikować, czy miejskie procedury zadziałały prawidłowo — zaznaczył jednak, że nie ma obecnie dowodów na intencjonalne działanie ze strony władz miasta, a jedynym możliwym zarzutem wobec prezydenta miasta byłby brak reakcji na wcześniejsze sygnały w mediach społecznościowych. Dodał, że wiarygodność chirurga, który miał zgłaszać nieprawidłowości, trudno ocenić, ponieważ według doniesień z prokuratury nie dostarczył on szczegółowych informacji poza danymi dwóch osób.
Budżet unijny: negocjacje przesuną się na przyszły rok
Niemczycki ocenił, że mimo wcześniejszych planów przyjęcia budżetu UE na kolejną siedmiolatkę jeszcze w tym roku, dziś nie widać zbliżania się do tego celu — przewidział, że dyskusje przesuną się na przyszły rok. Zaznaczył, że dla Polski liczy się nie tyle termin, co jakość porozumienia. Poinformował, że propozycja cypryjskiej prezydencji zakłada cięcia budżetu o około 2%, przy czym polityka spójności i wspólna polityka rolna mają pozostać na zbliżonym poziomie, natomiast środki na konkurencyjność mają wzrosnąć o ponad 100% — z korzystną dla Polski, wywalczoną osobną ścieżką finansowania dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Reforma systemu ETS: mechanizm stabilizacji rynkowej i wsparcie dla przemysłu
Niemczycki poinformował o oczekiwanej zmianie mechanizmu stabilizacji rynkowej systemu handlu emisjami (ETS), która miałaby obniżyć ceny uprawnień do emisji, a także o zapowiedzianym przez Komisję Europejską nowym mechanizmie inwestycyjnym (tzw. ETS Investment Booster) wspierającym finansowo transformację przemysłu. Wskazał również na trwające prace nad systemem darmowych uprawnień dla sektorów energochłonnych oraz nad tzw. benchmarkami, czyli pułapami emisyjnymi decydującymi o puli darmowych uprawnień dla przemysłu energochłonnego. Podkreślił, że skuteczność unijnego podatku granicznego CBAM (określonego w rozmowie jako „SIWOM”) ograniczy zjawisko przenoszenia produkcji poza UE.
Krytyka dotychczasowej polityki energetycznej UE
Niemczycki przyznał, że nie wszystkie dotychczasowe decyzje UE w obszarze energetyki były trafne — przykład paneli fotowoltaicznych, w produkcji których Europa utraciła konkurencyjność na rzecz Chin, pokazuje błędy tej polityki. Zaznaczył jednak, że obraz jest zróżnicowany — np. w produkcji turbin wiatrowych Europa zachowała silną pozycję, a wobec subsydiowanych chińskich samochodów elektrycznych UE zaczęła podejmować zdecydowane działania ochronne.
Postulat wyjścia z ETS: nierealny
Odnosząc się do postulatu opozycji (wcześniej rządzącej) dotyczącego wyjścia Polski z systemu ETS, Niemczycki ocenił to jako trudne do zrealizowania, ponieważ ETS jest jedną z kluczowych polityk i zobowiązań prawnych Unii Europejskiej. Przypomniał, że zdecydowana większość środków z tego systemu trafia do polskiego budżetu, a wcześniejszy rząd — zgodnie z raportem NIK — nieskutecznie wydawał te pieniądze na transformację energetyczną, co obecnie ulega poprawie.
Program „Sygnały Dnia” na antenie Polskiego Radia (Jedynka). Transmisja na żywo na kanale PolskieRadio24_pl na YouTube, liczącym 109 tys. subskrybentów. Opublikowana 25 czerwca 2026.